Koniec pewnej epoki?

waldusZdaje się, że Śląsk zarobi jakieś 1,5 miliona złotych. A na dodatek zaoszczędzi kolejne 2 miliony na przestrzeni najbliższego półtora roku. Bo wszystko wskazuje na to, że nasz Walduś Kiepski przechodzi do Lechii Gdańsk za pieniądze.
Sebastian Mila i jego „przejdę – nie przejdę” przestanie już być tematem rozmów podczas kolejnych okienek transferowych. Jednych to denerwuje, innych ekscytuje, mało kto pozostawał wobec tych jego fochów (zagrywek?) obojętny.
Sebastian Mila nie jest graczem jednoznacznym. Ma mnóstwo plusów, ma też minusy. Jego niesamowity udział konsolidacji drużyny w końcówce sezonu 2011/12 miał wielki wpływ na zdobycie przez Śląsk mistrzostwa Polski.
Z drugiej jednak strony kontrowersyjne treści z bloga, publiczne pokazywanie się w strojach Valencii, skierowane do kibiców fochy po meczu z Arką na zakończenie sezonu 2009/10 podważały zaufanie wrocławskiej publiki do gracza.
Czy można ocenić go jednoznacznie?
Nie da się. Z jednej strony narobił głupstw, za które niejeden miałby tak pojechane, że dopłaciłby, by tylko uciec z klubu. Choćby nieformalne przywództwo w grupie bankietowej, która w zeszłym sezonie mogła nawet spowodować spadek z ligi. Z drugiej wspomniana już mobilizacja zespołu, gdy trener Lenczyk miał na drużynę wywalone i kompletnie stracił kontrolę nad zawodnikami.
milaNa pewno jest postacią barwną i w nasze, kibicowskie życie wprowadza zamieszanie. A co by o tym nie powiedzieć, w myśl najważniejszej zasady reklamy „nie ważne co, byle tylko mówili” – było dla Śląska wartością dodaną. Są kluby, którymi nikt się nie interesuje, Śląskiem z Milą interesuje się wielu, bo Mila albo odchodzi, albo ma focha (nie lubi być „poganiany” przez kibiców), albo robi cyrk (hiszpański dresik), albo robi za bohatera narodowego (gol z Niemcami), albo jest na celowniku jakiegoś klubu, albo przytył niczym tucznik, albo zrzucił wagę tak szybko jak pensjonariusz obozu koncentracyjnego… no, zawsze coś się wokół niego dzieje.
Nad Milą można się litować, ale można go podziwiać. Z jednej strony – nocne umiłowanie do jednorękich bandytów, z drugiej niesamowite samozaparcie pokazane przy zrzucaniu wagi i późniejsze dochodzenie do formy.
Osobiście mam do Sebastiana dużo dystansu. Lubię go jako człowieka z wieloma słabościami, choćby dlatego, że nigdy nie słyszałem, nawet wówczas, gdy był na nas sfochowany, by odmówił jakiemuś małolatowi autografu. Natomiast śmiać mi się chciało, gdy po 18 miesiącach po sławetnym meczu z Arką (tym 2-1 na Oporowskiej, kończącym sezon 2009/10) wciąż nie rozumiał, że gdyby przegrali, nikt by nie uwierzył, że nie wzięli od Arki pieniędzy.
Śmieszą te jego płaczliwe wyznania, ale z drugiej strony jak już mu podetkną mikrofon pod nos, to gada z sensem. Jest niestabilny emocjonalnie – jak wielu z nas. Ale dzięki temu pośpiewał o berle i koronie, co nam wszystkim bardzo się spodobało. Mógł zostać legendą Śląska, teraz z premedytacją wybrał lepsze perspektywy finansowe na przyszłość. „Pływa w zeznaniach”, bo od paru lat deklaruje miłość do Lechii, a wcześniej gadał o Legii.
No i jest jednym z niewielu zawodników, za którego odejście do kasy Śląska wpłynie jakiekolwiek sianko.
Nie będę po Sebastianie płakał, jednak będę jego pobyt we Wrocławiu wspominał z sentymentem. Bo, co by nie powiedzieć – na to zasłużył.
I zastanawiam się, kiedy w Śląsku znów pojawi się gracz budzący podobne emocje.
Roman Zieliński, fot. se.pl, sport.pl

komentarzy: 44

  1. Milowy w pewnym momencie pożegnalnej konferencji powiedział że ” nie wiem dlaczego płaczę przecież spełniło się moje największe marzenie (przejście do Lechii i zakończenie kariery w rodzimym klubie ) .Podpowiem Ci Seba dlaczego łzy się „pojawiły” , bo w Śląsku przez te prawie 7 lat zdobyłeś prawie wszystko co można zdobyć w Polskiej „ekstraklasie” zabrakło tylko PP chociaż było blisko „, bo w Śląsku zagrałeś najlepsze mecze w pucharach europejskich (chociaż w Groclinie w meczu z MS przepiękna bramka na miarę awansu ) i chociaż w meczu z np. Belgami błyszczał Waldek Sobota to byłeś jednym z tych którzy zadziwili piłkarską Europę ,bo pokazałeś jak się wstaje z kolan kiedy wszyscy postawili na Tobie kreskę i skazali na emeryturę (najpierw nadwaga potem trener Pawłowski „strzał z liścia” czyli tzw. piąchopiryna i co? I bramka Niemcom w historycznym meczu dla Polskiej pn.
    Za to wszystko wielkie dzięki Seba , zapomnijmy o nie których „niedoskonałościach” nikt nie jest idealny , powodzenia w Lechii obyś przeżył takie same chwile jak w Śląsku.

  2. Kurczę wkurza mnie takie pisanie ” mógł zostać legendą”. Tytuł człowieka – legendy powinno się nadawać po zakończeniu kariery, już nie takie kwiatki z tego powstawały. Kilka lat temu na początku kariery Janukiewicza już robiono z niego legendę, wiadomo jak ” legenda” się zachował, najpierw Lubin , teraz jeden z większych raperów Pogoni.
    Co do Mili to oprócz pamiętnego meczu z Manchesterem City w barwach Groclinu oraz bramki przeciwko naszym zachodnim sąsiadom, uważam, że we Wrocławiu był jego najlepszy okres w karierze. Od samego przyjścia z ŁKS -u widać było że będzie liderem, miał super wzloty ale o upadkach nie zapominamy. Prawda jest taka, że Lechia i tak by czekała na Milę jak nie teraz to za rok czy za dwa. Nie ma co ukrywać, że jest to osoba przyciągająca publikę jak na polskie realia stadionowe, więc Lechia i tak by z tego skorzystała w innym terminie. Mógł chłopina jeszcze powalczyć o Mistrza i puchary – prawdopodobnie ostatnie w jego karierze, teraz będzie bronił się z Lechią przed spadkiem. Wiadomo za kasę to i można przejść do 3 ligi mongolskiej, nie ma sentymentów..

  3. Bardzo mnie cieszy, że szanowny pan redaktor naczelny nie okazał się małostkowym człowiekiem. Trochę przykro, że tak wielu się okazało. Szersza perspektywa pokazuje postać Mili w pełnej okazałości, a skupianie się na detalach jest cechą, której zbytnio nie cenię. Z biegiem czasu, jak to zwykle bywa, o rzeczach mniej ważnych będziemy zapominali i wtedy wyjdzie, co tak na prawdę znaczy dla nas Sebastian Mila. Ludzie potrafiący nabrać dystansu, już teraz, dobrze o tym wiedzą.
    Artykuł bardzo udany, moim zdaniem – gratulacje.

  4. I przeszedł Mila tak jak można się było tego spodziewać.
    Zero podziękowania dla kibiców, klubu, trenera itd.
    PLNy zaślepiły waldusiowi obraz?
    Żal.pl

    1. Miałem to napisać wczoraj. Nie codzień piłkarz na pierwszej konferencji prasowej w nowym klubie w pierwszych słowach mówi o byłym klubie, ile mu zawdzięcza dziękując za wszystko. A tak wczoraj Mila rozpoczął spotkanie z dziennikarzami w Gdańsku. A dzisiejszy przyjazd do Wrocławia , konferencja, podziękowanie, łzy …mówią wszystko.

  5. Same zachwyty i podziękowania.
    A czy Mila choć raz podziękował Nam ? Bez konferencji, bez wywiadu, bez wdzięczności. Uciekł do Lechii, jakby go w Śląsku bito.

  6. Czytelnicy Fana, chciałbym się mylić, jednak bez trenera Pawłowskiego to będzie ostatni rok Sebastiana Mili w reprezentacji.
    Trzymam kciuki, aby pojawił się w niej na jesienne eliminacje.

  7. Jak to w pracy… Najczęściej podchodził solidnie do swoich obowiązków, czasem zdarzyły się fuszerki. A czy każdemu z nas nie zdarzają się w pracy jakieś fuszerki? Niech każdy sam sobie odpowie na to pytanie. I nie możemy mieć pretensji do Mili, że odchodzi. W końcu nie pochodzi z Wrocławia, ma prawo traktować Śląsk jako zwykłe miejsce pracy, bez podtekstu emocjonalnego i idzie pracować tam, gdzie mu dają więcej, a jego wypowiedzi, co do sentymentu, jakim darzy Wrocław i Śląsk należy traktować jako zwykłą zagrywkę marketingową.
    Mimo wszystko jego okres gry w Śląsku należy ocenić pozytywnie, choć dla mnie nie będzie ikoną klubu jak Sybis czy Pawłowski.

  8. Prawda czasu, prawda boiska, że tak sparafrazuję.
    Takie czasy mamy, że liczy się zawartość portfela, a za to każdą brednię sportowiec (nie tylko piłkarz), powiedzieć potrafi. Legendy wyrastały w czasach, kiedy grało się za parę groszy, funtów czy marek, a nie dzisiaj kiedy chłopaczkowie w korkach odczuwają lojalność jedynie dla stanu konta. Im więcej, tym lojalność większa.
    Nie potępiam, bo tak zostali wychowani. A, że budzi to niesmak? A kogo to obchodzi.

    Dlatego bez specjalnych emocji, bo właściwie czym się podniecać, napiszę krótko: Dzięki za pracę w Śląsku. Czasem lepszą, czasem gorszą, ale w sumie raczej na plus. Powodzenia w nowej firmie.

  9. Za te kilka lat, spędzone w naszym klubie, na pewno Sebastianowi szacunek się należy i nikt raczej w to nie wątpi, ale moim zdaniem lepiej, że poszedł do Lechii teraz niż za pół roku (co chyba było już nieuniknione).
    Piłka nożna jest sportem zespołowym i jeden zawodnik niewiele znaczy. W perspektywie przyszło-sezonowych pucharów (ja w nie nie wątpię), trener Pawłowski będzie miał czas na poukładanie tej drużyny bez Mili. Latem pozostanie tylko utrzymać resztę składu i być może jakieś wzmocnienie (wiem, wiem pobożne życzenia, ale warto pomarzyć).

  10. Jego odejście kończy pewną epokę. On i kilku innych doprowadziło nasz klub na miejsce jakie mamy. To między innymi dzięki niemu, mieliśmy tyle miłych chwil i wzruszeń. A że dowalił czasami? Jest tylko człowiekiem. Dzięki Sebek.

  11. Jaka legenda ??? Ludzie facet czasami robił robotę za którą miał bardzo dobrze płacone. Był wkładem w Śląsku teraz będzie w wkładem w Lechii.

  12. Teraz jeszcze nie uważamy Sebka za legendę ale w przyszłości do pierwszej trójki Śląska dołączy. Za Lenczyka się urodził po Lenczyku wszyscy położyli na nim krzyżyk a Pawłowski doprowadził do jego wskrzeszenia. Swoją klasę udowodnił w meczu z Niemcami, nie udało się Sybisowi, Pawłowskiemu, Tarasiewiczowi, Deynie, Lubańskiemu, Lacie etc. udało się Mili ze Śląska Wrocław. Tego już nikt nigdy mu nie odbierze.

  13. Pewna epoka zakończyła się bezpowrotnie jest to fakt niezaprzeczalny. Wydaje się, że ten 7-letni mariaż akurat przyniósł korzyść nam, kibicom, klubowi, miastu jak i samemu Mili.
    Gdybanie co by było bez niego i co by sam piłkarz osiągnął bez gry we Wrocławiu raczej nie ma sensu, ale można jednoznacznie stwierdzić, że prawdopodobieństwo osiągnięcia takiego sukcesu było o wiele mniejsze.
    Jedna rzecz przez długi czas bardzo mnie drażniła: frotka i rzekoma wielka miłość do Lechii. Dobrze skubaniec wiedział, że akurat w tym przypadku trafił na podatny grunt, którego nikt raczej negatywnie nie będzie komentował. Jednak jak dla mnie to ta sytuacja jak nic pasowała do schematu żony noszącej w portfelu fotkę brata swojego męża czyli szwagra. Pozostał jej wielki sentyment i zapewniała, że chciałaby kiedyś do niego wrócić. Niby nic i wszystko w rodzinie. Kochasz swojego brata bo nie jest niczemu winny, ale.. Dodatkowo strzela fochy gdyż spasła się i nie chce nikt jej d…ć, a na zastany skobel na lodowce i prezent w postaci karnetu na siłownie przestaje się odzywać. Później co prawda zgadza się że wszyscy mieli racje, ale „została jej zadra”. Jak nic… baba do odstrzału.
    Tak na poważnie to mam nadzieje, że ten transfer przyniesie korzyść wszystkim tj. klubowi w odmłodzeniu składu i uporządkowaniu wydatków, nam spokojnej głowy i zakończeniu tasiemca; Mili w zapewnieniu sobie oraz jego rodzinie godziwego bytu na przyszłość; Lechii ustabilizowaniu składu, awansu do górnej ósemki w obecnym sezonie; kibicom Lechii samych sukcesów i zdobyciu pierwszego mistrzostwa, gdyż należy się to Wam w końcu!

  14. Dzięki za medale i niezapomniane chwile (mistrz, medale wojaże po Europie).
    Ale dajmy spokój i czas trenerowi a znajdzie (ustawi) odpowiedniego grajka i będzie ok. Za oszczędzoną kasę powinno się zainwestować w młodych i w klub.

  15. Każdy klub na świecie będąc w takiej sytuacji sprzedałby Milę ale tylko jeden klub mógłby go kupić. Jest Lechia i tyle w tym temacie. Chciał wracać do domu, do rodziców, do swojego klubu droga wolna… Szkoda tylko, że Gdańsk z Koszalinem pomylił.

  16. Daj spokój z Milą jeden z drugim. Najemnik, wykonywał pracę. Odchodzi i cześć. Za darmo nie robił, chyba, że mu nie płacili co nie zmienia faktu, że mógł rozwiązać kontrakt i czekać na inny klub ze spokojem.
    Szopka z jego udziałem się kończy a młodzi już od niego nic się nie nauczą (przynajmniej u nas) 1,5 bańki.. mało, ale i wystarczająco. Tak jak piszą powyżej szybko o nim zapomnimy.. chociaż nie do końca, biało-zielna frotka, dres, imprezy.. myślę, że sam na to zapracował. Należą mu się brawa i podziękowania za wkład, to naturalne, ale ludzie dajcie spokój już z jego osobą.
    I broń Boże żadnych honorów w meczu z Lechią.

  17. Pewna epoka się kończy to fakt , ale też musi się kiedyś zacząć nowa , dlaczego nie teraz ?! Dzięki dla Sebastiana za lata w Śląsku , za Mistrza , za puchary -miał w tym swój wyraźny udział i tego mu nikt nie odbierze – Czy zasłużył sobie na miano „Legendy” Śląska ? Mimo niezaprzeczalnych zasług jednak nie .Nie wiem czy to kwestia pokolenia piłkarzy wychowanych w innych realiach ale jednak jeszcze mu sporo brakuje do Legend swoich klubów jakimi byli – Sybis , Deyna czy Cieślik .
    W Lechii Gdańsk życzę Sebkowi jak najlepiej oby mu się udało z Lechią dojść do pierwszej „8-ki” i powalczyć w grupie mistrzowskiej , oby omijał szerokim łukiem pizzerie , kfc , i kasyna a możliwe że się uda. Czas zacząć nową erę dla Ślaska już bez Mili.

  18. Myślę, że Sebkowi trzeba podziękować za lata w Śląsku. Tak się złożyło, że były to najtłustsze lata od czasów komuny. Dzięki za mistrzostwo, dzięki za srebro i brąz, dzięki za Superpuchar i finał PP. Dla mnie było to pierwsze mistrzostwo Śląska (i mam nadzieję, że nie ostatnie) jakie miałem możliwość przeżywać i powiem szczerze, że uczucie zajebiste. I w tym wszystkim jako jedna z ważniejszych postaci brał udział
    Mila. A kto z nas nie ma wad? Dzięki i powodzenia.

  19. Mila miał swoje huśtawki nastrojów to fakt, ale kiedy mieliśmy wolny albo rożny byłem zawsze dość spokojny, bo Mila i stały fragment gry to były mocne strony Śląska. Pozostaje wierzyć trenerowi Pawłowskiemu, że Grajciar, czy jak to tam się pisze, będzie grał rzeczywiście na dobrym poziomie za miesiąc.

  20. Mili na pewno należą się podziękowania za konsolidację drużyny za czasów Oresta L. A czy za grę (podpisał kontrakt – wypełniał kontrakt), gdyby grał za darmo to tak, a więc nie dziękujmy komuś za to, że wykonywał swoją pracę!
    A brawa należą się za sprzedaż gotówkową ( w końcu ktoś nie odchodzi za darmo nie licząc Soboty), bo ta forma w tym wieku nie potrwa czuje długi!
    A teraz mam nadzieję, że kasa ze sprzedaży (chociaż w połowie), pójdzie na młodego perspektywicznego zawodnika.

  21. To że coś się wokół niego dzieje jest zasługą tego że nazywa się Mila, to jak z celebrytami, ludzie chcą wiedzieć jak Doda coś zrobi ale niekoniecznie chcą wiedzieć jak Kasia z nocnego zrobi to samo. Gdyby przytoczone odchudzanie dotyczyło innego zawodnika nikt by o tym nie pisał.
    Czy to się komuś podoba czy nie, był to zawodnik chyba z największym nazwiskiem na przestrzeni ostatnich bardzo wielu lat we Wrocławiu.
    Nie byłoby mistrzostwa i trzech dobrych lat bez jego udziału.
    Wiele można mu zarzucić ale i wiele radości nam dostarczył.
    Ja osobiście dziękuję za te lata.

  22. Ale w końcu co za dwa lata do Leglej i nasza barwa kopytami do góry.
    Szacunek co grał dla WKS ale te Jego opowieści to trochę z bajek.

  23. Nic dodać, nic ująć. Nikt nie jest nieskazitelny, ale równowaga moim skromnym zdaniem została u niego zachowana. Osiągnął bardzo dużo grając we Wrocławiu, dzięki czemu i my mamy wiele wspomnień i powodów do radości, które już zostaną na zawsze z nami. Na ostatnim sparingu jak piłkarze się witali na murawie powiedziałem do znajomego, że nie wyobrażam sobie Śląska bez Mili i Celebana. Teraz już muszę. Dzięki Seba za wszystko i powodzenia u Braci!
    Hej Śląsk!

  24. Podpisuję się pod artykułem obiema rękami, mam podobne odczucia.
    Mila był „jakiś”, napewno miał charyzmę. Popełnił parę błędów, ale przy wszechobecnych mediach w obecnych czasach, każdy kto ma coś do powiedzenia, palnie raz na jakiś czas babola.
    W ostatnich dniach czekałem na informację o przejściu do Lechii, bo jakoś trzeba to było zakończyć, wszyscy chcieli, więc jest chyba tak jak miało być.
    Generalnie Sebestian podziękowania za wszystko co dobre, powodzenia w Lechii i Reprezentacji.

  25. Świetny tekst! dokładnie takie same odczucia mam do całej tej sytuacji.
    Dodałbym jeszcze, że dawno już nie było w rodzimej lidze takiej sagi transferowej, a to też są emocje dla kibiców. Nawet dla tych którzy na Śląsk nie chodzą, saga ta wzbudzała zainteresowanie. Coś czuję, że ten transfer będzie kołem zamachowym dla naszego klubu.
    Hej Śląsk!

  26. Dobrze było przez te kilka lat móc oglądać najlepszego zawodnika w tej lidze i nie wiem czy nie najlepszego w historii klubu. Za parę lat młodzi kibice, będą nam zazdrościć, że mieliśmy takiego grajka.

  27. Panie Romanie zobaczy Pan jak i kibice jak szybko zapomnicie o Mili.
    Od 7 lat nikt nigdy nie mógł się sprawdzić na jego pozycji. Stefanović musiał specjalnie zmienić pozycję, Sobota to samo.
    Poza tym na tej pozycji grają gracze szybcy, mali ale bardzo zwrotni z przeglądem pola (Xabi, Rodrigez, Roonay, Radović: i mógłbym tak wymieniać) i z dobrym strzałem.
    Trener Pawłowski już to dawno wie i nie po to sprowadzał Grajcara.
    Mila po części, może i miał perspektywy na tą pozycję, ale klub przy nim w ważnych już meczach nie istniał. (Sevilla, Hannover obnażyły już braki naszego rozgrywającego, nie wspomnę Rafaela z Bruggi jak non stop wygrywał z nim pojedynki jeden na jeden).
    Dajmy szansę innym, zobaczycie na Mili świat się nie kończy.
    Pozdrowienia dla wszystkich kibiców naszego Ślaska.

    1. Stefan to defensywny pomocnik – czyt. miał funkcje odbierz-oddaj, ew. jeb… z dystansu. Co to ma z Milą czy Sobotą wspólnego?
      Twój „Rafael” o którym piszesz w rzeczywistości nazywa się Lior Rafaelov i jeśli z kimś wygrywał pojedynki to ze wszystkimi naszymi grajami, a nie tylko z Milą (tak ja to pamiętam).
      Naprawdę wg Ciebie my mieliśmy cokolwiek do ugrania z H96 i Sevillą? Choćby tu Xavi biegał i tak skończyłoby się jak się skończyło. Zawiodła obrona, a nie Mila czy kij wie kto jeszcze.
      Nie wiem jak można pisać, że o nim szybko zapomnimy gdyby nie Mila żadnego z tych sukcesów by nie było.
      Dla mnie to jest najlepszy piłkarz jakiego widziałem w Śląsku przez 15 lat bycia z klubem. Obym kiedyś zdanie zmienił.

    2. Najlepszy powiadasz….. rzeczywiście ma gaz, super kiwkę, lewą nogą wiąże krawaty. Każda wrzuta czy z rogu czy z wolnego to smród pod bramką rywali, żelazne płuca, w pojedynkę wygrywa mecze, praktycznie bez strat w meczu, wzór do naśladowania….
      Poobserwuj sobie mecze w jego udziałem w ostatnich latach, weź kartkę papieru policz celne/niecelne podania w meczu, straty/przechwyty, rzuty wolne, rożne – nawet nie bramki a groźne sytuacje stworzone z tych fragmentów i wtedy zobaczysz czarno na białym jaki to grajek.
      Jest najlepszym medialnie zawodnikiem jaki grał w Śląsku, a w dzisiejszych czasach wiadomo im o kimś głośniej i częściej się w mediach mówi, że najlepszy etc tym wielu ludzi zaczyna wierzyć, że gościu jest taki sam na boisku…

    3. Dobrze wiem co się działo poza boiskiem, ale „wkład zawsze będzie wkładem” i rozliczam go z grania. Najlepszy na boisku. Nie trzeba mieć gazu super kiwki i tego wszystkiego co wypisałeś. Tu nie ma tego typu zawodników. To nie Chelsea. Trzeba patrzeć na jego aspekty z perspektywy Ekstraklasy. Wystarczy w największym stopniu wpływać na wyniki zespołu, a taki czas miał jak zdobywaliśmy mistrza. Nie interesuje mnie jak go dziś postrzegają czy dowartościowują media, bo mam swoje zdanie wyrobione na podstawie jego gry przez dot. karierę.

      Ma przebłyski/zaskoki formy, ale dzięki Bogu takowy zdarzył mu się w WKS i dlatego dla mnie jest jak na format naszego klubu (wyniki sport.) najlepszym piłkarzem od długich lat. Z czego mam go rozliczać? Jak grał w Dyskobolii? Czy Valerendze? Z balang? Co mnie to obchodzi, zrobił robotę u nas i za to mam do niego szacunek.

      Jest w formie niech teraz bracia z Gdańska mają z niego pożytek.

      Co do dresów Valencii itp. opisanych nie da się go bronić.

      PS „rzuty wolne, rożne – nawet nie bramki a groźne sytuacje stworzone z tych fragmentów… ” Ty tak serio?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *