Dać się znienawidzić

 Jak można znienawidzić coś, co wydawało się sensem życia pokoleń Polaków? Wiele wskazuje na to, że można to osiągnąć to bardzo łatwo. Ba, jest pewien element, który w tej całej układance jakoś nam umyka
Gdy 1 maja 2004 roku Polska formalnie zaczęła się włączać w europejski projekt polityczny, wchodziła nie do Unii Europejskiej, lecz do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Dopiero pięć lat później, w grudniu 2009 roku, organizacja do której Polska i Polacy przystępowali dość ochoczo, przekształciła się z EWG w Unię.
Samo wejście w struktury było przez Polaków przyjęte z wielką nadzieją. Wszakże większość z nas pamiętała siermiężne czasy komuny, jednak na naszą wyobraźnie chyba najbardziej działał fakt, że w tychże komunistycznych czasach każdy, kto pojechał do pracy na Zachodzie, po roku harówki przyjeżdżał do Polski, to mógł sobie kupić mieszkanie i jeszcze ze dwa lata pożyć nic nie robiąc. Tak nam się ta Europa jawiła wówczas. Oaza dobrobytu i wolności obywatelskich.
Niestety na naszych oczach i – niestety – z nami na pokładzie i bez naszego sprzeciwu Europejska Wspólnota Gospodarcza przekształciła się w Unię Europejską, Unię, której podstawą istnienia przestał być wolny przepływ towarów, ludzi i usług, a zaczęło być narzucanie co nam wolno myśleć i mówić.
Początkowo robiono to powoli. Najpierw ślimaki przerobiono na ryby, pomidory na owoce i zaczęto obliczać dozwolone krzywizny bananów. To jeszcze było uznane za dziwactwo, ale jakieś takie nieszkodliwe. Ostatecznie jedząc ślimaka czy wrzucając pomidora do zupy mało nas obchodzi, czy ktoś będzie to nazywał spożywaniem ryby czy zupą owocową.
Ale po tych ślimakach i odpowiednio zakrzywionych bananach zaczęło wchodzić zupełnie inne zakrzywienie. Nagle zaczęło się okazywać,że pedał to nie jest człowiek, lecz nadczłowiek, godny nie tyle uznania, co uwielbienia. Zaczyna się okazywać, że mama może być tatą, a najlepiej rozdziału na mamę i tatę w ogóle unikać. Że dziecko kiedy się poczuje chłopcem jest chłopcem, a kiedy dziewczynką – jest dziewczynką. Natomiast gdy dojdzie do wniosku, że jest Murzynem to trzeba zamiast odesłać do psychologa lub psychiatry – należy w nim murzyńskość pielęgnować.
Lecz dopóki przeciętny Jonh Smith, Dietrich Schultz, Juliano Foletti czy Alain la Febre oraz Jan Kowalski nie był dotknięty osobiście problemami genderyzmu, to pośmiał się pod nosem i to był koniec reakcji nad roztaczającym się w „cywilizowanej Europie” oparem absurdu.
Jednakże eurokraci, głupi urzędnicy urzędujący za nasze pieniądze w Brukseli i Strasbourgu, wzięli się za kieszeń Smithów, Schultzuów i Kowalskich. O ile przy rozgrzanej histerii zmian klimatycznych podniesione opłaty za prąd jakoś społeczeństwa łykają niczym pelikaneria na łowach, to kolejne regulacje, tym razem w proponowanym podatku od mięsa jest chyba tym elementem, które Unię rozwalą od wewnątrz.
Po prostu, jak przeciętny obywatel Unii nagle będzie musiał płacić jakieś monstrualne ceny za kiełbasy czy schab, to jest spora szansa, że przejrzy na oczy. Przy proponowanych podwyżkach czarny rynek obrotu mięsem najzwyczajniej musi powstać, tak jak istnieje spory i coraz bardziej rozprzestrzeniający się lewy obrót wyrobami tytoniowymi czy alkoholem.
W krajach południowych, głównie w Grecji i Włoszech uniosceptycyzm osiąga już spore rozmiary. Hiszpania jest następna w kolejce do zastanowienia się nad przynależnością do eurobandy.
Także Polacy coraz bardziej krytycznie patrzą na unijne brewerie. Niedawno w sondażu wyszło, że 47% Polaków uważa, że niedługo trzeba się będzie zastanowić nad dalszą bytnością w organizacji, dla której oprócz krzywizny banana istotne jest, czy byki pierdzą, co może wpłynąć na temperaturę na ziemi. A gdy do ludzi zacznie dochodzić, że do każdego schabowego trzeba będzie dopłacić dyszkę, bo komuś się przyśniło, że mięso na talerzu jest ukrytą formą zwierzęcego ludobójstwa, to nieuniknione będą zmiany w mentalnym podejściu Polaków oraz innych nacji do takiej Europy jaką mamy.
To, co jeszcze dwie dekady temu wydawało się niemożliwe, czyli rozpad tak zwanej Wspólnej Europy, stanie się faktem nie dlatego, że ktoś ją siłą rozgniecie. Lecz dlatego, że w jej władzach do głosu dobrali się lewaccy debile i w swojej zapiekłości tworzą rzeczy, które rozsadzą cały projekt od środka.
Roman Zieliński, fot.blogpublika.com

https://sklepkibol.pl/pl/p/Koszulka-POLO-z-krzyzem-celtyckim-haftowanym/104

komentarzy: 19

  1. Wydaje mi się, że jak dobrze rozegrać ostatnie podwyżki na alkohol, to wyraźnie spadnie poparcie dla Unii wśród alkoholików. A tych u nas nie brakuje.

  2. Patrząc na nasze coraz bardziej tłuste społeczeństwo i pozbawione jakiegokolwiek ruchu dzieci to cena codziennej kiełbasy z nie wiadomo czego faktycznie może być czynnikiem decydującym. U ruskich słonina i inne ze świni tanie…. to fakt.

    1. Na Ukrainie, Białorusi też. A w Argentynie tanie jest mięso wołowe. Nie sprawdzałem, lecz w Australii chyba tania jest baranina.
      RZ

    2. Już widzę radość polskich producentów mięsa, których asortyment upychany jest w UE w skali masowej a teraz ich produkty przecież ruszą w cały świat. Niemało dotowani rodzimi rolnicy rozpoczynają karnawał na samą zapowiedź wyczytaną na Fanie.

    3. @michuchu
      Zatem szanownemu rozmówcy wydaje się, że marże będą nakładane na etapie wprowadzania mięsa na rynek. Znając pomysłowość urzędników należy się spodziewać pobieranie podatku od podstawowego elementu etapu wytwarzania, czyli produkcji. Tak na wszelki wypadek, żeby nic nie wyciekło z systemu.
      RZ

    4. Grzeje mnie to czy schab będzie kosztował 15zł/kg czy 18zł. Ile tego można zjeść? Bardziej mnie martwi czy ludzie zatrudnieni przy produkcji jedzenia w Polsce dalej będą pracować a jest to podstawowa gałąź gospodarki dającej żyć wielu milionom. Ta radość to pokroju biznesplanu sprzedaży świń do Izraela.

    5. @michuchu
      To by wiele wyjaśniało.
      I jeszcze jedno. Z tego co się można zorientować w sprawie chęci podwyżek cen mięsa to nie chodzi o symboliczne 10-20% ceny, lecz – przynajmniej na warunki polskie – jakieś 40-50%.
      RZ

  3. Europejska Wspólnota Gospodarcza to dobry pomysł ale jak lewactwo gdzieś się wtrąci to zawsze nawet najlepszy pomysł okazuje się tragedią. Rozpad kołchozu UE musi nastąpić to tylko kwestia czasu.

  4. Pełna zgoda,tylko z tym Polexitem to łatwo powiedzieć,a trudniej zrobić.Przykład Wielkiej Brytanii dobitnie to pokazał.Mówiąc krótko wpadliśmy po same uszy.

  5. UE została powołana w 1993 roku tak gwoli ścisłości, więc przystępując do niej ponad dekadę później raczej nie można mówić o przystępowaniu do EWG. Podwyżkę cen prądu to zapewnił nam rząd PO i PiS przez lata bagatelizując zobowiązania, których się podjęliśmy (ograniczanie węgla na rzecz zielonej energii), więc pretensje możemy mieć tylko do siebie. Nie wiem skąd też te 47%, bo np. sondaż dla Rzepy mówi o 90%, ale chcących w UE pozostać.

    Źródło:
    https://www.rp.pl/Spoleczenstwo/190429751-Sondaz-91-proc-Polakow-za-obecnoscia-w-UE.html

    1. na pytanie „Mój kraj mógłby lepiej stawić czoła przyszłości poza Unią” prawie połowa ankietowanych odpowiedziała TAK, a na bezpośrednie pytanie o wyjście z UE, już tacy chętni nasi rodacy nie są.

    2. Myślę, że pośrednio i ja i Redaktor możemy mieć rację:
      – 1993 – wejście w życie traktatu z Maastricht – powstanie UE
      – 2009 – wejście w życie traktatu lizbońskiego – powstanie UE jako organizacji międzynarodowej

      Choć jednak stawiam bardziej na 1993.

      Żródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Europejska

  6. Ja bym w pierwszej kolejności zwrócił uwagę na Francję. Ten kraj za dwa pokolenia będzie państwem z przewagą ludności muzułmańskiej. Dzisiaj Francja ma ponad 300 głowic jądrowych, co czynie z niej drugie państwo w NATO jeśli chodzi o posiadanie arsenału broni atomowej.
    W drugiej kolejności zwrócił bym uwagę na Grecję. Grecy wychodzą powoli z kryzysu, zbroją się na potęgę, zgłosili akces do F-35 (w przeciwieństwie do Polski nie interesuje ich w ogóle zakup bez pokaźnego offsetu dla greckiego przemysłu zbrojeniowego). Przed kim się zbroją? Przed Turcją naturalnie, która notorycznie narusza przestrzeń powietrzną Grecji, do tego dochodzi wielki spór o złoża gazu na Morzu Śródziemnym pomiędzy Turcją, Cyprem, Grecją i Izraelem. Ewidentnie kroją się nowe Bałkany w południowej flance ue.
    I tradycyjnie Germania. Budowa IV rzeszy chyba już dobiegła gospodarczo końca. Niemcy mogą w każdej chwili zamknąć projekt europejski ogłaszając powrót do marki, co pewnie dało by jej większą wartość niż dolar czy funt.

    1. Co do Francji, to gadasz głupoty. Obecnie ilość muzułmanów we Francji to 7-8% społeczeństwa. Zakładając, że nie wszyscy się przyznają załóżmy, że 10%. Szacuje się, że za 30 lat będą stanowić 12-13% mieszkańców Francji (jeśli utrzymają się prognozy demograficzne). Dojście do 50%+ to kwestia kilku setek lat, a nie dwóch pokoleń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *