„…najświętsze w Polsce barwy…”

doartykułu(AKTUALIZACJA) Wysokość napisu – 2 metry. Grubość liter – 50 centymetrów. To znaczy – nie samej litery, lecz 50 centymetrów szerokości to ma „I”. Litery takie jak „P”czy „K” – pełna ich szerokość to 150 cm. Odstęp między literami – 50 cm. Kolor – najlepiej czerwony na białym tle.
Jeśli jesteś z miasta, które przed II Wojną Światową znajdowało się w granicach Niemiec – i Ty możesz przyjechać z transparentem z nazwą swojej miejscowości.
Dlaczego tylko Olsztyn, Gdańsk, Słupsk, Koszalin, Szczecin, Gorzów, Zielona Góra, Legnica, Wałbrzych, Opole, Gliwice, Zabrze (a także mniejsze, Prudnik, Żary, Świebodzin, Międzyrzecz, Drawsko Pomorskie, Szczytno i setki innych)?
Bowiem to 70 rocznica powrotu do Polski tzw. Ziem Odzyskanych będzie tematem VII Pielgrzymki Kibiców do Częstochowy, która odbędzie się już niedługo, w sobotę 10 stycznia.
Oczywiście, litery takiej wielkości jakie podano na samym wstępie to dla niektórych spore wyzwanie. Można robić transparenty mniejsze. Prośba jednak o zachowanie kolorystyki białego tła i czerwonych liter. Tak, aby pasowało do innych napisów i lepiej wpisywało się w tematykę.
https://www.youtube.com/watch?v=lD5DryXNAyw
A ten filmik dobrze jest obejrzeć, by chwycić klimat pielgrzymek kibiców organizowanych przez ks. Jarosława Wąsowicza, fana gdańskiej Lechii,którego rodzina do Gdańska przywędrowała z wileńszczyzny. Na zdjęciu do artykułu – obrazek z pielgrzymki z roku 2012.
RZ

PS. Dyskusja w komentarzach „skręciła” w stronę dość dziwną. Generalnie to ujmując – czy mamy prawo do czczenia Ziem Odzyskanych. Jeśli komuś obecna polskość ziem od Górnego Śląska, przez Śląsk Dolny i Opolski, dalej Lubuskiego, Pomorza oraz Warmii nie podoba, to niech swoje wyrazy sympatii do np. Niemiec wyraża na stronach niemieckich. Pani Erika będzie szczęśliwa, chłopcy z NPD zniosą jajko z radości. Niemieccy politycy nie wydadzą żadnego dźwięku, lecz pod biurkiem łapki będą zacierać.

I niech nikt nie myśli, że takie dyskusje, nawet na tak – wydawałoby się – niszowych portalach jak ten, nie są archiwizowane przez BND. Nie wiadomo gdzie i kiedy te Wasze komentarze komuś się do czegoś przydadzą.

Czy się to komuś podoba, czy nie, teraz tu jest Polska, a naszym obowiązkiem wobec pokoleń które odeszły i wobec tych, które przyjdą, jest polskość tych ziem zachować. A wszelkie głosy zauważające czeskie, austriackie, niemieckie, rosyjskie, litewskie czy białoruskie pretensje do tych ziem będą wyrzucane do kosza.

 

komentarzy: 48

  1. Odrobina faktów:
    ok. 1000 – Biskupstwo we Wrocławiu – bezsprzecznie Polska
    1335 – hołd lenny wobec Czech
    1526 – przejście spod władzy Jagiellonów pod panowanie Habsburgów(wciąż zależność od korony czeskiej)
    1742 – podbój Śląska przez Prusy( faktyczny okres władania przez Niemcy do 1945 202 lata na dwa wieki historii)
    Słabo widzi mi się germańskość ziem na wschód od Łaby
    Sława!

    1. Tym bardziej, że różne księstwa śląskie stawały się lennem czeskim w różnych latach. Niektóre, jak podlegały bezpośrednio władcom czeskim (w tym Jagiellonom), niektóre były wciąż zarządzane przez Piastów. I właśnie na Śląsku najdłużej utrzymali się członkowie tego rodu. Sprawdźcie sobie historię Piastów, jak również naszego regionu i mam nadzieję, że utnie to jakiekolwiek germańskie ciągotki.

  2. Przepraszam, że pytam, jeśli to zostało już gdzieś napisane, ale czy organizowany jest w tym roku transport dla kibiców chcących wspólnie udać się na pielgrzymkę?

  3. To ja może w ramach tych pangermańskich lamentów zwrócę uwagę na Józia Stalina. Przecież to on wytyczał nasze granice, a niby wierni nam zachodni alianci tylko pokornie przytakiwali. Pierwotnie Józek złapał za mapę i naszą zachodnią granicę sowieckim ołówkiem ulokował na Nysie Kłodzkiej. W tym rozdaniu nasz piękny Wrocław miał za zadanie pełnić miasta granicznego, czyli tym co dzisiaj egzystuje jako Gorlitz-Zgorzelec. Polski miał być Grunwald, niemiecki rynek i śródmieście. Co ciekawe na konferencji w Poczdamie, Józek zadziwia wszystkich zgromadzonych i przesuwa naszą granicę zachodnią o jakieś 200 km wprost na urokliwą rzekę Nysę Łużycką. Alianci zgłaszają protest, jednakże Stalin ma na nich wyje…. i robi co uważa za słuszne. Dzisiaj można już przyjąć że to, iż Piastowski Wrocław przypadł w całości Polsce było wyłącznie jednoosobową decyzją Józka.
    Na koniec proszę mnie nie mylić z jego orędownikiem, wręcz przeciwnie, piszę jak było.

  4. Nawiązując do tematu ochrony polskich ziem, to prosty patent, wiem z racji mojego zawodu, że podstawione polskie spółki z o.o. kupują działki na Dolnym Śląsku, a następnie udziały są sprzedawane niemieckim udziałowcom. Czyli prawnym właścicielem są niemieccy udziałowcy jako nowi właściciele spółki. A jednak nie jest to taki trudny temat aby w granicach prawa sprzedawać polskie ziemie. Także wróg nie śpi!

    1. Pisujesz na Fanie od wielu lat, zatem wątpliwe jest to, co napisałeś, że „nie rozumiesz”. Doskonale rozumiesz, lecz chcesz poprowadzić dyskusję w kolejną, zbędną, ślepą uliczkę.
      ONI właśnie tego się boją, tej umiejętności patrzenia ponad podziałami w sprawach istotnych dla narodu, stąd jad wylewany na podobne inicjatywy ze środowisk chcących dzielić w Polsce wszystko i wszystkich.
      A my im w tym pomagać nie będziemy, dlatego Twój wpis ląduje tam, gdzie jego miejsce.
      RZ

    2. Tak, sporo w tym racji.
      Oprócz jednego. Boją się nawet tych incydentalnych akcji.
      Jednak jest to rozmywanie tematu, a pod tym artykułem już mamy wystarczający „rozstrzał myśli”.

  5. Miałem napisać coś od siebie w tej dyskusji, lecz zamiast tego przywołam postać jakże ważną, a zapomnianą przez historię, w kontekście omawianych wydarzeń:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Milik

    Był to gorący orędownik Ziem Odzyskanych, gotowy odbierać dekrety nominacyjne tym proboszczom, którzy wątpili w trwałość osadnictwa na tych terenach.

  6. Ludzie! Dyskusja na temat Ziem Odzyskanych nie ma w ogóle sensu, ponieważ granice Polski zmieniały się raz w jedną raz w drugą stronę i na dzień dzisiejszy Wrocław to Wrocław a nie żaden Breslau jak już to dla Niemców. Ukraińcy mają Lwiw a dla nas to jest Lwów. Nawiasem mówiąc/pisząc wymiana ziem wschodnich na zachodnie była dla Polaków zza Bugu skokiem cywilizacyjnym.

  7. Żaden znany mi Niemiec ( tak ten z NPD też ), dla idiotów ” faszystów”, nie rości sobie praw do tzw: ziem odzyskanych , powiem więcej przez myśl by nie przeszło komukolwiek z nich używanie nazw typu : do Wrocławia -„Breslau” , do Legnicy ” Leignitz” itd.

    1. To dlaczego organizowali min. w Zgorzelcu jako NPD manifestację za „powrotem Śląska” czy tworzą plakaty antypolskie? Świetnie mają się tam ziomkostwa domagające się powrotu tych ziem do Niemiec. Nawet po 1990 roku ziomkostwa te twierdziły, że Ziemie Odzyskane znajdują się tylko pod Polską administracją.

    2. Nie , Panie Romanie , napisałem to co wiem ,wcale sobie nie kpię ,w ostateczności ja osobiście i nie tylko wolę przyjaźnić się z Rumunami, Mołdawianami , Niemcami niż np.: z Ruskimi , czy Ukraińcami.

  8. Przykro mi, ale ta najnowsza kampania antyniemiecka Fana to walenie najczystszym Gomółką. Kompletnie wydumany problem „szalejącego rewizjonizmu teutońskiego” i cuchnąca naftaliną propaganda o „prastarych, piastowskich Ziemiach Odzyskanych” zajmuje miejsce spraw naprawdę istotnych.

    1. Wypowiadasz się w temacie, którego nie chwytasz. Lub chwytać nie chcesz.
      Działalność niemieckich fundacji na terenie Polski. Dwujęzyczne nazwy miast na opolszczyźnie i na Mazurach. Finansowanie Ruchu Autonomii Śląska. Zjazdy niemieckie urządzane w Hali Ludowej (o, sorki, Hali Stulecia, nazwanej tak na okoliczność uhonorowania setnej rocznicy zwycięstwa wojsk… niemieckich nad Napoleonem)…
      Niemcy drobnymi kroczkami włażą na tereny, które od lat były ich. Powolutku. Przypadek Agnes Trawny to jeden z wielu o którym mówią wytrawni politycy.
      Uważasz, że budowanie polskości na tych ziemiach w okresie komuny to był historyczny błąd? Mi się wydaje, że okrzepnięcie Polski na ziemiach zachodnich i północnych to był jeden z nielicznych plusów czasu w którym byliśmy sowieckim satelitą.
      Ale co tam, skoro nie ma tu jeszcze niemieckiego wojska, nie obowiązuje jeszcze niemiecka jurysdykcja, to jest to nieistniejący problem…

    2. Przypadek Agnes Trawny to wynik „specjalnej troski” o księgi wieczyste w wykonaniu komunistycznych władz, a konkretnie zupełnego ich ignorowania przez miejscowych aparatczyków. Jeśli rozbierze się sprawę na czynniki pierwsze, to niewiele pozostaje z mitologii pełzającego rewizjonizmu.

      Hala Stulecia – wolę pierwotną nazwę, niż pachnącą komuną „Ludową”. Polska tożsamość tych ziem jest faktem, nie ma we Wrocławiu ani okolicach ludności identyfikującej się jako Niemcy. Poprawianie historii to absurd godny najgłębszej komuny. Niemiecka przeszłość jest dla Wrocławian równie oczywista, co polska teraźniejszość i przyszłość.

      Zamiast ekshumować lęki towarzysza Wiesława, należy skierować oczy na prawdziwe zagrożenia dla Polski – na wschód.

    3. 1. Nieistotne, jakie elementy brane są pod uwagę. Nie miałbym nic przeciwko temu, by z uwagi na jakieś kruczki prawne dostawać od Ukraińców, Białorusinów czy Litwinów domy, pola czy lasy.
      2. Hala Ludowa jedzie komuną. To bezsporne. Ale nazwać ją tak, jak ją nazwali Niemcy, to skrajny debilizm. O zagrożeniu niemieckim dla ziem, które przed wojną wchodziły w skład Rzeszy nie ma się co rozpisywać. Tylko osoby nie interesujące się tematem mogą to zagrożenie bagatelizować.
      Co do niemieckiej (czeskiej, austriackiej) przeszłości Wrocławia i polskiej teraźniejszości – w pełni zgoda. Ale co do przyszłości… Gdybyś w 1939 roku, a nawet w 1943 znalazł choć jednego Niemca, któremu przyszła by na myśl, że Wrocław, Opole czy Szczecin nie będą w ich posiadaniu, to byłby to cud. A obecnie już od 70 lat Niemcy tych miast nie sięgają. Zatem o tej przyszłości lepiej się nie wypowiadaj, bo za jakiś czas wyciągną Cię z grobu i rękę utną.
      3. Prawdziwe zagrożenie to nie tylko Rosja. To też Ukraina. Ale również i Niemcy. Nie zauważanie tych „innych” zagrożeń jest na rękę. Tak Niemcom jak i Ukraińcom.
      RZ

    4. Co do niemieckich roszczeń odpowiedziała redakcja.
      Co do innego zarzutu, że „prastare słowiańskie ziemie” to propaganda – Polecam zapoznać się z mapami dotyczącymi rozmieszczenia ludności Polskiej do XIX wieku która przeważała nie tylko na Górnym Śląsku czy Śląsku Cieszyńskim (który to w sporej części odebrali nam Czesi), podobnie Prajzacy z terenów na północ od Opavy to ludność słowiańska, na Dolnym Śląsku do XIX wieku przeważaliśmy na wsiach pod Wrocławiem, Bielawą, Brzegiem. Tutaj można przytoczyć postać Mikołaja II niemodlińskiego zabitego przez Niemców który w XV wieku nie znał ani słowa po niemiecku…
      Dodajmy do tego zarządzenia Fryderyka Wielkiego z XVIII wieku po wojnach Śląskich zakazujące używania naszego języka, petycje mieszkańców w tych sprawach czy likwidacja słowiańskich nazw przez Hitlera.
      Dodajmy do tego górali Karkonoskich, których ostatecznie pozbyły się zarazy i wojna 30 letnia a po których została legenda o Karkonoszu Liczyrzepie (nigdy na terenie Sudetów Niemcy nie utworzyli własnego folkloru).
      Dodajmy do tego Polaków w okolicach Zielonej Góry, Polskie nazwy miejscowości jak Legnica, Malczyce czy udokumentowana pomoc wojskom Napoleońskim przez Polaków. Doliczmy do tego sporą liczbę autochtonów pozostałych na tych ziemiach po II wojnie światowej- jeżeli się nie mylę było to 10 % mieszkańców okolic Zielonej Góry.
      Warto wspomnieć również o Serbołużyczanach do dziś stanowiących istotny procent ludności Saksonii (premier Saksonii jest Łużyckim Serbem) oraz o Akcji Muzakow. A to tylko tak na szybko przytoczone argumenty.
      Niemcy władzę państwową nad Śląskiem sprawują od połowy XVIII wieku, sprawowali ją do połowy wieku XX więc nie całe 2 wieki… Przyjmując datę czasów Mieszkowych jako czasów państwa Polskiego, mimo, że wcześniej rządziły tu plemiona Ślężan czy przodkowie Mieszka) to Polacy i Polskie dynastie rządziły Śląskiem od wieku X do wieku XV a nawet w niektórych przypadkach XVI/XVII ! Jeżeli liczyć stricte niezależność od Czech to do wieku XIV. Podsumowując Czesi rządzili 2 wieki, Niemcy 2, Polacy zaś samym okresem średniowiecznym biją innych na głowę. A dodajmy, że niedługo „pęknie” sto lat od powrotu tych ziem do macierzy.

      Na Twoim miejscu bardziej bym się martwił żeby Niemcy nie tylko nie utracili zachodnich landów na rzecz Kalifatów ale także wschodniej Saksonii bo Serbołużyczanie przeżywają boom narodowościowy tak jak My na Kresach.

    5. Andrus, skąd info że Serbowie Łużyccy przeżywają boom demograficzny? W 2012 roku będąc w Budziszynie (ich nieformalna stolica) uzyskałem zupełnie inne informacje. Kultura łużycka (zwłaszcza na terenach Dolnych Łużyc) jest obecnie na wymarciu i jedynie w okolicach Budziszyna właśnie można spotkać młodych ludzi czy dzieci mówiące językiem serbskim.
      Jeżeli zaś chodzi o Śląsk (zwłaszcza Dolny) to pragnę przypomnieć, że to właśnie dzięki Niemcom miasta, wsie i gospodarka na Dolnym Śląsku wyglądały przez długi okres po 1945 roku o niebo lepiej niż zacofane miasteczka Kresów Wschodnich. Nie ma co zafałszowywać historii, bo głównie w XIX i początku XX wieku Wrocław, Wałbrzych czy Legnica znacznie się rozbudowały, obojętnie czy mieszkało w nich 1,2 czy 5% Polaków. A nawet w czasach, gdy Śląsk oficjalnie pozostawał pod koroną Piastów i tak tutejsze miasta i miasteczka chętniej spoglądały w kierunku Niemiec i Czech niż w kierunku Polski.

    6. Wasiukibic.
      Śląsk odstawał ekonomicznie od czasów de facto Piastowskich kiedy rozpoczęto na tych terenach tak kolonizację jak i rozbudowę kopalń. Podobnie dzięki kopalniom tak a nie inaczej wyglądał swego czasu Olkusz (srebro) czy dzięki popytowi na zboże Zamość. Zamożność nie zależy od narodu a od gospodarności. Nie widzę tutaj zakłamywania rzeczywistości bo fakty są jakie są a obecność ludności polskiej nie budzi wątpliwości.

      Co do Serbołużyczan nie boom ludnościowy a narodowościowy. Informacja stąd, że po pierwsze organizują się coraz mocniej zwłaszcza w regionie przygranicznym (wiedza po kontaktach z Domowiną), powstało kilka grupek radykalniejszych z którymi też mam kontakt. Podobnie istnieje kilka drużyn serbołużyckich posługujących się nie niemieckim a właśnie łużyckim tak w kontaktach jak i oficjalnie na stronach, koszulkach z którymi chcemy zorganizować sparingowy mecz piłkarski – zobaczymy co z tego wyjdzie.

    7. Przyjmuje do wiadomości twoje argumenty Adnrus. Mimo wszystko jako człowiek mający korzenie na Kresach Wschodnich i kontakty z ludźmi pamiętającymi okres sprzed 1945 roku nie bardzo zgadzam się z tezą o „Ziemiach Odzyskanych”. Nie raz i nie dwa słyszałem od swojego dziadka , że dla niego i jego pokolenia „Zabużaków” Wrocław, Szczecin czy nawet Gdańsk to były obce, poniemieckie miasta, a prawdziwa Polska została we Lwowie, Włodzimierzu Wołyńskim i Łucku oddana sowietom. Zostali postawieni przed faktami dokonanymi ustalonymi w Jałcie i Teheranie. A ta cała propaganda z lat 1944-1989 dotycząca Ziem Zachodnich miała odwrócić uwagę od sprawy Kresów Wschodnich.

    8. Do Wasiukibic.

      A gdybyś mógł sobie wybrać które ziemie mają być polskie: Wrocław i cały Śląsk Dolny lub Lwów i jego okolice to co byś wybrał i dlaczego?

    9. W paru redakcyjnych dyskusjach na wspomniany przez Ciebie temat, które odbywaliśmy już naprawdę dawno temu, przeważyło u nas zdanie, że w podobnych dylematach stajemy za polskością i Wrocławia i Lwowa. I Szczecina i Olsztyna. I Zielonej Góry i Stanisławowa. I Gdańska i Wilna.
      Albo chcemy wielkiej Polski, albo jesteśmy pieprzonymi minimalistami.

    10. Warto pamiętać o Zaolziu zabranym nam przez Czechów na którym do dziś Polacy stanowią istotny procent a takie drużyny piłkarskie jak Polonia Karwina czy Siła Trzyniec zapisały się złotymi zgłoskami na kartach Polskiego futbolu- szczególnie Polonia.
      Podobnie nie zapominajmy o Czadcy, Spiszu, Orawie czy Kowieńszczyźnie i Laudzie gdzie Litwini dokonali de facto zbrodni w dzisiejszym tego słowa znaczeniu na narodzie Polskim siłą go lituanizując.
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Lauda_%28region%29

    11. Co do jeszcze spoglądania chętniej w kierunku Niemiec to do czasów Łokietka to z terenów Śląska wychodziły inicjatywy zjednoczeniowe (chociażby Probus).

    12. Pozbawienie narodu jego tradycyjnego języka nie jest równoznaczne z jego wynarodowieniem. Klasycznym przykładem są Irlandczycy, Walijczycy, Szkoci mimo praktycznej anglicyzacji językowej narody pozostały narodami. Innym przykładam są słowaccy cyganie, którzy miedzy sobą mówią po słowacku ale Słowakami nie są i nie będą.

  9. Czy zawsze jak kibol się bierze za mówienie o historii, to wychodzą takie bzdury? Oświećcie mnie, krynice mądrości i spece od Żołnierzy Wyklętych, kiedy to przed 1945 Gorzów i Szczytno leżały w granicach Polski.

    1. W momencie kiedy Szczecin był w Polsce, Gorzów jeszcze nawet nie istniał. Szczytno owszem, było na terenach będących polskim lennem, ale w Polsce nigdy nie leżało – idąc tym tropem rozumowania, można uznawać Pragę za polskie miasto, bo na chwilę wpadł tam Chrobry.

    2. Gorzów do dziś ma w herbie brandenburskiego czerwonego orła, a jego obecna polska nazwa jest całkowicie sztuczna, wymyślona na poczekaniu w 1945. Nawet nie było na czym się oprzeć ani do czego odwołać, bo nigdy nie miał słowiańskiej nazwy, zawsze był Landsbergiem.

    3. No to podaj rękę Dutkiewiczowi. On też chciał nazwać Wrocław – „Breslau”. Na razie – tylko na okres mistrzostw Europy 2012.
      Przed wojną za podobne propozycje dostałoby się kulkę w łeb za zdradę stanu.
      RZ

    4. Gorzów znajduje się na terytorium plemion Wielopolskich/Lubuszan, geograficznie znajduje się w Wielkopolsce, w nieodległym Międzyrzeczu czy też Drezdenku wybuchło…Powstanie Wielkopolskie a ludność Polska, autochtoniczna żyje tam do dziś (min. to Polacy autochtoni poddali Międzyrzecz Armii Czerwonej). Co do Szczecina polecam poczytać o działaniach Barnima I Dobrego który to zmusił wielu Kaszubów do przesiedlenia się na Hel sprowadzając Niemców.
      O kolonizacji Dolnego Śląska, gwarze Dolnośląskiej czy Serbołużyczanach nie wspominając.
      Polacy mają największe prawa do obecnych ziem zachodnich i północnych.
      Co do Szczytna to też nie jest tak, że przyszli Krzyżacy i nie było tam Polski. Prusy jako lenno znajdowały się w granicach i pod jurysdykcją króla Polskiego.
      Sprawę badali tak i Niemcy jak i Eugeniusz Romer wskazując, że większość mieszkańców Warmii jak też południowych i wschodnich Mazur to Polacy. Tutaj garść statystyk:
      http://s30.postimg.org/l13itcwyp/Masuria_1825_to_1867.png

      http://s27.postimg.org/jxet4150z/Masuria_Warmia_1910.png

      http://s30.postimg.org/qhmvgt5gx/Kolonizacja_polska.png

    5. Przyjrzyj się filmikowi.
      Jak się uda, to trzeba Pragę przerobić na polskie miasto.
      Niemcy germanizowali Poznań. Ruscy obecnie zepchnęli nas na linię Buga. Ale nic nie jest wieczne.
      W naszym interesie jest dbać o polskość tego co mamy i walczyć o to, co mieć możemy.
      To, że Gorzowa nie było, nie znaczy, że nie było w tym miejscu naszych przodków. To, że Gorzów mamy trzeba pielęgnować. Podważanie polskości Gorzowa (a także innych miast) jest działaniem na szkodę Polski i Polaków.

      Tak zupełnie na marginesie. Przez 30 lat swojego życia nawet gdyby mi jakiś prof. dr. hab. udowadniał, że istnieje możliwość, iż Czechosłowacja zniknie z mapy, to bym go wyśmiał. Życie uczy, że nie ma nic stałego.
      RZ

    6. >No to podaj rękę Dutkiewiczowi. On też chciał nazwać Wrocław – >„Breslau”.

      Dutkiewicz nic nie musi chcieć. Breslau to po prostu inna nazwa naszego miasta. Zresztą, jedna z kilku. Nieurzędowa, ale istniejąca i funkcjonująca w obrocie międzynarodowym czy się to komuś podoba czy nie. Tak jak Praha dla Pragi, Monachium dla Munchen.

      >To, że Gorzowa nie było, nie znaczy, że nie było w tym miejscu naszych >przodków.

      Jeszcze raz, czyich przodków? Bo nie dosłyszałem. Masz przodków wśród hipotetycznych (nie wiadomo na 100% czy istnieli) Lubuszan?

    7. Tylko, że w Munchen nikt nie ma zamiaru wprowadzać, nawet czasowo, nazwy „Monachium”.
      A zwłaszcza nikt z władz tego miasta.
      Co do przodków – masz rację. Ludzie z tych ziem zostali zgermanizowani.
      Ale później ich potomkowie musieli się przesiedlić. I Polska jest teraz tam, gdzie była w roku 1000.
      RZ

    8. Nawiasem mówiąc nie był bardziej sztucznego państwa niż Czecho-Słowacja. W jeden organizm państwowy włączono dwa narody o odrębnym języku, mentalności, historii, które „nie oddziaływały” na siebie przez prawie 1000 lat

    9. Toś dowalił.
      Belgia. Flamandowie i Walonowie.
      Hiszpania. Cały konglomerat narodów. Baskowie i Katalończycy to tylko najbardziej znane nacje.
      Włochy. W 1990 roku czytałem opracowanie, z którego wynikało, że językiem włoskim posługiwało się wówczas 47% społeczeństwa.
      Norwegia. Poczytaj o tym kraju. Tam co kilka fiordów mówi się zupełnie innym narzeczem.
      Niemcy. Przez wiele lat był to kraj, którego spójności w zasadzie nie było. Dopiero Bismarck potrafił ich jako zunifikować, a Hitler mieszając Bawarczyków z Prusakami ostatecznie zglejszachtował społeczeństwo. Co zresztą zapowiadał w Mein Kampf.
      Szwajcaria. Trzy urzędowe języki, francuski, niemiecki i włoski.
      ZSRS. W tym przypadku w ogóle nie ma o czym gadać.
      Jugosławia. Sam pomysł zjednoczenia Serbów i Chorwatów to łączenie wody z ogniem.
      Austro – Węgry. Nawet sama nazwa mówi, że coś było nienormalne.
      Z kolei Austriacy są bardziej prawilinymi Niemcami niż większość Niemców (dowiedz się, gdzie jest używany najbardziej wysublimowany język niemiecki, tzw. hoechdeutch).
      Pogadaj z ziomkami z Opavy na ten temat. Dowiesz cię ciekawych rzeczy.

      Dyskusja kompletnie odbiła od głównego tematu artykułu. Kończymy ten wątek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *