Lider złapał leszcza

 No i Śląsk na szczycie ligowej tabeli po zwycięstwie w Gliwicach z Piastem 3-0. Zwycięstwo tym cenniejsze, że w Gliwicach Śląsk po raz kolejny grał przeciwko rywalom oraz przeciwko sędziemu.
„Mam pewne typu u „buka” jeżeli chodzi i żółte kartki dla zawodników Śląska – Płacheta, Chrapek i Mączyński. Cała trójka jest zagrożona ewentualną absencją za kartki w następnym meczu, a następny mecz jest z Legią. Mecz z Piastem sędziuje Raczkowski z Warszawy”. Napisał w komentarzu przed meczem nasz Czytelnik ŁukiKuki. Wiele się nie pomylił. O ile kartka Mączyńskiego była ewidentna, to Chrapkowi pokazał, bo chciał.
Chwała Śląskowi, gdyż wygrał mecz, którego wygrać nie miał prawa. W I połowie tylko cud sprawił, że Śląsk nie przegrywał. I to wysoko. Dwa razy piłkę wyciągał z linii bramkowej Golla, raz uratowała nas poprzeczka (i to po strzale, który strzelający nie miał prawa nie trafić do bramki), a raz Putnocky obronił w swoim stylu – nikt nie wie jak to zrobił.
Po przerwie – pierwszy rzut rożny i gdyby nie interwencja komentatorów TV, to by nie było żadnego VAR-u, ale gdy już do niego doszło, to nie dało się zignorować ręki w polu karnym. A gdy Piast się rzucił na naszych szczęściarzy, to ichni bramkarz sprezentował drugiego gola i mecz się w zasadzie skończył. Piast przestał wierzyć, że nawet w 12 na 11 uda się cokolwiek wywalczyć.
Śląsk tak naprawdę grał do 15 minuty i od drugiego gola. To, co pomiędzy – dramat, tragedia, katastrofa, ale z niesamowitym fartem.
Przyglądaliśmy się, jak zwykle zresztą, naszemu hiper super strzelcowi. I o dziwo, Exposito zagrał całkiem przyzwoite zawody. Mało tego, w 31 minucie jednocześnie ośmieszył obrońcę i udowodnił, że sędzia jest zwykłym gnojkiem od fryzjera. Co potwierdził w niemal identycznej sytuacji w minucie 47, ale wówczas przewrócił się Exposito, lecz gwizdek „arbitra” milczał. Tak się zastanawiamy, co jest powodem nagłej odmiany w postawie Hiszpana. Być może wpłynęły na niego informacje o możliwości sprzedaży.
Były prezes Śląska, obecnie Piasta, pryszczaty kapuś Paweł Żelem, zasłynął oszczędnościami. W Gliwicach najwidoczniej też oszczędza na wszystkim (poza swoją pensją), co było doskonale widoczne na torfowisku. Zwanym murawą.
Na meczu nie odnotowano bytności fanów Śląska. To przedostatni mecz z zakazem wyjazdowym po występie w Łodzi na Widzewie. Jedynie KKN był obecny w 26 osób z 2 flagami.
Śląsk wygrał piąty mecz z rzędu. I fajnie.
RZ, F-M, AP, KP, BK, fot. NI-FO

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 50

  1. Jeszcze jedno. W Warszawie duże ciśnienie na mecz ze Śląskiem, legioniści twierdzą, że zamówili cały sektor X na Maślicach i ponad 3 tyś biletów już rozdystrybuowali. Znakiem tego, po raz pierwszy w historii naszego stadionu, goście wypełnią sektor przyjezdnych do ostatniego miejsca. To , że ,,Oporowska” też będzie pełna, raczej można postawić w ciemno – 9 tyś. Chodzi o jakość dopingu. Wiadomo, że Legia pod tym względem jest zdyscyplinowana, dlatego musimy stanąć na wysokości zadania i przez 90 min, bez przestojów, nawet na ewentualną oprawę (podkreślam to specjalnie, bo takie się zdarzają, dając asumpt do wokalnej dominacji przyjezdnych) jechać ze wsparciem dla Wojskowych z Wrocławia. I tutaj duża rola gniazdowych i zarazem prośba do dobrego przygotowania się na niedzielę. Miarowy, płynny, głośny i z pełnym zaangażowaniem doping 9 tys ludzi + pozostałe trybuny, to może być petarda. Niech nas gniazdowi nie zawiodą, my też się postaramy.

    1. Cenna uwaga. Legia ma 3400 biletów, bo 3000 już dawni kupili i Śląsk dał im pule miejsc całego sektora X.

      Niestety patrze na sprzedaż biletów i jeżeli chodzi o C, to ładnie to wygląda, bo tam cały dół praktycznie sprzedany, ale jeżeli chodzi o B, to jest tragedia. Dyscyplina, o której wspomniałeś. U nas tego niestety nie ma i fakt! Oporowska zostanie wypełniona, ale dopiero w drugiej połowie, bo większość ludzi będzie kupować bilety w niedziele i będzie stać w kolejce do drugiej połowy i na tym polu brakuje nam dyscypliny. Chciałbym się mylić. Hej Śląsk!

  2. Irytują mnie komentarze, że Śląsk wygrał pomimo, że był dwie klasy gorszy, że to głównie szczęście załatwiło nam wiktorię, a w końcu to przecież słaba ekstraklasa. Po pierwsze, jak ktoś może być dwie klasy lepszy jak nie umie strzelić gola czy to z 3 metrów czy z 5 metrów w prostokąt o wymiarach 224 cm wysokość, 732 cm długość. Czy Golla jest dwie klasy gorszy posiadając refleks, skupienie i sprawność pozwalającą do dwukrotnego wybicia z linii bramkowej? Jak ktoś może być dwie klasy lepszy jak puszcza babola z średnio mocnego strzału z 30 metrów? Jak klub, który zamiast boiska przygotowuje kretowisko, można nazwać profesjonalnym? Po drugie, szczęście to rzecz tak dyskusyjna, ulotna i niemierzalna, że lepiej mówić o sprawach uchwytnych, widomych jak: brak wystarczających umiejętności, fatalna murawa, zbytnia pewność siebie, brak koncentracji etc. Po trzecie, w tej słabej ekstraklasie występują również: Amika Poznań, zwana Lechem, Legia, Pogoń, Cracovia i na dzisiaj innej EK nie mamy, dlatego próżne utyskiwania i umniejszanie wyników.
    A teraz garść refleksji ,,od sasa do lasa”. Mowa o szczęściu, słabości, braku totalnej dominacji i słabym występie Śląska?. Faktem jest, że Śląsk dwa kwadranse pierwszej połowy zagrał piach, ale drużynę i trenera poznaje się po tym, że umieją zareagować. I w drugiej połowie taka reakcja i korekta na wydarzenia boiskowe nastąpiła. Ponadto, czy jest w lidze drużyna, która dominuje przez 90 min nad przeciwnikiem, tłamsi go i widać różnicę klas przez całe spotkanie? Albo inaczej, czy istnieje drużyna, która kilka meczów cięgiem przewyższa swoich rywali i można powiedzieć, że jej zwycięstwa były przekonujące i bezapelacyjne? Odp. prawidłowa – nie. Jeżeli nie jest nią Legia z budżetem 7-8 krotnie większym od nas, Amika o 4-5 krotnie czy innych 5 ekip z wyższymi budżetami, to dlaczego ktoś oczekuje, że ma to robić Śląsk?
    Zająknę się również o arbitrze wczorajszego spotkania. Na pewno nie był on do końca neutralny. Z kartek dla Mąki i Chrapka się obroni. Bo nawet jakby odpuścił Chrapkowi za pierwszym razem, to za drugim i trzecim, a takie faule miały miejsce, żółtko byłoby na bank. Oczywiście, że sędzia w takiej samej sytuacji z zawodnikami Legii (wielce prawdopodobne), Amiki czy Wisły, mono wahałby się przed eliminacją zawodnika na następny mecz kolejki z jego udziałem. Dlatego Śląsk poprzez wyniki musi sobie pozycję zarówno w PZPN jak i wśród arbitrów odbudowywać (wobec piłkarzy aktualnego mistrza Polski sędzia nie był już tak skory do machania kartkami). Moim zdaniem cwaniactwo Rymaniaka i doświadczenie to jedno, ale pociąganie za koszulkę Płachety, można dwa razy było uznać jako przewinienia na faul. Czy chociażby miękki bo miękki faul na Eryku w polu karnym, zupełnie niezauważony przy równoczesnym przewinieniu w podobnych sytuacjach na korzyść Piasta, sokolim okiem wypatrzone przez Raczkowskiego.
    Na koniec o meczach Legii i Jagiellonii. Nikt specjalnie nie podnosi kwestii, że w pierwszych 35 min, to Korona przeciwko Legii, grała ładną składną piłkę, mając sytuację bramkową, i że dyktowała warunki gry. Bo to nieważne, dlatego, że Legii w 35 min wyszedł strzał ,,stadiony świata”, a następnie karny (nie mniej przypadkowy jak Śląskowi na Piaście), ostatecznie załatwił mecz. No ale Legia wygrała zasłużenie i bezapelacyjnie, a Śląsk, pomimo, że ,,był dwie klasy gorszy” – bzdura. Albo mecz Jagi. Leszcze z Białegostoku w ostatnich 10 min mieli cztery sytuacje 100%, by w 94 min stracić piłkę na własnej połowie i zostać skarconym przez Raków. Czy ktoś powie, że zwycięstwo częstochowianom się nie należało, albo, że byli słabsi o 4 sytuacje 100%, czyli o jakieś 3 klasy? Nie, to świadczy, że Jaga okazała się leszczem, którego należało trzepnąć w nosek.

  3. Dziękuje, że mój komentarz (chyba nawet trafny) znalazł się w artykule.

    Co do meczu. Mogliśmy przegrać, ba, nawet powinnyśmy przegrywać do przerwy 2:0, a skończyło się 0:3 dla Nas. Szczęście połączone z charakterem tej drużyny powoduje, że jesteśmy na tym miejscu. Charakter, który od kilku sezonów w kontekście Śląska Wrocław to były słowa wykluczające się w jednym zdaniu, a teraz jest inaczej – błędy rywali trzeba wykorzystywać, błędy rywali często wynikały z dobrego ustawienia/taktyki naszych graczy. Niech nasze szczęście trwa, bo nie wiemy kiedy następnym razem będziemy mogli widzieć Śląsk na takiej pozycji. Przez ostatnie sezony tworzyliśmy kalkulacje ile to jeszcze punktów nam brakuje do górnej ósemki, co się musi wydarzyć, a teraz? Teraz można powoli ze spokojem mówić, że mamy górną ósemkę.

  4. Szczęście musisz mieć to fakt…ale z drugiej strony,to że obrońca wybija piłkę z linii czy gdziekolwiek indziej, to jego zadanie,umiejętność dobrego ustawienia się itd…obrona przez bramkarza sam na sam….po to stoi w bramce by utrudniać przeciwnikom strzelenie gola.Fakty są takie że byliśmy lepsi bo graliśmy ambitnie.
    W piłce jak w sporcie ,suma szczęścia i pecha wychodzi na zero. Przypomnijmy mecze z „60”tkami gdzie 4 razy obiliśmy słupki poprzeczki a przegraliśmy 0-1 po jedynym celnym strzale ,Przegrana z Amiką po 4 golach że spalonego nieuznanych.w mediach pisało się o tym jak to mądrze taktycznie zagrały oba zespoły przeciwko Śląskowi….więc dalej będę bronił swojej tezy, wygraliśmy bo byliśmy lepsi,bo wykorzystaliśmy swoje,bo rywal nie strzelił bo,bo,bo… Jesteśmy liderem czy się to komuś podoba czy nie.

  5. Jesli ktos mówi że sędziowie nie biorą że czasy się zmieniły to żyje chyba w innym świecie. Wałki były kiedyś, wałki są dziś i będą jutro. Kiedy za 20zl nie załatwiłeś sprawy, ale za flaszkę już tak. Teraz nie załatwisz za 100 ale dołożysz kolejną i sprawa załatwiona. Na każdego jest cena. A co do grajków, pierwsze minuty grali i cisnęli a potem to juz Piast grał w piłkę. Gdyby wszystko weszło co Piast miał to byłyby baty, ale szczęście było po Naszej stronie, później karny, ewidentny i choć mecz za wiele się nie zmienił to babola puścił ich bramkarz i w sumie było po meczu. Trzecia bramką to rozklepali załamanego i bezradnego Piasta jak na szkolnym boisku. Mamy lidera ale z taka gra raczej nie za długo on będzie, szczególnie że mecz z mistrzami świata i okolic zagramy bez mózgu zespołu Mączyńskiego.

    1. Czasy się zmieniły i wałki też. Wszystko idzie z duchem czasu. W czasach bukmacherki internetowej i obstawiania praktycznie wszystkich wydarzeń boiskowych nikt nie będzie ryzykował kryminału i ewidentnego kręcenia meczów jak w latach 90-tych. Po co robić cyrk skoro można zagrać i wydrukować np żółte kartki, które dla postronnego fana będzie to niezauważalne. Żółtą kartkę zarobić i wkepić można praktycznie bezkarnie – wystarczy odkopnąć piłkę albo komuś na ubliżać, a jak wiesz, kto dostanie żółtko to możesz zarobić dużo

    2. Mamy lidera (fuksem, ale i determinacją) do następnej kolejki – Raków : Jagielonia 2:1, ŁKS : Cracovia 1:0. Fakt Śląsk jest słaby i bez napastnika, ale inni są jeszcze słabsi i też mają problem z sędziami poroLegijnymi. Ciekawe, czy jest jakiś sędzia, który nie lubi poległej, albo choć raz zagwizda nawet nie przeciw nim, ale sprawiedliwie ?

    1. Jak chcesz wpisy w stylu „och jak wspaniale, jest zajebiście, jesteśmy najlepsi na świecie” to musisz koniecznie znaleźć inną stronę.
      Ciesząc się z wyniku pokazujemy co jest nie tak. A jeśli twierdzisz, że w I połowie od 15 minuty było dobrze, to obejrzyj ten mecz jeszcze raz, bo najwyraźniej niezbyt uważałeś.
      RZ

    2. Szczerze od niepamiętnych czasów się nie wypowiadałem na FanŚląsku i powiem krótko jak chodzi o jakoś meczu,że tu zgadzam się z Redaktorem Naczelnym.Mecz kuł w oczy i nie tylko ja tak stwierdziłem, pisałem po 15 min. do przyjaciela z ekipy który stwierdził to samo. Wygrali i chwała im za to, ale jeśli będziemy zachwycać się sukcesami i nie widzieć wad w ich grze to wcześniej czy później się delikatnie mówiąc zachłyśniemy. Zawsze bądźmy realistami i patrzmy trzeźwo na to co nasze skórokopy robią.

    3. Bo musisz pamiętać że to tylko bardzo słaba polska ekstraklapa zajmująca obecnie 28 miejsce wśród federacji należących do UEFA, od której lepsze są już takie potęgi jak izrael, Kazachstan, Białoruś, Azerbejdżan, Bułgaria. Więc jeśli chcemy utrzymać miejsce dające start w pucharach i w tych pucharach nie odpaść w pierwszej rundzie to trzeba patrzeć pod kątem poziomu lepszych lig i już w przerwie zimowej wymienić najsłabsze ogniwa na lepsze, a nie zadowalać się słabiutkim meczem (chociaż wysoko wygranym) z równie cienkim Piastem czy inną skisłą.

  6. OdRobaczanie Śląska trwa w najlepsze. Fajnie, że nasz dotychczasowy dorobek bramkowy w bieżącym sezonie rozkłada się – o ile się nie mylę – na już 10 naszych graczy. Nie przypominam sobie, by – gdy był u nas Pan Marcin – bramki zdobywało aż tylu piłkarzy Śląska. I tutaj szukałbym jeszcze rezerw. Wciąż bez gola w tym sezonie są: Gąska, Marković, Musonda, Żivulić, Szczepan, Samiec-Talar, Puerto, Dankowski, a i Putnocky – niczym swój słowacki poprzednik – zawsze może podejść do wykonania rzutu karnego.

  7. Cieszmy się a nie szukajmy spisków Karny ewidentny i kartki również. Zaraz Śląsk straci lidera i będzie to wina sędziów….Nawet nie Exsposito.

    1. Karny ewidentny. Tyle, że wcale nie chciał tego zauważyć, ewidentnie puścił grę, mimo protestów graczy Śląska. A gdyby nie komentarz telewizyjny, to może nawet „nie zauważyłby” ręki ten od VAR-u.
      Kartka dla Mączyńskiego – ewidentna. Natomiast dla Chrapka w ocenie przynajmniej paru osób – mocno dyskusyjna.

      Widzisz, różnica między mną a Tobą jest taka, że ja kiedyś chlałem wódkę tuż po meczu z arbitrem, który nam wygrał pewien mecz. Ekstraklasowy. Ważny dla drużyny i dla trybun. I opowiedział jak się takie numery robi, choć nie chciał powiedzieć za ile.
      Powiem więcej. Przed pewnym meczem zostałem uprzedzony o tym, żebym się w tym spotkaniu nie spodziewał bramki. Obu zespołom zależało na remisie, ale nikt nikomu nie ufał. W tym pojedynku liczba celnych strzałów na bramkę wyniosła równe zero.
      Ty może nie widzisz tego, co się dzieje, a pewne historie uważasz za przypadek. Ja się z przypadków wyleczyłem już dawno. Serdecznie polecam książkę „Mafia Fryzjera”. Były prezes drugoligowej wówczas Odry Opole opisuje swoje „przygody” w sezonie 2000/01 (przypominam, że rok wcześniej Śląsk wszedł z II ligi do ekstraklasy). Kwoty, nazwiska kto wziął, kto dawał, jakie były tych zakupów skutki. Sędziowie, działacze, piłkarze… kogo tam nie ma.

    2. Teraz jak sędzia nie jest pewny to puszcza grę i czeka na Var. Tak było w tym przypadku. Widzisz…różnica między mną a Tobą jest taka, że Ty wciąż żyjesz tamtym latami a czasami warto się przestawić . Gdybyśmy wciąż żyli latami gdzie wszystko jest ustawione to i afera w Wiśle by nie wyszla a i niewiernosc (wierność)żon byłoby ciężej sprawdzić. Jeździlibyśmy maluchami i o klimatyzacji byśmy nie słyszeli a i na taxi czekalibyśmy 3 godziny. Na szczęście wszystko poszło do przodu ale my dalej szukamy spisków bo się do tego przyzwyczailiśmy. A tymczasem kaszanki nie trzeba już kupować w kiosku ruchu….

    3. @Kost
      Wiesz, co jest najfajniejsze w Twojej wypowiedzi? Że niemal identyczne argumenty i porównania słyszałem te ileś lat temu, gdy również twierdziłem, że futbol jest sprzedajny. Byli tacy, którzy z identyczną Twojej żarliwością „udowadniali” mi, że jest dobrze i że koniecznie muszę zaprzestać teorii spiskowych.
      Minęło trochę czasu, życie pokazało, kto miał rację. Ale jak widać przyszli następni, którym się wydaje, że piłkarze są kryształowi, że wałków w futbolu nie ma, sędziowie są nieprzekupni i sędziują bez własnych uprzedzeń/ zamiłowań. Niektórzy umrą w przekonaniu, że tak własnie jest, a świat ma z nich bekę.
      RZ

    4. Redakcja.
      1. Ten mecz o którym piszecie, że nikt nikomu nie ufał to 0:0 z Widzewem w sezonie 00/01?
      Przed tym meczem rozbawiła mnie wypowiedź Włodarczyka, że nie zagrają na remis, że każdy chce wygrać itd. Komedia.
      2. Skąd pomysł, że na Varze oprócz „varovych” monitorów oglądają relację w TV i słuchają komentarzy?
      Przecież wiele akcji jest cofanych nawet po kilkudziesięciu sekundach więc dlaczego tu niby węszycie ten spisek?

    5. Zgadzam się z redakcja, ten sędzia nie chciał widzieć tej ręki. Kamery jednak nie kłamały. Nie dominowali ale szczęście wróciło
      WKS

    6. Zgodzić się z tobą można w jednym, należy się przestawić pamiętając o jednym: w ewolucji i rozwoju zawsze wszystko się rozwija, i udoskonala system wałkowania również, więc nie pisz iż to co było wtedy na poziomie tamtych czasu nie zostało dopasowane do obecnych. Widzisz prosta różnice między twoim rozumowaniem i pojmowaniem nowych czasów a logiką i doświadczeniem z tamtych lat. Ty wciąż żyjesz naiwnością iż czasy zmienia tylko na lepsze? Czas przestawić się na logiczne myślenie czerpać z przeżytych doświadczeń i kierować się zdrowym rozsądkiem żeby widzieć niewidoczne a oczywiste.

    7. Pozwolę się wtrącić w dyskusję. Z kupowaniem meczy się zmieniło tyle, co z łapownictwo w innych dziedzinach – już nie ma kasy w kopercie i ordynarnego chlania z organizatorami procederu – jest faktura za usługi szkoleniowe i szkolenie dla żony z bankietem; nie ma chamskiego kupowania meczy w ostatniej kolejce – są 4 mecze wykartkowywania niewygodnych zawodników. To jest bardziej zorganizowane i mniej ordynarne, ale ciągle jest

    1. Do Magic. Dlaczego żartuję. Po kilku sezonach w dole jest niemal pewne że Śląsk będzie w grupie mistrzowskiej. Kolejne 3 mecze mogą to spowodować. Mało prawdopodobne ale możliwe. Jak się uda to już w tym roku możemy nie myśleć o spadku (w końcu) a przynajmniej marzyć o podium. Stąd już teraz życzę tego nam wszystkim z okazji Świąt i Nowego Roku.

    2. 33 pkt. Tyle ma w tej chwili Śląsk ! Aby mieć pewność (no prawie pewność) występu w górnej ósemce musi mieć po sezonie zasadniczym 43-44 punkty . Mamy jeszcze trzy mecze – Legia , Amica , Cracovia. Max. co można zdobyć w 3 meczach to punktów 9 czyli do tej Twojej górnej ósemki brakuje 1-2 punkty . A o te punkty na tych trzech rywalach też nie będzie łatwo i Śląsk musi w nich naprawdę powalczyć a nie liczyć na „farta” i Putnocky-ego.

    3. Bo będąc liderem po 17 kolejkach, mierzmy wyżej. W tej chwili celem podstawowym, który powinniśmy wymagać są Puchary. Oczywiście zawsze może coś się zje.. zepsuć ale nie liczmy punktów do ósemki. Nie przy takim dorobku. Nie bawmy się w Pogoń, która do tej ósemki parę razy się załapał i zakończyła sezon po 30 kolejce. Wymagajmy.

  8. W pierwszej połowie między 15 a 45 min, Fortuna była przy Śląsku. Ale w drugiej połowie, to profesor przećwiczył żaka z pierwszego semestru jak tra lala. Skoro gra w futbol to kreacja ale również kwestia błędów. Zawsze powtarzałem, że przeciwnikowi trzeba dać szansę popełnić te błędny. Np wykonywać dobre podania w pole karne przeciwnika, próbować strzałów z dystansu, szczególnie gdy murawa jest tylko z nazwy. Jestem szczęśliwy. Brawo chłopaki. Ave Śląsk. W końcu mamy trenera a nie produkt trenero podobny, pozoranta w dredie kołcza No i chyba już można powiedzieć, że mamy drużynę.

  9. Wybaczcie Chłopaki, ale jaki Mistrz, taka liga, jaki Lider bez napadu, taka liga. To ewenement na skale światową. Klub bez napastnika, jest liderem.

  10. Ja bym nie przesadzał z tymi teoriami spiskowymi. Fakt, kartka dla Chrapka naciągana ale Mączyński na 11 spotkań w których grał dostał 7 kartek. Naprawdę nie trzeba było być prorokiem, żeby przewidzieć, że dzisiaj dostanie kolejną.

  11. To teraz wszyscy na Le.. A tfu!
    Jazda w niedzielę!
    PS. Mój poprzedni wpis w złym miejscu i złym czasie umieszczony. Tak post scriptum.

  12. Nie jest sztuką wygrać mecz w którym jest się lepszym. Sztuka to wygrać kiedy rywal jest lepszy o klasę. A jeszcze większą sztuka gdy rywal jest lepszy o 2 klasy a się go rozprowadza 3 do jaja.

    1. Oglądałeś dzisiejszy mecz? Dwie klasy? Mecz często faluje, raz jeden zespół góruje nad drugim i odwrotnie. Jak leszcz z różnych względów (brak wystarczających umiejętności, dobra postawa bloku defensywnego przeciwnika), nie jest w stanie wykorzystać swojej przewagi, to jest leszczem i dostaje gonga. Gdzie tu dwie klasy?

    2. Miodek 100% racji. Ja już wpisami szydercy ani się nie przejmuje ani nie komentuje. Myśli, że jest zabawny? Spoko, niech myśli dalej.

  13. No to skoro Chrapek i Mączyński pauzują z Legią to w sumie gramy bez środka pola. Rewelacyjnie to warszawka rozgrywa trzeba przyznać. W białych rękawiczkach

    1. Pich pójdzie na „10”-kę za Mączyńskiego , Cholewiak od pierwszej minuty na skrzydle za Picha , a Gąska zagra od pierwszej minuty – Nie będzie źle .

    2. Pocisk, nie będzie tak bo pierwszym do grania będzie Zivulic.
      Pytanie jest tylko czy zostawiamy Picha na skrzydle a na 10 zagra Gąska/Markovic czy ponownie robimy eksperyment z Robertem w środku a na skrzydło wchodzi Musonda/Cholewiak.

    3. @magic
      Chodziło mi raczej o to że wbrew pozorom nie ma tragedii – Mamy kim grać , i to nawet bez wielkich roszad w składzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *