Finał

sfc cz Niestety, nasi ziomale z czeskiej Opavy nie zagrają w Lidze Europy. W finale Pucharu Czech rozgrywanym w Ołomuńcu przegrali ze Żlinem 0-1 i muszą obejść się smakiem.
Dla Opavy wyjazd do Ołomuńca był historyczny, bowiem w finale PCz zagrali po raz pierwszy. Dlatego też ciśnienie na to spotkanie było niesamowite. Dość stwierdzić, że podawaliśmy, iż w niespełna 70-tysięcznej Opavie 3 tysiące biletów na wyjazd rozeszło się w ciągu zaledwie godziny sprzedaży. Prawda jest taka, że rozeszły się w niespełna kwadrans.
Faktem jest, że wyjazd mieli niedaleko. Czeski Związek Piłki Nożnej jest bardziej elastyczny, jeśli chodzi o decyzje lokalizacyjne niż polski, zatem zamiast włóczyć oba kluby i ich kibiców do Pragi (jakieś 300 kilometrów od Opavy, Ze Żlina niewiele bliżej) za miejsce finału obrano Ołomuniec (około 80 kilometrów od Opavy i jakieś 40 od Żlinu).
200 wejściówek przywiezionych do Wrocławia przez naszych czeskich ziomków również zeszło błyskawicznie. I tak niektórzy postanowili przemieszczać się bez biletów. Wiele osób z Wrocławia jechało bezpośrednio do Ołomuńca, lecz część (około 30 osób) uznała, że trzeba „poczuć atmosferę wyjazdu” poprzez jazdę pociągiem specjalnym. Organizacja speca przez Opavą różni się znacznie od organizacji przez Śląsk.
Fajnie – według jednego z naszych obserwatorów – wyglądało przejście kibiców z dworca w Ołomuńcu na stadion. Nie tylko dlatego, że odbywał się w świetle rac.
Sam mecz miał jedną rzadko spotykaną cechę. Oba kluby mają te same barwy. Zatem na trybunach panował kolorystyczny, żółto- niebieski ład. Paru fanów Śląska dopiero po czasie, po reakcjach publiczności na wydarzenia boiskowe, zorientowało się, że piłkarze Opavy grają w bordowych strojach.
sfc cz. 3Doping dla naszych czeskich ziomali do momentu straty gola został oceniony jako bardzo dobry. Później, niestety było już gorzej. Sportowo, trzeba to przyznać, ze Żlin był zespołem lepszym. Różnica jednej ligi jednak robi… różnicę.
Sektor zajmowany przez Opavę był zawalony ludźmi. Jak się dobrze przyjrzeć zdjęciom, to widać parę luk, lecz wynikały one wyłącznie z tego, że sporo osób było u dołu sektora, gdzie panował taki ścisk, że trudno było się przemieszczać.
Takim wesołym elementem spotkania była zamiana flagi. Nad sektorem jest ustawionych kilka wysokich masztów, wisiały na nich różne flagi. Regionu, Czech i jakieś tam inne. Nasze ziomki ściągnęły flagę bodajże odnoszącej się do rozgrywek Pucharu Czech i zastąpili ją flagą zgodową Śląska i Opavy. Trochę się to nie podobało organizatorom, którzy próbowali interweniować, ale stanowcza odmowa powrótu poprzedniej wersji i z interwencji zrezygnowano.
Opava z oprawą – kartoniadą, ponadto z baloniadą. Natomiast Żlin podpalił sobie oprawę.
Żlin do Ołomuńca jechał podstawionymi przez klub darmowymi autobusami. Mało tego, bilety wejściowe także opłacił klub.
sfc cz. 2Po meczu część wrocławskiego bractwa zawędrowała z powrotem do Opavy, gdzie szykowano się na świętowanie, lecz wyszło rozpamiętywanie historycznej porażki.
Śląsk w Ołomuńcu zameldował się z dwiema flagami: „Nabojka” i „Łaziory”. Jeden z naszych kolegów, „M”, niemal cały mecz trzymał nad głową flagę Polski.
Generalnie mecz odbywał się w lajtowej atmosferze, choć według niepotwierdzonych informacji w kierunku Ołomuńca jechał autobus z fanami jednego z klubów z południowej Polski z niższej klasy rozgrywkowej.
St, Z, M-Op, RZ, S, fot. sfc.cz

18+

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com