Polska ławka

Czy nasi piłkarze są niepełnosprawni intelektualnie? Nie po raz pierwszy zmiana kapitana kończy się „odwróceniem” opaski!
Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Co z tego, że Śląsk był w Gliwicach o klasę lepszy od Piasta, że oddawał strzały, i to celne, że seryjnie wykonywał rzuty rożne, skoro pierwszy celny strzał na bramkę Śląska wylądował w siatce. Gigant Parzyszek bardzo precyzyjnym uderzeniem głową pokonał Putnockyego. Wcześniej to bramkarz Piasta wiele razy był w opałach, a nawet musieli wyręczać go obrońcy. I lipa.
Czy wpływ na fatalną grę Piasta miała pogoda? Pewnie tak, ale Śląsk grał w identycznej spiekocie. Może czarnemu to nie przeszkadzało (a przynajmniej nie powinno), lecz cała reszta chyba miała problem. Mimo to Śląsk grał, a Piast – wydawało się – statystował. I… do przerwy 0-1. Choć mogło być i 0-2, gdyż sytuacja jaką miał Milewski (nie atakowany strzelał z dośrodkowania przyjmowanego na 6 metrze i wcelował półtora metra obok bramki) rasowy napastnik zmarnować nie mógł. Na ale określenie rasowy do Milewskiego najwyraźniej nie pasuje. Do tego jakiś wyjątkowo pechowy, gdyż nie uznano mu gola.
Druga połowa była znacznie bardziej wyrównana. Nawet ze wskazaniem na Piasta. I – można śmiało to ocenić – był to futbol dość atrakcyjny dla oka. No, może nie dla oka wrocławskiego. Z elementem szczęścia, gdyż bardzo ładna bramka dla Piasta na 2-0 na szczęście okazała się paść po spalonym. Jednak wynik 1-0 dla miejscowych został utrzymany, a to oznacza, że szanse pucharowe dla WKS-u zaczynają się ograniczać do takiego rozstrzygnięcia w Pucharze Polski, w którym w Lidze Europy będzie grała czwarta drużyna ekstraklasy.
Kibicowsko o meczu można stwierdzić tylko tyle, że „coś tam słychać”, lecz wizualnie to równie dobrze mógł to być mecz bez widzów.
Hitem w wykonaniu Śląska była ławka rezerwowych. Co prawda w I składzie wyszło, tradycyjnie, tylko trzech Polaków, to tym razem na ławce nie było ani jednego zagranicznego szrotu (oczywiście jeśli przyjąć, że Scarlet nie jest typowym przykładem „jak ściągać do Polski osobników podających się za piłkarzy”). Ośmiu Polaków na ławce? Kiedy tak ostatnio było?
red

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-zielona-drapana/150
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 24

  1. „Hipotetycznie:”

    Puchar Polski:
    Craxa – Legła. Awans Ległej.
    Amica – Lechia. Awans Amica.

    Ekstraklapa:
    Gramy o 4 miejsce i puchary.

  2. Hipotetycznie:

    Puchar Polski:
    Craxa – Legła. Awans Ległej.
    Amica – Lechia. Awans Lechii.

    Ekstraklapa:
    19 lipca, po meczu z Lechią (sic!), Śląsk zajmuje w końcowej tabeli 4. miejsce (za Ległą, Amicą i Piastem).

    Puchar Polski:
    24 lipca, w finale mierzą się Legła z Naszą Ukochaną Lechią. Wgrana tej pierwszej daje nam awans, po 5 latach, do europejskich pucharów. Wygrana Lechii gry w Europie nas pozbawia.

    Nie ulega wątpliwości, że na przestrzeni 5 ostatnich dni obecnego sezonu Lechia może rozegrać 2 finały. Najpierw na Stadionie Wrocław. Następnie na Arenie Lublin, na której zasiądą zapewne także sympatycy zaprzyjaźnionego z nami fani z Lublina co również nie pozostanie bez znaczenia.

    Szczęście jednych jest nieszczęściem drugich albo nieszczęście jednych – szczęściem drugich.

    Komu kibicujecie?

    1. Cóż za pytanie… To jasne, że będę kibicował Śląskowi. Na trybunach mogę się kolegować z chłopakami z Gdańska, ale na boisku ma wygrywać Śląsk. Szczególnie w grze o taką stawkę. Zdaję sobie sprawę, że może dojść do konfliktu interesów, bo Twój scenariusz jest bardzo realny. Ale wiem też, że każdy kibic Lechii będzie chciał widzieć w eliminacjach LE Lechię, tak samo każdy kibic Śląska będzie chciał (powinien chcieć) swojej drużyny w tych rozgrywkach.

  3. To wytłumaczę na swoim przykładzie tych młodych. Jestem kucharzem i czasem kogoś dobieram do składu lub mu dziekuje. Co do dobierania są tacy ambitni i chętni nauki że aż się gubia, psują coś ale widać w nich zapał i motywacje. Dostają szansę na dłużej. Wiekowi za to robią się leniwi
    i cwaniakuja. Więc jeśli taki młody będzie nadal grał 4 minuty to tak będzie zawsze. Bo polityka Śląska lubiła piłkarzy z innych krajów bo ktoś ma z tego profity, inaczej tego nie umiem wyjaśnić. mecz Amica legła 7 młodych po stronie poznania. Da sie,? Da tylko trzeba mieć jaja i umieć zrobić z nich użytek. Za kilka lat zarobią na nich krocie a o młodych usłyszymy. W Śląsku jest tu i teraz. I tak jak prezydent jest marionetką tak i Sztylka.

    1. Sztylka z całym szacunkiem kompletnie się nie nadaje. Śląsk ma w sercu, ale nie ma kompetencji. Widziałem wywiad z nim na Śląsknecie – bardzo słabo to wyglądało.

  4. Ja też w kwestii młodych. Słabo to wygląda. Podania nie dochodzą celu, kłopoty z przyjęciem piłki, brak koncepcji z rozegraniem, na ogół szybkie pozbycie się piłki i to niecelne. No słabo. Nic te kilka a nawet kilkanaście minut nie daje tym młodym. Na ogół jak wchodzą, tak jak napisał kolega niżej, mecz się kończy dla Śląska. Są osłabieniem a nie impulsem dla drużyny. Albo dać takiemu raz czy dwa po 30 a nawet 45 min i albo w jedną albo drugą stronę, czyli odpali albo bez złudzeń.

    1. I drużyna to nie jest miejsce na eksperymenty. Zawodników, którzy skończyli wiek juniora lub wyróżniających się juniorów czy nadają się do seniorskiej piłki sprawdza się w II drużynie!!! Jeśli zawodnik wyróżnia się na swojej pozycji w II drużynie to dostaje szansę w I drużynie, jeśli niczym się nie wyróżnia albo co gorsza wali babole to wiadomo, że nie jest to zawodnik na ekstraklasę i jak najszybciej się z nim żegnamy, a na jego miejsce wprowadza się kolejnego juniora lub sprowadza się jakiegoś w miarę młodego wyróżniającego się zawodnika z jakiejś niższej ligi niż ekstraklasa. Tak się buduje silną I drużynę z silną ławką rezerwowych. A tymczasem co mamy u nas? Na rezerwie w I drużynie jest szrot, który niczym nie wyróżnił się na 4 poziomie (!!!) ligowym. To przecież oczywiste jest, że w ekstraklasie nie tylko się nie wyróżni ale raczej osłabi drużynę.
      Wystarczy przeanalizować sytuację z lat kiedy Śląsk miał największe sukcesy czyli z lat 70 i 80. Wówczas w Śląsku grało bardzo mało wychowanków ale już znacznie więcej wrocławian (np. z Parasola, Pafawagu i wielu innych wrocławskich klubów) i bardzo wielu z klubów dolnośląskich. Praktycznie każdy mocno wyróżniający się zawodnik w jakiejś dolnośląskiej drużynie był natychmiast ściągany do Śląska i trafiał do rezerw gdzie jeśli radził sobie także dobrze to trafiał do I drużyny. I tak to powinno wyglądać.

  5. A ja trochę w innym temacie. Co powiecie o takim gościu jak Zwoliński. We Wrocławiu obiekt kpin, a w Lechii całkiem niezły snajper. Jak to jest, że są piłkarze, którzy w Śląsku zawodzą, ale jak zmienią klub, to ich gra też się zmienia i to wyraźnie na plus.

    1. Weź pod uwagę, że koleżka na ponad rok wyjechał do Chorwacji i pod okiem tamtych szkoleniowców zbierał nieraz dobre recenzje i co najważniejsze, w końcu strzelił kilka goli. Widać, że dobrze mu zrobił ten wyjazd. I rzeczywiście, obecnie graj jak … nie Zwoliński. Nie łączyłbym tego ze Śląskiem, choć kilku grajków, rzeczywiście, nie wypłynęło u nas zgodnie z prognozami.

    2. A którzy to takie kariery po odejściu ze Śląska porobili, a u nas byli niedoceniani? Gikiewicze, owszem. Kto jeszcze? Zwoliński, o którym piszesz? Kopał się po czole we Wrocławiu i Szczecinie, dopiero w Chorwacji odpalił.
      Mam wrażenie, że malkontenctwo weszło nam już w krew. Najlepszy sezon od kilku lat. Drużyna, która daje się lubić. Drużyna, która pozwala wierzyć, że odwróci losy meczu nawet jak przegrywa. Drużyna, która walczy do końca. Drużyna, która nie gubi punktów z leszczami na lewo i prawo, choć wpadki się zdarzają.
      Moim zdaniem to jest wynik ponad sumę umiejętności tych graczy. Większość komentarzy po niewygranych meczach to gorzkie żale.

    3. @Verde. Nie zrozumieliśmy się. Mój komentarz to tylko taka ciekawostka, nie mająca nic wspólnego z narzekaniem, bo też uważam, że gramy najlepszy sezon od kilku lat i ta czwarta lokata jest zaskoczeniem, pewnie nie tylko dla mnie. A takich, którzy ożyli po odejściu ze Śląska, choć nie można powiedzieć, że ich kariery nabrały jakiegoś niesamowitego tempa, no to kilku w ostatnich latach było. Wspomniany już Zwoliński. Nieprzekonywujący, bez formy Dudek, po odejściu do Zawiszy całkiem dobra gra. Niechciany w Śląsku Madej po przejściu do Górnika druga młodość. I wcale nie uważam, że w tamtym momencie nie było dobrze się z nimi rozstać, ale zastanawiające jest dla mnie, czy tylko zmiana otoczenia miała wpływ na ich zwyżkę formy, czy jednak w Śląsku działo się coś niedobrego. A bracia Gikiewicze? Przede wszystkim to oni nie pasowali do drużyny mentalnie, nie należeli i raczej nie chcieli należeć do grupy bankietowej, raczej nie byli akceptowani przez resztę drużyny, więc dla dobra obydwu stron musieli odejść.

  6. Niestety, ale fantastyczni, młodzi, perspektywiczni zmiennicy pokazali, że na ten poziom zupełnie się nie nadają. Pierwszy i ostatni raz było ich widać jak realizator pokazywał wymianę. Z resztą w każdym meczu wchodzą zawsze Ci sami. Ja to bym chętnie zobaczył takiego Bargiela na boisku.

    1. Jaki jest bilans gry w Śląsku supersnajpera Eika Exposito, któremu na „rozruch” potrzeba było „jedynie” jednego roku?

  7. Sam jestem zwolennikiem, naszych, młodych i Polaków, ale jak zeszli Placheta, Chrapek i Markovic to gra się skończyła….zmiennicy nic nie wnieśli…. Czyli powiedzenie, ze trener widzi ich na treningu , mówi prawdę. .. .niestety brak zastepców….szkolenie do bani….Hej Śląsk

    1. Lub do Kazachstanu ale jednak szkoda „pucharowej” szansy bo mógłby się trafić bardziej europejski rywal (Czechy, Węgry, Luksemburg czy Giblartar)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *