Śląsk decyduje

 Przed tygodniem Śląsk w zasadzie spuścił ŁKS do II ligi zwanej ligą pierwszą. Tym razem Śląsk zaklepał inny werdykt – mistrzem Polski 2020 zostanie Legia Warszawa.
Śląsk nie grał źle, ale w futbolu punkty się zdobywa strzelając bramki. Tymczasem pierwszy celny strzał Śląsk oddał w minucie… o przepraszamy, Śląsk nie oddał żadnego. Tak wygrać się nie da. Zremisować też jest trudno. Zatem skończyło się porażką 0-2.
O ile jako zespół Śląsk może nie wypadł źle, to po pierwsze jeśli mistrzostwo się komukolwiek marzyło, to jest po zawodach. Teraz jeszcze zostaje nadzieja na puchary. Ponadto marzenie o sprzedaży dość dobrze ostatnio grającego Exposito prysło niczym bańka mydlana w 21 minucie. Jak się w takiej sytuacji nie tylko nie zdobędzie bramki, ale nawet nie odda się strzału, to na kontrakt w Warszawie nie ma co liczyć. I nie tylko w Warszawie.
Drugi nasz ulubieniec, czarny Bambo, też na fajny kontrakcik stracił szanse kwadrans później, gdy w dziecinny sposób dał sobie odebrać futbolówkę w narożniku.
Legia z fajną oprawą. Hitem meczu było nie to, co się działo na murawie, lecz to, co pokazały kamery C+. Otóż schodzący z boiska z powodu kontuzji Murzyn Kante rzucił koszulką Legii o posadzkę, a później ją jeszcze skopał swoimi czarnymi nogami.
red. fot TT

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-Slask-Lechia-zielona/157
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 16

  1. Legia jest cieniem drużyny sprzed kilku lat, słabą kadrowo ekipą, którą w tym sezonie nagle zaczęło się pompować medialnie. Dość powiedzieć, że jeszcze 3 lata temu Mioduski bredził po jednym z meczów, że „Legii nie wypada mieć tak mało posiadania piłki”, a dziś trener Vuković z premedytacją ustawia drużynę na mniejsze posiadanie niż kończący w 10 Śląsk i nikt nie narzeka.

    Ale pisząc, że Śląsk zagrał nieźle, redaktor mocno optymistycznie patrzy na grę swoich ulubieńców. W ostatnich latach różne drużyny na Łazienkowskiej potrafią się postawić i namieszać, w tym sezonie 3 razy udało się gościom wygrać. Nawet cieniutka Arka zaczęła od prowadzenia. Za to Śląsk został całkowicie zneutralizowany, pozbawiony atutów i tylko nadziewał się na kontry. Bycie częściej przy piłce nic w tym przypadku nie znaczy, bo taki był plan taktyczny Legii zakładający bezproduktywność piłkarzy Śląska, która zresztą miała miejsce.

    Słaba liga, mistrzem nie ma co się podniecać, bo jego siłę w następnym sezonie zweryfikują europejskie puchary. Ale nawet na tym tle Śląsk mnie mocno rozczarował swoją postawą.

  2. Ten Exposito którego się tak czepiacie nie jest wcale taki zły. On po prostu nie ma z kim grać. Tak samo jak Płacheta. Nasz środek pola to jest jakaś tragikomedia. Mączyński, Chrapek, Zivulic, Markovic. Kto tam ma kreować jakiekolwiek akcje? Efekt jest taki, że nie mamy żadnych atutów w ataku. Za to jesteśmy mistrzami podań do tyłu. A najlepsze jest to że im nikt jeszcze nie powiedział, że grają piach.

  3. 1) Co z tego, że mieliśmy większe posiadanie piłki? Legła była, niestety, lepsza o 2 klasy. Rozkład sił, akcje śmierdzące bramką, pomysł, wykonawcy. A u nas? Ilość celnych strzałów chyba zamyka temat.
    2) nie da się grać bez napadziora.
    3) Chrapek – bez komentarza
    4) Bambo – bez komentarza
    5) Nawet wybitnie wściekły nie jestem, bo dopuszczałem tę wtopę. Natomiast zastanawiam się, dlaczego większość komentatorów ( łącznie z Redakcją ) pisze, że nie zagraliśmy źle. Moim zdaniem byliśmy sparingpartnerem z ligi niższej o dwie klasy rozgrywkowe.
    6) w trakcie meczu zastanawiałem się, czy nie wróciły dobre stare czasy i ( nie znam powodów ) po prostu nie oddaliśmy im tego meczu. Jakoś tak dziwnie podejrzliwy się stałem, widząc, jak nie zamierzamy ( nie chcemy? ) im zrobić krzywdy.
    7) Co do Kante. Ja to odczytałem jako złość sportową. Inna sprawa, że zielonkawa szmata Warszawian ziębi mnie, ni grzeje. Gdyby to były nasze barwy i taki Lubambo, pewnie jako pierwszy bym się ciskał i sugerował dyscyplinarne wypier…usunięcie z klubu. No co? czegóż wymagać od zagranicznego najemnika? Czegoś takiego, nawet w nerwach, nie zrobiłby Vuk, czy nawet Pich. Ale czego wymagać od Gaviszów, Moulunngich, czy Imechów?
    8) Głowy i piersi do góry, przejechać się po Craxie i Amice ( jak oni ładnie różnokolorowych karteczek z Piastem nałapali ) i ” to nie czary – Wrocław ma puchary! ”
    9) dzisiaj Legiunia była po prostu o dwie klasy rozgrywkowe lepsza i dojrzalsza. Przykre, ale, niestety, prawdziwe. Mamy 4 mecze u siebie i wszyscy są do puknięcia.

  4. 1. Obrona. Co robił Musonda przy pierwszej bramce? Czy naprawdę musi grać w obronie? Czy naprawdę nie ma innego wyboru? Skoro Cotugno (czyżby kolejny niewypał?) nie starcza sił na cały mecz, to czy nie może grać 45 minut? A Celeban drugich 45 minut? Co się dzieje z Broziem?
    2. Pomoc. Czy Żivulić naprawdę przewyższa umiejętnościami Łabojkę? A ten ostatni aż tak obniżył loty? Dlaczego Gąska wciąż wsadzany jest na minę (ostatni występ – również z Ległą)? Co z Bargielem? Jest Łyszczarz. Czy Pichowi nie starcza sił na 90 minut, że muszą grać (nawet bez formy) Chrapek i Marković?
    3. Atak. Za co bierze pieniądze Raicević? Nie od dziś wiadomo, że do tanich nie należy.

    Tak się zastanawiam, czy Lavicka nie robi tego specjalnie?

    1. Dla niego juz miejsca w Legi nie ma – a swoja droga dobrze ze niektorym maski opadly i pokazali jak traktuja kraje ktore daja im na przyslowiowy chleb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *