Kto liderem jest?

 Na meczu na który można było wejść po układzie, ale nikt nie był zainteresowany i pojechali tylko KKN-owcy, dużo się nabiegali piłkarze Śląska. Bardzo wysokie krycie i w efekcie kolejny gol – kuriozum. Piękna bramka kapitana ŁKS-u dla Śląska dała WKS-owi dość szybkie prowadzenie.
W 37 minucie wszyscy miłośnicy talentu naszego super – hiper napadziora Despacito zaczęli szukać usprawiedliwienia dla faktu, że z odległości 7 metrów nasz geniusz nie atakowany przez nikogo nie potrafi ł skierować piłki do 7 metrowej bramki. Geniusz strzelecki mógł chyba załatwić już definitywnie sprawę ostatecznego rezultatu tego spotkania, a tak trzeba było się męczyć w II połowie. I przeżyć nerwową końcówkę spotkania, podczas której przepychali się piłkarze.
Skończyło się jednak szczęśliwie i dzięki temu… Śląsk wyskoczył na pozycję lidera ekstraklasy. Być może tylko na kilka godzin, utrzymanie tej pozycji po kolejce jest nierealne, lecz fajnie jest być po 15 meczu na czele stawki choć na chwilę.
A wracając do braku napastnika… Doskonałymi napastnikami Śląska są ostatnio obrońcy i bramkarze rywali.
red

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 32

  1. Korzystając z długiego weekendu i z chwili wolnego czasu postanowiłem sprawdzić, co tak naprawdę oznacza zdobycie 27 pkt po 15 kolejkach.

    Czy wiecie, że od momentu poprzedniego powrotu do Ekstraklasy, późną wiosną AD 2000 (to już całe pokolenie zdążyło wyrosnąć od tego czasu, a część ludzi, którzy wtedy się urodzili ma już własne dzieci), Śląsk Wrocław tylko dwukrotnie po rundzie jesiennej zdobył w najwyższej klasie rozgrywkowej więcej punktów? Było to w sezonie mistrzowskim i w sezonie 2014/2015, gdy ostatecznie zajęliśmy 4 miejsce.

    Czy uświadamiacie sobie, że nasz Śląsk – gdyby liczyć punkty według obecnych zasad – po rundzie jesiennej nie miał tylu punktów nawet w sezonie 1976/77, czy w 1981/82? Ja tam nie wiem, co nasza drużyna ugra – ale w tak dobrej sytuacji po połowie rundy byliśmy wyjątkowo rzadko…

    2000/2001 – mieliśmy 16 pkt (na koniec sezonu 36 pkt, 11 miejsce), miejsca 8-9 uzyskały – 42-39 pkt, miejsca 1-2-3 uzyskały – 62, 53, 50 pkt

    2001/2002 – 19 pkt (7 miejsce w grupie spadkowej i spadek z 19 pkt)

    2008-2009 – 24 pkt (45 pkt, 6 miejsce), miejsca 8-9 – po 34 pkt, miejsca 1-2-3 – 64, 61, 59 pkt

    2009/2010 – 20 pkt (36 pkt, 9 miejsce), miejsca 8-9 – 37-36 pkt, miejsca 1-2-3 – 65, 62, 63 pkt

    2010/2011 – 20 pkt (49 pkt, 2 miejsce), miejsca 8-9 – po 43 pkt, miejsca 1-2-3 – 56, 49, 49 pkt

    2011/2012 – 31 pkt (56 pkt, 1 miejsce), miejsca 8-9 – 43-42 pkt, miejsca 1-2-3 – 56, 55, 53 pkt

    2012/2013 – 26 pkt (47 pkt, 3 miejsce), miejsca 8-9 – 38-37 pkt, miejsca 1-2-3 – 67, 61, 47 pkt

    2013/2014 – 20 pkt (34 pkt po 30 kolejkach, 12 miejsce), miejsca 8-9 – 40-39 pkt, koniec sezonu – miejsce 8, 34 pkt

    2014/2015 – 28 pkt (46 pkt po 30 kolejkach, 4 miejsce), miejsca 8-9 – 41-39 pkt, koniec sezonu – miejsce 4, 46 pkt

    2015/2016 – 14 pkt (24 pkt po 30 kolejkach, 13 miejsce), miejsca 8-9 – po 38 pkt, koniec sezonu – miejsce 10, 31 pkt

    2016/2017 – 21 pkt (34 pkt po 30 kolejkach, 11 miejsce), miejsca 8-9 – po 39 pkt, koniec sezonu – miejsce 11, 29 pkt

    2017/2018 – 20 pkt (31 pkt po 30 kolejkach, 11 miejsce), miejsca 8-9 – po 43-39 pkt, koniec sezonu – miejsce 10, 50 pkt

    2018/2019 – 16 pkt (31 pkt po 30 kolejkach, 14 miejsce), miejsca 8-9 – po 43-42 pkt, koniec sezonu – miejsce 12, 44 pkt

    2019/2020 – 27 pkt (miejsce 4, a gdyby to był koniec sezonu, to byłoby to miejsce 3 – pokonaliśmy Cracovię), miejsca 1-2-3 – 29, 28, 27 pkt

    Aha, w sezonie mistrzowskim 1976/1977, licząc punkty według obecnych zasad (0/1/3, w miejsce 0/1/2) nasz Śląsk Wrocław miałby 26 pkt po 15 kolejkach (58 pkt na koniec sezonu).

    A w znienawidzonym przez tak wielu starszych Kibiców sezonie 1981/1982 Śląsk miałby po 15 kolejkach 25 pkt (po całym sezonie – 55 pkt)

  2. Dziś poLegła zagrała u siebie z Żabolami, tak, jak Śląsk (zdominowali ich), ale skuteczność dołożyli do pressingu i szybkości…no Żabole odbierają lanie, jak Piranie.

  3. Na ŁKS-ie jak ktoś chce wejść na układzie to dostanie maksymalnie 100 biletów, żadnej z ekip odwiedzającej Łódż ta liczba biletów nie satysfakcjonuje…

  4. Pewnie dla wielu to głupie pytanie, ale jak to w końcu jest między Śląskiem i ŁKS w aspekcie kibicowskim? Na reprezentacji za granicą nieprzypadkowe osoby z obu ekip trzymają się razem, a wczoraj na trybunach poleciało „Jazda z K.” i parę razy przebiło się CPJŚ.

    1. Zawisza z nimi też mieliśmy zgodę w latach 80-dziesiatych Śpiewaliśmy. . Śląsk , Wisełka ,Zawisza . Na ŁKS jeździliśmy z szalikami ŁKS. Coś im odbiło . Pokolenie się zmieniło i nie pamiętają o wzajemnej sympatii obu stron.

  5. 2 godziny po meczu tytuł się zdeaktualizowal niestety. Zresztą według waszych przewidywań.
    Szacunek za tak realistyczne spojrzenie na rzeczywistość.
    I prośba z tym związana. Poproszę numerki Totolotka.

    1. Waśnie…Robak podobno dostał mega kasę i klub ma który uwielbia, więc jeszcze raz dziękuję za bramki, które strzelał i pomogły w utrzymaniu, ale tez wolę drewniaka , który coraz więcej biega, walczy, potrafi już przyjąć i odegrać piłkę i zarabia pewnie 2 x mniej i młodszy jest..i dał tyle radości z lubinkami w najlepszym meczu od lat, że dajmy mu grac! A w zimie może kogoś się uda ściągnąć, albo młodzi coś ustrzelą w końcu.

    2. Robak ma w Widzewie 30 tysięcy na rękę.
      Uważasz, że Despacito gra za 15 tysięcy?
      Robak to pewne kilkanaście bramek w sezonie. Robak nie jest zawodnikiem kontuzjogennym. Robak gra i walczy pod polem karnym przeciwnika, ale także pod własnym polem karnym.

    3. Szanuje Robaka za grę w Śląsku, ale wybrał większą kasę i dłuższy kontrakt, więc to już historia, a ilość punktów w porównaniu do roku ubiegłego 2 x większa, więc jest lepiej i tego się trzymam.

    4. @Redakcja
      Kontuzjogenny? A co mnie obchodziło, że Robak ew. powodował kontuzje u przeciwników, ważne było, żeby nie dostawał za to kartek.
      Znaczenie terminu „kontuzjogenny” było już wyjaśniane na FAN-ie i na pewno nie oznacza on (ten termin) podatności, w tym przypadku Robaka, na kontuzje.

    5. https://sjp.pwn.pl/sjp/genny;2461276.html

      @Antykomuch
      Są osoby, które na siłę chcą purystycznie zaistnieć.
      Jak masz słowo „genny” może również oznaczać podatność, czyli, że się do niego również przyplątują.
      Każdy rozumie, o co chodziło w słowie kontuzjogenny, tylko Ty się doktoryzujesz własną wielkością językową i udusiłbyś się, gdybyś się nie podzielił swoimi przemyśleniami. To nie portal lingwistyczny Kolego.
      Podsumuję to tak, zdarzają się tacy, którzy będą udowadniać, że nie ma słowa ” niespożyte siły”, tak, nie ma, nie chodzi o konsumpcję, z o „pożycie”
      https://sjp.pwn.pl/sjp/genny;2461276.html
      I co z tego? Język się zmienia, wszyscy rozumieją, co znaczy „niespożyte siły”, no, chyba, że trafi się ktoś, który będzie chciał wyjaśniać pochodzenie związku frazeologicznego. Brakuje Ci poklasku i chcesz zaistnieć w necie/na Fanie/naWymądrzalcy .pl?
      To się baw.

  6. Połowa sezonu za nami. Na dobre oddaliliśmy się od strefy spadkowej i spokojnie można przygotowywać się do kolejnej rundy (jeszcze jesiennej) dla niepoznaki nazywanej wiosenną. Przed nami kolejnych 15 spotkań i nic nie jest jeszcze pewne. Jeżeli natomiast będzie sianko w miarę regularnie, to wydaje się że powinnismy utrzymać się w ekstraklasie na kolejny sezon.

  7. Zwycięstwo cieszy, ale:

    1. Człowiek od czarnej roboty – Łabojko – z powodu kartek nie zagra przeciwko Wiśle Kraków.
    2. Z Wisłą K., czyli rywalem aktualnie znajdującym się w rozsypce (ich seria 6 porażek z rzędu i bilans bramkowy w tym czasie: 2-17), lepiej byłoby zagrać za tydzień (póki niosą nas wyniki i działa prawo serii), a nie – z powodu przerwy reprezentacyjnej – dopiero za 2 tygodnie. A tak, rywal zyska więcej czasu na przygotowanie się do meczu z nami, Błaszczykowski wróci do zdrowia i formy, a ich ewentualna wygrana z Arką (9 listopada) może spowodować, że Wisła K. się odbuduje i do meczu ze Śląskiem podejdzie całkiem inna i odmieniona.
    3. Tym bardziej, że taka przerwa na zgrupowanie kadry już raz nam zaszkodziła i tuż po niej przegraliśmy mecz z Rakowem (mimo, iż przeciwnik – jak zapewniał nasz sztab trenerski i zawodnicy – był dobrze rozpracowany).

    Dziwić może również fakt nierozgrywania przez Śląsk, podczas przerw reprezentacyjnych, meczów sparingowych. Fakt, są mecze rezerw, w których mogą zagrać zawodnicy pierwszej drużyny, ale zastanawia dziwna zachowawczość trenera w minimalizowaniu liczby sparingów. Szkoleniowiec na pewno zdaje sobie sprawę z wąskiej kadry, którą dysponuje, oraz z tego, że ewentualny uraz któregoś z kluczowych zawodników mocno ograniczyłby jego pole manewru. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby nagle kontuzji doznał jeszcze któryś ze środkowych obrońców (Celeban nie zagra do końca roku). Tym bardziej, że w tym roku do rozegrania zostało jeszcze 5, jakże ciężkich, bojów.

    Ale samo podejście do meczów sparingowych rozumiem bardziej jako takie samo podejście co do rozgrywek Pucharu Polski, czyli traktowanie ich jako niepotrzebne koszty ponoszone przez klub (organizacja wyjazdu, hotele itp.).

    1. @wksiak Każdy trener ma swój sposób prowadzenia drużyny, a co do Śląska, to może i lepiej, że nie gra sparingów i nawet powinni treningi mieć zamknięte dla niepowołanych osób. Dlaczego ? Dlatego, że taktyka, styl, ćwiczone schematy gry, są dla przeciwników Śląska tak dużym zaskoczeniem – początek tego sezonu, że dają przewagę nam. Na bank Lavicka wciąż szlifuje organizację gry (to czym zdominowaliśmy żaboli, łks i kilka innych drużyn), powielane schematy rozgrywania, a teraz także musi przetrenować kogoś na miejsce Łabojki do pary z Mączyńskim – może Zivulic, a może Chrapek i na 10 Markovic, a może na 10 Radecki, a może Gąska ? W każdym razie ustawienie, skład, styl gry na Wisłę Bankrut musi zaskoczyć, zdominować i wygrać, aby wreszcie nie walczyć o utrzymanie. Weź pod uwagę również, że niestety nasi ekstraklapowi zawodnicy są zmęczeni fizycznie i psychicznie. Póki co, niech robi Lavicka swoją robotę, jak uznaje za stosowne, bo efekty tego są i to takie, że na początku sezonu brałbym w ciemno je. Spokojnie, dajmy chłopu robić swoje. Co do kontuzji, to pełna zgoda, nie mamy zastępców w defensywie, a ta defensywa to 80% naszych wygranych + 10 % środek, + 10% skrzydła.

    2. …Błaszczykowski wróci do zdrowia i formy… nie wiem, czy ten pan, z całym szacunkiem dla jego dotychczasowych zachowań, wróci jeszcze kiedyś do zdrowia i formy. Bardziej bym się bał, że jego obecność podniesie morale całego zespołu. Z drugiej jednak strony, jeśli boimy się meczów z takimi drużynami jak Wisła K., to rzeczywiście naszym celem jest tylko obrona przed spadkiem, a nie jakieś wyższe cele.

    1. No zawodnicy dali d….y, można mieć nóż na gardle, można walczyć i grać twardo, no ale nie oddać wykopanej piłki na aut z powodu kontuzji zawodnika, to… no takiego kur..twa nie robi nawet Amica, żydzew, poLegła, czy craxa… ŁKS – próba wygranej po szmaciarskich akcjach, to kompromitacja piłkarska na szczeblu ekstraklapy, no nawet w 4 lidze takich krzywych akcji się nie toleruje na boisku. Wstyd !!!

  8. Niesamowite szczęście, to ma … no właśnie. Natomiast Śląsk może nie grał ostatnich meczy porywająco, ale swoje ,,szczęście” wybiegał, wykoncypował i przełożył piłkarski potencjał w boiskową rzeczywistość. Choćby dzisiejszy ,,swojak” Łodzianina. Ktoś na lewym skrzydle musiał dobrze wykonać zwód, wygrać pojedynek biegowy z dwoma obrońcami przeciwnika, kąśliwie zacentrować w pole karne Malarza, a inny zawodnik Śląska musiał na tyle skutecznie naciskać obrońcę ŁKS, żeby ten popełnił błąd. Dzisiejszy mecz był zagrany przez naszych inteligentnie – wysoki pressing, zneutralizowanie Ramireza, fajne przesuwanie formacji defensywnych, a w ofensywie sporo fajnych, koncepcyjnych i z dużą kulturą podwójnych wymian podań jak też sporo trójkątnych a nawet czworobocznych zagrań. Jedyny mankament, to skuteczność. O dwusetce Exsposito szkoda gadać, ale również Płacheta, Cholewiak czy Pich, też mogli pokusić się o podwyższenie wyniku. To też były setki. No i tutaj akurat osławione szczęście nie zadziałało. Śląsk na (choćby chwilowym) fotelu lidera, z 27 punktami i tylko dwoma porażkami po 1-0 na 15 meczy, wygląda, na tle ligi, jako stabilny i zrównoważony Team.

    1. To „wybiegał” na pewno odnosi się do dzisiejszego meczu.
      Natomiast jeśli chcesz powiedzieć o „Wybieganiu wygranej” z Wisłą Płock, to sobie daruj.
      Tak, akcja po której Kubuś Wrąbel zaliczył asystę, to efekt chwili wysokiego krycie i szybkości Płachety, ale dotrzyj do zapisu tego spotkania i zobacz zwłaszcza początek II połowy do momentu zdobycia bramki przez Śląsk. To był dramat.
      Na szczęście chyba wyciągnęli wnioski. Dziś spodziewałem się podobnego scenariusza, ale na szczęście po przerwie wyszli wysoko i „na pełnej k…e”. Dziś Śląsk naprawdę mógł się podobać jeśli chodzi o zaangażowanie i bieganie.

    2. @Redakcja i dodałbym : i jakość piłkarską.
      Długimi momentami dobrze się oglądało wymianę piłki pomiędzy naszymi orłami.
      Dzisiaj przebiegli łącznie ponad 120 km. To już są parametry Bundesligowe.
      Natomiast trudno się doczepiać do drużyny, że nie biega za piłką jak motorki (z Arką czy Wisłą P), gdy wygrywa 2 albo 3-0, Piłka jest grą reaktywną. Jak wygrywasz, to często czekasz na reakcję przegrywającego. No chyba, że jesteś Barceloną (ale z poprzednich sezonów) i bez względu na okoliczności ładowała przeciwnikowi ile wlezie. Oczywiście, ja też bym chciał zamknąć mecz w 30 min z ŁKS i zgasić światło, ale nasza liga pokazuje, że u nas się tak nie da i pomimo kilku setek mecz kończy się 1-0 i nerwowo obgryzasz paznokcie do 97 min. Zresztą nie tylko w naszej lidze.

  9. Oj jesteście ludźmi małej wiary. Wystarczy, że Jaga nie przegra, Górnik wygra, Pogoń nie wygra a Cracovia zremisuje.
    Ewentualnie Piast nie wygra, Legia przegra, Lechia nie przegra a Wisła Płock zremisuje.
    Bułka z masłem.

  10. Ludzie, dajcie spokój już z tym Despacito, o czym my rozmawiamy… Gość, który przychodzi do ligi polskiej już z definicji nie może nadawać się do czegoś więcej niż grania kaszany i ewentualnego przebłysku szczęścia pozwalającego strzelić kilka goli albo wykonać kilka fajnych akcji. Nie oszukujmy się, do naszej ligi przychodzą same odpadki, i nie ma co się podniecać czy licytować czy ktoś jest dobry czy nie. Odpowiedź jest prosta: nie, nie jest dobry.

    1. A co takiego pokazał Carlitos lub Nikolic ? Co oni załatwili poLegłej awans do fazy grupowej LE ? Sprawili, że od 1 do 15 meczu poLegła jest liderem ? No, a może są królami strzelców mega trudnej ligi – ekstraklapa sa..pie ? Bez żartów, bądźmy realistami, każdy napastnik z La Liga 2 lub Bundesliga 2 lib Seria B, a nawet z Bałkańskiej 2 ligi (nie wiem, jak się tam one nazywają) lub Czeskiej, albo Słowackiej wciąga ich nosem i wypluwa na luzie. Napisz, wspomnij o nich, jak poLegła zagra taki mecz, jak Slavia Praha z FC Barca, ok ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *