Wojna

Kilka wspomnień i refleksji po 11 listopada. Działo się naprawdę sporo. Ostatnia taka zadyma na demonstracji – z użyciem armatek wodnych, pałek i gazu – była, jeżeli się mylę niech mnie ktoś poprawi, 13 grudnia 1989 roku (barykada na Świdnickiej przy Operze, szturm na komendę na Łąkowej). Natomiast, jeżeli chodzi o 11 listopada to ostatnia taka zadyma była chyba 11 listopada 1982 roku. W 1983 chyba nie było dymu, potem (!984-1986) nie działo się nic specjalnego, kolejna większa demonstracja 11 listopada miała miejsce w 1987 i potem w 1988 – były wprawdzie manifestacje jednak skończyły się bez starć.
Przeanalizowaliśmy ze znajomymi wszystko, co udało nam się uzbierać o 11 listopada tego roku i wyciągnęliśmy z tego pewne wnioski. O tym że, demonstracja będzie rozbita widzieliśmy już po samym rozlokowywaniu sił policyjnych – rozstawiali się zaraz po godzinie 17:00 i w przekazywanych rozkazach wcale nie kryli w jakim celu się rozlokowują (cytat: „to będziesz blokował z tamtej strony, a ty napierasz od przodu”).
Błędem było zrezygnowanie ze zbiórki przed Dworcem Głównym. Po pierwsze – to troszkę oddanie pola bez walki, jak ktoś słusznie zauważył w komentarzach – to może w przyszłym roku zrobimy Marsz na Bielanach albo pod Wróblowicami… Po drugie – i tak było prawie pewne, że będzie zadyma w związku z tym, można było zrobić na nielegalu. Po trzecie – łatwiej policji było zrobić blokady i przygotować się na ewentualną awanturę w zasadzie poza centrum miasta, zdecydowanie gorzej (dla policji) takie rzeczy robić w centrum – na trasie np. pomiędzy dworcem a przykładowo Rynkiem.
Dobra, z powodu maratonu można było wystartować spod dworca o 19:00. Kolejna sprawa to fatalny wybór trasy. Do przejścia dwa mosty i idealny teren do zablokowania manifestacji a jednocześnie beznadziejny pod kątem ewentualnych kontrdziałań podejmowanych ze strony demonstrantów. Możliwość podjęcia pierwszej próby zablokowania przejścia na ulicy Dubois dokładnie w tym miejscu, w którym zresztą to uczyniono nasuwała się sama z siebie. Nie bez powodu na obecnym placu Maxa Borna (końcówka ulicy Cybulskiego) ulokowany był kiedyś budynek KW PZPR – miejsce możliwe do szybkiej obrony i zablokowania.
Mam taki zwyczaj, że idąc na demonstrację wychodzę o wiele wcześniej i staram się przejść trasę demonstracji idąc na miejsce zbiórki (idę od końca do początku) i oglądam sobie to jak rozlokowały się tak zwane siły porządkowe. Nawet pobieżny przegląd rozstawienie sił dawał ewidentnie do zrozumienia, że Masz zostanie rozbity bardzo szybko.
Gdy zobaczyłem na miejscu zbiórki policję w pełnym rynsztunku bojowym (prawie zmieszane z tłumem), AT, tłumy tajniaków wcale niekryjących się specjalnie z tym, kim są, duże ilości policji ściągnięte spoza Wrocławia – świadczy o tym brak znajomości topografii miasta w przekazywanych meldunkach. Wiedziałem, że daleko nie zejdziemy. Gdy marsz tylko ruszył i zobaczyłem sposób ustawienia oddziałów policji przed mostem, od razu powiedziałem do kolegi, że do mostu nie dojdziemy.
Jeszcze przed skrzyżowaniem z ulicą Pomorską duża grupa tajniaków przeszła na tył marszu. Chwilę potem pada polecenie „skieruj dwie drużyny na tył, bo tam nasi kominiarki zakładają”. Dosłownie chwilę później rozmowa dwóch głównych dowodzących akcją „no mało ich jest”
Po przejściu ok. 80 metrów od miejsca cytowanej rozmowy panienka z magistratu rozwiązuje zgromadzenie. O tym, że powód znalazłby się jakikolwiek inny – nie muszę chyba nikogo przekonywać. Organizatorzy znajdowali się parędziesiąt metrów od panienki z magistratu i na pewno nie słyszeli jej decyzji wypowiedzianej przez małą, ręczną tubę…. Wiadomo, w jakim celu został zablokowany samochód z dużym nagłośnieniem – uniemożliwienie organizatorom przekazywania informacji dla demonstrantów. Magistratka wydała zarządzenie, po czym w silnej obstawie policji szybko uciekła.
Teraz krótka analiza materiału filmowego znajdującego się pod linkiem:

Władze Wrocławia spowodowały ZAMIESZKI POLICYJNE podczas Wrocławskiego Marszu NiepodległościPROSZĘ OGLĄDAĆ PIERWSZE MINUTY UWAŻNIE ! ! !PROSZĘ OCENIĆ POSTĘPOWANIE PRZEDSTAWICIELKI PREZYDENTA WROCŁAWIAKOGO K.RWA WYBRALIŚCIE???`Wszystko jest nagrane.`W mieście, gdzie policja NIE MA WSTYDU ! ! ! PAŁOWALI NAWET DZIECI – mówi Jacek Międlar` Zobaczcie sami.„„„(źródło NCz)

Opublikowany przez Olafa Makowskiego Poniedziałek, 11 listopada 2019

Decyzja o rozwiązaniu zgromadzenia zostaje wypowiedziana między 3.50 a 4.00 minuty filmu.
Siły policyjne były skierowane w stronę demonstracji już wcześniej – widać to pomiędzy 3.32 a 3.43.
Od 4.07 – TAK! 7 sekund po komunikacie o rozwiązaniu marszu radiowozy ruszają w szyku bojowym w stronę demonstrantów – widoczne do 4.21.
Dziwnym zbiegiem okoliczności w ciągu kilkudziesięciu sekund na miejscu zjawiają się armatki wodne (zawsze trzymane są w odwodach – ich standardowy (operacyjny) czas dojazdu to 3 do 5 minut).
Następnie – policja przystępuje do akcji, jednocześnie uniemożliwiając rozejście się ludziom, wiele przypadkowych osób, które nawet nie miały szans usłyszeć wyzwania do rozejścia się jest narażone na skutki działań policji, miasto narażone jest na straty i poniesienie kosztów, dużych kosztów policyjnej interwencji.
Najpewniej ostateczne skutki tych decyzji będą wręcz przeciwne do zamierzonych – na kolejne demonstracje przyjdzie o wiele więcej ludzi… Jak rozmawiają moi starzy znajomi – będzie zabawa, będzie się działo i będzie głośno…
Jeżeli zaś chodzi o działania podjęte z naszej strony to dobrym pomysłem było oddzielenie się sporej grupy i pójście na Rynek – nawet nie zdajecie sobie sprawy, jaką panikę wywołaliście wśród funkcjonariuszy – bieganie do radiowozów, pospieszne pakowanie się panika na ulicy i w eterze… A teraz wyobraźmy sobie, że ludzi jest o wiele więcej i takich grup po 200 – 500 osób tworzy się nie jedna, a załóżmy cztery – i każda z tych grup idzie w inną stronę ściągając na siebie określoną ilość sił policyjnych… Policja się dekoncentruje – można podjąć akcje i przeciwdziałania…
Wnioski na przyszłość: musi nas być dużo, dużo więcej. Pamiętam rozmowę pomiędzy kimś z magistratu, a dowodzącym akcją na Marszu we Wrocławiu jakieś 6 może 7 lat temu – „rozwiązujemy!”,„za dużo ich jest nie mamy sił ani środków”
Obserwator

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 36

  1. Już w zeszłym roku miałem jechać do Was ale jak i wtedy tak i teraz byłem w Warszawie ( tam mi bliżej jestem z Sosnowca ) . A z tego co widać to we Wrocławiu jest problem taki jaki był za peło w stolicy a nawet gorszy ,Patrząc kto teraz rządzi .cI u Was to jacyś nietykalni. Nawet w miasteczkach, na pipidówach jakichś marsze organizują a tu jest problem. W Warszawie psy siedzą pod mostem a nie na jak za peło .na moście.We Wrocku jest z tym gorzej ,bo nawet do mostu nie dopuścili.Tak ,że w Noweym Roku spodziewajcie się kilku więcej osób z odległych rejonów kraju więcej aby stanąć ramię w ramię przeciwko dziadostwu.(Do czytających z peło , nigdy więcej ,gazety wybiórczej itp to nie jest mowa nienawiści po prostu demokratycznie mówię NIE DZIADOSTWU szerzonemu przez was.)

  2. Pisałem już na tym forum,ze od chodzenia na marsze i sądach jest grupka kibiców wraz z Zielińskim i Międlarem. Reszta patrzy,zacisnęli piaseczki,zacisnęli usteczka i złowrogo milczą jak Tusk.
    Szanowni Redaktorzy,Panie Romanie,Panie Jacku,zróbcie wszystko aby w następnym roku Marsz Niepodległości odbył się nie w wałszawie a Wrocławiu.

    1. Piszą bo chcą zastosować ten sam mechanizm,co z pedałami.Otóż-pedały są złe,pedałów trzeba zwalczać,dobry PiS chce to robić ale kasta sędziowska oraz unia europejska nie pozwalają…Ostatecznie-PiS będzie „zwalczał” pedalstwo przy jednoczesnym marginalizowaniu i gnojeniu Prawicy.A potem okaże się,że jednak nie patrioci a naziści (albo faszyści oczywiście na pasku Kremla),nie marsz a nielegalny marsz itd.Niedoholocaustowani ochoczo im w tym pomogą.

  3. Europa się budzi – https://fakty.interia.pl/swiat/news-zamieszki-w-paryzu-kolejne-manifestacje-zoltych-kamizelek,nId,3338266,via,1?utm_source=webpush&utm_medium=push&utm_campaign=CampaignName

    a my pozwalamy się im zniszczyć – https://gazetawroclawska.pl/tych-ludzi-policja-szuka-po-marszu-11-listopada-poznajesz-pomoz-zdjecia/ar/c1-14584761

    ciekawe są komentarze pod tym artykułem / zachętą do kablowania i współpracy z neoUBecją ped(gener)ała Sutryka, jakże słusznie wielu zauważa (brawo SW za wpis – odpowiedz do Piotrek1), że w latach 1945-1989 też wielu współpracowało, usprawiedliwiało, popierało władzę komitetów PZPR, czyżby dzisiejsi zwolennicy i klakierzy Sutryka to dzieci i wnuki tych samych towarzyszy partyjnych, czerwonych mas robotniczych ? I tylko wciąż pytanie, co my zrobimy, czy stać nas, czy jesteśmy gotowi na Paryż we Wrocławiu ? Co jest w nas z naszych przodków, ile są warci potomkowie Solidarności Walczącej, gdzie jest Twierdza Wrocław, co dawała przykład reszcie kraju i narodowi ? Nie boję się tego pisać, choć od sąsiadów wiem, że już kilkukrotnie dziwni panowie szukali mnie na starym mieszkaniu i wypytywali o mnie… Wrocławianie, Polacy, Bracia i Siostry jest wojna !!! Czerwono-lewacka zaraza wyprowadziła na ulice swoje resorty siłowe i następcy UB chcą nas wyłapać i wytępić… Czas byśmy my też wyszli na ulice ?! Mamy na to jaja i przywódcę, czy przegraliśmy już bez walki, bez odwagi na polskość ?
    Prośba do Redakcji puśćcie mój komentarz i proszę napiszcie, nagłaśniajcie to, co gener(ped)ał Sutryk na wzór Jaruzelskiego robi we Wrocławiu, a Policja na wzór ZOMO mu pomaga.

    1. Do@Piotrek1
      Napisałeś: „Nikt z tych wymienianych przez ciebie nie chodził z dzieckiem na demonstracje ani nie zabierał ich w miejsca, w których działali i mogli je bezpośrednio narazić”.

      Nie wiem ile znasz kobiet działających w opozycji za PRL – ja znam sporo. Twierdzisz ze nie narażały dzieci zabierając na demonstracje? Mylisz się, jestem to w stanie udowodnić to na podstawie zdjęć z demonstracji. Czy przewożenie ulotek w wózku dziecka nie narażało dziecka? Narażało.

      Nie porównywałem do bohaterów, tylko opisywałem ludzi, którzy też narażali swoje rodziny.

      Masz sporo celnych uwag odnośnie samoorganizacji. Popieram. Polecam poczytać o Grupach Wykonawczych SW i ich sposobach działania.
      Pozdrawiam!

  4. https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/wrocław-z-dzieckiem-„na-barana”-w-centrum-zamieszek-ojciec-usłyszał-zarzuty/ar-BBWP3nT?ocid=spartandhp

    Jeśli nic nie zrobimy, dalej będziemy bezczynnie czekać, to oni nas zaj..ą / rozbiją indywidualnie, poza światłem kamer, jednego po drugim. Ta rodzina potrzebuje pomocy prawnej i poczucia, że nie są sami. Zacznijmy dbać o siebie na wzajem i czas działać, czas na walkę i to dosłownie. Albo się zjednoczymy i damy silny odpust lewactwu i dewiacji oraz antypolskości samorządowców, albo już jutro wsadźcie sobie piórko w zad i zamiast białoczerwonej flagi uszyjcie sobie tęczową. OBUDŻ SIĘ POLSKO – WROCŁAWIANIE !

    1. Owszem policja nie powinna być zagrożeniem dla obywateli i dzieci, owszem rozwiązanie tego marszu i metody milicyjne to istne kures…, owszem terroryzowanie uczestników przy propagandzie medialnej i obojętności społecznej to tragedia i metody godne nazistów, owszem niczemu winna Pani, która stała z flagami, nie uznaje wpieprzania się państwa do rodzin ale trzeba być totalnie (chyba, że pierwszy raz w życiu był na marszu) żeby podejść z dzieckiem w takie miejsce i narażać je. Mam dziecko w tym samym wieku dlatego mnie to trochę bardziej rusza. Chciał powalczyć w słusznej sprawie to super i szacun ale jak się jest z takim maluchem to powinien się odrazu zawinąć.

    2. Twój punkt widzenia jest taki, że każdy znajdzie usprawiedliwienie. Dziecko, kobieta, wiek, stan zdrowia, ewentualność przemoczenia, stan majątkowy… Tysiące powodów racjonalizujacych brak zaangażowania się znajdzie.

    3. Do @Piotrek1.
      Powiedz to matkom – działaczkom podziemia w PRL – one WSZYSTKIE narażały swoje dzieci. Dzieci mogły trafić do izby dziecka lub po prostu zostać odebrane rodzicom i skierowane do sierocińca lub rodziny zastępczej. Powiedz to Hance Łukowskiej –Karniej, – że była totalnie….. bo narażała swoją córkę, gdy sama się ukrywała a następnie została aresztowana. Powiedz to setkom kobiet, które przewoziły bibuł ę w wózkach z dziećmi. Powiedziałbyś to w twarz już niestety nieżyjącemu Kornelowi Morawieckiemu? Że był totalnie….. bo to przez niego SBcja wywiozła jego syna Mateusza do lasu i kazała mu kopać sobie grób. Też uważasz, że Kornel był totalnie…. Rodziny Żołnierzy Wyklętych też były narażone na represje – o wiele cięższe represje niż obecnie, więc co – Wyklęci też byli idiotami? Powiedziałbyś to w twarz Pileckiemu? Może Ince? Czy Łupaszce?
      Tak jak napisał Romek – powód usprawiedliwiający „nicnierobienie” znajdzie się zawsze.

    4. Do @SW Nikt z tych wymienianych przez ciebie nie chodził z dzieckiem na demonstracje ani nie zabierał ich w miejsca, w których działali i mogli je bezpośrednio narazić. Owszem mogły ich dzieci paść ofiarą działalności bohaterskiej swoich rodziców ale nie byli celowo przez nich narażani. Wydaje mi się się, że porównywanie bohaterów do gościa kłócącego się z policją jest kompletnie nie na miejscu. Trochę nie ta skala. Przerażacie mnie swoim podejściem i oceną bohaterskich postaw. Poszedł z dzieckiem trudno, niech inni walczą próbują się przebić, on nie ma jak i stoi z tyłu, może demonstrować swoje niezadowolenie okrzykami i tyle. Następnym razem nie weźmie syna i będzie się przebijał. Co by się stało jakby, któryś z tłumu nie widząc ich walnął butelką, kamieniem celując w psy a trafiłby w głowę dziecka? A tak na przyszłość do organizatorów, trzeba sprytu w takich sytuacjach bo nawet w przypadku tak małej ilości osób, przy dobrej organizacji można było się przebić inaczej, na zasadzie, rozchodzimy się każdy w swoją stronę, za pół godziny wszyscy widzimy się na rynku i powiemy co sądzimy o bezprawnym rozwiązywaniu marszu, a podchodzenie w sposób niezorganizowany, rzucenie czymś w psów nie da żadnego efektu poza zaagazowanymi oczami rzucających, no chyba, że poszłoby hasło wszyscy przebijamy się na raz. Wtedy może tak, ale kosztem sporej ilości rozbitych głów ale to mogłoby przynajmniej dać efekt. Albo z wykorzystaniem kreatywności jak np. https://www.sadistic.pl/zamieszki-w-stylu-cyberpunk-vt504936.htm. (tylko nie komentujcie tych punków bo chodzi mi tylko o kreatywność i pomysł) Nienawidzę tego w naszej polskiej mentalności, że liczy się dla nas walka a nie efekt, czyny a nie ich efekty, co skutkuje, że bardziej obchodzimy porażki niż zwycięstwa, jak w przypadku powstań albo jak ruscy świętują wyzwolenie Moskwy z rąk polskich ale już my nie świętujemy podbicia Moskwy. I może właśnie to powoduje, że macie takie podejście do ,,czynu” całkowicie bezsensownego, gościa z dzieckiem na barana, oceniając czyn a nie jego efekt/skutek, choć ja w jego zachowaniu, żadnego nawet czynu nie dostrzegam, poza narażeniem dzieciaka na zagazowanie spałowanie lub oberwanie czymś z tłumu.

  5. ciężki temat to wszystko, nie jestem z Wrocławianie nie byłem i nie pomogę poza wsparciem duchowym. Ale ja bym spróbował na początek dojechać ta Panią z urzędu. Oczywiście w granicach prawa. Dowiedzieć się gdzie mieszka, sprawdzić stan majątkowy, otoczenie czy wszystko ma zgodnie z prawem. Żeby poczuła obecność „życzliwych” jej ludzi wokół siebie.

  6. @Obserwator
    Z treści Twojego artykułu płynie mimowolny przekaz, że debilna decyzja o rozwiązaniu Marszu oraz niewspółmierna do sytuacji reakcja służb paradoksalnie przyczyni się baaardzo pozytywnie w kwestii frekwencji w przyszłym roku, może już w marcu.

    Wskazówka dla organizatorów oraz organizatorów „doraźnych”; nie może być zaskoczenia z takich decyzji i działań tamtej strony, najlepiej mieć plan B i C, a kierunek „rozproszenie” w solidnych liczebnie grupach jest właściwy (oczywiście realizowany w ramach wezwania do rozejścia się z nielegalnego-zdelegalizowanego zgrupowania-zgromadzenia, a takie rozproszenie w grupach nie jest już tym samym zgromadzeniem, tylko zgromadzeniem spontanicznym u każdej z tych grup).

    Pomysł ze zorganizowaniem któregoś następnego marszu z udziałem sporych liczebnie grup kibiców/patriotów/antykomunistów/antydewiantów jest zacny, pytanie tylko, czy realny?

    W mojej ocenie ten marsz „został rozwiązany” zaraz po tym, gdy wydano zgodę / przyjęto jego zgłoszenie. Od tego czasu trwało przygotowanie taktyki do ogłoszenie delegalizacji i pacyfikacji. Nawet gdyby Sąd uznał, że i ta decyzja sutrykowców była niezgodna z prawem, to takie orzeczenie będzie tyle warte, co złoty medal Anity Włodarczyk po 4-ch latach od olimpiady.

    Nawiązując @Obserwatorze do tytułu (nie wiem, czy Twojego, czy redakcji) tego artykułu uważam, że do któregokolwiek następnego marszu należy się przygotować właśnie jak na wojnę, z kilkoma wariantami możliwych scenariuszy. Oczywiście najlepiej byłoby zaprosić też do marszu „immunitetowców”.
    Nie ulega tez dla mnie wątpliwości, iż wskazanym byłoby słać serdeczne, dobitne i wielokrotnie powtarzane „pozdrowienia” dla osobnika, który w nazywaniu go „perdylem i cwelem” nie widzi niczego zdrożnego. To oczywiście otwiera pewne możliwości, bo przecież to go nie może znieważyć/obrazić.

    Nie wiem, czy Stachowiak-Różecka na miejscu Sutryka zachowałaby się podobnie i tego sprawdzić się obecnie nie da. Moim skromnym zdaniem, jej „próg wrażliwości na łamanie prawa” byłby odczuwalnie oddalony wstecz w odniesieniu do nadwrażliwości sensorycznej Sutryka, ale to jest moja teza bez możliwości przeprowadzenia dowodu. Jedno jest pewne, głosowanie na innego kandydata (ok., bo druga tura byłą raczej pewna) i olanie głosu na S-R, bo jest przecież z PIS skutkuje tym, że mamy w Ratuszu, no właśnie, jego. A jak on będzie postępował w dyskutowanych tu kwestiach mógł przewidzieć każdy człowiek rozgarnięty bardziej, niż kupa liści na jesień.

    Popełnianie błędów nie jest niczym złym (choć czasami przykrym w skutkach). Złe jest niewyciąganie właściwych wniosków i nauki na przyszłość.

    Nie chce mi się brnąć przez Ustawę o zgromadzeniach oraz o Samorządach i Administracji Rządowej, może ktoś w tym siedzi, moim hobby są przepisy Prawa Karnego, ale czy po wydaniu decyzji administracyjnej przez uprawnionego urzędnika miasta o rozwiązaniu zgromadzenia obecny na zgromadzeniu (w rejonie zgromadzenia) wojewoda może na cito uchylić taką decyzję?
    Nie wiem, kogo Rząd powoła teraz na wojewodę dolnośląskiego, ale może warto pójść w tym kierunku i poszukać wsparcia? No, chyba, że jest problem/barykada nie do przeskoczenia, bo to będzie ktoś mianowany przez wiadomo kogo.

    1. Ustawa o policji.
      Art. 11.
      żądanie przywrócenia stanu zgodnego z porządkiem prawnym
      1.
      Wójt (burmistrz, prezydent miasta) lub starosta może żądać od właściwego komendanta Policji przywrócenia stanu zgodnego z porządkiem prawnym lub podjęcia działań zapobiegających naruszeniu prawa, a także zmierzających do usunięcia zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego.
      2.
      Żądanie, o którym mowa w ust. 1, nie może dotyczyć czynności operacyjno-rozpoznawczych, dochodzeniowo-śledczych oraz czynności z zakresu ścigania wykroczeń. Żądanie to nie może dotyczyć wykonania konkretnej czynności służbowej ani określać sposobu wykonania zadania przez Policję.
      3.
      Wójt (burmistrz, prezydent miasta) lub starosta ponoszą wyłączną odpowiedzialność za treść żądania, o którym mowa w ust. 1.
      4.
      Żądanie, o którym mowa w ust. 1, przekazane ustnie wymaga potwierdzenia na piśmie.
      5.
      Właściwy komendant Policji niezwłocznie przedkłada sprawę komendantowi Policji wyższego stopnia, jeżeli nie jest w stanie wykonać żądania, o którym mowa w ust. 1.
      6.
      Żądanie, o którym mowa w ust. 1, naruszające prawo jest nieważne. O nieważności żądania stwierdza wojewoda.
      7.
      Przepisu ust. 1 nie stosuje się do Komendanta CBŚP oraz Komendanta BSWP.

      Wniosek:
      O NIEWAŻNOŚCI ŻĄDANIA STWIERDZA WOJEWODA.

    2. Dzięki @SW, właśnie o to mi chodziło. Wiedziałem, że Wojewoda może uchylać pewne decyzje władz samorządów terytorialnych, ale nie sprawdzałem jak to się ma w kontekście takiej imprezy.
      Bardzo mnie ciekawi, jakby Wojewoda (jego pełnomocnik) był w rejonie marszu i od razu uchylił takie żądanie przywrócenia rzekomo naruszonego porządku skierowane do psiarni przez Prezydenta Miasta (jego pełnomocnika).

      Ustawa o Policji wskazuje jedno (przywrócenie porządku i bezpieczeństwa na wniosek organu administracji samorządowej z możliwością uchylenia takiego wniosku przez organ administracji rządowej), ale zakładam też, że Wojewoda ma prerogatywę uchylenia decyzji organu samorządowego o rozwiązaniu zgromadzenia, a jeżeli tak, to zapewne też może to uczynić od razu po ogłoszeniu przez Ratusz decyzji o rozwiązaniu.
      Oczywiście to tylko teoria, bo mało prawdopodobne jest, aby Wojewoda pojawiał się w rejonie marszu, ale wykluczyć tego nie można, a co za tym idzie, może warto, aby organizatorzy spróbowali dotrzeć ze swoim przekazem do nowego Wojewody i naświetlili mu sprawę dotyczącą postępowania sutrykowców.

    3. Wojewoda może swą decyzję przekazać telefonicznie np. komendantowi wojewódzkiemu lub (jeżeli wcześniej dowie się od wojewódzkiego kto będzie odpowiedzialny za prowadzenie działań policji) dowodzącemu akcją. Będzie to wymagało oczywiście łączności pomiędzy wojewodą i którąś z osób wymienionych powyżej. Potwierdzenie decyzji na piśmie można wydać później.

    4. Jeszcze raz dzięki @SW. To byłby zimny prysznic dla sutrykowców, ale czy to jest realne? Może warto (organizatorzy) spróbować doprowadzić do spotkania z Wojewodą? Oceńcie sami, bo szansa jest znikoma, ale kto nie spróbuje… .

  7. Czego się spodziewałeś że magistrat przywita Ciebie chlebem i solą? Po prostu magistrat was zasutrykował. Zablokował pól miasta dla jakiegoś pseudo biegu. Start na wyspie słodowej to totalna porażka zwłaszcza o godzinie 19. Parę tysięcy mniej niż np o godzinie 14 gdzie jest pogoda, Kolejna sprawa to marsz organizowany przez tak zwanych oszołomów prawicowych. Wiem tak Was nazywamy. Znam gros ludzi którzy by poszli ale z bylym księdzem im nie po drodze. Skrajna prawica nie jest akceptowana. To jest święto Polaków i trzeba było to rozegrać inaczej. Sam teraz wiesz że krokodyle łzy nic nie pomogą magistrat się z Was śmieje rozegrali to perfekcyjnie. Na początek proponuję zorganizować zaplecze prawnicze z papugami z górnej półki ,zróbić reklamy marszu już pół roku wcześniej i odstawić oszołomów prawicowych na początek , Jacek M.nie jest do zaakceptowania we Wrocku. musi się schować jak kaczorek w pisie.. Jak sie to spełni to może być nas na początek ze 30000 ludzi Praca od postaw.
    P.S. byłem na marszu i wśród znajomych obstawiałem że marsz nie ruszy przegrałem.

    1. Pierwsze Twoje zdanie wykasoewalem.
      Teraz prośba o zetknięcie na koniec artykułu i myślę że powód wykasowania jest jasny.
      Pod swoimi artykułami podpisuję się zawsze i bez skrupułów.
      RZ

      PS Twierdzisz, że Międlar jest nieakceptowalny. Frekwencję na organizowanych przez niego imprezach raczej nie potwierdzają Twoich obserwacji. Ponadto – jak nie Międlar, to kto? Kto zechce wziąć na siebie kwestie organizacyjne, logistyczne i przyjąć na klatkę wszystkie spodziewane konsekwencje?
      Skoro masz taką osobę to ja wskaż (ale to musi być persona przeswietlona, by nie trafił się nam jakiś kolejny agent). Jeśli nikogo takiego nie masz, to Twoje uwagi są zwykłym biciem piany.

    2. Też znam osoby które by przyszły gdyby nie Międlar. Jego nazwisko i postać jest kontrowersyjna u ludzi którzy nie są związani ze stadionami czy Konfederacją / Ruchem Narodowym. To nie jest tylko moja opinia.

    3. X. Jacek Mìędlar (bo przysięgę złożył przed Bogiem, a nie episkopatem i jest ona do końca życia – tylko Bóg go z niej zwolni) ma zwolenników i przeciwników, ale nikt z jednej i drugiej grupy (rozmawiam z obiema grupami) nie ma cienia wątpliwości, że jest jednym z nielicznych, którzy są symbolem bezkompromisowej, fanatycznej miłości do Ojczyzny – Rzeczpospolitej Polskiej i dlatego każda inicjatywa narodowościowo niepodległościowa formowana jego osobą, zyskuje miano prawdziwej, szczerej i silnie propolskiej sprawy. Nawet jego oponęci przyznają – na marsz niepodległości, inicjatywę propolską z Międlarem zawsze, co do spraw wiary, kulturowo-społecznych to niekoniecznie nam po drodze – Dlatego śmiem wątpić, że jakikolwiek patriota, który pragnie zamanifestować szacunek i lojalność wobec Ojczyzny i Narodu Polskiego, nie poszedłby z nim, jako organizatorem. Winą za zbyt małą liczebność należy obwiniać miejsce i czas startu marszu – o tym pisałem już pod pierwszym artykułem w sprawie. Do tych, którzy nienawidzą prawdy o naszej wierze, mam tylko jeden argument, ta wiara ocaliła przez setki lat tożsamość naszego narodu, a hierarchowie KK byli zawsze lojalni wobec Watykanu i wielu księży na przestrzeni setek lat naszej historii wylamywalo sie z jego struktur z milosci do Ojczyzny, przepelnieni fanatyczną polskoscią i miłością do tej ziemi polskiej – np. x. Skorupka, o. Kolbe i wielu o których historia zapomniała wraz z upływem wieków. X. Międlar nie dorasta im do pięt, ale jest wyznacznikiem naszych czasów, naszej walki i wojny z syjonokomuną i anarchią tożsamości narodowej – kryzysem wiary, ideałów… naszej polskości i jedności narodowej, którą politycy niszczą, hazardowo rozgrywają i manipulują.

    4. @ to zwracanie uwagi to do mnie czy do gościa wyżej? Chciałem tylko dodać że mam bardzo dużo znajomych którzy są 100% za PiS-em i to jest właśnie ich opinia którą przedstawiłem wyżej. Patrząc na to trochę z boku to gdyby w przyszłym roku był inny organizator, lepsza trasa to frekwencję na Marszu nie trzeba by było się martwić.

    5. Zwracanie uwagi- chodzi o maniekwr, dobabolil że słownictwem.
      Tak, wiem, żeś pisowiec, i mimo wszystko uważam iż nikogo więcej nie ściągniesz, bo nikt się na przywódcę nie nadaje.

    6. Ze względu na burzliwą dyskusję, jaka powstała pomiędzy mną, a moimi znajomymi, chcę się podzielić z Wami, a może jedynie zwrócić uwagę lub przypomnieć pewne fakty z historii naszego narodu (które są przemilczane lub fałszowane, a mają wielki wpływ na kręgosłup moralny i wsparcie metafizyczne, które daje siłę i tworzy jedność narodową, jawnie przez ostatnie lata rozbijaną i wciąż niszczoną). Dlaczego są wśród polskich księży coraz częściej tacy, jak X. Jacek Międlar, co powoduje ich sprzeciw i co jest bodźcem do ich świadomości chrześcijańskiej oraz „nieposłuszeństwa” hierarchom kościelnym ? Otóż nie możemy zapomnieć, że wciąż nie pozbyliśmy się spuścizny komunistycznej – Na początku lat 50. ubiegłego wieku służby bezpieczeństwa PRL podjęły działania prowadzące do uzyskania całkowitej kontroli nad działalnością wszystkich związków wyznaniowych w Polsce. Urząd do Spraw Wyznań potrzebował jednak dla osiągnięcia swoich celów odpowiednich kapłanów, a takich w ówczesnym środowisku katolickim, po prostu nie znano. Dlatego w wielu parafiach rozpoczęto akcję agitacji, zastraszania i indoktrynacji młodych kapłanów, przedwojenni kapłani, którzy byli nieugięci, byli aresztowani, oskarżani o współpracę z gestapo, działalność agenturalną na rzecz imperialistycznych rządów itp., a ostatecznie zakatowani w więzieniach NKWD i UB, a do opinii publicznej (której ducha wiary nie można było tak łatwo złamać) docierały tylko informacje o śmierci danego kapłana na skutek złego stanu zdrowia lub o jego ucieczce na zachód, było to o tyle skuteczne, że zwerbowani hierarchowie kościoła katolickiego (rzymskokatolickiego, grekokatolickiego oraz pozostałych kościołów wyznaniowych) aktywnie współpracowali i tuszowali zbrodnie, przejmując funkcje i majątki zarządzanych kościołów… – Nigdy nikt nie dokonał i nie dokona (dobrowolnie) dekomunizacji kościoła, a władza hierarchów kościelnych oparta jest na współpracy i gwarancjach zachowania, otrzymania przywilejów dla jej członków. Równie ważną sprawą jest podstawa zależności / „podległości służbowej”, zwierzchnikiem i beneficjentem wszystkich działań „kościelnych pracowników” jest państwo Watykan. Niestety ten sam Watykan na czele którego papież Niemiec Pius XII błogosławił armię niemiecką idącą „chrystianizować” wschód Europy (na pasach żołnierzy widniał napis – God mit uns -), inna głowa tego państwa na przestrzeni XVIII i XIX wieków nakazywała Polakom posłuszeństwo wobec władców państw zaborczych. Kiedy w taki klimat uzupełniony wiedzą o historii i dogmatach kościoła katolickiego (i innych także) w seminarium duchownym trafia młody, inteligentny, patriota, to… wyjścia są dwa, albo go złamią, indoktrynują (kiedy jest nie z powołania, ale studiuje dla dobrego zawodu, pensji, władzy itd.), albo kiedy zgłębi wiedzę (tą niedostępną dla świeckich ludzi – uwierzcie, że tak jest, mam znajomego, który zrezygnował na 5 roku tuż przed ślubami i czasem dzieli się ze mną swą wiedzą) musi zmierzyć się ze swoim sumieniem, dylematami i jedynym rozsądnym wyjściem, jakie mu się jawi, jest chcę zmian, głoszenia prawdy, bycia innym księdzem od tych „starych”, a kiedy zderza się z murem konserwatywnego milczenia, posłuszeństwa, podporządkowania interesowi obcego państwa – Watykanu, wtedy rozdarty opuszcza stan kapłański (po złożeniu ślubów przed Bogiem, nie ma rezygnacji). Aby było jasne, sam jestem osobą wierzącą, doceniam i szanuję wpływ kościoła katolickiego na zachowanie spójności narodu polskiego, ale mając świadomość i wiedzę zaszłości ostatnich stu lat w strukturze personalnej ww. instytucji kościoła, zaczynam przewidywać, iż jedynym rozsądnym działaniem, sposobem pogodzenia w sobie sacrum i profanum – miłości do Boga (moralności i człowieczeństwa) i miłości do Ojczyzny (etyki i zasady pro publico bono) jest na powrót wskrzeszenie idei kościoła narodowego. Wiem, że powstały na początku XIX w. Polski Katolicki Kościół Narodowy (i jego odłamy, przemiany) został także skutecznie rozbity i podporządkowany komunistą, ale… no właśnie, czyż na błędach nie należy się uczyć ? W reformę i stworzenie sprzyjającego narodowemu duchowi polskości i interesom Rzeczpospolitej Polskiej kościoła rzymskokatolickiego podległego zwierzchnictwu Watykanu nie wierzę, gdyż z założenia nie ma na to szans. Dlaczego przyjęto katolicyzm, dlaczego nie ma powrotu do rodzimowierców słowiańskich ? Dlatego, że każda grupa miała swoje wierzenia, tradycje, obrzędy, nazewnictwo itd. Wielu powie narzucono nam tę wiarę, wtedy proponuję poznać dlaczego Wikingowie – Norwegowie przyjęli chrześcijaństwo – ich król / wódz Harald III Srogi zauważył, że zjednoczenie wszystkich plemion i stworzenie narodu oraz utrzymanie jego jednolitej tożsamości, a tym samym również silnego państwa o stabilnych granicach jest możliwe tylko, gdy wszyscy poddani identyfikują się z tym samym obrzędem, bóstwem, religią – taką samą jak ich władca – trudno walczyć lub cokolwiek zdziałać, gdy każdy z bożków np. wyznacza inny czas na bitwę. Czy to znaczy, że wiara ma służyć tylko władcy i jest narzędziem / wymysłem klasy rządzącej ? Nie wiem, ale wiem, że „coś, ktoś” jest nad naszym marnym żywotem, czuwa i nas prowadzi, być może jest zupełnie inny niż nam od wieków wmawiają kapłani, a być może tylko ludzkość w swojej naturze i pragnieniu zawładnięcia wszystkim, podporządkowania sobie, wypaczyła istotę natury Boga, nie wiem – nie jestem teologiem. Jedno co wiem, to że wiara dodaje nam siły, jednoczy nas, kształtuje, umoralnia, cywilizuje i humanizuje, być może kościół narodowy skoncentrowany na dobru narodu polskiego, na jego wychowaniu do pierwotnego i świętego prawa wolności oraz obowiązku służby i dawania dobrych wzorców zacząwszy od własnych dzieci, a skończywszy na współobywatelach jest tym, co w XXI w. ma sens i ku czemu nasz duch i wola powinny ewoluować. Absolutnie nie zamierzam być żadnym reformatorem, czy dokonywać rozłamu w łonie kościoła, ale jak wielu z nas, w wyniku różnych przemyśleń, rozmów, poszukiwań rozwiązań i wobec własnej świadomości narodowej, tożsamości polskiej i wszechobecnej zgniliźnie moralnej, naciskom obcych i zdradom rządzących oraz zatraceniu ducha narodowego polskości u młodych pokoleń, a także obserwowanemu, postępującemu poddaństwu syjonistyczno-lewacko-socjalistycznemu z jednej strony i anarchistyczno-bezideowemu-bezrefleksyjnemu bytowaniu z drugiej strony, ogarnia mnie samoistny bunt i sprzeciw, wspierany marzeniem o Rzeczpospolitej Polskiej i pragnieniem, aby Polska była Polską dla każdego Polaka, abyśmy pomimo różnic światopoglądowo-religijno-kulturowych w jednym byli tożsami i nieugięci – w miłości do Matki Ojczyzny, barw biało-czerwonych, Orła w Koronie, Mazurka Dąbrowskiego, języka i tradycji polskiej, szacunku Polaka wobec Polaka dla którego Polska jest najważniejsza i Naród Polski.

    7. @maniekwr Do Ciebie i Tobie podobnym (w sferze mentalnej i światopoglądowej) jedno tylko zdanie, nad którym bardzo proszę zastanów się i tak szczerze, uczciwie sam przed własnym sumieniem sobie odpowiedz – Ty bardziej nienawidzisz polskiej prawicy prawdziwie narodowej, niż kochasz Polskę – to parafraza sentencji o wielu, którzy – bardziej nienawidzą Rosję/USA/Niemcy, niż kochają Polskę – i ich czyny są podyktowane zwalczaniem za wszelką cenę przeciwników, niż budowaniem w oparciu o sojusze i kompromisy tej, którą winni wszelkimi sposobami kochać i tworzyć silną – Ojczyznę.
      Pamiętaj – wróg mojego wroga jest moim przyjacielem – gdy sutryk i bezprawie działań antypolskich są ci wrogiem, to w polskiej prawicy narodowcach w Dniu Marszu Święta Odzyskania Niepodległości powinieneś upatrywać przyjaciół, sojuszników, a nie wrogów… Komu Ojczyzna i Naród Polski miły, ten w jedności szuka do zwycięstwa siły, a nie dąży do podziałów i różnic, które w ten wyjątkowy dzień, pod biało-czerwonymi flagami nie miały żadnego znaczenia. Tym bardziej, że żadne z wygłaszanych haseł, odezw do zebranych nie mijało się z prawdą i były niewygodne tylko dla wrogów Ojczyzny i antypolskich pachołków systemowych – Czy we Wrocławiu nie ma Polski (Tu jest Polska, a nie Polin) ? Śmierć wrogom Ojczyzny (czy tego nie życzyli i wykonywali nasi przodkowie, aby odzyskać niepodległość Polski) ?
      Bóg, Honor, Ojczyzna (czy którykolwiek z tych słów uraża Polaka, człowieka ? Możemy różnić się co do szczegółowego kształtu i charakteru ustroju naszego kraju, ale nigdy nie powinno postać najmniejszej różnicy, co do faktu radości z odzyskania niepodległości Ukochanej Ojczyzny…ale skoro Sutryk i jego dwór solidaryzuje się z „Kryształową Nocą” – konfliktem niemieckich żydów i niemieckich socjalistów narodowych, z którymi Polacy w granicach państwa polskiego, w polskim Wrocławiu nie mają nic wspólnego…to równie dobrze może on jutro ogłosić we Wrocławiu i solidaryzować się z ramadanem… Dla mnie sprawa w tych kwestiach jest bardzo prosta i jednoznaczna – kto nie kocha swojej Ojczyzny i nie szanuje jej najważniejszych dni chwały, świąt, pamięci bohaterów…dla tego nie ma miejsca w Narodzie Polskim, ten nie ma moralnego prawa, ani społecznego mandatu do piastowania jakiejkolwiek funkcji społecznej, samorządowej – Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.

    1. Dlatego trzeba się wbić w ich marsz odpalić racę i czekać na efekt. A na następne demonstracje zabierajmy parasolki. Tak taka błaha rzecz świetnie sprawdziła się jako obrona przed milicyjnym gazem w Chinach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *