Bytów 22 IX 2016

 Bytovia Bytów – Śląsk Wrocław 3-0 (1/8 Pucharu Polski) 
adymy Pierwszy w historii występ Śląska w Bytowie był kolejnym historycznym spotkaniem. Historyczny łomot w historycznym mieście i powtarzająca się historia z niepoważnym traktowaniem na Oporowskiej rozgrywek o Puchar Polski.
Przygotowania
Dużo dzwoniono. Najwidoczniej – za dużo, ale o tym za chwilę. Od strony organizacyjnej co do samego meczu w zasadzie nie zrobiono nic. Kompletnie nic.
Jazda
Wyprzedzenie zaplanowanego startu było duże. Bo spodziewano się „nieplanowanych opóźnień”. Na zbiórce pojawiło się około 150 osób i raczej nie byli to ultrasi. Trasę i pośrednie cele ustalono wcześniej. Na tyle wcześnie, że przynajmniej jedna osoba za dużo o tym wiedziała. Dlatego na trasie nie było zbytniego zaskoczenia. Przynajmniej dla służb. Telefony to szpieg – tyle razy się to powtarza…
Wybrano drogę dłuższą, prowokacyjną, ale prostszą do utrzymania kolumny w szyku. Nazwijmy to – bojowym.
Dwóch magików nie mając transportu kołowego przemieszczało się środkami masowej komunikacji (szacunek). Kilka (albo i więcej) aut wybrało się według własnych map.
Generalnie podczas jazdy nic specjalnego się nie działo. Poza jednym zatrzymaniem busa przez milicję. No i faktem, że milicjanci chyba szczególnie uwzięli się za dwa auta z Jeleniej Góry. Nie dość, że jechali dokładnie przy nich w jedną stronę, by na pewnym, specyficznym miejscu zbiórki przetrzepać im wózki, to nie mogli się uwolnić od błyskającej obstawy w trasie powrotnej. Swoją drogą – ciekawe, czy we Wrocławiu milicja sobie odpuściła, czy uwiesili się na holu aż pod czeską granicę?
O ile jazda do miejsca zbiórki była sensowna, to mistrzostwem świata było przemieszczanie się na ostatnim odcinku. Fakt, że start następował na wyjątkowo bezpiecznym terenie tak uśpił całe towarzystwo, że do samego celu jechano kilkoma drogami.
Wejście
Tu chylimy czoła przed gospodarzami. Choć delegacja kibiców gości była od strony formalnej kompletnie niezorganizowana, to jednak wejście na sektor odbywało się nadzwyczaj sprawnie.
Początkowo wyglądało to dramatycznie. Kolejka aut wpuszczana po 3-4 fury do… lasu, postój w chaszczach… ale to jedyne urozmaicenie w szarej, kibicowskiej codzienności.
Samo wchodzenie na obiekt, jak już zostało to wspomniane, szło rewelacyjnie szybko i bez zbytnich napinek ze strony porządkowych.
– Oni nam tu przygotowali gościnę – twierdził mieszkający aktualnie na Wyspach Brytyjskich „B”, który w Bytowie znalazł się znacznie wcześniej niż wszyscy, bo właśnie w tym terminie postanowił odwiedzić Polskę (na ślubie kolegi z Lechii proszę złożyć Mu życzenia od fanów Śląska – taka mała prywata w tekście).
Mecz na boisku
Nie chce się o tym pisać. O tym, kto w Śląsku może strzelać karne i czym tak naprawdę jest podejście do „11” długopiórego powstanie osobny artykuł. I fajnie będzie, kolego Żelem, kolego Patalas, kolego Rumak i wy, zawodnicy, którzy znacie język polski, a którzy tu zaglądacie, byście tezy tego artykułu wbili sobie do głów. Bo choć każdy z wyżej wymienionych odpowiada za inną działkę w klubie, to każdy z Was jest na równi pochyłej i dla każdego z Was będzie to kawałek gorzkiej prawdy.
– Nie chce się tego oglądać – skomentował to zdany na transmisję telewizyjną KKK.
– Zarabiają dziesięć razy mniej (to o grajkach na liście płac Drutexu) to chcą się pokazać – stwierdził „P”.
– Można przegrać, ale oni nas kompromitują – kolega „X”.
– Jeśli po Jagiellonii ktoś miał wątpliwości, w którym miejscu się znajdujemy, to dziś ma odpowiedź – rozgoryczony redaktor AP.
– Co tu mówić. To dramat – „N”, nasz stały komentator strony sportowej widowiska był po prostu załamany.
No i pawełek Pawełka, kolejna historyczna interwencja.
Mecz na trybunach
astadionNiestety umiejscowienie sektora gości względem sektora gospodarzy nie pozwala ocenić jak prezentował się młyn miejscowych. Natomiast na pewno trochę przypetardowali (na zdjęciu sektora gości, tym umieszczonym u góry widać kłęby dymu – to nie rac, lecz nadmiar peterd wydobywający się z sektora miejscowych). Zresztą nie tylko oni bawili się achtungami.
Natomiast sektor gości, choć przepełniony na maksa, jednak nie był zbyt sory do śpiewów. Nie tylko z uwagi na deprymujący rezultat.
Sektor gości z flagami „Nabojka”, „Trójkąt”, „AS” oraz „CHWM” Lechii.
Powrót
Na całej trasie niebiesko o pilnujących. Z – jak to napisano wyżej – szczególnym uwzględnieniem ekipy z Jeleniej Góry. Dla większości wrocławian wyjazd skończył się około 6:00 rano.
Ilu nas było?
I tu fajna rzecz. Spróbujcie się dowiedzieć u organizatorów, ile osób wpuścili na sektor gości…
Dobra, inaczej. Skoro rozszedł się komplet 300 wejściówek, a fani Lechii załatwili dodatkowo kilkadziesiąt, oraz fakt, że fani na sektorze gości znaleźli sposób na biletowy recykling, można stwierdzić, że liczba przybyłych do Bytowa to co najmniej 350 osób, a całkiem prawdopodobne, że mogła dobić do 400.
Doliczyliśmy się 2 aut z Lublina. Kibiców Lechii było sporo. Czy było 150? Całkiem prawdopodobne. W tym spora grupa gdańszczan, którzy swoje pierwsze kibicowskie kroki na stadionie przy Traugutta postawili na początku lat 70-tych ubiegłego wieku. Oprócz tego na sektorze za bramką było jeszcze 9 osób z KKN-u z flagą.
RZ, CZ, KKK, P, N, X, AP, MM88, KJ, B, M-LG, L-jun

21+

komentarzy: 28

  1. Dlatego nie zrozumiałeś szydery, do Bengalskiego nawet nie porównuje, troszeczkę chyba brakuje. Ale Ty Zygmunt jesteś czujny, dla mnie to jest Senegalski Tygrys, na pewno nie Ptak Senegalski.

    6+
    1. Senegalski to może by był, jakby miał inny kolor skóry, ale niech będzie, zrozumiałem szyderczą ideę. Nie wszystko należy brać dosłownie.

      4+
  2. Jeżeli ma powstać osobny artykuł o długopiórym, proponuję, aby dodatkowo powstał artykuł o karnym dla gospodarzy, tzn.o umiejętności wyczuwania karnych przez Naszego bramkarza na minutę przed strzałem. To dopiero jest gagatek. Dziwię się, że nikt o tym jeszcze nie napisał.
    Bardzo proszę jeszcze raz wszystkich o obejrzenie powtórki drugiej bramki dla Bytovii.
    Mariusz wykonuje pad, niczym Tygrys Senegalski, z tym, że gdy się kładzie, strzelający zdąża napisać jeszcze sms-a do żony, po czym zasznurowuje buta, patrzy w lewo, w prawo i strzela do pustej bramki. Oj, Mario, Mario ty zgrywusie jeden.

    30+
    1. A co to za zwierzę „tygrys senegalski”? W Senegalu nie ma tygrysów. W ogóle w Afryce tygrysy nie żyją.

      12+
  3. P.Zelem, W.Błonski , R.Bąk .A.Bartosiewicz , G.Balcerzak .M.Korny ,T.Szozda , A.Adamczyk .A,Kowalczyk . T.Kujawa . To wy jesteście odpowiedzialni za Śląsk .

    16+
  4. Panowie udający piłkarzy powinni się solidnie do roboty wziąć na treningach, bo nawet piłki celnie nie potrafią podać…a to ponoć poziom ekstraklapy. Ale co tu dużo wymagać, skoro ostatnio będąc w Papa Bar, wpadła zgrabna (około 10 osób) grupka czytaj. piłkarzy, usiedli do stolika, zaczęli śpiewać po portugalsku/hiszpańsku, bo nowe nabytki też tam były…ekstra się bawili, humor mega dopisywał, Łukasz M. tylko chodził do baru i zamawiał…..a potem mamy to co mamy…zamiast strzelić 11-tke bramkarzowi z drużyny klasę niżej, to lepiej było walić „piątki” a może „setki” i potem mamy to co mamy tragedie, kompromitację, pośmiewisko na całą Polskę,ot taką oto drużynę mamy

    17+
    1. W sumie niemal w 100% widzimy to samo.
      Jest jedno „ale”. Ten tekst proszę wysłać do osób, które tym zawiadują.

      10+
  5. O kwestiach pozasportowych, dotyczących WKSu i wczorajszych zawodów już pisałem, teraz strona czysto sportowa, tj cenzurki dla naszych grajków.
    1. Pawełek – nic specjalnego nie wybronił, co miał puścić, to puścił + wielbłąd, a raczej klasyczny ,,pawełek” na 0-3, po którym było po meczu, każe mu dać notę (skala 1-6) najniższą – 1. Na marginesie popisów golkipera Pawełka, należałoby sprawdzić w warunkach bojowych, nasz nr 2 w bramce. Dawać Słowaka do bramki, po co go ściągano? Nawet jak zrobi jednego czy drugiego babola, to dać mu kilka szans. Abramowiczowi też początkowo nie szło, a jak odpalił, to do chwili uderzenia sodówki w baniak, grał jak z nut.
    2. Zieliński. Przykro patrzeć, jak z dobrze zapowiadającego się chłopaka, następuje zjazd po równi pochyłej. Niepewność, niedokładność, bez wyrazu. Miernota. Ocena – 1,5 i to po znajomości.
    3. Dwali – koślawy, niedokładny, wystraszony. Mało plastyczny, generalnie pogubiony. Ocena 1,5. Za litr potu wyduszony w trakcie meczu.
    4. El Kapitano. Sorry Piotrek, to nie był twój mecz, jak zresztą całego zespołu. ,,Swojak” może się zdarzyć, ale błąd jest błąd. Tym bardziej, że to wybicie takie niezrozumiałe, źle obliczone. Poza tym masa zagrań wszerz boiska spowalniających grę i umożliwiających ustawienie przeciwnika. Ocena 2 – bardziej za zasługi niż faktyczną grę.
    5. Kokoszka. Nieliczna jaśniejsza postać w Śląsku. Sporo rozegrań do przodu, z elementami dryblingu (Kokoszka dryblujący i to z niezłym skutkiem!). Kilka dobrych odegrań i właściwych wyborów. Ale też niedokładność w adresowaniu długich piłek. Ocena 3,5. Może za wysoka, ale zaryzykuję.
    6. Goncalves. Niby coś, niby gdzieś. Ale wpasował się w magmę i w trakcie meczu w niej ugrzązł. Ocena 2,5.
    7. Madej. Trochę jeździec bez głowy, nonszalancki, ale walczak. Takiego go znamy. Do chwili aż mu nie zabrakło sił i kilku gongach po pęcinkach i w nos, widoczny, ustawiający się, ze strzałem mogącym przynieść bramkę. Ocena 3, trochę za zasługi, i bardziej za charakter niż jakość gry.
    8. Roman. Sztuka dla sztuki. Czyli dużo dryblingów, w większości wygranych, ale co z tego, bez znaczenia. Albo wszerz boiska, albo w gąszczu przeciwników, bez dokładnego podania otwierającego, o próbach strzałów do zapomnienia, szybciej niż ostatni gwizdek sędziego. Ocena 2,5. Zawyżona? Trudno, odpowiedzialność noty … biorę na siebie (sić!).
    9. Enels. Szybki, z ciągiem na bramkę rywali po swoim skrzydle, z udanym, choć trochę chaotycznym dryblingiem. Niestety z niedokładnym dograniem na pole karne (a kto je miał tego dnia w Śląsku?). Może nie znam się na taktyce, ale byłem zdziwiony, że akurat on jako pierwszy opuścił plac gry. Ocena 3. Za szybkość, za ciąg i kręcenie młynków na prawym skrzydle.
    10. Dankowski. Umknął mi w ocenie bloku defensywnego, a przecież był jednym z ,,bohaterów” tego spotkania. Można porównać ocenę jego gry do tej Zielińskiego. Nie! w jego przypadku, to od zagrań zarówno niecelnych, stwarzających bezpośrednie zagrożenie, jak i tych pozornie udanych, bolą zęby. Niby przemieszcza się z piłka po swoim skrzydle, ale wiadomo z góry, że nic z tego nie wyniknie dla drużyny. Dryblingi kompletnie bez pomysłu, nieudane. Zagrania jeżeli celne to do najbliższego partnera, na alibi. Dramatyczne straty. No i ,,asysta” przy 0-3. Stres? Brak komunikacji? Beznadziejny Pawełek? Tak czy owak piach, zarówno mentalny jak i sportowy. Najsłabszy w drużynie. Ocena 1 – z powodu braku niższej na skali.
    11. Riera. Niby sporo ruchu z przodu, jakieś tam próby wyjścia na pozycję, ale bez efektu. A kiedy nadarza się ,,seta” i wystarczy przyłożyć głowę i zmazać częściowo plamę za przestrzelone ,,wapno” – koncertowo pudłuje, zresztą nie raz w tych zawodach.
    W przypadku strzelenia karnego na 1-2 dawał nadzieję na odwrócenie losu meczu. Przestrzelenie jedenastki nadzieje te zabrało, albo ograniczyło do minimum. Ocena 1,5. Z tym, że 0,5 za powąchanie zielonych dywanów w La Liga.
    12. Alvarinio. E tam, szkoda ,,pióra”. No dobra. Kilka wkrętek, ze dwa dobre strzały w tym jeden bardzo dobry, trochę wiatru, poza tym magma jak reszta. Ocena 2,5 – za dobre próby strzeleckie i kilka efektownych kiwek. Ale bez znaczenia dla drużyny.
    13. Morioka, budzący skrajne emocje Japoniec. Ewidentnie jako chyba jedyny w pełni umiejący grać w piłkę w Śląsku. Co z tego, skoro, zgodnie z relacją polsatowskich komentatorów, przy próbie otwierającego podania, partnerzy z zespołu jakoś dziwnie pochowani, a jak już prostopadłe podanie na pole karne wykreował, to zawsze Roman, Riera albo Dankowski stali nie na tej nodze, na której należy, odwróceni tyłem dokładnie proporcjonalnie do podania Japońca. Ponadto kilka zwodów i przyjęć znamionujących kolesia, który przeczytał i nauczył się elementarza piłkarskiego, a co ważniejsze wraża tę wiedzę w życie. Ocena … bez oceny. W związku z tym, że nie przeszedł obok meczu, że jest dobrym piłkarzem, że dostał tylko 30 min, że grał na boisku z co najmniej 8 kalekami udającymi piłkarzy, ocena 3 była by dlań krzywdząca, natomiast 4 i wyżej nie może zostać wstawiona ze względu na wynik i to, że futbol to gra zespołowa.

    36+
    1. Drobna korekta użytej polszczyzny w tym komentarzu. „Błąd jest błąd” – poprawnie powinno brzmieć „błąd to błąd”, albo „błąd jest błędem”.

      5+
    1. Już kiedyś pisałem że kibice mogliby wywalić konsorpcjum szybciej niż komukolwiek się wydaje. Wystarczy (choć to nie takie proste, bo tak jak napisałeś musi być to przemyslane) zrobić cyrk pod firmami Hana i Holanowksiego niczym GKS pod domem Króla, albo Legia pod stadionem za czasów ITI. Nagłaśniać sprawę i cisnąć po nich. Jakby na Żmigrodzkiej pod siedzibą Hasco-Leku zrobić taki cyrk ‚anty Han’ to on by za darmo swoje udziały oddał. To nie jest człowiek o stalowych nerwach. Tylko kibice oficjalnie, nie licząc internetku, nigdy nie skrytykowali Konsorpcjum. Dlaczego… ?

      6+
    1. Ja muszę chyba częściej jeździć na wyjazdy, bo jak to robię niesystematycznie to mam jakąś zwyżkę 50% za ceny biletów, pociągi PKP itp. Ale taki chyba już los „niekumatego Janusza”.

      16+
  6. Szukając przyczyn tego blamażu można obsobaczyć grajków za brak umiejętności i zaangażowania, trenera za brak koncepcji gry, zarząd za niemoc sprawczą i brak kompetencji. Ja jednakże zatrzymałbym się na następujących porównaniach: współwłaściciele WKS vs Drutex S.A. Miasto Wrocław/Zarzą WKS vs Zarząd Stowarzyszenia Drutex Bytowia Bytów. I wiecie co? Nasza porażka z grajkami z Bytowa, przestaje być odczytywana w kategorii sensacji a sprowadzona zostaje, po prostu, do kategorii rywalizacji sportowej klubu z wielkiego miasta, amatorsko zarządzanego z klubem z miasteczkai, zarządzanego profesjonalnie, dodatkowo z możnym sponsorem.
    Przeanalizujmy wyżej podane opozycje. Pierwsza: współwłaściciele WKS kontra Drutex SA. Ci pierwsi mają na klub wywalone i nie dostając od faktycznego Głównego Gracza (Dudi) fruktów obiecanych pod stołem, podczas przejmowania Śląska, w ogóle nie angażują się w klub ani finansowo ani doradczo i zarządczo. Dodatkowo poprzez swoje wypowiedzi i konferencje rozsiewają brudny pijar. Po drugiej stronie mamy potężną firmę, o rozmiarach poza regionalnych, (sponsor Bytowii), jednego z liderów w swojej branży w Europie, sprzedająca swoje produkty na całym naszym kontynencie w USA, Meksyku, Australii, Bilskim Wschodzie. Stale się rozwijającą, począwszy od drutu, siatek ogrodzeniowych, poprzez stolarkę okienną i drzwiową na zespolonym wielkoformatowym szkle skończywszy. Wszystko to produkowane jest w ich własnych halach o potężnych rozmiarach ponad 60 tyś m2. Przepraszam, za powyższe, które brzmi jak ulotka reklamowa, albo folder, ale chodziło o zobrazowania przepaści organizacyjnej i finansowej dzielącej, wydawałoby się hegemona od kopciuszka.
    Druga opozycja to faktyczni zarządcy Śląska czyli pp Patalas i Żelem kontra zarząd Bytowii (jest ich tam sześcioro). Nie wgłębiałem się w życiorysy tych drugich, kompetencje i umiejętności, ale stawiam czapkę gruszek przeciwko workowi żołędzi, że ci z Bytowii nie są mniej kompetentnymi osobami od naszych w/w macherów. Ba, przyjmując założenie, że o składzie osobowym władz Bytowii decydowali również ludzie Drutexu, a może nawet z nim powiązani, to i na tym polu odstajemy od naszego wczorajszego pogromcy. Za przeproszeniem, ale pan Patalas na piłce zna się jak ja na reakcjach atomowych. Natomiast zarządca Żelem, to zwykły ,,misiewicz” z nadania. W tym przypadku nie rządowego ale miejskiego. Drutex jest tak potężny, że mógłby kupić albo sponsorować każdy klub w naszej ekstraklapie. Ale po co wydawać ciężkie miliony na skórokopów, a potem wstydzić się o dezawuowanie swojej marki? Lepiej wydać mniej, duuuużo mniej na lokalny klubik, umacniając markę poprzez zakorzenienie lokalne, reklamę ogólnopolską w przypadku, gdy uda się kopciuszkowi złoić hegemona na glinianych nogach. A w przypływie fanaberii, przepraszam tam takich kategorii nie ma, a zatem reklamy szerszej, jednorazowo wynająć sobie Adreę Pirlo czy Philipa Lahma, a inwestycja zwróci się z nawiązką.
    Zatem z kim wtopił Śląsk? Z małym klubem o ambicjach sięgających środka tabeli I ligi, właściwie zarządzanym dodatkowo z możnym sponsorem, i z zawodnikami o przeciętnych umiejętnościach, ale, na ten jeden mecz, nakręconych jak Kurski podczas wywiadu.
    Nasz organizacyjny dramat każe nam jeszcze raz połknąć gorzką pastylkę.
    Wczoraj było mi wstyd, ale przede wszystkim smutno z powodu organizacyjnego obrazu Śląska, którego gra i wynik były implikacją.

    54+
    1. Strzał w setno sprawy, powinieneś to przesłać pryszczatemu na maila. Tylko może być jeden problem… jego problem z zrozumieniem przekazu Twojej wiadomości.

      22+
    2. Dzięki A_S za Twoją opinię nt powyższego wpisu. Co do przesłania wpisu ,,Panu Prezesowi” to myślę, że jest to zbyteczne. Po pierwsze, na pewno zagląda na tę stronę i z wpisem się zapoznał bądź zapozna, po drugie, jakby wpis był dla niego mało czytelny (być może woli surowe, żołnierskie równoważniki zdań okraszone kuchenną łaciną), to znajdą się tacy co mu przełożą na jego mowę, po trzecie, on doskonale o wszystkim wie i zdaje sobie ze wszystkiego sprawę, wszak pełni tylko rolę nadzorcy i pasa transmisyjnego wyżej stojących osób. Bez realnej władzy. Sam jest tylko ustami szefa i długopisem tegoż.

      17+
    3. Ależ oczywiście, że masz rację. Z tym, że jeszcze Patalas i Żelem, coś robią. Już pomijająć to że mają w tym swoje interesy, ale coś robią. Może to i nie jest szczyt zarządzania i organizacji ale Żelem przynajmniej trochę z długów wyciągnął Śląsk, co było konieczne po eldorado Wąsniewskiego, a Patalas przynajmniej interesuje się i stara się jakoś na to wszystko wpływać. Z róznym skutkiem. Nie jestem absolutnie fanem dwóch powyższych ale jako jedyni, „coś” robią. uważam że największym impasem jest opozycja dwóch powyższych, czyli konsorpcjum. I ta sytuacja skutecznie wiąże wszystkim ręce. Co do umiejęstności piłkarzy to nikt mi nie powie że są gorsi od piłkarzy Teraliki czy Cracovi. Trenerowi idzie jak po grudzie ale i tak jest chyba logiczniejszy niż Szukieł czy inny Kowalski. I dochodzę swoimi myślami do jednego pytania. Może opłacałoby nam się jednak spaść z ligi?

      5+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com