W zasadzie święto

 Data 22 czerwca jest miodem na polskie serca. Wszystkie polskie serca. Jeśli ktoś tej daty nie lubi, to jest tylko jedno wytłumaczenie – to nie może być Polak.
A szczególnie dotyczy to mieszkańców Wrocławia, Opola, Zabrza, Legnicy, Zielonej Góry, Szczecina, Gorzowa, Koszalina, Gdańska czy Olsztyna i im okolicznych.
W roku 1941 Polski nie było. Została dwa lata wcześniej rozszarpana przez Niemców i Ruskich. Zrobiono to w sposób planowy, odpowiednie dokumenty podpisano na tydzień przed napaścią na Polskę. Za długopisy robili ministrowie spraw zagranicznych obu wrednych państw, Joachim Ribbentrop oraz Wiaczesław Mołotow. Choć umawiającymi się stronami tak naprawdę byli Hitler i Stalin.
Przez dwa lata trwała bandycka sielanka sowiecko – germańska, ale każdy, kto miał olej w głowie wiedział, że długo to nie potrwa. Jednak niemal nikt nie zdawał sobie sprawy, jak olbrzymia bestia czaiła się na wschodzie.
Na szczęście 22 czerwca 1941 roku Niemcy o dwa tygodnie uprzedzając „miłującego pokój” Stalina zaatakowały Związek Sowiecki.
Dlaczego na szczęście? Bo dysproporcja sił była taka, że gdyby występujący w roli szczura zagonionego w róg Hitler nie napadł pierwszy, to wówczas zaatakowałby Stalin, a jego czołgi zatrzymałyby się na wybrzeżu Atlantyku
Nie wierzycie?
Liczby nie kłamią
O ile liczby żołnierzy po obu stronach 22 czerwca 1941 roku były dość podobne (około 3 miliony po każdej stronie granicy), to już w uzbrojeniu Niemcy nie mieli teoretycznie żadnych szans.
Samoloty: 2 800 niemieckich kontra 20 000 sowieckich
Czołgi 3 470 niemieckich, w tym żadnego ciężkiego kontra 23 500 sowieckich, w tym 500 ciężkich.
Czemu zatem Hitler pomaszerował na Leningrad, Moskwę i Krym?
Dwa tego główne powody były. Pierwszy to taki, że obie armie miały te same rozkazy. Atakować. Niemcy wykonywali swoje, a Ruscy nie mieli swoich wykonywać jak. Bo ciężki sprzęt stłoczony był tuż przy granicach, polowe lotniska (447) też były tuż przy granicach, a nic tego wojennego majątku nie broniło. Nawet rozkazy. Pola minowe pościągane, pościągane zasieki z drutu kolczastego, rowów przeciwczołgowych nie było (bo to wszystko by tylko przeszkadzało w ataku na germańców).
Drugi powód był zupełnie inny. Hitler rzucił się na Stalina, bo był oszukiwany przez własny wywiad. On nie znał prawdziwej siły sowieckiego uzbrojenia, co zresztą przyznał podczas publicznego występu w Berlinie w grudniu 1941 roku. Natomiast Stalin był pewien, że Hitler doskonale wie iloma czołgami i samolotami wojska sowieckie dysponują. Tylko nienormalny rzuciłby się na rywala posiadającego 7-krotnie większą liczbą samolotów i czołgów, ponadto nie dysponując żadnym czołgiem ciężkim, gdy przeciwnik ma ich 500.
Stalin Hitlera za głupka nie miał, zatem tak był pewny, iż Niemcy nie zaatakują, że przynoszących meldunki z dokładną datą hitlerowskiego ataku kazał rozstrzeliwać jako defetystów.
Oczywiście było wiele pomniejszych powodów, dla których Stalin dał się zwieść. Lot zastępcy Hitlera, Rudolfa Hessa do Anglii, brak produkcji w Niemczech smarów zimowych do silników, lub brak zimowych mundurów w Wehrmachcie, fałszywy list Hitlera do Stalina zapewniający, iż niemieckie wojsko pod sowiecką granicą odpoczywa po nieudanej inwazji na Wielką Brytanię, konieczność interwencji w Jugosławii i Grecji, a także wiele, wiele innych. Jednak ostatecznie banda Hitlera tak zaskoczyła Stalina, że ten na kilka dni zamknął się w czterech ścianach niczym obłąkany.
Atak 22 czerwca 1941
Tak oto szwaby dobrały się do ruskich żołnierzy, ruskiego terytorium, ruskiego sprzętu, ruskich zapasów wojennych. Gdyby nie sowiecka Armia Dalekowschodnia, wielkie rezerwy ludzkie i materiałowe, oraz doskonała organizacja terroryzowania własnego społeczeństwa zmuszanego do wyrzeczeń, późną jesienią 1941 roku Związek Sowiecki byłby na skraju zniszczenia.
Ale ostatecznie bolszewicy pognali Niemców z powrotem do Berlina.
Dzięki temu Polska z bardzo ograniczoną suwerennością, z przesuniętymi na zachód granicami, z komuchami u władzy, z żydami na urzędach, z sowietami na istotnych dla utrzymania kontroli nad państwem stołkach, ale jednak po 1945 roku istniała.
Gdyby Hitler nie rzucił się sowietom do gardła 22 czerwca 1941 roku, to 2 tygodnie później ruska machina wojenna ruszyłaby na zachód. I teraz mielibyśmy zamiast Francji – francuską socjalistyczną republikę sowiecką, zamiast Hiszpanii – hiszpańską socjalistyczną republikę sowiecką, zamiast Holandii…
I zamiast Polski dokładnie to samo.
Data 22 czerwca jest dla nas gorzka, ale jednak szczęśliwa.
Roman Zieliński, fot. demotywatory.pl, dziennik.kultura.pl, NI-FO, M.Kulczyński PAP

https://sklepkibol.pl/pl/p/smycz-smierc-wrogom-Ojczyzny/118
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 17

  1. Rosji nie da sie podbić fizycznie ze względu na samą wielkość, ale można ja spokojnie rozpruć po „szwach narodowościowych” jak powiedział Piłsudski, z czym akurat można sie zgodzić. Owszem wymagana byłaby takze interwencja ze Wschodu, wtedy Japonii,a dzisiaj Chin. Same Wielkorusy po odpadnięciu innych narodów są słabe, bojaźliwie i maja mentalność rabów.

    1. Nie byłbym taki pewny, niestety większość polskojęzycznych tubylców nie ogarnia sceny politycznej.Głosują bo drze mordę i jest przystojny,to im wystarczy. Żądło komu się chce zadać odrobinę trudu,żeby poszukać cokolwiek o jakimkolwiek kandydacie,tylko litość i trwoga.

  2. Nie można też zapomnieć że ta wielka siła radziecka nie poradziłaby sobie bez pomocy amerykańskiej. Od ’42 roku dostali gigantyczne wsparcie od sprzętu po buty.

  3. Gdyby…. słowo-klucz.
    Gdyby Niemcy zaatakowali w marcu ( a nie czerwcu) to byliby pod Moskwa w sierpniu i byłoby po wszystkim…..
    Ale nie istnieje historia równoległa , stad te rozważania urywają się na paru (wstępnych) alternatywnych ruchach . Ale ponieważ każda sytuacja może rozwinąć się na wiele sposobów ( wygrana pod Moskwa, przegrana jak w pozna jesienią, reakcje Amerykanów , Brytyjczyków, Japończyków etc) nie jest możliwe przeanalizowanie wszystkich scenariuszy , stad rozważania Red. Naczelnego maja charakter ciekawej dywagacji …….
    Podobnie sanacyjni piewcy geniuszu Piłsudskiego opowiadali scenariusze wojny prewencyjnej z Niemcami ( i naszego marszu na Berlin w 1933/1934)……tylko , ze nie da się rozegrać jeszcze raz przegranego meczu ( poza dywagacjami co byłoby gdyby Deyna strzelił karnego w Argentynie ).

    1. @Wars
      Racja, że „było, minęło, się nie powtórzy” i że raz rozegrany meczu nie ma powtórki. Jednak jest coś, co można uwzględnić. Teoretycznie atak Hitlera w marcu dałby Niemcom większe szanse na szybki koniec, lecz jest pewne, że nie przyniósłby takich efektów w pierwszej fazie. Z prostej przyczyny. Jeszcze pola minowe były, jeszcze zasieki były, jeszcze były obsadzone sowieckie bunkry. Zatem tak szybko i łatwo by się po sowietach Niemcy nie przebiegli. A że to z kolei by miało wpływ na utrzymanie bolszewickiego potencjału (sprzęt, ludzie), więc wcale nie jest powiedziane, że Niemcy w marcu poszliby jak burza. Bo w czerwcu, kiedy zasiek już nie było, oprócz likwidacji sprzętu (w tydzień załatwili ruskie lotnictwo, zostało im 960 maszyn) pozbawili Stalina wielkich zasobów siły żywej (w bodaj 2 miesiące – 3 miliony jeńców!!!).
      RZ

    2. A co by Niemcom dało zajęcie Moskwy? Jak pisał Suworow – dojdą do niej i co dalej? Bombardować przemysł za Uralem bombowcami strategicznymi których nie posiadali? Tylko zajęcie złóż ropy na Kaukazie dawało jeszcze szansę, i oczywiście atak Japonii na dalekim wschodzie. Tego kraju nie da się podbić, Adolf świadomie strzelił samobója, bo Stalin nie pozostawił mu wyboru.

    3. Zdobycie stolicy, największego miasta oraz ośrodka przemysłowego jest wielkim ciosem dla państwa będącego w defensywie, ale nie przesądza jeszcze o końcowym sukcesie strony ofensywnej. Jako praktycznie jedyni hasaliśmy po Kremlu kilka lat, a na koniec posłużyliśmy jako obiekty treningowe dla różnej maści wypruwaczy i fanatyków dekapitacji. Militarnie i propagandowo do dziś zdobycie Moskwy to pełnej krasy zgaga ale… u nas.
      Babcine wąsy nie decydują o zmianie płci wbrew celowo przekornemu powiedzeniu mającemu ośmieszyć wszelkiej maści gdybanie.

    4. @Babcia z wąsami ??
      Stąd masz określenie „praktycznie”. Przeanalizuj zdobycie Moskwy przez np Napoleona, który po miesiącu oglądania złotych kopuł sam się z pustego miasta wycofał.
      Problem z Rosją jest taki że jeszcze nikt nie napisał odpowiedniego poradnika wojskowego z wytycznymi jak prawidłowo zdobyć ale też i utrzymać ten kraj pod swoim panowaniem.

    5. Nie zapominajmy, że gangsterom z wschodniego wybrzeża, zależało na tym, żeby wojna trwała jak najdłużej,zarabiali na wszystkich i wszystkim,a do sowietów sprzęt też za darmo nie był dostarczany, najtragiczniejsze,że polskimi rękoma i sprzętem między innymi niestety.

  4. Ten wywód ma zasadniczy słaby punkt a jest nim słówko „gdyby”. Nie wiemy bowiem co by się stało „gdyby” Niemcy nie zaatakowali. Czy Sowieci rzeczywiście by ruszyli na zachód? Jak by się wtedy zachowali Polacy? A może doszłoby do szerokiej koalicji antysowieckiej i świat po wojnie wyglądałby zupełnie inaczej, nie wiadomo z Polską czy Bez Polski. A jeżeli z Polską to z jaką? Takie zabawy są może ciekawe ale mało produktywne.

    1. @janwykasza
      To, że sowieci się szykowali do ataku jest udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Pozostaje pytanie, czy wskazywany termin, czyli początek lipca jest prawidłowo wychwycony przez znawców tematu.
      Oczywiście, można dywagować, jakie byłyby następstwa tej sowieckiej napaści, lecz można przypuszczać, że „byłoby dokładnie tak samo, lecz w drugą stronę”. Tym bardziej, że przewaga w sprzęcie była ewidentnie po stronie bolszewików (o czym świadczą podane w tekście liczby).
      RZ

    2. @janwykasza
      jestem fanem Twoich wpisów ( co znaczy, że podpisuje się pod nimi prawie w całości ), ale teraz pojechałeś…
      Jacy Polacy?
      Myślisz, że gdyby Stalin wygrał i zatrzymał się ( przy usłużnej pomocy Polaków ) w Normandii, to zmieniłoby coś w kwestii dalszych rządów w Polsce i nie byłaby pod namiestnictwem Sowietów??? Mechanizm byłby inny? ) Eeeej, zresetuj i rusz głową…
      Nie byłoby Bieruta, a Wybierut, Nie Romkowski, a Mlekoromkowski, nie Moczar, a Wymoczar itd. Więc o jakiej Polsce myślisz?

      Ps, doczytałem, wcale tego nie imputowałeś, przepraszam, ale nie będę wykasowywał, niech to będzie mój wkład w dyskusję. Jeśli jakiś miłośnik PRLu uzasadniałby, że mielibyśmy względną autonomię…

    3. Załóżmy, że Sowieci poszliby na Niemców i dochodzą tak daleko, że Zachodowi robi się ciepło. Powstaje wtedy koalicja antysowiecka z udziałem Niemców (tak jak w realu powstała antyniemiecka z udziałem Sowietów) i Niemcy stają się „sojusznikami” Polaków. Niemożliwe? Polakom to oczywiście nie pasuje i burzą się, kładąc kije w szprychy nowej koalicji (tak jak było w realu wobec Sowietów), Sowieci przegrywają i Niemcy sięgają do Uralu, reszta zostaje rozszabrowana na kolonie przez sojuszników, Polska nikogo w tej sytuacji nie obchodzi i pozostaje Generalną Gubernią, tak jak w realu została PRL-em a nawet jeszcze gorzej. Albo inny wariant. Sowieci atakują i przegrywają, powstaje koalicja z Niemcami, w efekcie Niemcy wracają do granic sprzed rozbiorów z Poznaniem i Śląskiem, Rosja zostaje podzielona na strefy okupacyjne (jak Niemcy w realu) a okrojona ze wschodu i zachodu Polska, wciąż antyniemiecka, zostaje niewielkim niemieckim protektoratem (jak PRL w realu). I tak dalej….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *