Bardzo ciekawy rywal

 Przez długie lata Arka była dla Śląska rywalem jednym z wielu. Mecz z Arką niewiele różnił się od spotkania z ROW-em Rybnik czy Stalą Mielec. Zaczęło się to zmieniać z czasem, gdy coraz większe przyjaźnie zadzierzgały się pomiędzy fanami Śląska i Lechii Gdańsk. I chyba punktem zwrotnym był mecz Arka – Lechia z 1984 roku, w którym chuligani Lechii zdobyli „górkę, czyli sektor kibiców Arki na starym stadionie położonym na ul Ejsmonda tuż przy Zatoce Gdańskiej. W bójce, oczywiście po stronie biało-zielonych w pierwszym szeregu uczestniczyli kibole Śląska. I to chyba był ten moment, w którym „stało się”.
Później incydenty były może na mniejszą skale, lecz w kibicowskiej społeczności – dość ważne. Pogonienie gdynian na dworcu we Wrocławiu gdy jechali na mecz z Zagłębiem Wałbrzych (1988 ?), czy ataki na fanów Śląska w Tczewie.
Jesienią 1994 roku wizytujący stadion przy ul. Oporowskiej Arkowcy ustawili się w kilkunastu rzędem u dołu sektora i po ściągnięciu portek wypięli się w kierunku boiska prezentując własne, gołe dupska. Jak to oceniano wówczas? No cóż, nieprzypadkowo na sympatyków Śląska mówiło się wówczas żartobliwie „kryminał na wolności”. A jak taką postawę skomentowano by w kryminale…?
W roku 1995 na meczu w Gdyni Arka zerwała flagę, i tylko dzięki błyskawicznej reakcji „K”, który wybiegł z sektora barwa została na miejscu.
Różnice narastały.
I przyszedł rok 2002. Lechia pałętała się gdzieś w klasie A gromadząc na swoich meczach po 300 osób, ale z uwagi na mecz Arka – Śląsk gdańszczanie postanowili zrobić akcję wsparcia braci z Wrocławia. Jak sami określili „sami nie wiedzieliśmy, że nas tylu jest”. Bo faktycznie, na około 1100 osób na sektorze gości, może z 350 było z Wrocławia. A sam mecz to jedna wielka, gigantyczna bójka ekipy gdańsko-wrocławskiej z policją i na zakończenie podpalenie budki z pamiątkami Arki (mecz się odbywał na obiekcie Bałtyku, który w tamtym czasie był eksploatowany przez Arkę, a który stał tam, gdzie obecnie jest nowoczesny stadion).
Punktem kulminacyjnym w relacjach międzyklubowymi stał się marzec roku 2003. To wówczas przed meczem doszło do słynnej zadymy na Grabiszyńskiej, podczas której zginął fan Arki. Bójka we Wrocławiu miała oddźwięk nie tylko we wszystkich polskich mediach, lecz wspominano o niej również za granicami w najważniejszych wydaniach dzienników telewizyjnych.
Do tego dołożyły się wojny typowo boiskowe. Rok później Śląsk grał z Arką w barażach o II ligę. To co odwalił sędzia meczu rewanżowego w Gdyni znalazło swój epilog w sądzie, lecz mimo udowodnionej korupcji Śląsk na awans musiał poczekać jeszcze rok.
Potem były także pojedynki ciekawe w wydarzenia. Miedzy innymi spotkania Śląsk – Arka w 2010 czy 2011 kończące sezony i mające spuścić Arkę do II ligi. Przypomnijmy pierwsze, Śląsk do przerwy przegrywał 0-1 i nikt nie wierzył, że to nie jest spowodowane „wspomaganiem finansowym”. Co się drużynie dostało gdy schodziła do szatni… Sebastaian Mila się obraził. Ale Śląsk wygrał 2-1 i to, że Arka nie poleciała, to spowodowała głupota Odry Wodzisław.
Rok później Śląsk wygrał 5-0, ostatniego gola z rzutu karnego strzelił bramkarz i Arka pożegnała się z ligą, a Śląsk fetował tytuł wicemistrza Polski i powrót po ćwierćwieczu na europejskie stadiony.
Później był jeszcze słynny ćwierćfinał Pucharu Polski. Słynny, bo zaowocował sprawą wytoczoną przez… no właśnie, nie bardzo wiadomo przez kogo. Sprawę miało około 900 osobom za „bezprawne wejście na obiekt”. Kilkadziesiąt osób nawet skazano, ale jakoś w jej trakcie została ona umorzona.
Potem był jeszcze niedojazd fanów Arki w maju 2017 na stadion we Wrocławiu (mogli przybyć, ale z uwagi na niewpuszczanie kibiców Zagłębia Lubin – nie przyjechali). Ale najczęściej zarówno spotkania Śląsk – Arka jak i Arka – Śląsk programowo odbywają się bez kibiców gości.
Ostatni mecz tych dwóch drużyn, na którym kibice gości się zameldowali miał miejsce we Wrocławiu 16 grudnia 2016. Arka była dopingowana przez około 1000 osób, lecz jak to zostało napisane na Fanie: „z naszych informacji wynika, że na trybunie B zameldowało się sporo kibiców Zagłębia Lubin, około setki z Bytomia, do tego Wałbrzych i Poznań.” (http://fanatik.ogicom.pl/archiwa/8367 )
Mecz Arka – Śląsk, który zostanie rozegrany w niedzielę 7 czerwca o godzinie 15:00 odbędzie się w ogóle bez żadnych kibiców. Tym razem nie chodzi o kibicowskie wojenki, lecz o pandemiczną fikcję.
Roman Zieliński, fot. arch, sektor kibiców Arki we Wrocławiu 18 grudnia 2016. foto na głównej – fani Arki upamiętniający swojego kolegę na meczu w Gdyni Arka – Śląsk w sierpniu 2016.

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-Slask-Lechia-przyjazn/195
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 31

  1. „Ruch kibicowski na Ślęzie został zlikwidowany przez fanów Śląska.”
    Bzdura.
    Tak samo jak legenda o brudasach. Pdbijali. Fakt . Zostali pogonieni.
    Mieliśmy nawet flagę z celtykami.

    W 1983 albo 84 powstał oficjalny Klub Kibica ŚLĘZY. Umarło to w połowie lat 90 nie z powodu „fanatyków” Śląska bo mógłbym wymienić kilka ksyw kolesi śmigających w tamtych czasach na Wróblewskiego wciąż jakoś tam aktywnych na Śląsku,

    Wszystko zdechło raczej z powodu kosza . Nie każdemu podobała się ta dyscyplina sportu i część odpuściła. Reszta poszła na Oporowską. Ze strony Ślęzy nie było nienawiści do Śląska…to wyglądało raczej ja w Poznaniu na linii Warta – Lech.

    No parę razy ktoś tam wpadł ale to był raczej śmiech niż chuligańskie akcje …typu napity „Plastek” bez zębów, i tym podobni bohaterowie :). To temat na dłuższą rozprawkę ale kogo to dziś w sumie interesuje …

    1. Interesują takie tematy obecnych 50, 40 latków. Patrząc na ruch kibicowski we Wrocławiu to Śląsk jest klubem nr 1 we Wrocławiu, ale były też inne grupy kibicowskie: Ślęza, Sparta, Polar i słyszałem też (sam nie widziałem) o kibicach siatkarskiej Gwardii Wrocław. Obecnie we Wrocławiu pozostali tylko fani Śląska oraz garstka fanów Sparty i koszykarscy fani Ślęzy. Może kiedyś ktoś ze starszych fanów (obecni 60-latkowie) napisze historię ruchu kibicowskiego we Wrocławiu.

  2. Co do Ślęzy, to pamiętam że jakieś mecze wyjazdowe w drugiej lidze zaliczali typu Dzierżoniów i to wcale nie takie małe,pamięta ktoś coś??
    Także coś mi się przypomina że zakład „Polar” organizował jakieś autokary firmowe dla kibiców na wyjazdy w 4 lidze dolnoslaskiej, przed awansem do trzeciej i drugiej.
    Kolega mi kiedyś wspominał że byli na Czarnych Wałbrzych czy Sparcie Ziębice w dobrych liczbach. Może ktoś coś więcej wie?

  3. Z tego co ja pamiętam na Arka -Śląsk w 1995r , jeden ze śledzi zerwał fanę Śląska i ruszył do ucieczki…zatrzymał się na ochroniarzach , ktoś ze Śląska odzyskał tę fanę , lecz gdyby nie ochrona wspomniana fana trafiłaby w ręce śledzi. Spora gdańsko-wrocławska ekipa na tym meczu. W piłkę już grano w Sopocie na Monciaku.
    p.s
    Arka nigdy nie miała z Bałtykiem zgody czy układu.

    1. Arka z Bałtykiem na początku lat dziewięćdziesiątych razem na wyjazdy Bałtyku nie jeździli? Nie było wtedy nieoficjalnej zgody czy układu?

    2. @Matt …..Nie nie jeździli razem na wyjazdy i nie mieli układu w latach dziewięćdziesiątych . Wyjątek to mecze typu Lechia-Arka ,Lechia- Bałtyk , gdzie obie ekipy gdyńskie stawiały się tworząc osobne młyny , ale żadnej miłości nie było. W 97′ na meczu Reprezentacja Wybrzeża-Werder – Bałtyk wygoniony ze stadionu na Traugutta

  4. Od 55 minuty to co robiły nasze wkłady to zakrawa o kryminał. Mówiłem koledze z którym oglądałem mecz, że bramka dla śledzi to kwestia czasu. Naprawdę brak słów na to co pokazali na boisku. Idę pić

  5. No i ku***a , tak to się kręci. A radzę spojrzeć co robi Chrapek przy dobitce po obronionym karnym. Stoi i się patrzy !!! Ja chyba zejdę na zawał , przez takich pseudo piłkarzy.

  6. Bałtyk ogolił Arkę w 1990 roku 7-0. Zaś w rewanżu na wiosnę 1991go(3 liga) na Ejsmonda już tylko 1-0! W latach 90 tych potrafiło się zebrać ok 1000 fanów Sksu na ich stadionie. W sezonie 1992/1993 Bałtyk miał szansę na ekstraklasę ale wyprzedził go Miliarder Pniewy powiązany z fryzjerem! Po tym sezonie zaczęła się równia pochyła klubu stoczniowego. Aktualnie na mocy amnestii przez covid 19 utrzymaliśmy się w 4lidze gr 2 zajmując w niej 18 ostatnie miejsce . Jako jedyni w tej grupie mieliśmy komplet wyjazdów choć dużo symbolicznych to jednak zaliczonych. W sezonie 1980/1981(debiutanckim w ekstraklasie) zajmujemy 6te miejsce w lidze! Zabrakło wówczas 1 oczka do europejskich pucharów! Żaden inny gdyński klub nigdy nie powtórzył
    tego wyniku! AG zbędny balast DGdyni! Zatopić prędko!!!

    1. Jak możesz napisz czy mieliście kiedyś układ z Arka. Pamiętasz może mecz we Wrocławiu ze Ślęza w 1992 roku? W 1993 roku to Ślęza powinna awansować do ekstraklasy ale Pniewy zrobiły co swoje.

  7. Zastanawiająca jest duża ilość goli padających w końcówkach meczów, od momentu wznowienia rozgrywek pod koniec maja. Rozegrano niecałe 2 kolejki (13 z 16 meczów), a mieliśmy już 6 takich przypadków. Bynajmniej nie były to bramki gdy wyniki meczów były już przesądzone, ale miały one decydujący wpływ na końcowe rozstrzygnięcia. I tak oto:
    1. Śląsk – Raków 1-1 (2 gole w końcówce);
    2. Cracovia – Jagiellonia 0-1 (gol w 88. minucie);
    3. Lechia – Arka 4-3 (Lechia wygrała w końcówce);
    4. Górnik – Lechia 2-2 (Lechia wyrównała w końcówce);
    5. Jagiellonia – Wisła Płock 2-2 (Jagiellonia wyrównała w 90. minucie);
    6. Zagłębie – Amica 3-3 (gol wyrównujący w 88. minucie).
    Bukmacherzy już zacierają ręce.

  8. Czytam Fana i nigdy nie mogłem znaleźć tu info jak to jest ze Śląskiem i Spartą? Nigdy nie mieli zgody a jest …przyjazne stosunki. Ruch kibicowski został zlikwidowany przez fanów Śląska na Polarze ale na meczach Ślezy w kosza nadal jest młyn i liczne wyjazdy.

    1. Z tym ruchem kibicowskim to cię poniosło, kilku Januszów z trąbkami nawet jeżdżących na wyjazdy to nie jest ruch kibicowski. Główną sprawą ruchu kibicowskiego jest ekipa chuligańska. Jak takie początki pojawiły się na Polarze to zostały szybko zlikwidowane. Na Ślęzie było trochę inaczej ale tam zorganizowali się brudasy, którzy także zostali w kilku akcjach obici i dali sobie spokój z kibicowaniem.
      Ze Spartą było jeszcze inaczej bo początkowo to w ogóle nie było tam ruchu, a jak już się pojawił to z racji różnych dysplin kontakty były żadkie. Później żużlofani dostali kilka razy oklep od Śląska i spokornieli do tego stopania, że w końcu przy niektórych wyjazdach prosili kibiców WKSu o pomoc. Jako, że trochę ludzi się znało bo jedni i drudzy bywali i na piłce i na żużlu przerodzilo się to w zasadzie w taki wrocławski układ o nieagresji i tak jest w zasadzie do dziś. Sparta nigdy nie miala i nie ma ekipy chuligańskiej.

    2. Do acaba.

      Kolego z tego co pamiętam to w latach dziewięćdziesiątych (bodajże 1991-1994) w młynie na Wróblewskiego było trochę łysych i we flejersach (taka moda wtedy była). Nie było tam brudasów, no chyba, że piszesz o studentach zagranicznych z pobliskich akademików. Jak na warunki wrocławskie długo wytrzymali kibicując w szalikach oraz wywieszając flagi na Ślęzie. Co do Sparty czytałem kiedyś „Pamiętnik Kibica” autorstwa R.Z. i autor wspomniał ,że ówczesna Sparta miała jakąś grupę mocnych zawodników. Z tego co słyszałem, to fani Śląska przeprowadzili rozmowy wychowawcze z kibicami Ślęzy i Sparty, ci zrozumieli co i jak,ale nie słyszałem, że zostali obici. Co do Polaru, wątpię czy ruch kibicowski tam wytrzymałby na dłuższą metę nawet jak Śląsk „ich nie odwiedziłby tam”. Zastanawiające jest to, że są częste a nie rzadkie spotkania znajomych ze Śląska i Sparty, że nigdy nie doszło do oficjalnej zgody czy układu.
      Ale muszę acabowi przyznać rację, że teraz na Ślęzę w kosza chodzą Janusze z trąbkami. Wywieszają flagi mają szale, ale to tylko pikniki.

  9. A ze sportowego punktu widzenia to jest z jednej strony przerażające a z drugiej świadczy źle o ekstraklasie, że Śląsk jako drużyna zajmująca przed kolejką 3 miejsce, jedzie do zespołu z miejsca 15 i nie jest pewnym faworytem, a nawet zakłada porażkę. Przekładając to na jakąkolwiek inną ligę. To tak jakby Atletico nie było pewne wygranej na wyjeździe z jakimś Valladoid albo jakaś Marsylia trzęsła portkami przed wyjazdem do Reims. Aby dzisiaj wygrać i zapewnić sobie ósemkę i przy okazji podtopić Arkę zmierzającą do 2 ligi zwanej pierwszą.

    1. W sedno. Tym bardziej, że prawie wszystkie wyniki tej kolejki są pod „Śląsk”. Zastanawia mnie czy Panowie piłkarze mają w sobie na tyle ambicji aby wygrać w Gdyni?
      Swoją drogą ciekawy był wczoraj mecz w Lubinie – Krety pierwsza połowa koncertowo, druga zdechli, Amika grała pod koniec i odbiła 1 punkt.
      Generalnie dało się to oglądać – w przeciwieństwie do tego co Śląsk pokazał tydzień temu…

    2. @doprzemyślenia – Akurat tak to wygląda że jeśli inne wyniki są „pod” Śląsk , to Śląsk z tej okazji nie korzysta . Oglądałem ostatni mecz Lechii z Arką i mam poważne obawy co do dzisiejszego wyniku. Przed chwilą obejrzałem sobie Raków – ŁKS i jeśli ostatnia drużyna ligi tak zagrała z Rakowem (1:1) pomimo wyraźnej przewagi jaką miał Raków , to co sądzić o drużynie która w takim samym stosunku zremisowała z tym samym zespołem , choć aspiruje do gry w europejskich pucharach ?

  10. Był taki mecz we Wrocławiu w 1991 lub 1992 roku pomiędzy Ślęzą Wrocław a Bałtykiem Gdynia. Przed meczem wspólnie kibice Bałtyku i Arki wymazali mur FADROMY naprzeciwko stadionu przy Oporowskiej napisem Bałtyk (ten napis przetrwał kilkanaście lat). Na meczu przy ul. Wróblewskiego w jednym sektorze wspólnie siedzą kibice Bałtyku i Arki Gdynia (mieli chyba wtedy zgodę) a w innym młyn Ślęzy Wrocław ( tak, kiedyś Ślęza miała młyn i szalikowców). Nigdy nie było oficjalnej zgody między Śląskiem a Ślęzą tak samo jak teraz nie ma oficjalnej zgody między Spartą Wrocław a Śląskiem. Myślę więc, że dopiero w latach 90-tych (a nie jak w artykule 1984r.) zaczęła się jazda z Arką. Dodam, że w 1993 r. na Wróblewskiego gościła Lechia Gdańsk ze swoimi kibicami i wtedy też był młyn Ślęzy Wrocław na tym meczu ( nie było żadnych bluzgów z obu stron) oraz mecze Miedzi Legnica ze Ślęzą Wrocław, gdzie na Wróblewskiego w jednym sektorze zasiedli kibice Miedzi i Ślęzy.

    1. Arka nigdy nie miała zgody z Bałtykiem.
      Ruch kibicowski na Ślęzie został zlikwidowany przez fanów Śląska.
      RZ

    2. @do Pawa. Zapewniam cię kolego, że młyn na Ślęzie na początku lat 90-tych liczył około stu osób. Czy to dużo czy to mało niech każdy sam odpowie.

    3. ~Wojtas. Wielokrotnie gościłem na Wróblewskiego i ten 100 osobowy młyn to spora przesada. Ludzi z szalikami, itp. było znacznie mniej. Chyba, że do „młyna” zaliczysz również dziadków od słonecznika oraz dzieci.
      Jeszcze jedno – w moim wpisie nie chodziło o wielkość młyna Ślęzy.

  11. Te gonitwy w Tczewie 1988 rok to musi być powiązane z tym jak Ślęza grała z Arką we Wrocławiu w mniej więcej tym samym czasie. Pamiętam gościa „Kosa” właśnie z Tczewa, który na pewno nie wspomina dobrze tego wyjazdu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *