Jajcarz

 Udający dziennikarza Szymon Jadczak wypłynął jako osoba demaskująca to, co działo się na trybunach stadionu Wisły Kraków. Dziennikarz TVN-u i onetu, co z założenia renomy mu nie przynosi.
Miłośnikiem twórczości Jadczaka nie jestem, aczkolwiek parę jego artykułów przeczytałem. Nie wiem, czy sam tytułuje się „dziennikarzem śledczym“, lecz takie określenie o Jadczaku dane mi było usłyszeć.
Teoretycznie przymiotnik „śledczy“ ma podnieść rangę pismaka. „Śledczy“ to kasta najlepszych, w domyśle – najbardziej dociekliwych, posiadających to, czego nie ma „zwykły“ pismaczyna, sieć dobrze doskonale zorientownych informatorów, tajne kontakty, długą listę istotnych numerów telefonicznych. A przede wszystkim – śledczy dziennikarz to taki, który potrafi dokładnie „kleić“ fakty na podstawie zdawałoby się – mało istotnych informacji, potrafi chwytać nieistotne szczegóły i na ich podstawie odsłaniać bardzo niewygodne zdarzenia.
Teoretycznie dziennikarz śledczy to taki, który wyłąpuje drobiazgi, malutkie detale, których normalny człowiek nie jest w stanie wychwycić, nawet mając je „na tacy“.
No to poznajcie warsztat Szymona Jadczaka.
Na Fanie ukazała się recenzja jego książki. Jak poszukacie – znajdziecie. Kolega XYZ ją przeczytał i w pierwszej chwili postanowił coś o niej napisać, ale później się wahał, twierdząc, że jest dla niego trudno definiowalna. Rozmawialiśmy na temat tej książki (tzn. XYZ opowiadał, co czuł czytając i jakie nim targały wątpliwości, a ja słuchałem). Podpowiedziałem, że jak chce, to niech napisze dokładnie to, co artykułował w naszej rozmowie.
Co więcej, gdy zahaczyliśmy o temat kibolskiego „rozstania“ Śląska z Wisłą opowiedziałem parę rzeczy, które znałem z autopsji oraz o których słyszałem tak w Krakowie jak i w Chorzowie.
XYZ podesłał własne przemyślenia na temat książki Jadczaka. Przeleciałem wzrokiem jego recenzję, ze zdziweniem zauważyłem coś, co uznałem za wpływ naszej pogawędki, ale nie wchodząc w szczegóły – puściłem tekst na stronę.
Teraz – najlepsze:
Udzielam się na twitterze. Pod swoim imieniem i nazwiskiem. Ale tam nie piszę nic o futbolu ani o sprawach kibicowskich. Tylko i wyłącznie polityka. Wchodzę wyłącznie na konta piszących o polityce i sprawach społecznych/ gospodarczych. Jednak jestem kojarzony ze światem kibicowskim, zatem ktoś podesłał info o wpisie „dziennikarza“ Jadczaka. Jego screen podałem wyżej.
Jadczak twierdzi, że to ja, Roman Zieliński, w recenzji stwierdziłem, iż „po przeczytaniu lektury uważam, że jest wiarygodna“.
Powiem tak. Babole zdarzają się wszystkim. Ale dziennikarz śledczy, który nie potrafi przeczytać kto jest autorem tekstu, choć ten autor jest podpisany, w zasadzie dyskwalifikuje się nie tylko jako dziennikarz śladczy, lecz nawet jako zwykły dziennikarz.
Mało tego. Odpisałem Jadczakowi na jego twitterze, że „Radzę wykasować tego tweta. Bije w pańską wiarygodność i kompletnie dyskwalifikuje jako dziennikarza. A teraz proszę przejść do artykułu i zrobić coś, co jest podstawą jakiegokolwiek dziennikarstwa – spojrzeć na podpis pod artykułem.“
Dałem „dziennikarzowi śledczemu“ szansę na naprawienie błędu. Nie wykorzystał jej. Minęły już 24 godziny, „dziennikarz śledczy“ dowodu własnej niekompetencji nie usunął.

Cóż, zostaje mi oświadczyć, że w tekście opublikowanym na Fanie mojego autorstwa jest jedynie (podpisany przeze mnie) odnośnik, w którym uściślam fakt, że rozmowy Sharksów z PsychoFansami rozpoczęły się w kwietniu 2016 roku. Cała reszta jest autorstwa kolegi XYZ. Stwierdzam również, że Szymon Jadczak na pewno nie jest dziennikarzem śledczym, gdyż wówczas nie zrobiłby takiego babola. A brak reakcji na wskazany błąd nakazuje się zastanowić, czy w ogóle stosowanie wobec niego określania „dziennikarz“ można uznać za zasadne.
I z tą wątpliwością pozostawiam Czytelników Fana.
Roman Zieliński. Obrazek przedstawia screena twórczości wzmainkowanego „dziennikarza”.

W kontraście do tekstu: https://sklepkibol.pl/pl/p/Koszulka-„SlaskMotor-/147
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 20

  1. Książkę przeczytałem. Powiem tak, trudno polemizować z faktami, jeśli mają one poparcie w zeznaniach wielu ludzi lub aktach sądowych. Wszystko da się zweryfikować i sprawdzić, więc daleki jestem od tego by autora posądzić o konfabulację. Wydaje mi się raczej, że trochę trupów jeszcze z szafy wypadnie, tylko raczej to już nikogo nie zaskoczy. Książeczka napisana całkiem sprawnie, bez jakichś stylistycznych fajerwerków, ale to nawet lepiej, bo się wygodniej czyta. Rzecz jasna Jadczak nie odmawia sobie, zgodnie ze swoim TVN-owskim charakterem, przemycać myśli, że generalnie fajnie by było gdyby na stadionach zasiadali sami kulturalni kibice, bez bluzgów, wyzwisk i lżenia polityków. Na to wziąłem jednak poprawkę zabierając się do czytania.

    1. A za chwilę syf zacznie się w Cracovi, gdy dostanie list żelazny od sądu Magdalena Kralka i zacznie sypać, a już pojawiają się głosy o powiązaniach z władzami klubu…

    2. @johnny88
      Już wiadomo, że Kralka listu żelaznego nie dostanie. Swoją drogą w książce Jadczaka przedstawiona jest czyjaś opinia, że paniczne boi się ona trafienia za kratki, bo mogłaby na tym ucierpieć jej uroda.

  2. Z czystej ciekawości zdecydowałem się zakupić i przeczytać książkę Jadczaka. Czy wiarygodna w 100 % ciężko ocenić ale moim zdaniem są konkretne dowody pokazujące, że większość zdarzeń opisanych w książce miała miejsce, mogły zostać ewentualnie ”podkolorowane”. Doskonale pokazuje krakowską mentalność zarówno kiboli ( chociaż określenie bandytów w tym przypadku bardziej trafne) jak i ludzi na wyższym szczeblu-działaczy klubowych,prokuratorów i policji. Mogę polecić ją każdej osobie powiązanej ze światem kibicowskim, doskonale pokazuje jak nasz świat zmienił się na przestrzeni lat i dlaczego.

  3. W książce jest sporo prawdy, wiele domysłów i dopowiedzeń „śledczego” (niekoniecznie dobrych), jak i sporo baboli i kłamstw. Można w skrócie tak podsumować tą książkę. Zresztą dla wielu ludzi w Krakowie nie jest ona szokująca. W „szoku” są tylko pseudo celebryci, jak i osoby, które łykają wszystko, jak leci, a osoby pokroju tego „dziennikarza” traktują jako wyrocznie i świętość.

    1. Niezły z Ciebie jajcarz Jumper z tym Sumlińskim…
      „(…)wrzuciłem „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego” oraz kilka kryminałów m.in. MacLeana do programu porównującego. Ilość dopasowań jest porażająca, poniżej przedstawiam 131 fragmentów pochodzących tylko z pierwszych 4 z 11 rozdziałów książki (a więc 1/3 książki, liczba dopasowań w logu sugeruje, że w kolejnych rozdziałach jest podobnie, ale nie chciało mi się już weryfikować i kopiować tego wszystkiego). Jak wygląda to objętościowo można sobie zobaczyć na pierwszych 4 obrazkach(…).
      http://www.wykop.pl/ramka/4276281/ile-naprawde-kopiowal-sumlinski/

    2. @Jumper
      Mam podobna ocenę Sumlińskiego. Może nie jest on wirtuozem słowa pisanego, ale dziennikarstwo śledcze jest literatura faktu i środki wyrazu są w takim wypadku drugorzędne.
      Przeczytałem jego kilka książek (w tym o Komorowskim, Lepperze, czy ostatnia o Tusku) i nie mam zastrzeżeń do faktografii, do opisu okoliczności, do poruszonych wątków, a że nie jest to pióro Prusa, czy Sienkiewicza? W tego typu twórczości jakoś mi to nie przeszkadza.

    3. Mnie też nie przeszkadza jego warsztat czy pióro. Nie boi się otwarcie pisać i mówić o tych sk… za co ma mój olbrzymi szacun. Należy też wspomnieć, że jakoś nikt z tych opisywanych „bohaterów” do tej pory nie wystąpił przeciw Sumlińskiemu na drodze sądowej.

    4. @Jumper
      Z tym Sumlińskim to żart? Gość, który wycinał całe strony z kryminałów i wklejał je do swoich powieści, ma być dziennikarzem śledczym? Ja znam jego tłumaczenia, że to takie środki wyrazu itd., jednak prawda jest taka, że po tej akcji nawet jeśli przytoczy fakty, to będą one podważane, bo jak odróżnić to, co napisał, od tego, co przepisał?
      Sumlińskiego zresztą pamiętam z którejś pielgrzymki kibiców do Częstochowy, chyba ze stycznia 2016. Miał wtedy jakiś odczyt, który zaczął od peanów na cześć PIS-u i prośby do zgromadzonych, żeby zaufali nowej władzy. Wtedy jeszcze nie byłem tak antypisowski jak dziś, wręcz po 8 latach rządów PO spoglądałem w przyszłość z delikatnym, choć naiwnym, jak się okazało, optymizmem. Przytaczam to, bo w mojej opinii trudno być rzetelnym dziennikarzem, będąc tak bardzo oddanym jakiejkolwiek sile politycznej, choć oczywiście nie wyklucza to posiadania racji w pewnych sprawach. Książkę Jadczaka właśnie kończę czytać, pewnie się wypowiem na Fanie, co o niej sądzę.

    5. A to paradne, pióro Prusa czy Sienkiewicza, jako wyznacznik stylu pisarza/dziennikarza w niemal trzeciej dekadzie XXI wieku. Kuriozalne.
      Oczyma wyobraźni oglądam obrazy zawieszone w Muzeum Narodowym (chyba dla jaj), namalowane współcześnie przez jakiegoś marnego plagiatora modernizmu, impresjonizmu czy kubizmu i wsłuchuje się w zachwyt konsumenta kultury: ach jakie to piękne, nowoczesne, żywe i … dobrze się ogląda.
      Niech już lepiej pan Sumliński pisze tą toporną polszczyzną i robi kopiuj – wklej, aniżeli miałby ,,epigonić” Sienkiewiczem. Tom się uśmiał.

    6. @Jacek S., trafna uwaga z tym brakiem pozwów wobec Sumlińskiego. Powód jest wiadomy w takich sytuacjach, „bohater” jego tej, czy innej książki domyśla się, że p.Wojciech ma nieźle udokumentowane to, o czym pisze. Czytałeś jego „Niebezpieczne związki Donalda Tuska”? Polecam. Sprawa wirtuozerii literackiej w dziennikarstwie śledczym jest drugo-trzeciorzędna. Pamiętaj jednak, że są tacy, którym to (i może inne rzeczy) u Sumlińskiego będzie przeszkadzało, bo zapewne wolą Tokarczuk.

  4. Zdziwi to Cię Panie R.Z., ale śmiem twierdzić, że powołanie się na Pana opinię (mimo że to nie Pana opinia) ma na celu dodać książce Jadczaka wiarygodności, przysporzyć czytelników i jest też pewną „furtką” dla niego, aby zdobyć „nobilitacje” i zaistnieć w środowisku prawicowym, a przynajmniej móc uchodzić za „obiektywnego”, niezależnego dziennikarza, którego czyta prawa i lewa strona. Dlatego raczej nie wycofa się z tego tweetu, a nawet będzie się nań powoływał – „R.Z. napisał o mojej książce – patrzcie i kupujcie”. Gnida nawet, gdy zrobi coś obiektywnego, to i tak w swej naturze pozostanie gnidą, a to tylko był wyjątek od reguły. No i każdy sprzedajny dziennikarzyna woli mieć alternatywę w swych „obiektywnych” opiniach – raz w lewo, raz w prawo, bo nie wiadomo, co się będzie opłacać. Cóż pozostaje zakrzyknąć wzorem wielkich – O tempora, o mores.

    1. Jadczak nigdy nie powinien zaistnieć w środowisku prawicowym, bo oficjalnie napisał w swojej książce, że dzięki niemu policja zamknęła „kogoś tam” już nie pamiętam kogo. Czyli stał się zwykłym donosicielem

  5. Po przeczytaniu wpisu XYZ też zamówiłem opisywaną książkę. Dopiero zaczynam ją czytać, ale mam nadzieję, że skoro wpis na Fanie przeszedł to nie krytykujecie jej po całości i w pewnym stopniu ją polecacie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *