„Miasto noży”

 O tym, że ta lektura się ukaże dowiedziałem się za pośrednictwem Fana gdzie pojawił się artykuł, w którym Piotr Lisiewicz w swoim programie „Wywiad z Chuliganem” przeprowadzał rozmowę z autorem książki Wojciechem Muchą. Po kilku dniach kurier był już pod drzwiami i można było zabrać się za czytanie.
Sama książka która jest raczej fantazją literacką autora przedstawia okres drugiej połowy lat 90-tych i pokazuje Kraków taki, jaki znają kibice w całym kraju. Miasto znane z używania ostrego sprzętu, a dzisiaj by można było jeszcze do tego zestawu dołożyć maczety.
Lektura przedstawia trzech małolatów, kibiców Cracovii mieszkających na jednym z osiedli Nowej Huty. Autor dość dokładnie przedstawia tam biedę mieszkańców osiedla sypialni z tego okresu. Pojawiają się tam wjazdy na osiedle gdzie od ran kłutych ginie jeden z bohaterów, narkotyki, wyjazdy na mecze.
W książce kilkakrotnie pojawia się wątek kibiców Śląska mających wówczas zgodę z kibicami Wisły. Jako że oba krakowskie kluby grały na całkiem innym poziomie sportowym i nie było szans by obie drużyny spotkały się na boisku to postanowiono zorganizować Derby Krakowa. Dochód ze sprzedaży biletów miał wspomóc ofiary powodzi tysiąclecie z 1997 roku. Spotkanie to odbyło się na jeszcze starym stadionie z torem kolarskim przy ulicy Kałuży. Kibice Pasów oczywiście nie omieszkali w dopingu przypomnieć obecnym wraz z fanami Białej Gwiazdy kibicom Śląska o kataklizmie który przeszedł przez Wrocław. Samo spotkanie trwało tylko kilkanaście minut i zostało zakończone z powodu awantur na stadionie.
Książka nawet ciekawa choć oczy bolą bardzo długie opisy (o czym sam autor wspomniał w Wywiadzie z Chuliganem) czy inne błędy gdyż we Wrocławiu jest Dworzec Świebodzki a nie Świebociński. Lekturę fajnie się czyta, na początku faktycznie jest może trochę nudna ale później, gdy pojawia się wątek z zabójstwem ŚP Browarnika i Derbami, to książka wciąga bez reszty.
Dlatego też polecam ten tytuł a osoba czytająca nie powinna być zawiedziona.
XYZ, rys okładka książki.

https://sklepkibol.pl/pl/p/pasek-skorzany/128
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 9

  1. Tytułem wstępu komentarz na temat. Autor dowiedział się o książce z programu prowadzonego przez Lisiewicza. A propos Lisiewicza, którego szanowałem, a który okazał się pisowskim propagandystą.
    Dzień, lub dwa przed ciszą wyborczą, „Minęła 20”, Rachoń, kolejny propagandysta, wcześniej bardzo przeze mnie szanowany. Propaganda rządowej TV przechodzi samą siebie, jadą po wszystkich. Największy atak na Konfederację, której przydupas Pisowski Rachoń przybija łatkę zdrajców prorosyjskich. On nie jest głupi, PiS też nie, oni wiedzą, że kłamią, ale też wiedzą, że społeczeństwo łyknie wszystko. Lisiewicz dołącza zdalnie do dyskusji, Rachoń, pokrótce opowiada mu swoją propagandę i pyta Lisiewicza o zdanie. Mógł powiedzieć, że nie chce mówić, powiedzieć, że nie, powiedzieć że kłamią i robią propagandę wyborczą, bo wiedzą do kogo trafi elektorat Konfederacji, jeżeli nie zagłosuje na nią. Lisiewicz wybrał zdradę i powiedział, że są rosyjskimi przydupasami (chodzi o kontekst).
    Tu już nie chodzi o poglądy ale o dołączenie do tych zdradzieckich ścier u władzy, którzy pokazali, że mają Polskę w d…, że liczą się tylko najbliższe wybory a nie dobro tego kraju. (Jeżeli tego nie rozumiecie, to znaczy, że nie macie elementarnej wiedzy o ekonomii i powinniście sobie sami odebrać głos wyborczy dla dobra kraju) Tacy śmieli obrażać Konfederację i jej wyborców. Lisiewicz i Rachoń tacy się stali a Fan co chwilę promuje takiego Lisiewicza.

    1. Polityczne drogi moje i Piotra Lisiewicza się rozeszły. Jego poglądy na politykę na łamach Fana to co najwyżej komentator @Antykomuch tu promuje.
      RZ

    2. Rachoń to jest PiSowski propagandysta,najgorszego sortu,był nim zawsze.Co do Piotra Lisiewicza czy autora opisywanej książki,to w ten sposób nazwać ich nie można,a co najwyżej tak jak i wielce szanownego Antykomucha zwyczajnymi jakich wielu zwolennikami PiS. Ot i wszystko.

    1. Kiedyś noże były bardziej popularne, niż maczety. „Miasto tysiąca noży – nie czekaj, aż ktoś pierwszy Ci go włoży” – takie napisy były na murach w Krakowie jeszcze na początku 2000.

  2. Nawiązując do tytułu to pewien wyjazd z gatunku podróż dzień wcześniej, chyba najbardziej rozpoznawalnych ludzi z Wrocławia od subkultury krzyżów celtyckich dzięki krakowskiej modzie zakończył się już na dworcu PKP Krakowa z dalszą przymusową wizytą na pogotowiu i opatrunkach ran ciętych.

  3. Ja również polecam książeczkę.Lektura jest wciągająca , a szczegółowe opisy mi akurat przypadły do gustu, oddają klimat tamtych lat (pamiętam te czasy dosyć dobrze).Autor recenzji popełnił jeden błąd gdyż ekipa małolatów Cracovii nie była z Nowej Huty a z jednego osiedla w północnym Krakowie .

    1. Tak jest,osiedle XXX- lecia to północny Kraków (dziś os. Krowodrza Górka, choć nikt tu tak nie mówi). A za dworzec Świebodzki przepraszam, w dodruku będzie poprawiony.

      pzdr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *