Pytanie o tortury

demotywat ory pl Po roku sprawa morderstwa na komisariacie na Trzemeskiej we Wrocławiu nabrała energii. Wreszcie poleciały jakieś głowy, choć nie dosłownie. Teraz chyba ten magik taki chętny do używania paralizatora kary już nie uniknie.
Tak na zdrowy rozum, to cała „szóstka wspaniałych” powinna zostać skazana. Powinni beknąć również wszyscy ci, którzy chowali sprawę pod dywan, choć w trzeba wątpić, czy to się uda. Lata trwało tuszowanie podobnych spraw w całej Polsce, zatem aparat policyjny jest dobrze wyszkolony w ukrywaniu podobnych przypadków.
Jednak pytanie, które wszystkim powinno dać do myślenia najwięcej brzmi:
A gdyby Igor przeżył?
Razili chłopa prądem jak chcieli, kiedy chcieli, dla swojego widzimisię. Ludzi, których nagrywali zdarzenie zastraszano, bito. I to wszystko przy pierdołowatej sprawie zwykłego zatrzymania kolesia posiadającego trochę środków psychotropowych.
Gdyby Igor przeżył, wówczas typy od rażenia prądem wciąż byliby godnymi zaufania funkcjonariuszami. Ciekawe, czy zaprzestaliby swoich praktyk?
Albo, odwracając pytanie: ciekawe, czy wcześniej byli dżentelmenami? Intuicja podpowiada, że raczej nie.
Polska policja nigdy nie została zdekomunizowana. Sowieccy generałowie, sowieckie nawyki, sowieckie szkolenie nowych kadr, sowiecka mentalność i sowieckie myślenie – to obraz tej służby.
Kto miał z nimi do czynienia w czasach „Reduty”, ten wie, że między policją a milicją nie było żadnych różnic. Teraz różnice są, chociaż niewielkie. Jednak wolą lać na osobności, wtedy świadkowie byli im obojętni. Być może to nie zmiana mentalności, lecz technologii – wszakże kamery mogą zrobić rewolucję – sprawa Igora znów wybuchła, bo gamoń nie wiedział, że w paralizatorze jest wideorejestrator.
Układ wzajemnych zależności mundurowych z prokuratorami był wcześniej, jest i teraz, co sprawa przykrywania morderstwa Igora pokazuje wystarczająco jednoznacznie.
We Wrocławiu w ten układ doskonale wpasowany jest aparat władzy samorządowej. Na sprawie „Baumana” wszystkie wnioski dowodowe złożone przez obwinianych zostały odrzucone, a niektóre dotyczyły ustalenia zależności między robiącym za prezydenta Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem a komendą miejską.
Zatem, aby wywołać większą burzę intelektualną powtórka pytania:
Jak teraz działałaby policja, gdyby Igor przeżył?
Roman Zieliński, fot. demotywatory.pl

24+

komentarzy: 21

  1. To nie jest kwestia (post)komuny. Policja w II RP urządziła więcej masakr niż MO. Np. w 1937 roku podczas strajku Stronnictwa Ludowego (dziś PSL) policja zastrzeliła 44 chłopów.

    Problemem jest fakt, że prostaczek ubrany w mundur nagle czuje, że jest „kimś” i może sobie używać. Polecam poczytać o eksperymencie Zimbardo. Rozwiązaniem byłaby selekcja pozytywna – przyjmowanie do policji jedynie ludzi sprawdzonych psychologicznie i intelektualnie. To jednak wymaga zwiększenia zarobków, a na to nie ma pieniędzy.

    9+
    1. Pisząc o eksperymencie Zimbardo masz na myśli Stanfordzki eksperyment więzienny? Obawiam się, że nie znalazłbyś wiele osób, które byłyby w stanie oprzeć się pokusie nadużyć opierając się tylko na własnej silnej woli. Tak niestety działa ludzki umysł i fakt „bo mogę” jest często wystarczający, aby coś zrobić. Jeśli nawet znajdziesz takich, którzy przejdą takie testy, to obstawiam, że nie będą chcieli wstąpić do policji. Moim zdaniem, żeby takie rzeczy wyplenić, musi być realne i nieuchronne zagrożenie w postaci jakiejś kary, żeby wiedzieli, że nie są bezkarni. Cytując klasyka: „Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie”.

      1+
    2. Eksperyment Zimbardo a Twoje wnioski to odrębne bieguny. U Zimbardo były 2 grupy studentów i udowodniono, że każdy jest zdolny do takiego zachowania jak piszesz („używania”), jeżeli stworzone są ku temu odpowiednie warunki. De facto, eksperyment Zimbardo jest potwierdzeniem tego co autor napisał w artykule, tj. przy sprzyjających warunkach (sowietyzacja służb, brak lustracji itd) zawsze będziemy mieli do czynienia z takim zachowaniem. Żadna selekcja pozytywna nie zda tu roli, dopóki nie zmieni się całego systemu i kadr, bo kadet nie zmieni szkolącego go sierżanta itd.

      2+
  2. Służba w Policji wymaga od kandydatów bardzo dużej odporności psychicznej. Mówię tutaj przede wszystkim o sytuacjach w których osoby przeciwko którym podejmowane są czynności są względem Policji wulgarne, chamskie, agresywne itd. Policjant powinien być na to odporny. To jest jego praca i ma obowiązek potraktować to tylko i wyłącznie jako pracę. Godząc się na pracę w Policji otrzymujesz władzę i narzędzia służące do przewagi nad agresorami. Dokładnie tak samo jest z innymi zawodami. Np wyobraźmy sobie górnika, który ma klaustrofobię. Czy jest to praca dla niego? Ile mielibyśmy węgla gdyby to pracy w górnictwie szli ci którzy są chorzy na klaustrofobię?! Niestety dzisiaj wakaty do służby są zapełnianie godząc się na wszelkiego rodzaju ustępstwa. Spowodowane to jest wieloma czynnikami. Między innymi faktem, że służba ta nie została zdekomunizowana. Tzn wraz z przyjęciem systemu demokratycznego nie został on wprowadzony między innymi w Policji. Co spowodowało, że nowi kandydaci są wdrażani w metody i zachowania ludzi z epoki kamienia łupanego. De facto za częściowym przyzwoleniem wszystkich rządów.
    Pozwalano na to ze strachu przed samą próbą podjęcia dyskusji na ten temat albowiem z przyjętymi przez komunę zwyczajami, bicia, tortur, wymuszania zeznań są zaznajomieni obecnie wszyscy Policjanci pełniący służbę i żeby tu stanowczo podkreślić nie wszyscy stosują te metody nie miej jednak nawet jeśli ich nie stosują to o nich wiedzą udając, że nie widzą, nie słyszą i nie reagują na płacze, prośby i błagania zatrzymanych. A to oznacza, że są co najmniej winni zarzutów polegających na nie zawiadomieniu organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa przez samych funkcjonariuszy Policji. Taki paradoks wytwarzający ogromny strach rządzących, że gdyby wzięto się za tą patologię systemowo to prawdopodobieństwo, że z Policji usunięto by większość pełniących dzisiaj służbę graniczyłoby ze stu procentową pewnością. Trzeba by usunąć jednych którzy bili. I drugich, którzy wiedzieli a nic z tym nie zrobili.
    I jeszcze jedno. Rząd pozwalając na tą patologię wie, że w razie problemów może liczyć na pełną pomoc polegającą na lojalności i np na pomoc z tłumieniem zachowań opozycji i innych postaw sprzecznych z rządzącymi, które rządowi są nie na rękę jak np obrona przez tysiące policjantów sejmu! I żeby była jasność robiły i robią tak wszyscy. Bo kogo poproszą o pomoc w takich sytuacjach? Wojsko?! Innymi słowy jacy policjanci będę lali tłumy lub zakładali np uniformy aniołków jak nie ci którzy posiadają wrodzone lub nabyte cechy zwyrodnienia ludzkiego jakim jest znęcanie nad drugim, pozbawionym możliwości obrony człowiekiem?!

    7+
    1. Brak policji to anarchia, sadystyczni policjanci to patologia. Sporo w tym racji, ale sprawa jest bardziej złożona. Z doniesień medialnych wynikało, że jeszcze kilka lat temu chętnych do służby w policji było wielu, po kilka osób na wakat. Zgłaszali się kandydaci z wyższym wykształceniem, inteligentni, zdrowi, sprawni. Krótko mówiąc, było w czym wybierać i wysoko zawieszać poprzeczkę w kwestii warunków rekrutacyjnych.
      Sytuacja zmienia się, kiedy poprawia się sytuacja gospodarcza, spada bezrobocie itd. Wówczas chętnych zgłasza się znacząco mniej, a ich poziom (uśredniając) jest znacząco niższy. Zapotrzebowanie na uzupełnianie kadrowe jest, zatem obniżana byłą poprzeczka wymogów i oczekiwań rekrutacyjnych. Tym sposobem do służby w policji dostał się jakiś % ludzi, którzy tam trafić nigdy nie powinni. Problemem dodatkowym jest taki oto stan prawny, że jeżeli dzisiaj w sytuacji jakichś badań okresowych, testów psychologicznych lub podobnych sprawdzeń okaże się, że policjant „nienormalny” i wg norm nie powinien dalej służyć, to trzeba go zwolnić i dać mu rentę, bo został przyjęty „zdrowy”, a „zachorował” w wyniku trudnych warunków służby w policji.
      W milicji zacięcie sadystyczne i trochę „inne” postrzeganie rzeczywistości było dosyć powszechną cechą. Do tego należy wspomnieć o solidarności zawodowej i nie podjebaniu „kolegi”, aby nie zostać izolowanym w swoim środowisku. Takie zachowanie jest zresztą powszechne w wielu grupach zawodowych, społecznych i jego zero-jedynkowa ocena pod względem moralnym łątwa nie jest. Dzisiaj (dopiero!) ludzie przyjęci przed 1990r. muszą odejść ze stanowisk kierowniczych jakiegokolwiek szczebla zarządzania w tej instytucji (co nie jest tożsame z odejściem z pracy w policji). Na ich miejsce na kierownicze stanowiska mianowani są policjanci ze stażem dwudziestokilkuletnim. Jak myślicie, kto ich „uczył pracy”? Jabłko od jabłoni daleko nie upada, zatem część tych z „młodej fali” przesiąknęła nawykami starych betonów. Potrzeba sporo czasu i determinacji, aby tę instytucję zreformować.
      Wierzę, że w obecnej psiarni będzie szło mimo wszystko ku lepszemu, ale nie liczę, że nastąpi to tak szybko, jakby tego oczekiwało społeczeństwo. Już kiedyś o tym pisałem, jestem np. za taką nowelizacją prawa karnego, aby m.in. policjant, prokurator, sędzia za przestępstwo ścigane z urzędu nie mógł dostać zawieszenia kary, tylko bezwzględną odsiadkę. To pierwszy, absolutnie konieczny krok.

      4+
  3. Do Redakcji:
    – czy mój wczorajszy komentarz do tego artykułu z jakiejś przyczyny wyleciał, czy nie dotarł do Redakcji?

    1+
    1. Napisałeś dwa razy to samo, nasz automat uznał to za spam i wywalił automatycznie.
      U nas do spamu nikt nie zagląda.

      0
    1. Przecież dobrze wiecie, że platformersów nienawidzę. Napisałem tylko, że policja to zbrojne ramie władzy i to władza pozwala na takie zachowania psów. I dla mnie nie ma znaczenia kto akurat jest przy tej władzy. I nie napisałem tam ludzie z PO tylko złodzieje z PO. To jest spora różnica.

      6+
  4. A ja bym proponował te psy skazać najpierw na pracę społeczną i zatrudnić ich w komisji ds. Amber Gold, do odświeżania pamięci świadków i podejrzanych. Potem do pierdla, a w nagrodę za pracę 24 a nie 25 lat pozbawienia wolności.

    10+
  5. „gamoń nie wiedział, że w paralizatorze jest wideorejestrator” – skąd ta pewność, że nie wiedział? Może jednak wiedział, tylko nie obstawiał, że stanie się to, co się stało?

    11+
    1. na 100% milicyjny ciul nie wiedział o wideorejestratorze.To dlatego wziął Igora do toalety,gdyż zdawał sobie sprawę z przestępczego charakteru swych działań a wiedział doskonale,że w kiblu kamer nie ma

      4+
    2. Monitoring na Trzemeskiej tego dnia się zepsuł, a ten w paralizatorze zepsuć się zapomniał, więc można przyjąć że o nim nie wiedzieli/zapomnieli…

      6+
  6. Taki mały kamyczek do ogródka.
    Co się stało z nagraniami anonimowych zgłoszeń dotyczących nadużyć i pobić ze strony wrocławskiej policji, które były zgłaszane na bezpłatnym numerze uruchomionym rok temu przez wojewodę dolnośląskiego?
    Zgłoszeń było dużo około 70 jak stwierdziła pani z sekretariatu wojewody.
    Wyparowały? Tak samo jak monitoring z komendy?
    „Nie masz honoru i ambicji, idziesz pracować do policji.”

    35+
  7. niestety ten ciul od paralizatora uniknie kary,gdyż sekcja zwłok nie dała odpowiedzi co było dokładnie przyczyna śmierci.Każdy papug wybroni go od zarzutu spowodowania śmierci,bez względu na to,jak ten zarzut będzie sformułowany

    12+
    1. Jeżeli nie będzie w aktach tej sprawy opinii, iż przyczyną bezpośrednią lub pośrednią zgonu Igora było użycie wobec niego paralizatora elektrycznego niezgodnie z przepisami prawa, to sprawca zapewne uniknie odpowiedzialności karnej za nieumyślne spowodowanie śmierci osoby zatrzymanej. O zarzucie z art. 148KK (zabójstwo) nawet nie myślcie. To wymysł podrzędnych pismaków-dyletantów, którzy chcą się przebić swoimi wypocinami. Taser jest w RP prawnie dopuszczonym do użytku min. przez policjantów środkiem przymusu bezpośredniego. Z definicji nie służy i służyć nie może do spowodowania śmierci osoby, bo tak został zbudowany od strony technicznej, przebadany i dopuszczony do użytku. Reasumując, w przypadku takim, jak śmierć Igora, osoba uprawniona do jego użycia (m.in. pies) nie może odpowiadać ani za zabójstwo, ani za nieumyślne spowodowanie śmierci.

      Nie oznacza to, że nie zostanie skazany, bo prawdopodobnie zarzucą mu jakieś przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązku, pobicie itp. Wszystko to są przestępstwa tzw. umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego (z urzędu), a za to poza odpowiedzialnością karną jest obligatoryjne wyjeb…nie z psiarni. Pozostali, którym udowodnione zostanie składanie fałszywych zeznań, wywieranie wpływu na czynności świadków (np. na zeznania świadków), ukrywanie dowodów przestępstwa, zacieranie śladów, niedopełnienie obowiązku powiadomienia o podejrzeniu zaistnienia przestępstwa itd. też grozi skazanie i wyjeb…nie.
      Sprawę tę należy rozgraniczyć na dwa wątki: działania przestępcze policjantów oraz ogólnie ujmując opieszałość prokuratora prowadzącego to śledztwo. O ile skazanie policjantów jest w mojej opinii raczej pewne (choć nie za śmierć Igora), o tyle podejrzewam, że prokuratorzy wybronią się tym, iż śledztwo nie zostało przecież umorzone, trwało, dowód (ten film) był zabezpieczony w ramach śledztwa, a zarzutów na tym etapie nie zdołano jeszcze ogłosić, bo czekano na kolejne opinie biegłych (w tm na takie z wniosku rodziny Igora). Wysocy przełożeni policjantów (komendanci dolnośląski i miejski oraz ich zastępcy) poniosą, a raczej już ponieśli, odpowiedzialność służbową w postaci odwołania z zajmowanych wysokich stanowisk, ale nie jest to tożsame z utrata pracy.

      POpaprańcy oczywiście chcieliby, aby do dymisji przez tę sprawę podali się Duda i Szydło, ale to już inna sprawa i szkoda na nią klawiatury.

      6+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com