Wodna bitwa o Rotmistrza

a1Każdy czas ma swoich bohaterów. I swoich mniej lub bardziej ukrytych wrogów.
Dzień 25 maja jest rocznicą śmierci jednego z najodważniejszych ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na ziemi. Rotmistrz Witold Pilecki to postać pomnikowa, jego życiorys to gotowy materiał do filmu. I to takiego, który może stać się światowym hitem. Marsz dla uczczenia tego narodowego bohatera, którego komuniści chcieli wyrzucić z naszej, polskiej świadomości, przeszedł ulicami Wrocławia i zakończył się pod pomnikiem Rotmistrza, który znajduje się w parku niedaleko budynku Opery.
Marsz wielkich tłumów nie zgromadził. W pochodzie przewinęło się około 500 osób. Głos Tel Awiwu pewnie poda liczbę ze trzy razy mniejszą.
Oprawa imprezy była godna. Bo choć współorganizatorami, obok stowarzyszeń Koliber i Odra-Niemen była Brygada Dolnośląska ONR, a w lewackich mediach na ONR trwa nagonka, to swojej obecności nie odmówiło Wojsko Polskie.
Wręcz przeciwnie, jak zauważyli organizatorzy, choć Marsz odbył się po raz trzeci, to wcześniejsze nie mogły liczyć na żadne formalne wsparcie z jakichkolwiek państwowych instytucji. Po zmianach w kraju – stało się to możliwe.
a2Nie obyło się jednak bez dywersji za strony władz samorządowych. Choć trasa i czas marszu było dokładnie znane urzędnikom podległym osobnikowi piastującemu urząd prezydenta Wrocławia, to w czasie, gdy pod pomnikiem Pileckiego odbywały się uroczystości, włączono znajdujące się tam zraszacze.
Kto widział kiedyś jak się podlewa pole, ten z grubsza ma pojęcie, co mogliby przeżyć uczestnicy ceremonii.
Na szczęście nie przeżyli tego podlewania, gdyż znaleźli się tacy, którzy neutralizowali dutkiewiczową dywersję. Przez pierwszy kwadrans jeden z uczestników taplając się w wodzie trzymał ów zraszacz w naprędce zorganizowanym naczyniu. Po 15 minutach zaczęło lać z drugiej strony pomnika. Tym razem inny uczestnik Marszu stał na zraszaczu, co przepłacił kompletnym przemoczeniem butów. Po to, by inni uczestnicy nie musieli być polewani wodą.
Różnica między dobrowolnym pójściem do obozu koncentracyjnego oraz późniejszym wytrzymywaniem rocznego wyrywania przez UB-eków paznokci i łamania kości do trzymania przez kwadrans lejącej się wody to przepaść. Stąd pierwsze zdanie tej relacji.
Roman Zieliński, fot. Paweł G.

komentarzy: 11

  1. Do hasła „śmierć wrogom Ojczyzny” należałoby nosić przenośną szubienicę. I po wytypowaniu delikwenta dla przykładu POwinien na niej sobie POdyndać.

    1. Tak w kwestii technicznej. Tak pozmienialiście wrzucanie komentarzy, że przez kwadrans kombinowałem o co chodzi, by go wrzucić. Pewnie nie tylko ja mam kłopot z ich wrzucaniem.

  2. Rotmistrz Witold Pilecki powinien być w sercu każdego Polaka ale komuna jeszcze oddycha. Czekam na dzień jak czerwone ścierwo zniknie. Śmierć wrogom ojczyzny.

  3. Niska frekwencja to efekt wielu majowych wydarzeń. Większość Polaków klepie biedę i nie miało na koniec miesiąca na bilety MPK, a kanary polują jak wściekli.

    1. Tak, 3 zł na bilet nie mieli i dlatego nie przyszli… Daruj sobie takie wpisy, bo są po prostu niepoważne.

    2. Bardzo Cię przepraszam kibic. Co prawda nie jestem z Wrocławia i może to nie adekwatne ale moja mama po 35 latach pracy ma 730 zł emerytury. Tak … nie stać ją nawet na bilet za 3 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *