Kasa i humor

 Interesujący wpis prezesa PZPN, Zbigniewa Bońka po meczu kadry PZPN z murzyńskimi/ jugolskimi reprezentantami Austrii:
„Cieszy fakt, że jesteśmy bliżej celu….. na razie tylko to. Nad resztą trzeba popracować. Dziękuje kibicom, bardzo dzisiaj pomogli.”
Panu Bońkowi coś się pomyliło. Po pierwsze na Stadionie Narodowym w Warszawie zasiedli nie kibice (tych może było około procenta, może ze trzy procenty), lecz konsumenci. Fakt, konsumenci byli ubrani odpowiednio, w biel lub czerwień, co stworzyło fajną wizualizację. Konsumentom Boniek rzeczywiście ma za co dziękować. 58 tysięcy sprzedanych biletów na pewno pozytywnie wpłynęło nie tylko na humory, ale i stan kasy PZPN-u. Natomiast na stadionie kompletnie zabrakło tego, co jest istotą kibicowania, czyli dopingu. Te 58 tysięcy ludzi generalnie milczało jak zaklęci. Tego „widowiska” nie dało się oglądać nie tylko z uwagi na kaleczniactwo uprawiane przez panów piłkarzy z orzełkami na piersiach, ale i z uwagi na totalne milczenie trybun.
No, ale jak kieszeń pełna, to nawet stado pikników można nazwać „kibicami” i na dodatek ich chwalić.
Roman Zieliński, fot.

sklepkibol.pl

komentarzy: 16

  1. Piknik to piknik nie czuje zagrożenia, żre i kupuje gadżety… takich mieliśmy 15 tysięcy na ostatnim meczu Śląska….Przynajmniej nie będzie kwasu jak ten z okolic klatki…. Myślałem, że pęknę ze śmiechu…. Mecz trwa ukrop niemożliwy nagle z sektora Pogoni ktoś coś krzyczy w stronę „C”… macha witami grupa osób wyraźnie coś chcąc przekazać tym z za pleksy…..Nie daje to rezultatów więc kilku paprykarzy wskakuje na płot wymachuje witami w kierunku dolnych sektorów…… Z sektora „C” rusza w stronę klatki stadko „ratlerów” … 5 razy 35 kilo… ledwie trzymając się pionu gotowi są „walczyć za klub”…..chwila pyskówki po czym okazuje się, ze Paprykarze potrzebowali ratownika medycznego bo im ktoś „odjechał na sektorze z powodu temperatury” i pewnie zbyt dużego wysuszenia organizmu…. ratownicy medyczni przez płot „nie do sforsowania” szybko przedostali się do klatki i pompowali chłopa po czym go wynieśli… pewnie pojechał z nimi do jakiejś lecznicy….. Akcja mistrz….! Ratlery w spokoju się rozeszły a Goście nie omieszkali „podziękować” za gościnę gospodarzom wyśpiewując różne piosenki z repertuaru kibicowskiego…..Na kadrze nie do zobaczenia.

  2. Piknik jest najlepszym co się mogło PZPNowi przytrafić. Kupi bilet, zeżre hotdoga, wypije bezalkoholowe piwo, nie będzie się awanturował i jeszcze przełkinie porażkę drużyny hasłem „nic się nie stało”. Wpływy są, wydatków nie ma – najlepszy konsument na świecie. Boniek zaciera ręce.

  3. Można by rzec jaki doping taka gra. Ale chcieli mieć teatr zamiast stadionu więc cisz jak makiem zasiał.
    Najedli się popcornu, zapiekanek i tostów , wyjazd zaliczony bilety pójdą w oprawkę na ścianę. Tacy to teraz kibice na kadrę jeżdżą.

    1. Jakby zamiast tego popcornu walili „jedzenie w proszku” i równie cicho, siedzieli tyłem do murawy albo pod stadionem to byłaby to sól kibicowania, co nie ?

  4. Średniowiecze się skończyło a wraz z nim latające ławki nad głową.
    Romek,rozumiem,że ty za Dziurowicza jeździłeś na reprezentację a nie na kadrę PZPN?

    1. Za Dziurowicza to jeszcze można było odbierać za reprezentację Polski, choć jeden element już wówczas był dość interesujący. Otóż nie wiem czy zauważyłeś, że aby zagrać w tzw. „kadrze Polski” trzeba być zrzeszonym w PZPN-ie. Czyli gdyby się nagle okazało, ze mamy do czynienia z jakimś supertalentem, to aby zagrał w tejże kadrze, trzeby by go szybko zapisać do jakiegokolwiek klubu. Inaczej nie jest piłkarzem i nie może grać w tej tzw. reprezentacji.
      To punkt pierwszy w ogarnianiu tego, czym jest tak naprawdę kadra PZPN-u.
      RZ

  5. Brak dopingu na kadrze był, jest i będzie. Kto ma to ogarniać? Kiedyś była propozycja żeby doping robiła grupa ogarnięta w danym mieście. Czyli np. gramy w Warszawie to doping robi Legia, gramy w Gdańsku to Lechia, we Wrocławiu Śląsk itd. Tylko kto w końcu ma śpiewać? Konsumenci słonecznika? Bilety na naszą kadrę się rozchodzą w zatrważającym tempie a PZPN-u guzik obchodzi kto te wejściówki nabędzie.

    1. Nie do końca PZPNowi wisi kto kupi bilety. Im bardzo pasuje tak jak jest. I trudno się dziwić, zamiast każdego sektora oddzielonego od siebie siatką i kordonem ochrony w którym zasiadają kibice zwaśnionych klubów mają piknik. Nikt nikogo nie leje po pysku, nie wyrywa krzesełek, nie bluzga, każdy grzecznie siedzi.
      Możemy dyskutować jak powinna wyglądać atmosfera na kadrze, nie zmienia to jednak faktu, że z punktu widzenia gospodarza imprezy jest idealnie.

  6. Artykuł z serii „Ale to już było”. Rozumiem, że podszyty kolejnym rozczarowaniem? Które to przez ostatnie gdzieś 35 lat? Kadra kopaczy interesuje mnie od jakiegoś czasu tak samo jak siatkówka męska czyli gdzieś na poziomie krykieta czy picipolo. Podobny artykuł można spisać po każdej kopaninie od pierwszej po b-klasowe klepiska tylko po co? Tysiące wydały kasę, miliony poświęciły czas przed tv i to jest ich problem. Niektórzy prawdziwi jeżdżą na wyjazdy, chwała im i podziw. Lepiej siedzieć w kapciach i marudzić…

  7. A na których meczach reprezentacji był regularny doping? Ja akurat byłem na rodzinnym z synem i rzeczywiście widać było w wielu przypadkach że rodzice spełniają marzenie dziecka i nie mają pojęcia o piłce,ale wielu było ojców z synami przeżywających mecz. Bilety nie były takie drogie, flixbus z Wrocławia wcześnie kupiony to koszt dwóch, trzech piw na rynku. To czemu Ci prawdziwi kibice nie przybyli? Był pełen stadion to też się liczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *