Wisła w ogniu

 O tym że taka książka jest pisana dowiedziałem się przypadkiem podczas wakacji tego roku. Zamówiłem lekturę i w dniu premiery odebrałem książkę w jednej z księgarni. Gdy zaczynałem czytać byłem uprzedzony bo autor – Szymon Jadczak to dziennikarz TVN-u i raczej spodziewałem się tam steku bzdur. W trakcie czytania zorientowałem się jednak że każdy wątek o którym pisał był przedstawiany autorowi przez kilku, a niekiedy kilkunastu świadków którzy w tym procederze uczestniczyli. To pomimo niechęci do stacji którą reprezentuje dodawało mu wiarygodności. Na początku książki jest opis głównych bohaterów i przedstawiona jest sytuacja jak Misiek rzucił nożem w Dino Baggio oraz czym wcześniej zajmowali się inni bohaterzy. Można tutaj też przeczytać o zabójstwie Człowieka czy o innych walkach na ostry sprzęt w Krakowie.
Meritum działalności się rozpoczyna gdy Bogusław Cupiał postanowił wycofać się z Wisły. Wówczas Sharksi zaczęli wprowadzać swoich ludzi do klubu. Rekiny mieli wtedy swoich ludzi w kasach i gdy darmowe bilety były dla swoich to były wystawiane na fikcyjne dane. Każda decyzja Zarządu musiała przejść przez Sharksów którzy naliczali swoją prowizję. W styczniu 2016 Misiek i Zielak zaczęli dogadywać się już z Ruchem co pokazuje ich fałszywość bo jeszcze w maju 2016 podczas ostatniego zgodowego meczu Śląska w Krakowie wyżej wymienieni zapewniali że TKWM ma się świetnie.*
Gdy w czerwcu 2016 padła zgoda Wisły ze Śląskiem i Lechią to Sharksi postanowili się pokazać wraz z nowymi kolegami na Euro we Francji. Gdy tam pojechali to chorzowianom opadły kopary do samej ziemi – Sharksi wynajmowali całe piętra w najlepszych hotelach płacąc nawet 50 tysięcy złotych za jedną noc. Gdy Psycho Fani zgłaszali:
– Sorry ale nas nie stać na to
– Spokojnie, my zapłacimy – odpowiadali Sharksi.
Nie muszę chyba dodawać że za takie imprezy swoich fanów płaciło Towarzystwo Sportowe Wisła podobnie jak za samochody wzięte w leasing, którymi jeździli członkowie bojówki. Zaczął cierpieć na tym wizerunek Klubu gdy na meczach Wisły w lożach pojawiali się ludzie z pierwszych stron gazet (politycy, aktorzy czy nawet sam Rudy z PZPN-u) i nagle pojawiali się Rekiny, nalewali sobie alkohol i zagadywali do nich pomimo że loże były prywatne.
Gdy w 2018 roku wybuchła afera że Klub nie ma pieniędzy na wynajem stadionu to wówczas Sharksi rozpoczęli szukanie chętnych do gry w ich Klubie. Wówczas to Jakub Błaszczykowski grał za darmo, Sławomira Peszkę sponsorował krakowski aptekarz którego do współpracy namówiły rekiny.
W tej książce jest tyle brudu że nie sposób tego przedstawić w jednej recenzji. Tak jak wspomniałem wcześniej miałem pewne obiekcie do tego autora to po przeczytaniu lektury uważam że jednak jest wiarygodna, co zresztą potwierdzają zeznania skruszonych Sharksów którzy poszli w koronę. Lektura wciągająca i fajnie się ją czyta.
XYZ, fot XYZ okładka książki

* według moich informacji rozmowy zaczęły się trochę później, mniej więcej w okresie meczu Ruch – Wisła w Chorzowie jaki odbył się 3 kwietnia 2016,a podczas którego doszło do zadymy w okolicach sektora gości. RZ

https://sklepkibol.pl/pl/p/koszulka-Slask-Lechia-zielona/157
Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 26

  1. @michuchu, @antykomuch i inni co o zgodzie z Wisłą piszą… i Ci najstarsi co lata 70- te pamiętają…. napiszcie, kiedy tak naprawdę było w Krakowie w miarę normalnie…. była to zgoda ale zawsze jakaś inna. Ludzie z Krakowa są specyficzni… wszyscy o tym wiemy. Kraków od 1000 lat zdradą stoi jak żadne inne miasto. Kraków ….od Kazimierza Odnowiciela (który 500 rycerzy wziął od Cesarza Konrada i na polecenie swojej Matki Rychezy odbijał dla Niemców kraj nadwiślański mordując Polaków tysiącami zaraz po reakcji pogańskiej na początku XÎ wieku- „przenosząc stolicę w Gniezna do Krakowa”…. zatłukli go podstępem Wielkopolanie ale narżnął naszych tysiące a tych co przeżyli krzyżem błogosławił i pod niemieckiego buta rzucał) przez Stanisława za Szczepanowa… (Co to przez Galla Anonima nazwany był pi dwakroć zdrajcą, porąbany z wyroku sądu biskupiego w Gnieźnie, wyrok wykonany pod nadzorem Arcybiskupa Bogumiła w Wielkopolsce a nie jak kościół kłamie, że przez Bolesława Śmiałego podczas mszy) biskupa Muskatę… co zdradę ze szkopami robił przeciw Łokietkowi… słynne słowa (soczewica,koło- Miele młyn)…. przez rokosze krakowskie XVI i XVII wieku, przez wojny UJ-u z Mickiewiczem, Miłoszem, Słowackim, przez Kraków co to z tęsknoty za „Belkę Epoqe” tęskni do Wiednia a nie do Warszawy…. przez wszystkie zdrady ostatnich 1000 lat o których nie wspomnę…. zawsze tam czaił się podstęp i zdrada i nie ma drugiego takiego miasta co to by miało w swojej historii koronę zdrajcy art 60. Kiedy w Krakowie było normalnie… tony prochu na trybunach, syf po chałupach i klimat, że zawsze po wódce mogłeś dostać kosą bo współpijący doszedł do wniosku w trakcie picia, że jesteś gra####m. Czy to się zdarza gdzie indziej… tak! Ale sporadycznie i jest piętnowane nawet w Łodzi… nigdzie tak licznie jak w Krakowie. Zatem co stało na przeszkodzie tym co odziedziczyli stery po Królu Miśku zajechać do Wrocławia i Gdańska i powiedxieć… przepraszamy panowie… to nie my to Delfiny… wracamy do tego co było kiedyś i będziemy bacznie obserwować czy nowy „narybek” nie rośnie…. a tu „ch#j” i bluzgoteka… znaczy Wiślaki nie czują zażenowania twardzielami co im życie poustawiał i poszli w koronę…. są w końcu mieszkańcami miasta, które w zdradzie ma swoje tradycje…. Tak naprawdę tylko Kraków mógł wyprodukować ludzi określających się jako Jude Gang… to tak co do innej ekipy z drugiej części Błoni…Nawet widzewowi by to do głowy nie przyszło…aaaalbo ŁKS-owi bo tak na prawdę to oni brną dość głęboko w temat… „ziemniaki, śledzie i żydy” Jaki zatem wniosek ?!? Lublin to zawsze Unia (zgoda), Kraków zdrada i korona…. korona należy się Wiśle w herbie bardziej niż Kielczanom jako nazwa klubu.

  2. Po niektórych komentarzach można wysnuć wnioski są tacy którzy zaraz będą mieć pretensje do Słońca że pojawia się na wschodzie a znika na zachodzie bo przecież po tej pierwszej stronie odwiedza ruskich a po drugiej brata się ze szkopami. Cholera czy każda dziedzina życia musi być kojarzona z polityką? Czy wy niektórzy kompletnie nie macie innych zainteresowań? Jest sport, co tu oczywiste, ale jest też szerokie pojęte: historia, sztuka, architektura, biologia, fizyka, matematyka i wszystkie pochodne od wcześniejszych. Paradoksem jest być „antykomuchem” a wspierać partię która zrobiła z instytucji publicznej jaką jest TVP tubę propagandową, która swoim poziomem przebiła dno z mułem i grzęźnie dalej a Urban z lat 80tych to pikuś przy nich. @antykomuch nie przeszkadza Tobie, że Jacuś Kurski wywalił totalnie wszystkie kabarety żeby przypadkiem nie śmiał się jaśniepaństwa panujących? Czy to nie jest komuna?
    Zrozum jeden z drugim, że czym innym jest światopogląd i polityka a czym innym jest po prostu życie i otaczający nas świat. Czasem się to zazębia ale bez przesady. Nie łączmy d… Maryny z wyborami do parlamentu.

    1. Michu nie jestem ślepym zwolennikiem obecnie rządzących ale twierdzenie, że propaganda Kurskiego jest gorsza od Urbana to nie przesada tylko głupota.
      Dziwi mnie, że Ty i np. Romek słusznie krytykując błędy PiS-u zachowują się tak jak by lekceważyli największego wroga jakim są czerwoni.

    2. Wyrzucił kabarety? Jasne, bo władza dogmatyczna, absolutna nie ma do siebie dystansu, nie umie się z siebie śmiać. Nie zna ironii, sarkazmu, a kpinę odbiera za atak. Władza pokroju PiS oczekuje czołobitności, aplauzu, fanatycznej aprobaty, a nie niewinnej nawet ironii. Oczywiście zostawia sobie nadwornych trefnisi typu postpezetpeerowiec Wolski Marcin czy stetryczały Pietrzak, który ostatni raz w dobrej formie był jakieś 30 lat temu. Lekkość i lotność dowcipu tego ostatniego, przypomina dzisiaj walec drogowy wynajęty do pielenia ogrodu z wyszukaną roślinnością. Jestem coraz bliżej stwierdzenia, że Jarosław dwie wieże Kaczyński, to Gomółka 60 lat później.

  3. „Jesteśmy naród – przemawiano w niektórych z nich nie ze stanowiska religijnego, lecz niepodległości Rzeczpospolitej – który ma prawo u siebie stanowić, utrzymywać, odmienić, co chce, według własnej formy rządów dlatego, żeśmy ani przymuszonym, ani dobrowolnym aktem nigdy nie uznali być obowiązanymi słuchać nakazów żadnego innego narodu, żadnej innej monarchii”

    Warto przypomnieć, całkiem zgrabnie napisane – https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/historia/bar-bóg-i-ojczyzna-zapomniane-pierwsze-powstanie-narodowe/ar-AAJl71n?ocid=spartandhp#page=2

  4. Tak do komentarza redaktora naczelnego.
    Nie ważne kiedy zaczęły się rozmowy między zainteresowanymi ale sytuacja w której decyzyjni sobie ustalają strategie a w tym samym czasie szeregowi z obu stron trzęsą płotem jest patologiczna.
    Ale tak jak pisałem wcześniej na łamach fana. Było San Marino, był rok 96/97? gdy Wisła pomimo braku oficjalnej zgody wyjeżdżała po niedobitków udających się na mecz (na wypadek gdyby żydy szalały). Ta zgoda wróci, tylko dużo wody w Odrze musi upłynąć za nim kogoś z Krakowa zaproszę choćby na chińską zupkę. No chyba, że będzie miała osiemnaście lat, blond włosy….

    1. Jaka zgoda? Jakie wróci? Chcesz zgody z fałszywymi, których cały młyn bluzga na Śląsk? Którzy za naszymi plecami skumali się z mordercami Rolika? Każdy kto choć wspomni o zgodzie z Wisłą powinien od razu wyłapać łomot.

    2. To, że ktoś się z kimś bluzga to raczej nie jest dobry argument na wykluczenie innej sytuacji w przyszłości. Ostatnie 10 lat na polskiej scenie obfituje w twarde dowody

    3. @acab Wydaje mi się, że jesteś jeszcze młody, stąd może i nazbyt zapalczywy. Widzisz, ja wciąż pamiętam mecz o mistrzostwo ligi Śląsk – Wisła z 9 maja 1982r., gdy Wisła nas przekręciła… (pamiętam, że wracałem do domu i z bezradnej wściekłości rozje.ałem kilka butelek po piwie o ścianę śmietnika)… a potem była zgoda i oddali to 6 maja 2012r. Problem dzisiejszych zgód i kos, to niestety problem całego społeczeństwa – upadek i dewaluacja zasad, honoru i świętości danego słowa – liczą się tylko interesy wąskiej grupy „rządzących”, którzy podejmują decyzje za ogół i narzucają im jedynie słuszną interpretację… ale zawsze do czasu, gdy ten „ogół” się nie wkur.i i nie pogoni „rządzących”, nie spuści im solidnego wpier.olu i nie odbuduje zdrowych zasad moralnych. Wciąż wierzę w ten nasz naród kibicowski i Naród Polski.

    4. magic, w kościach to będziesz czuł jak ci je połamią albo swoi albo centusie.

      johny88, może i młody ale bywałem w latach 80 na wyjazdach. Z kim ty chcesz odbudowywać tę zgodę jak tam obecnie cały stadion jedzie ze Śląskiem, a dupsko liżą volksdeutschom i żydom.

  5. Ja bym temat widział szerzej, w poprzek całej sceny kibicowskiej – tony hipokryzji i napinki, którą ludzie żyją, a potem ta konsternacja, kiedy okazuje się, że ta cała zabawa to tylko na niby, farmazon ściele się gęsto nie tylko przy okazji oświadczeń, a najbardziej napięci są pierwsi w kolejce do „rozdupcenia się”

  6. Myślę, że XYZ nie musi się tłumaczyć, że czyta autora, który współpracuje z takim czy innym medium. Najważniejsze jest czy autor opisał dany temat zgodnie z faktami, czy jest to wiarygodna książka, czy poza pokazaniem patologii w światku kibicowskim w Krakowie, ma inne, ukryte treści czy ich nie ma. I jakie są intencje szersze autora. Książki nie czytałem jeszcze, ale wiele jej wyjątków było na Onecie, a i sam autor publikacji, wiele spraw omawiał już wcześniej w prasie czy na portalach sportowych typu Weszło i sport.pl. Jako urodzony Radomianin, ale zadeklarowany kibic Białej Gwiazdy, wydaje się, że robotę swoją zrobił bardzo dobrze, rzetelnie i z myślą o dobru ukochanego klubu. Zresztą wielu kibiców Wisły, po początkowych nawalankach, dziękuje mu za odwagę i dogłębne ukazanie patologii. Umówmy się, bez Jadczaka nie byłoby nowego rozdania w Wiśle, nowych porządków i skruszonych Rekinów. Państwo teoretyczne albo nie widziało problemu, albo doskonale z nim współegzystowało. Dlatego nie będą się ani krygował ani przepraszał ,że dla wyćwiczenia sobie umysłu i zobiektywizowania tematów jak i poszerzeniu oglądu na daną sprawę czytam media od lewa do prawa. Sorry, ale o Banasiu czy Marku Ch. dowiedziałem się z ,,RZ” i GW a nie z TVPropaganda, od Sakiewicza czy Karnowskich. Co nie zmienia faktu, że przed erą PiS w układaniu sobie Państwa po swojemu, u tychże Karnowskich wiele spraw uzyskało nowe spojrzenie. Ale to już było. Dzisiaj rządzi klaka.

  7. @RZ
    O tym, co i jak zredagowane ukazuje się na łamach FAN-a decyduje zapewne Red.Nacz. Jeżeli jest inaczej, to wyprowadź mnie z błędu.
    Zawsze byłem zwolennikiem dywersyfikacji źródeł informacji na jakikolwiek temat i niejednokrotnie to podkreślałem w komentarzach na FAN-ie. Taki sposób zdobywania wiedzy w połączeniu z własną analizą/wnioskowaniem oraz zapoznaniem się z wnioskami innych osób pozwala zająć obiektywne stanowisko (które z natury rzeczy będzie subiektywne) i racjonalnie go bronić.
    Niejednokrotnie Redakcja rekomendowała; mniej tego medium, mniej tego dziennikarza itp., a tu proszę, na łamach FAN-a pojawia się mikroanaliza dzieła autora związanego z, eufemistycznie pisząc, nielubianym medium.

    Dla jakiejś części czytelników wyłączną krynicą wiedzy bywa FAN, a nurt myślowy musi być zbieżny z redakcyjnym. Ok., jeżeli tak ktoś woli, proszę bardzo. Ja (zapewne nie jestem w tym odosobniony) starałem i staram się dochodzić do wyrobienia swojego zdania w inny sposób, następnie przedstawić opinię (czasami zbieżną, czasami nie, z opinią autora danego artykułu) i poddać merytorycznej krytyce. Tylko tyle i aż tyle.

    Mając na uwadze powyższe nie krytykuję w żaden sposób faktu, iż jeden z redaktorów FAN-a zadał sobie trud analitycznego zaznajomienia się z treścią publikacji (tego akurat autora) i podzielił się tym z nami. Zwróciłem jedynie uwagę, że stoi to nieco w sprzeczności z niejednokrotnie rekomendowanym tutaj kanonem „tego nie czytaj, tego nie oglądaj”.
    Z oceną samej publikacji „Wisłą w ogniu” (nie czytałem jej, opieram się na opinii autora artykułu) mam problem, gdyż wg XYZ jest rzetelnym przedstawieniem faktów, a z drugiej strony zastanawiam się nad faktyczną intencją akurat tego autora. Chodzi mi o to, czy nie jest ona (książka) kolejnym atakiem na całe środowisko kibicowskie, na próbę zdyskredytowania ruchu kibicowskiego na podstawie sytuacji dotyczącej Wisły Kraków.

    1. @Antykomuch Ja też nie czytałem,i nie zamierzam nawet brać książki autorstwa TVNowsko-Onetowskiej gnidy Jadczaka nawet do ręki. XYZ ją zrecenzował i tyle mi wystarczy. Dziękuję za recenzję.

    2. @Antykomuch- najprostszym rozwiązaniem jest pożyczenie (lub kupienie) i przeczytanie. Wówczas będziesz miał odpowiedź na to czy książka istotnie dotyczy tylko bagna w Wiśle czy uderza w cały ruch kibicowski (nie wykluczam, że na mniejszą skalę dotyczy ten problem większej ilości klubów). Źródeł informacji jest wiele. Ale o kształcie wniosków decyduje własny umysł. Im jest bardziej wyćwiczony, tym lepiej pracuje. Drugorzędne jest to czy napisał ją Jadczak czy Lisiewicz. Ważne jest to, jak Ty ją zrozumiesz.
      Jak będę miał czas, na pewno do tej książki zajrzę.

    3. No cóż, co by nie pisać – myśleć, to gnój w Wiśle i jej zdrada to fakty. Ciężko też polemizować z tymi wydarzeniami, o których każdy „kibol” wie z własnych źródeł i kontaktów z Sharks. Nie można też (jakkolwiek by się czasem chciało) podważyć wypowiedzi tych, co zaczęli strzelać z ucha, by ratować własną du.ę lub poczuli się wydy.ani przez kumpli z biznesu ? z trybuny ? z podwórka ? Kasa jakoś nierówno zaczęła być dzielona, a „awanse” i „wpływy” podejrzanie przypadkowe. Nigdy nie byliśmy i nie będziemy święci, ale odkąd kibol = gangster, odkąd zasady i honor = infantylność w obliczu biznesu, odkąd kumpel bez zastanowienia staje się „frajerem” (proszę nie zmieniać tego słowa, bo jest ono ze wszech miary adekwatne i wielowątkowe), odkąd… wtedy cały nasz światek musi przyznać – Sharksi okazali się piraniami i wpływ modern moralności wśród „podlotków”, gdy „starzy” zasiedli na trybunie rodzinnej, znalazł swój wyraz i żenujące konsekwencje również w dyskredytowanych słowach „kibol”, „fanatyk”… Czasem żal, że nie ma nas takimi, jakimi byliśmy za mojej młodości w latach 80, że nasz patriotyzm, zasady, ideały, jedność (pomimo kos i zgód) w obliczu spraw najważniejszych (najpierw jesteś Polakiem, potem Dolnoślązakiem, potem kibolem Śląska Wrocław), to wszystko nabrało takiego samego dwuznacznego znaczenia, jak tęcza po deszczu… Za jedno wciąż czuję, że ponosimy odpowiedzialność (jak ojciec, który nie spisał się z roli rodzica i porażka syna jest jego porażką życiową), a mianowicie schodząc z „gniazd” i siadając na trybunie rodzinnej nie wychowaliśmy sobie godnych następców, nie przekazaliśmy im zasad, których powinni byli się trzymać, nie zaszczepiliśmy im wystarczająco honoru, aby dziś się za nich nie wstydzić…a może po prostu należało, jak Spartanie wyeliminować ze swojego grona tych „potomków”, którzy są karykaturą nas samych i zasiąść na naszych miejscach nie mieli żadnego prawa. Obawiam się, że skoro można sprzedać swoja zgodę, swojego przyjaciela, to i Naród, i Ojczyznę sprzedadzą równie łatwo – dotyczy to nie tylko środowiska wiślaków, ale ogólnie niestety młodego pokolenia, które nie zna bólu życia, trudu wyrzeczeń i poświęceń w imię zasad i honoru dla wyższego dobra – dziś już zupełnie nie zrozumiałego „pro publico bono”. To „nowe” postsocjalistyczne, neokomunistyczne społeczeństwo jest największą przegraną i porażką narodową naszego pokolenia lat 60/70/80. To czym staliśmy się widać po każdych wyborach parlamentarnych, po każdej próbie pracy dla kraju, po nieudolnych, oddolnych zrywach przeciw wynaturzeniom społeczno-politycznym w Naszej Najświętszej Rzeczpospolitej utytłanej w bagnie PZPR, PZPRbis, Polin, POPiS Republic Sowiet-syjonistic… Przed nami ogrom pracy u podstaw i nie wiem, czy łatwiej ją zacząć na trybunach wśród może odrodzonych kiboli, czy w wyniku jednak „romantycznych powstań”, które oddzielą chłopców od mężczyzn, lewactwo od narodu.

    4. @marcinos_82
      Chyba nie do końca zrozumiałeś tego, o czym napisałem, a raczej z jakiego powodu to napisałem. Aha; liczby klubów, a nie „…ilości klubów…”.

  8. Jest: „…nawet 50 tysięcy złoty za…” .
    Powinno być: „…złotych…”.

    Jest: „… Lektura wciągająca i fajnie się nią czyta…”.
    Powinno być: „…ją…”.

    Brakuje sporo przecinków, a to też są błędy.

    * Hm, z artykułu można wywnioskować, że w celu wyrobienia sobie opinii o wiarygodności autora i jego tekstu/przekazu, górę powinien wziąć empiryzm. Czy to jest zasada dotycząca jedynie tematów kibicowskich/sportowych, czy może raczej jakaś ogólna? Pytam, bo nie wiem, jak to się ma do dyskredytowania źródeł informacji w kwestiach np. politycznych.

    1. Chciałeś dopiec. Myślę, że autor tekstu zadowolony nie będzie.
      I tak zarobiłeś „punkty ujemne” u jednego z tych na Fanie, którzy próbowali namawiać do głosowania na PiS.
      RZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *