Wypad do Legii

 Mecz Śląska z ŁKS-em miał dać odpowiedź z której pozycji wystartuje Śląsk do rozgrywek w górnej ósemce. 25 minut wystarczyło, by było wiadomo, że miejscem startu będzie najniższy stopień podium.
Inną odpowiedzią było wskazanie pierwszego pewnego spadkowicza. ŁKS może się utrzymać tylko przy pomocy Fryzjera, ale jego kariera już się skończyła. Zatem pierwsza decyzja ekstraklasy już zapadła. Tyle, że to już kompletnie nie nasz problem.
Śląsk ze stadem zagranicznego szrotu okazał się dla ŁKS-u bezkonkurencyjny. 3-0 do przerwy to różnica klasy. Tu po raz drugi z rzędu trzeba pochwalić Hiszpana, który rozegrał niezłe zawody.
Problem Śląska polegał na tym, że trzeba było dograć mecz do końca. Że też nie można takiego pojedynku skończyć wcześniej… no niestety, trzeba jeszcze było wyjść na murawę i poudawać, że się gra. I dobrze byłoby nie stracić gola…
Udało się. Nawet dało się podwyższyć rezultat na 4-0, wszak co prawda ŁKS rzucił się do ataku, lecz cienka to drużyna. Zatem już wiadomo, że pierwszy mecz Śląsk zagra w Warszawie przeciwko Legii. Ostatni raz Śląsk wygrał 4-0 wygrał 18 maja ubiegłego roku z Arką Gdynia we Wrocławiu.
Terminarz WKS-u wygląda następująco:
21 czerwca nd. 17:30: Legia – Śląsk
25 czerwca czw. 19:00: Śląsk – Cracovia
28 czerwca nd. 17:30: Śląsk – Amica
5 lipca nd. 17:30: Piast – Śląsk
12 lipca nd. 12:30: Śląsk – Pogoń
15 lipca śr 20:30: Jagiellonia – Śląsk
19 lipca nd. 17:30: Śląsk – Lechia
red, fot. archiwum

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-POLO-Slask-1947/151

komentarzy: 30

    1. Może masz rację, ale gdyby punkty przyznawało się przed rozegraniem meczem, to czy Żabolom dawałby ktoś jakieś szanse w starciu z Legią? Dopóki piłka w grze, wszystko się może zdarzyć, więc nie szerz defetyzmu.

    2. Legia piłkarsko jest obecnie mocno przereklamowana. Piszę to jako kibic tego klubu. Tak jak drużynę za czasów Leśnodorskiego można było nazwać niedocenianą (wygrała multum meczów w europejskich pucharach, a nikt się nad tym specjalnie nie pochylał), tak teraz bez wyraźnego powodu nagle pismaki się zachwycają zwycięstwami z rywalami typu Arka Gdynia.
      Chłodne fakty są takie, że Legia ma dokładnie tyle samo punktów, co rok temu po fazie zasadniczej. I przegrała w lidze już 8 meczów, w tym 3 u siebie. Śląsk jak najbardziej może wygrać i nie będzie to wielką sensacją dla kogoś kto nie ulega prasowemu PR-owi.

  1. Dla mnie informacją nie tylko dnia, ale zakończenia sezonu podstawowego jest przedłużenie umowy z Lavicką. Trener pokazał, że przy coraz bardziej „poukładanych klockach” w WKS, z kadrą nie lepszą, niż to było poprzednich pięciu sezonach, dzięki swojemu warsztatowi i doświadczeniu, potrafi wykręcić wynik o niebo lepszy niż jego poprzednicy. A to, że poza pozyskanym Płachetą nikt nie rokuje z młodzieżowców? (chociaż Łyszczarza jeszcze bym nie skreślał, ale i on w najlepszym razie będzie co najwyżej solidnym ligowcem nic ponad to), to już nie wina pierwszego trenera a nieistniejącej akademii na profesjonalnym poziomie.
    Co do meczu z ŁKS, to zgadzam się z opiniami, że mecz zakończył się po 23 minutach. A miarą słabości przyjezdnych i siły gospodarzy, było, że człapiący Śląsk od 25 min (bo po co forsować tempo przy wyniku 3-0 i narażać się na kontuzje?) nie tylko ustrzelił jeszcze jedną bramkę, ale przy większej skuteczności, tych bramek mógł dołożyć jeszcze ze dwie.
    Jeszcze słów kilka o kadrze WKS. Jestem za tym, żeby była jak najbardziej stabilna, a co za tym idzie, żeby zachować substancję obecnej ekipy w możliwie nienaruszalnym stanie. Od tej generalnej zasady wyłączył bym Racevica, który jest i tak na wypożyczeniu, i który poza początkiem, nie przekonał mnie do swojego stylu gry (typowy egzekutor, nie istniejący poza polem karnym przeciwnika, a nam chodzi bardzie o taką wersję napastnika, który walczy również w innych sektorach boiska, i który stale jest jedenastym zawodnikiem, a nie tylko, gdy Śląsk znajduje się w obszarze 16 metra pola karnego konkurentów) oraz Markovica, który zwyżkę formy zanotował, gdy kontrakt ma się ku końcowi. Nie wierzę w jego równą grę przez większość sezonu. Niech dogra do końca, niech się spłaci jeszcze kilkoma zagraniami, które przysporzą nam punktów zakończy współpracę z klubem. To taki casus Bilińskiego i kilku innych ancymonów. Nie idzie nie idzie, a na koniec kontraktu eksplozja formy.
    Co do Musondy, to zostawić. Nie dość, że chyba coraz bardziej kuma naszą ligę, coraz bardziej rozumie lewą obronę, to „ograł” się też społecznie. Dodatkowo, nie jako podstawowy gracz, ale jako uzupełnienie dla Brozia (jak się wyleczy i pozostanie w WKS) albo młodego Urugwajczyka i jako gracz do specjalnych poruczeń, żeby wykorzystać jego szybkość. Niestety zdarzają mu się jeszcze pojedyncze wielbłądy, ale zrzucam to na karb nowej pozycji (pamiętacie dramy na obronie Cholewiaka?), ale zalicza również spektakularne odbiory i zrywy, gdy na kilku metrach odjeżdża całej lidze w dojściu do piłki.
    Na koniec Erik, długo mu zajęło, żeby wejść w naszą ligową piłkę i realizować sposób trenera na napastnika czy też gracza ofensywnego. Ja rozumiem to tak, że nie chodzi o to, że strzelba wystrzela raz na sezon 3 bramkami, co tylko pokazuje jego możliwości, ale, żeby zachować przyzwoity poziom walki, odbioru, asyst i goli przez większość sezonu. I tak się też dzieje od kilku dobrych spotkań.
    Kolega niżej wspomniał o jego technice – zgoda. Gra głową, bardzo dobra, dodatkowo, mocny strzał, dobre zastawienie, centymetry, z których robi użytek. To gracz młody i charakterologicznie delikatny. Potrzebuje akceptacji, zaufania, pracy i nauki ze strony sztabu. Za kilka miesięcy, góra za rok, to może być wersja Marcin Robak (- 13 lat). Czyli perspektywa sporego zarobku.
    Priorytetem byłoby zatrzymanie Picha i Chrapka. Bo ich już znamy. Wiemy o ich zaletach i zjazdach formy, a każdy nowy transfer, to niepewność i duża niewiadoma. A jak pokazuje życie, niestety, wielu z graczy, którzy się zapowiadali, i z którymi wiązano nadzieję, nie odpaliło i było obciążeniem klubowego budżetu i wielkim rozczarowaniem. Co do obu piłkarzy wiemy co mamy. I na naszą ligę jest to wartość dodana.
    Pozdrawiam.

    1. Mało tego, bramka Płachety padła w tym samym czasie co bramka na jakimś innym (a może nawet dwóch innych) stadionie. Prowadzący program tak sprytnie łączyli się ze stadionami, że bramka Przemka pokazana została wyłącznie w małym okienku, bez komentarza i bez łączenia się ze stadionem we Wrocławiu. Wszystkie inne bramki (w tym pozostałe trafienia Śląska) pokazywane były kilkukrotnie z różnych kamer. Do znudzenia można było oglądać jak bramkarz Legii puszcza „szmatę”. Niestety dopiero w przerwie udało się zaprezentować bardzo ładne trafienie Płachety.

    2. Zejdźmy na ziemię. A kogo w Polsce ( poza nami ) interesuje mecz 3 drużyny, mającej zapewnione miejsce w górnej ósemce, z ostatnim zespołem w tabeli? W tej kolejce dla tv było to jedno z najmniej ważnych i medialnych spotkań kolejki. Podobnie wielkich emocji i otoczki można było oczekiwać w meczu Raków-Zagłębie. Nawet Cracovia-Płock było spotkaniem o wyższą stawkę dla obu drużyn. Zejdźmy na ziemię…

    3. ~Chłopek_Roztropek
      Nie twierdzę, że mecz we Wrocławiu był najważniejszy w tej kolejce i należało go co chwilę pokazywać. Mam natomiast żal o pominięcie bramki Płachety. Wszystkie inne były pokazywane chwilę po trafieniu … poza tą jedną.

  2. Wiem, że redakcja lubi od czasu do czasu przedstawiać jakieś omeny, przesądy. Tak więc ja mam dla Was taki. Zawsze jak Musonda wychodzi w pierwszym składzie to Śląsk lepiej gra i wygrywa.

    1. Mecze Musondy w Śląsku w sezonie 2019/20
      Mecze, w których Musonda grał całe spotkanie (6 zwycięstw Śląska, 2 remisy, 3 porażki):

      Śląsk – Piast 2-1
      Legia – Śląsk 0-0
      Amica – Śląsk 1-3
      Raków – Śląsk 1-0
      Pogoń – Śląsk 0-0
      Śląsk – Górnik 2-1
      Zagłębie – Śląsk 3-1
      Śląsk – Korona 2-1
      Jagiellonia – Śląsk 1-0
      Wisła Płock – Śląsk 1-2
      Śląsk – ŁKS 4-0

      Mecze w których Musonda wchodził na boisko:
      Wisła Kraków – Śląsk 0-1. Musonda wszedł w 67 min. przy stanie 0-1 (nic się nie zmieniło)
      Cracovia – Śląsk 2-0, wszedł w 65 min. przy stanie 1-0 (Śląsk stracił gola)
      Śląsk – Raków 1-1 wszedł w 84 min przy stanie 0-1 (Śląsk zdobył gola)

      Mecze, w których zaczynał w „11”, lecz schodził z placu gry
      Śląsk – Cracovia 2-1 grał do 74 min. (gola na 2-1 zdobył jego zmiennik, Cholewiak)
      Śląsk – Pogoń 1-1, grał do 72 min. (nic się nie zmieniło)
      Górnik – Śląsk 0-0 grał do 87 min. (nic się nie zmieniło)
      Śląsk – Zagłębie 4-4, grał do 83 min. zszedł przy stanie 3-4 (Śląsk bez Musondy zdobył gola)
      Korona – Śląsk 1-0, grał do 54 min. zszedł przy stanie 0-0 (Śląsk bez Musondy stracił gola)
      Śląsk – Lechia 2-2, grał do 84 min zszedł przy stanie 1-2 (Śląsk bez Musondy zdobył gola)

      Mecze w których Musonda nie grał (5 zwycięstw Śląska, 3 remisy, 2 porażki)
      Lechia – Śląsk 1-1
      Śląsk – Jagiellonia 1-1
      Śląsk – Arka 2-1
      Śląsk – Wisła Płock 3-1
      ŁKS – Śląsk 0-1
      Śląsk – Wisła Kraków 2-1
      Piast – Śląsk 0-3
      Śląsk – Legia 0-3
      Śląsk – Amica 1-1
      Arka – Śląsk 2-1

      AP

  3. No to za tydzień Cholewiak będzie miał komu strzelać. Nie wierzę, by działacze Śląska ustalili z poLegłą zawczasu tzw. klauzulę strachu w kontrakcie Cholewiaka, gdy ten odchodził do Warszafki, by nie mógł zagrać w tym meczu.

    1. To tym bardziej będzie miał powód by trafić do wrocławskiej bramki. Tak coś czuję, że chłopak (choć do młodzieniaszków już przecież nie należy) ma żal do klubu, że pozbyto się go tak łatwo. Owszem, kończył mu się tu kontrakt i dla klubu była to ostatnia szansa, by na nim jeszcze zarobić, ale chyba nie dano mu w Śląsku prawdziwej szansy (jak pamiętamy, wyższe notowania miał wtedy Pich, którego również nie będzie niedługo we Wrocławiu) i będzie chciał to Lavicce pokazać.

  4. Śląsk wygrał mecz z ŁKS-em – zgodnie z planem. Przed reformą ligi świętowalibyśmy trzecie miejsce i kolejny medal w historii Klubu do kolekcji – gratulacje dla drużyny. Dodatkowym bonusem byłoby odpłynięcie Arki do drugiej ligi.

    No nic, prawie wszystko jest jeszcze możliwe (może poza mistrzostwem, a i w ostatnie 8 miejsce niezbyt wierzę). Tym niemniej trochę szkoda, że władze ligi nie podjęły decyzji o skróceniu sezonu po dograniu 3 meczów sezonu zasadniczego…

    1. Masz rację. Oczywiście, że 4 kolejki były dogrywane. Koniec długiego pod różnymi względami weekendu sprawił, że proste działanie matematyczne (ile meczów trzeba dograć do końca, skoro wznawiamy od 27 kolejki) zmieniło się u mnie w błędne 27+3.

  5. Niestety racja, ŁKS żegna się z I ligą i to już można było dostrzec po meczu z Koroną w Kielcach, przysłowiowym gwoździem do trumny był/jest trener Stawowy.

    Powiedzenia dla Was, mam nadzieję na europejskim szlaku.

    1. Mam wątpliwości czy Stawowy był/jest „przysłowiowym gwoździem do trumny”. ŁKS posypał się znacznie wcześniej, a Stawowy (tylko) nie zdołał reanimować trupa. Nie raz udowodnił, że zna się na wychodzeniu z sytuacji beznadziejnych. Tym razem się nie udało.

    2. @Paw
      widziałem wszystkie mecze ŁKS-u i różnica jest widoczna, szczególnie w defensywie. Kuriozalne sytuacje do jakich dopuszczają obrońcy ewidentnie wskazują na dwie możliwości, albo grają przeciwko Stawowemu, albo ów treneiro źle ich ustawia na boisku. Porównaj wszystkie meczu od początku roku kalendarzowego to będziesz wiedział o czym napisałem.

  6. Oglądanie Samca Talara boli. Jeżeli chcemy więcej wychowanków to niestety, ale trzeba szukać dalej. Słyszałem od dosyć pewnego źródła, że nawet koledzy z drużyny uważają, że ma potencjał na 2 ligę

  7. Cieszę się ze Roman w końcu chwali naszego Hiszpana po raz drugi z rzędu. W rundzie wiosennej jest jednym z najlepszych zawodników WKS-u nawet jak nie strzela bramek daje dużo spokoju w ofensywie potrafi przytrzymać piłkę zagrać tyłem do bramki jak by dostawał więcej czystych piłek strzelał by więcej od kiedy przyszedł wiedziałem że dużo jest w stanie dać naszej drużynie.

    1. Ja odnoszę wrażenie, mam w zasadzie pewność, że nasz Hiszpan nie jest typowym łowcą bramek, a z takimi oczekiwaniami tu przychodził, że idealnie by było, gdyby miał szybkiego kolegę na szpicy. Coś w stylu Groclinowego duetu Rasiak-Niedzielan. On dużo widzi, jest niezły technicznie, silny, potrafi zagrać ciasteczko, ale nie sprawdza się jako killer. Na lato trzeba mu znaleźć partnera, a Hiszpana spróbować jako cofniętego napastnika/ultraofensywnego pomocnika. Sądzę, że to może być korzystne i dla Exposito, i dla całej drużyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *