Wisła sobie winna

 Po wygranej w Płocku 2-1 kamyk z serca spadł. Choć do przerwy cisnęły się na usta same brzydkie słowa.
To, co zagrał Śląsk w Płocku w pierwszej połowie można określić tylko jednym słowem: tragedia. Dobrze, że się skończyło na 0-1, bo biorąc pod uwagę inne okoliczności, powinno być znacznie gorzej.
Jak zwykle patrzyliśmy głównie na ananasów, którzy nam trochę nie pasują do obrazka. Po dłuższej nieobecności mieliśmy okazje podziwiać Murzyna. To, co odwalił w minutach 20-21 dyskwalifikuje go jako piłkarza. Najpierw „nie zdążył” za pilnowanym przez siebie rywalem, chwilę później zaliczył piękną „asystę” i ponownie Wisła miała swoją szansę.
O dziwo tym razem pozytywnie oceniamy Exsposito. Najpierw świetne odebranie piłki i obsłużenie Chrapka, później niezły strzał głową, w drugiej połowie trudny strzał z linii 16 metrów lewą nogą… Dostał jakieś ultimatum?
Gol stracony – piękny, lecz nawet gdyby nie padł, to i tak byłby karny. Bo Stiglec chowa ręce po tym, jak dostanie w nie piłką, a nie przed.
Śląsk okazuje się bandą najemników. Drugi raz z rzędu w pierwszej jedenastce wyszło tylko trzech Polaków.
Na szczęście mecz to dwie połowy, a to chyba zaskoczyło gospodarzy, bo parę minut po przerwie kompletnie przestali grać. Śląsk gigantyczną, teoretyczną przewagę wykorzystał strzelając dwie bramki po dośrodkowaniach z lewej strony.
I żeby nie było, że nie widzimy, czy coś… 30 minuta spotkania udowodniła idealnie, w czyim zespole grał w tym spotkaniu arbiter. Sędzia Musiał za Śląskiem nie przepadał nigdy. Ale we wspomnianej minucie udowodnił to czynem. Mający szansę wyjścia z kontrą Śląsk został bardzo skutecznie zatrzymany odgwizdaniem rzekomego faulu Żivulića. Taki sposób trzymana akcji w odpowiedniej strefie boiska jest naprawdę sporą umiejętnością arbitra.
Jak zwykle silnym punktem drużyny był Putnocky. A grajkiem meczu zostanie chyba Pich, który nie tylko strzelił bramkę wyrównująca, ale chyba „tchnął ducha” w drużynę wchodząc na – raptem – pół godziny gry.
Śląsk w górnej ósemce, co więcej – ma wielkie szanse na podium.
red. fot.

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-zielona-drapana/150
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 44

  1. Romek chyba coś łyknął przed pisaniem tego artykułu. „wielkie szanse na podium” – hehehe. Każde miejsce powyżej 8 będzie sukcesem. Nie wróżę nawet jednego zwycięstwa w rudznie finałowej. Te odpady po prostu nie umieją grać.

    1. To, że nasze wkłady nie umieją grać, nie jest żadną przeszkodą, żeby zrobić nawet mistrza. Często zapominacie, że to ekstraklasa, a nie poważna liga np islandzka

  2. Przez godzinę środowego meczu denerwowałem się i frustrowałem, widząc niemoc, brak poweru, polotu i pomysłu na grę zielono-biało-czerwonych. Następnie wejście Roberta: Pich-Paf i zwycięstwo. Euforia przez dwa dni. Co odczuli członkowie mojego ogniska rodzinnego. Przesada? Może, ale ja umiem się cieszyć nawet małymi sprawami. Moja drużyna nie co roku zdobywa trofea w rodzimej piłce (oby kiedyś się to zmieniło). A dzisiaj powstała szansa na wysokie miejsce. Dlatego denerwują mnie, a co najmniej nie mam zrozumienia dla malkontentów, którzy narzekają, pomimo 3 pozycji w lidzie WKSu. Ludzie, przecież, obecnie, Śląsk jest lepszy od 13 drużyn tej, jakkolwiek słabej, ale naszej, ligi! Nie zawsze gra Śląska zadowala, ale w sezonie mistrzowskim też z tym rożnie bywało. Lenczyk postawił na skuteczność a nie na wrażenia artystyczne. Lavicka także ,,szyje” z materiału, który ma na stanie. I robi to świetnie.. Powiadają niektórzy: ,,ósemka gwarantowana, to ogrywać młodych”. Naprawdę? a skąd tych młodych wziąć? Czy my mały akademię z prawdziwego zdarzenia? Młodych, to może ogrywać Amica, Legia, Pogoń, może jeszcze Lubinki, albowiem w tych klubach są akademie, na które idą miliony PLN oraz są nadzorowane i trenowane przez profesjonalny sztab menedżersko-trenerski.
    Inni powiadają: nie pchajmy się do pucharów, bo będzie wstyd. Zorganizujmy i poukładajmy klub, stwórzmy akademię i dopiero podbijajmy Europę a nie piszmy kolejne odcinki piłkarskiej polskiej hańby z Eurołomotem w tle. A jeżeli w naszych warunkach taki klub nie powstanie nigdy? to komu my mamy oddać to miejsce w Europie? Piastowi? Cracovii? Jadze? Jaką mamy gwarancję, że powyższe ekipy nie zblamują się jak rok, dwa, trzy i cztery lata temu? Czyli co? Mamy się teraz podłożyć ŁKSowi, wypuścić pięciu małolatów na Łazienkowską i zaliczyć szóstkę w plecy?, dać się skopać Pogoni? ulec Cracovii i podłożyć się Lechii? po drodze zaliczając w cymbał od Amici? Bo musimy ogrywać młodych i nie chcemy do Europy? Nonsens. Bierzmy co nasze. Nie martwmy się na zapas. Nie wiadomo jak długo będziemy mieli takiego trenera, kilku fajnych kopaczy i sensownego dyrektora sportowego.
    Na marginesie, wyniki Śląska w Europie na tle Euro-blamażu innych naszych ,,eksportowych” ekip, spokojnie się wybroniły.
    PS
    Fajnie, że ta nasza liga wróciła. Nie trzeba się, na chwilę, mierzyć z aparatem propagandy z Ciemnogrodzkiej.

    1. W Tv powiedziano że dopiero od 10 lat chodzi na Śląsk ( pochwalamy ) i ma 300 meczy wyjazdowych… musimy to przemilczeć.

    2. Mario statystycznie się zgadza,zwłaszcza że wcześniej nikt nie zwrócił uwagi że chłop siedzi na podnośniku.Trzeba mu zaliczyć 299 bo sam się przyznał że w Gdyni nie wyszło.

    3. Od 10 lat opuścił tylko 2 wyjazdy, a ogólnie ma ok 350 wyjazdów zaliczonych. Źle dziennikarka to powiedziała. Wiem, bo Go dobrze znam. To jest chłopak, który wykonał nagrobek dla ś.p. Marka „Pluty”. To był tylko jeden z jego pomysłów, aby obejrzeć mecz na żywo na zakazie. W swoim portfolio ma tego typu pomysłów znacznie więcej.

    4. Nie zrozumieliśmy się.
      Śląsk podczas ostatniej dekady rozegrał niespełna 200 spotkań wyjazdowych. Max 19 ligowych + średnio 2 w PP rocznie + kilka w pucharach Europy. Więcej po prostu nie ma. Chyba, że liczone są sparingi, ale i tak na 300 w ciągu 10 lat nie ma szans. Najmniejszych.

    5. …i dalej się nie rozumiemy. Jeszcze raz – od 10 lat opuścił tylko 2 wyjazdy. Na pozostałych był. Chłop ma prawie 46 lat i jeździ na wyjazdy o wiele dłużej niż od 10-ciu lat. Poza tym dla niego nawet domowy mecz to wyjazd, bo on mieszka w Żarach, a to prawie 180 km od naszego stadionu. Gwarantuję, że jest na każdym meczu we Wrocławiu (tak jak ja).

    6. Jak jeździ dłużej, niż 10 lat, to może 300 uskrobać. Ale to byłoby naprawdę coś, bo by oznaczało bytność na wszystkich możliwych w ciągu 15 lat.
      Ze swojej perspektywy może liczyć mecze wyjazdowe we Wrocławiu.

    7. Gwarantuję, że domowych meczy nie liczy sobie jako wyjazdy, a jeździć po Polsce za Śląskiem zaczął już w latach 90-tych ( wtedy jeszcze nie tak regularnie jak od tych dziesięciu ostatnich lat). Poza tym bywał na meczach, na których kibice Śląska być nie mogli ze względu na zakazy wyjazdowe. Jeździł z KKN-em, wchodził na akredytacje dziennikarskie (załatwione po układzie) nawet jak stadiony były zamknięte dla miejscowych kibiców. Śląsk to jego życie. On chodzi i jeździ na Śląsk Wrocław, a nie na Legię, Amicę czy Zagłębie. Nie wybiera sobie meczów, na które się przyjedzie, bo przeciwnik atrakcyjny. Niestety bardzo wielu „kibiców” we Wrocławiu tak właśnie wybiórczo chodzi na mecze i co bardzo przykre dotyczy to również trybuny B. Bierzcie z Niego przykład, a potem będziecie mieli moralne prawo sobie z niego pożartować
      (to nie do Ciebie Romku, bo Ty jesteś żywą legendą tego klubu i tego w moim mniemaniu już nic nie zmieni).

    8. Weron. Słyszałem na własne uszy i widziałem na własne oczy wywiad. Wyraźnie powiedział że Tato zaszczepił miłość do Śląska i że od 10 lat chodzi na Śląsk. Nie chcę się czepiać, możliwe że trama go zjadła podczas wywiadu. Pozdrawiam, Hej Śląsk !

  3. „Śląsk okazuje się bandą najemników. Drugi raz z rzędu w pierwszej jedenastce wyszło tylko trzech Polaków.”
    To nich jeszcze redakcja napisze coś o „kadrze PZPN”,,, To się chyba nazywa hipokryzja albo obłuda…

    1. Śląsk z Wrocławiem od lat ma już tyle wspólnego, że ma siedzibę we Wrocławiu i gra we Wrocławiu. Bo grają w Śląsku w 90% ludzie, którzy z Wrocławiem i Śląskiem nie mają nic wspólnego.
      Kadra PZPN jest kadrą PZPN, gdyż nie może grać w niej każdy. Żeby grać w Kkadrze PZPN trzeba być zarejestrowanym w PZPN grajkiem, albo (uwaga!) zarejestrowanym przez inny, zrzeszony w FIFA podmiot (jakieś Banische, Obbraniaki, Olisadeby). Chłopak z ulicy zagrać nie może. To jedno.
      A drugie – to, że po aferze z orłem na piesiach się ogarnęli i przestali ściągać zagraniczny szrot, to akurat dobrze, ale to tylko kwestia czasu, gdy „wróci stare”.

  4. Ech, Śląsku… Kto, jak Ty potrafi wywoływać w ciągu 90-ciu minut tyle ambiwalentnych emocji? Co sprawia, że ta liga wywołuje u grających w niej skórokopów nieskrępowane niczym, niewyczerpane pokłady minimalizmu, bylejakości i braku ambicji? Przecież to widać w każdym meczu, w każdej drużynie, w każdej kolejce! Taka Legia przegrała tyle samo meczów w sezonie, co my; Śląsk ma już 10 remisów, będąc na 3. miejscu w tabeli posiada bilans bramkowy +5! O czym tutaj w ogóle mówić? Nie ma w tej lidze drużyny, która wychodzi na boisko i potrafi przez cały mecz utrzymać ten sam, wysoki poziom gry – nie mówię o tempie, bo każda drużyna potrzebuje podczas meczu momentów wytchnienia, ale wtedy z wysokiej jakości ofensywy powinno się przechodzić do wysokiej jakości defensywy. A w Ekstraklasie? „Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie…”. Za dużo się tutaj płaci, wymaga za mało, na za dużo pozwala agentom, za dużo sprowadza się szrotu, tak piłkarskiego, jak i, a może przede wszystkim, emocjonalnego.

  5. Byłem spokojny o pierwszą ósemkę i ziściło się. Teraz jest osiem spotkań w których można ogrywać młodych zawodników.
    Niektórzy z Was zapewne marzą o grze Śląska w pucharach europejskich. W mojej ocenie dzisiejszy Śląsk jest za słaby na Europę. Dostać baty od jakiegoś europejskiego, cieniasa to dopiero byłby wstyd.

    1. ~Twierdza
      Naprawdę. Teraz będzie czas na ogrywanie zmienników tym bardziej, że część zawodników opuści Śląsk po tym sezonie. Trzeba budować drużynę na nowy sezon. Ewentualny awans do pucharów spowoduje zminimalizowanie okresu przygotowawczego. Pamiętaj, że nasze drużyny rozpoczynają (i niestety kończą) rozgrywki europejskie już w lipcu.
      A teraz najważniejsze – zapewne wielokrotnie widziałeś grę Śląska. Czy z taką bryndzą mamy czego szukać w Europie? Jestem ze Śląskiem od wielu lat, zawsze trzymam za niego kciuki, ale … nie chciałbym oglądać wtopy z jakimiś gwiazdami z Malty czy Gibraltaru.
      Zbudujmy mocną drużynę (profesjonalny klub, profesjonalnie zarządzany, z prawdziwym sponsorem i planem działania na lata) i wtedy atakujmy Europę.
      Start w pucharach „na wariackich papierach” może przynieść więcej szkody niż pożytku.

    2. Średnio co kilka tygodni dostajemy baty od europejskiego cieniasa i Cię to nie boli ? Co za różnica czy przegramy np z Widzewem czy z Breiðablik i czemu to drugie miałoby być gorsze ?

    3. ~efc
      W Polsce porażka z przykładowym Widzewem jest zdecydowanie inaczej odbierana niż odpadnięcie ze wstępu do wstępu do rozgrywek europejskich ze słynnym Breiðablik. To pierwsze każdemu może się zdarzyć. To drugie byłoby powodem do drwin wśród kibiców i dziennikarzy sportowych w całym kraju.
      Powtarzam: Start w pucharach „na wariackich papierach” może przynieść więcej szkody niż pożytku.

    4. tylko skąd założenie, że 3 ligowy widzew jest mocniejszy niż np mistrz Islandii. Bo przeciętny janek nie wie, że taka drużyna istnieje ?

    5. ~efc
      Właśnie o tym pisałem. Nie chcę porażki Śląska z drużyną o której istnieniu „przeciętny Janek” nigdy nie słyszał.
      Zapomnieliście już jaki był rechot i jakie były komentarze gdy nasze „eksportowe” ekipy odpadały z jakimiś kelnerami.
      Dlatego uważam, że teraz jest odpowiedni moment na ogrywanie zmienników, przećwiczenie różnych wariantów gry, różnych ustawień, itd. – krótko mówiąc to jet czas na budowę silnej drużyny. Ile punktów zdobędziemy w tych 8 meczach i jakie to da miejsce w końcowej tabeli – zobaczymy.

  6. Posiadanie piłki na poziomie 75% czasu gry, dwa razy więcej podań od rywala… Kto to taki? Barcelona? Liverpool? A może Manchester City?Nie! To Śląsk Wrocław! Wrocławska tiki-taka! Pełen szacun, Panowie!

  7. „Boże jak się cieszę z tych króciutkich wskrzeszeń” . Brawo za wynik, zasłona milczenia za godzinę siermiężnej gry. Ale również oklaski za ironiczną redakcyjną frazę: „Na szczęście mecz to dwie połowy, a to chyba zaskoczyło gospodarzy” .
    Przednie.

  8. Podobał mi się komentarz redaktora komentującego to spotkanie – i co pomyśleć o polskiej lidze skoro drużyna z taką grą ma szanse na medal…

    1. Ale jeden z komentatorów powiedział też coś innego: Jeśli Śląsk wygrywa „grając” w taki sposób, to co będzie, jak w końcu naprawdę zacznie grać w piłkę.

    2. To prawda. Obecna formacja to jakieś zlepisko gości którzy ciesza się że maja gdzie jeszcze pracować. W niczym nie przypomina zespołów z 2012,13… Nie ma autentycznych gwiazd lub kogoś kto by potencjalnie mógł być liderem całej drużyny. Brak dobrego młodego talentu na przyszłość.. Definitywnie za mało Polaków w pierwszym składzie. Mamy za to dużo szczęścia że jesteśmy tak wysoko w tabeli. A może szczęście że bukmacher tak zadecydował?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *