Efekty totalnej olewki

 46 fanów Wisły Płock obejrzało sobie efekt fantastycznej myśli szkoleniowej trenera własnej jedenastki. Zaliczono dokładnie to samo, co było przetestowane we Wrocławiu. W tygodniu odpuścili Puchar Polski, z którego odpadli w idealnie rezerwowym składzie, a teraz po tym, jak „trzymali siły na ligę” po fatalnym i bardzo słabym meczu wtopili we Wrocławiu 1-3.
W sumie – nie nasz to problem. Ale fajnie się wkomponowało w teorię o olewaniu meczów, które się odbija na kolejnych spotkaniach.
Śląsk wcale nie zagrał rewelacyjnie. Ale nawet nie biegając ani zbyt dużo, ani zbyt szybko, jak rywale walą babole, to się zdobywa gole. Pierwsza bramka to piękny prezent od tego, który miał być największym zagrożeniem bramki Śląska. Dominik Furman idealnie obsłużył Mączyńskiego i ten precyzyjnym strzałem w długi róg pokonał Wrąbla.
Piękny był gol trzeci. O Wrąblu mamy zdanie wyrobione. Bardzo dobry bramkarz, który w każdym meczu musi zaliczyć babola. No to ten trzeci gol obciąża jego konto. W zasadzie powinien zostać doceniony w punktacji kanadyjskiej.
Nie było czarnej perły, którą w naszych warunkach (sami biali zawodnicy) bardzo łatwo się obserwuje, to sobie upatrzyliśmy do tego, by się pośmiać, drugą wielką gwiazdę. Hiszpańską. Naszego strzelców króla. Niestety chyba abdykował. Jego gra to skrzyżowanie kabaretu z nieporadnością. Dostrzegł to również nasz wspaniały trener i pozbył się tego asa pół godziny przed końcem pojedynku wstawiając znacznie pożyteczniejszego Cholewiaka.
Na boisku – mecz na stojąco, na trybunach – tu taki eufemizm – bez rewelacji. I bez bluzgów.
Po tym meczu nachodzi refleksja. Jak słaba to musi być liga, skoro tak słabo grający Śląsk był znacznie lepszy od zespołu, który jeszcze w piątek w południe był liderem. Na koniec uwaga porządkowa. Doliczono się na meczu prawie osiem tysięcy widzów. Nie znamy mnożnika, ale tak będzie się kręcił koło współczynnika 1 do 2.W lidze frekwencyjnych farmazoniarzy to Śląsk stoi wysoko (fot zdjęcie sektora Oporowska z tego meczu jest jednym z dowodów na mnożenie się widzów na Pilczycach).
RZ, KKK, F-M, BZ, G-K, fot tt

komentarzy: 40

  1. Zgadzam się z tym, że Puchar Polski jest najkrótszą drogą do europejskich pucharów lub chociaż meczu życia na narodowym dla piłkarzy nie grających w kadrze.
    Też cholernie denerwuje mnie olewanie go przez Śląsk (jak podchodzą do Pucharu inne kluby mnie nie interesuje) i Laviczka za skład na Widzew ma minusa. Dużego.
    Natomiast sugerowanie, że gdyby Widzew nie wygrał z nami w PP to by nie zdobył tylku punktów w lidze w następnych meczach czy analogicznie gdyby Płock wygrał ze Stomilem to by kontynuował serię w lidze to trochę naciągane. Bo idąc tym tokiem myślenia to jesteśmy nakręceni po dwóch wygranych w lidze więc musimy wygrać z ŁKS-em. Jak wygramy z ŁKS-em to po trzech wygranych musimy roznieść Wisłę.
    Każdy mecz jest inny, pozytywne nakręcenie lub negatywne zdołowanie nie gwarantuje powtórki w następnym meczu.

    1. Troszkę inaczej.
      Dla Widzewa mecz ze Śląskiem (wówczas byliśmy zdaje się liderem ekstraklasy) to wielkie święto. I to święto z happy endem. Takie mecze buduja atmosferę w szatni, dostarczają pozytywnej energii wszystkim wokół Widzewa. Po takim meczu kolejni rywale Widzewa mieli pełne portki przed spotkaniem, a sami widzewiacy byli pozytywnie naładowani przed następnymi występami. Oczywiście co innego naładowanie, co innego piłkarska rzeczywistość, ale akurat w tym przypadku – zadziałało.
      Natomiast odpuszczanie spotkań nie musi za sobą ciągnąć ogona, jak to miało miejsce w przypadku Śląska w Łodzi, a później w Kielcach i następnych pojedynkach. Czy jak to miało miejsce w przypadku Śląska, jeszcze za Tarasiewicza w Wągrowcu i później w Warszawie z Groclinem. Lub właśnie z Wisłą Płock (Stomil – Wrocław). Ale jak widać – taki ogon cząsto się ciągnie.
      To już nie wina Fana, że dając luz grajkom w spotkaniu o inną stawkę, jaką jest Puchar Polski, orły dochodzą do wniosku, że można lecieć w h… także w meczu ligowym. No i jest jak jest.
      Przejechał się na tym Śląsk w bodajże 2008 roku (wspomniaina Nielba), Śląsk w 1/32 tegorocznej edycji, przekonała się Wisła Płock.
      Mając zdeterminowanego rywala Lagia zagrała na poważnie z Widzewem i wygrała, a później w niemal takim samym skałdzie ta sama Legia wygrała w Gdyni.
      Takie przykłady potwierdzające teorię, że odpuszczanie powoduje piłkarską niemoc, a nieodpuszczanie hartuje zespół.

  2. Zostawcie tego Wrąbla Jakuba w spokoju. Turbobabol i już.Bardziej mnie ciekawi opinia redaktora, który rok temu wręcz kazał stawiać na niego zamiast Pawełka, wówczas kapitana.

    1. No, faktycznie, Wrąbel swój, z Wrocławia „jaden babol na mecz” miał być gorszym od Pawełka z Polski „jeden babol na mecz”.
      I na pewno nie rok temu.

      PS Zapraszam do archiwów „Okiem Fana”.

  3. Wrąbel po prostu na chwilę zapomniał, że nie gra już w zespole z zielonymi, jak zobaczył, że biegnie w jego stronę jegomość w naszych barwach to mu zamigotało w głowie, że to przecież „swój”.

  4. Ekstraklaso SA, więcej terminów na piątek 18 i poniedziałek o tejże porze. Komplety na stadionach murowane! To debilizm czystej wody!
    Nie twierdzę, że w sobotę czy niedzielę zjawiłoby się 20 tyś, ale 10-15 raczej bankowe.
    Jak ma zdążyć na mecz normalny człowiek, który idzie do pracy i ciachałby zabrać ze sobą swoją pociechę? To co robiliśmy wczoraj z kolegą, żeby zdążyć na mecz – wyjść z firmy, zabrać dzieci z przedszkola i szkoły (dwa ancymony, które nie chciały słyszeć, że opuszczą mecz), wrzucić im coś ,,na ruszt” , przebrać i przebić się przez zatłoczony o tej porze Wrocław, to połączenie szybkiego Bila z F1. Wariactwo na resorach. Pytam się, ilu rodziców i ilu kibiców (pracujących) na coś takiego się zdecyduje i podoła? Odpowiedź była na telebimie – mecz całkiem nieźle radzącego sobie Śląska z liderem obejrzało – 7706 osób!
    FC i osoby niezrzeszone z Ząbkowic, Ziębic, Strzelina i innych miejscowości, były bez szans.
    Natomiast co do meczu, to babole popełnione przez (wcześniej) Arkę i (wczoraj) Wisłę P. były pochodną wysokiego pressingu, zastosowanego przez Śląsk. Wychodzi, że taki sposób ataku się opłaca. Oczywiście, po skutecznym wyprowadzeniu akcji przez przeciwnika, trzeba się szybko organizować w defensywie, ale z Wisłą, tylko raz obrona nie zdążyła, dodatkowo, bodaj Łabojko, poślizgnął się przy próbie interwencji, na szczęście Putnocky doskonale wybronił strzał w 30 min.
    Nasze orły, co już zauważył jeden z fanów, nie odstawiali nogi, grali ostro, owszem prokurując sporo rzutów wolnych, z których Furman (na szczęście) nie zrobił użytku, ale dzięki przerywaniu akcji i twardej grze, w turlaniu piłki przez Płock nie było płynności.
    Właściwie prawie wszyscy zagrali przyzwoicie, bądź dobrze: Do tych pierwszych zaliczam: Putnocyego (fajna obrona w 30 min + idealne wyjście do akcji z ok 80 min + spokój na przed- i w polu bramkowym), Stiglec (dobrze zamknął swoją stronę w defensywie + aktywny w ofensywie), Puerto (właściwie, poza bramką na 3-1, ale wtedy to mecz był już rozstrzygnięty, to wiele zagrożenia na środku nie zauważyłem) czyścił raczej wszystko, nieraz na ryzyku, dzięki temu nie była laga do przodu, tylko podanie do partnera, Broź, cwaniak jakich mało w odbiorze i zastawieniu.
    Łabojko – pracuś w defensywie, + nie bojący się kiwnąć i podprowadzić akcję do przodu. Chrapek – bramka + gra bez zarzutu. Zdecydowanie dobrze: Płacheta, w końcu przekonujący występ – kilka skutecznych rajdów, dwie dobre próby strzału, wywalczona piłka na 3-0, Pich – bramka + dużo wiatru i aktywność w ofensywie, udane zwody, Golla, oczywiście asysta i król środka pola. Może wraz z Puerto nawiążą do takich mocarzy, których miał Śląsk w swoich szeregach jak Król i Wójcicki? Oby. Na koniec Mąka czyli – ,,znaczy kapitan” – bramka, walka w środku, mądrość w grze i prawdziwe przywództwo. A przepraszam, jeszcze Exposito – z litości – bez kategorii. Co nie znaczy, że gościa przekreślam. Czekam na efektywny występ w meczu z ŁKSem. Myślę, że Śląsk z ostatnich meczy, to fajna ekipa. I po kilku latach, grająca i zajmująca miejsce w tabeli zgodnie z personaliami, które go tworzą.

    1. Dwie uwagi do Twojego wpisu. Pierwsza bramka z Arką – ta strata „nie mieści się w żadna kategoria”. Po prostu nie ma wytłumaczenia. Tak, wysokie krycie dało szansę Łabojce, ale ten gol, a raczej ta strata, to było kuriozum.
      No i jeszcze jedna, ogólna uwaga. Ty widziałeś, na jakiej szybkości wszystko się odbywało? Kompletny brak zaangażowania po obu stronach boiska. Biegali głównie ci, którzy byli przy piłce + 2-3 obok nich, reszta „biagała na stojąco”. Świetnie widoczne w szewrokim planie.
      Ale jest faktem, że najważniejsze jest zwycięstwo.

  5. Jak wysoko ceni się umiejętności Wrąbla w Płocku niech świadczy fakt, że w tym sezonie rozegrał słownie trzy mecze, z tego jeden w PP. Jak już wcześniej napisał Roman, manewr z wystawieniem Kuby w meczu ze Śląskiem, z nadzieją, ze ma coś do udowodnienia, kompletnie się Płockowi nie udał, ku rozpaczy Kuby, bo teraz pewnie już na stałe zasiądzie na ławce rezerwowych i tylko wypadki losowe mogą sprawić, ze wejdzie na boisko.

  6. Typowy mecz walki , WKS był bardziej agresywny (podwajał ) i za to brawa. Co do ilości widzów to na oko 8-9 tys w dzień przed meczem sprzedano 6tys biletów, plus dzieci , na pewno nie zawyżono !!

  7. Kubuś, pewnie nie tylko moim zdaniem, był najlepszym piłkarzem Śląska na boisku, nawet śmiem twierdzić, że naszym bohaterem. Miałem nadzieję, że można na niego liczyć i nie zawiodłem się. Bez jego bramek bardzo trudno byłoby się pokusić o zwycięstwo, może nawet byłoby to w ogóle niemożliwe.

  8. Ta liga jest tak chora, że możemy równie dobrze spaść, jaki zostać Mistrzem. Nie patrzmy więc na styl i inne takie, bo się nie doczekamy. Byle tylko wygrywali i tyle starczy.

  9. Cieszmy się z tych 3 punktów. Wygrana to wygrana. Nie ważne z kim. Może mi ktoś wytłumaczyć czym spowodowana jest tak żenująco niska frekwencja ? Poniedziałkiem ? Słabą grą ? Przecież wiadomo, że Śląsk nie będzie się bił o mistrza Polski w tym sezonie. 6.000 ludzi na tak duży Wrocław + FC. Naprawdę żenada. Ale jak to się mówi: kto miał być to będzie…

    1. Chodzisz do pracy (względnie masz swoją firmę)? masz rodzinę? obowiązki różnego rodzaju? To zdąż w poniedziałek na 18 na mecz. To naprawdę duży wyczyn. Mi sam dojazd, w obrębie miasta, zajął 45 min i to tylko dlatego, że na prawo skręcie na AWO nie czekałem karnie w kilometrowym ogonku. Jak ja wszedłem już w 5 min meczu, to jakie szanse mają FC?

  10. Wrócę do poprzedniego artykułu i do cytatu „i tak nie wygramy „Z tego co widzę to jak nie ma w składzie razem grających Puerto, Golla, Mąka, Chrapek .Nawet jak nie porywaja to i tak mecz jest z punktami nasz napastnik rzeczywiście nie zagrał dobrze ale nawet jeżeli nie strzela to potrafi się zasłonić zagrać tyłem do bramki i przy kontrze potrafi przytrzymać piłkę i poczekać na kolegów jeżeli te umiejętności pomogą strzelać bramki pomocnikom dla mnie bomba za Oresta autobus stał w bramce i jazda z kontry była mało atrakcyjny futbol ale skuteczny. Pamiętam Roman jak Fana można było poczytać tylko na Oporowskiej którego zawsze brało sie pod kasami i tam nie było złego słowa na Śląsk a graliśmy w tamtych latach tragicznie jeden rok 1 liga dwa lata 2 liga A jak ktoś coś złego powiedział na Śląsk albo nie śpiewał to dostawał ciupe albo w łeb .na koniec wszystkiemu winni są działacze i na nich powinno się jechać tak jak jest nagonka na piłkarzy wiadomo jak piłkarze przerastają poziom żenady to i piłkarzom powinno się oberwac .Wrocław moim miastem Śląsk moim życiem.

    1. Za Oresta to mieliśmy przynajmniej kilku zawodników, których niejeden klub, z mistrzowskimi aspiracjami, wziąłby do siebie z pocałowaniem ręki, dlatego ten autobus w mistrzowskim sezonie strzelił najwięcej bramek w lidze i w ogóle całkiem dużo strzelał. Czy trudno się to oglądało? Niektóre mecze zapewne tak, ale jak łoiliśmy Groclin Warszawa, czy ŁKS po 4:0, a Cracovię 3:0 to nie była to jakaś katorga dla oka. W tamtym sezonie nikt, poza Śląskiem, z Cracovią nie wygrał różnicą 3 bramek, z Groclinem 4 bramkami tylko jeszcze jedna drużyna. Myśl szkoleniowa, jak nie ma odpowiednich wykonawców, nic nie jest warta, co udowodnił właśnie Orest, kiedy po Śląsku objął kreciki i od razu spuścił ich do drugiej ligi zwanej pierwszą.

    2. Trzeba też pamiętać, że w tym samym sezonie za Oresta Śląsk zaliczył upokarzające wtopki 0-3 z tymże Groclinem, 0-3 w Bełchatowie i 0-4 z Legią u siebie.

    3. @Roman, przytoczone upokarzające wtopki były, ale i tak w sumie nie przeszkodziły w zdobyciu mistrzostwa. Wielu tzw. znawców twierdziło, że to najsłabszy mistrz w historii rozgrywek, bo 8 porażek mistrzowi nie przystoi, ale ostatnie swoje mistrzostwo Legia zdobyła z 10 porażkami na koncie, więc nie upłynęło zbyt wiele czasu, żeby wynik Śląska został pobity. Mimo wszystko jakoś nie obiło mi się o uszy, że mieliśmy najsłabszego mistrza w historii, bo poniósł 10 porażek. Jakoś mądre głowy ten fakt przemilczały.

  11. Jedną rzecz trzeba oddać Śląskowi – nie odstawiali nogi, a w ostatnich sezonach bywał z tym spory problem (wyjątkiem byli zawodnicy z kończącym się kontraktem). W końcu trener dał wejść P. Samcowi-Talarowi. Szkoda, że tylko na 8 minut.

    1. I jeszcze jedna rzecz. Co jest z tą murawą, że już chyba trzeci mecz z rzedu wszyscy się ślizgają, potykają i jeżdżą na d… (patrz: na przykład sytuacja płocczan, gdy poślizgnął się Broź)?

  12. Nie czepiajcie się tak Wrąbla, bo babol babolem, ale dopuszczenie drużyn w takim zestawie kolorystycznym to nieporozumienie. Jest coś takiego jak widzenie kątowe gdzie różnica kolorów nie jest wyłapywana tak dobrze jak nasycenie barwy.

  13. Z innej „beczki”…
    Znalazłem ciekawą wypowiedz internauty po derbach Berlina”Na ile wojewoda zamknie stadion Unionu? Ile meczy zakazu wyjazdowego otrzyma Union za odpalenie pirotechniki u siebie?
    Czy Hertha pojedzie w tym sezonie na jakiś wyjazd i ile otrzyma meczy zakazu?
    Ile następnych derbow odbędzie się bez kibiców gości?
    Czy następnej ekipie wojewoda zamknie sektor gości na Unionie?
    Czy przez najbliższe dwa miesiące będzie wymieniany plotek 5 x 5 w sektorze gości i żadna ekipa nie bedzie mogła przyjechać do Berlina?
    Odpowiedzi same się nasuwają że raczej konsekwencji nie będzie żadnych ale w Polsce byłby festiwal, w sumie trwa w najlepsze bez żadnego odzewu środowiska kibicowskiego”

  14. Prysnął mit złotoustego Tadzia i jego ach hiper super pseudo akademii. Ostatni mohikanin Kubuś z Neuera stał się totalnym pośmiewiskiem dzisiaj. Teraz mam nadzieję że redakcja nie będzie naciskała trenera żeby puścił do zmiany beztalencia z akademii Tadzia. Jeszcze wiele wody upłynie w Odrze i przez parędziesiąt lat musi się zmienić mentalność żeby nam wyrósł Rosołek lub jakiś młody amikowiec. To takie pianie do redaktorów że trenerzy be nie wpuszczają młodych tylko gdzie oni są , Kamilek? Neuer? Idzik? Pałaszewski? ………….i wiele innych obiecujących na czele z panem żabolem P.

    1. We Wrocławiu szkolenie jest „niepotrzebne”. Lepiej kupić szrot z zagranicy. I ktoś przy okazji zarobi…

      Teraz zobacz, jak to robią w Szczecinie. Rzecz dla wielu niemal nie zauważona – Pogoń od początku reformy rozgrywek tylko raz wylądowała w dolnej ósemce. A gdy już są wśród bezpiecznych – wstawiają mnóstwo młodych zawodników. W efekcie, to taki Słowik ze Szczecina grał w Śląsku (choć to nie najlepszy przykład, bo wypromował się w Jagiellonii, ale chodzi o zasadę). Ale już Golla – idealnie pasuje do tego wpisu.
      Teraz mnóstwo zawodników, którzy w Pogoni grali jako bardzo młodzi zawodnicy, występuje w różnych ligach.
      Można?
      Można.
      Ale u nas Moulungi, Musondy, Gecovy, Plaki, Gawisze i stado innych, tym podobnych się przewala. I w odróżnieniu od Pogoni, to w górnej ósemce to graliśmy tylko raz. Podczas gdy Pogoń od sezonu 2013/14 (czyli od kiedy dzielono na połówki) tylko w sezonie 17/18 grała w dolnej grupie.

    2. Do maniekwr „Rosołek lub jakiś młody amikowiec”. Tylko kiedy poLegła lub Amica walczyły o utrzymanie? Jakby, tak jak Śląsk, co sezon, musiały zmagać się o pozostanie w ekstraklapie, to ciekaw jestem, czy wtedy grałby „Rosołek lub jakiś młody amikowiec”?
      Do redakcja. Z Pogoni nie tylko Słowik czy Golla, ale również – a może przede wszystkim – Celeban. Kiedyś był u nas również wypożyczony stamtąd Marek Kowal.

    3. Mariusz Idzik z Ekstraklasy stopniowo ,,awansował,, do 4 ligowego Ruchu Chorzów.Ostatnie 5 sezonów to ,aż 5 bramek (matko jedyna!) ,w obecnym to już 10 bramek dla niebieskich ,czyli teoretycznie to rezerwy Śląska (ta sama grupa)….Oczywiście jest napastnikiem i tylko ,,młody,, wiek (22 lata) go tak onieśmiela.

  15. Ta liga jest taka, że teraz jest zwycięstwo, co oczywiście cieszy, ale za kilka dni może być porażka z ŁKS-em. Dominuje logika, że ten, kto ma punktów dużo – ten nie może mieć ich za dużo (wyjątkiem potwierdzajacym regułę: poLegła, która zawsze ma ich dużo), a ten, kto ma tych punktów mało – ten nie może mieć ich za mało (a tych akurat mało ma nasz najbliższy rywal – ŁKS).
    Cieszą, przede wszystkim: 1. Brak kombinowania przy pierwszym składzie przez trenera. 2. Pierwszy gol Mączyńskiego w barwach Śląska. 3. Kolejne bramki Picha i Chrapka. 4. Asysta Golli.
    Martwić muszą kartki. No i Markovic nagle się rozpłynął.

  16. Wisła Płock była liderem ekstraklasy na papierze tak samo jak Śląsk gra i zdobywa punkty w tym sezonie. Co innego jednak cieszy. Z tą drużyną Śląsk ma od dłuższego czasu spore problemy.

  17. Bardzo dobry bramkarz, który w każdym meczu musi puścić babola nie jest bardzo dobrym bramkarzem. Nie jest nawet dobrym ani przeciętnym bramkarzem. Jest zwyczajnie słaby. Bardzo dobry bramkarz puszcza babola raz na 3 sezony albo i rzadziej. A za to ma kilkanaście genialnych interwencji w sezonie.
    Zbyt długo już czytam Fana żeby łudzić się, że redakcja przyzna się do błędu w ocenie Wrąbla. Nawet dziś, mimo jego regularnych wtop przekonujecie, że jest bardzo dobry, tylko ma pecha…

    1. Bardzo żałuję, że nawet czytając długo Fana nasz wierny Czytelnik nie wychwycił szydery.
      Tak, lubimy Kubusia Wrąbla. Życzymy mu wszystkiego najlepszego. Ale już bardzo dawno zauważyliśmy, że ma chłop coś, co nie pozwala mu być bramkarzem klasowym. Tym czymś jest reguła 1 mecz – 1 babol, co w zasadzie go dyskwalifikuje jako bramkarza klasowego, jako bramkarza – pewniaka, a nawet bramkarza na którego warto stawiać w dłuższej perspektywie. Bo jak ktoś jest pechowcem, to raczej tak już zostanie do końca życia. A Kuba pechowcem jest bez wątpienia. Jeśli trener Wisły Płock myślał, że jeśli wystawi wkur…zonego na Śląsk Wrąbla, to ten zagra mu mecz życia, to się przeliczył. O czym większość z nas podskórnie wiedziała w chwili, w której się dowiedziała, że w bramce wystąpi właśnie Kuba.
      Jak się komuś chce kopać w archiwach, to w czeluściach w „okiem Fana” jest o tym jego pechu co nieco.

    2. Długo czytasz Fana i nie zauważasz szydery?
      Jeśli chodzi o Wrąbla to miewał kapitalne interwencje (oczywiście nie chodzi mi o dzisiejszy mecz), po których wszyscy z uznaniem bili brawa. Niestety po chwili przychodził mega babol i cały wcześniejszy dorobek przestawał się liczyć.

    3. Tak- nie zauważyłem szydery, ponieważ pamiętam upór Redakcji przy okazji oprawy z miastami, które powróciły do Polski. Był wśród nich Gorzów Wielkopolski, który przed 1945 rokiem nigdy polski nie był, choć ziemie na których obecnie leży, w średniowieczu wchodziły w skład Królestwa Polskiego. Wywiązała się długa dyskusja, w której nikt nikogo nie przekonał.
      @Paw- tak jestem długoletnim czytelnikiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *