Kula = Niemiec

„Jedna kula – jeden Niemiec” to hasło z okresu II Wojny Światowej. Z jednej strony chodziło o propagowanie wyszkolenia polskich strzelców, z drugiej nawoływało do ekonomii. Naboje były drogie i trudno dostępne. Obecnie jest to również tytuł utworu rapera Stopy, który zapowiada swoje przybycie na manifestację przypominającą Niemcom o ich roli w podpalaniu Europy w 1939 roku.
W niedzielę 1 września o godzinie 19:39 pod Konsulatem RFN we Wrocławiu (ul. Podwale 76) odbędzie się owa manifestacja. Godzina 19:39 jest symboliczna, gdyż w 1939 roku nastąpił atak germańskich hord. Stopa zamierza podczas demonstracji swój utwór wykonać.
Będzie również przypomnienie niemieckiej napaści, będzie także o wpływach niemieckich w polskim Wrocławiu.
RZ, fot. arch

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 18

  1. Ach! Jakaż to będzie piękna rocznica! Na miarę 80 lat.
    Nasz wielki przyjaciel, jak ci z przed ośmiu dekad nie stawi się, wyśle tylko swojego zastępcę. Dodatkowo, płyną głosy zza oceanu, że w sprawie reparacji wojennych zachowa przyjazną neutralność. Prawdziwy koleżka.
    Będzie za to kanclerz Niemiec. Będzie tak samo, jak jej poprzednik w upalne wrześniowe dni pod koniec lat trzydziestych XX. Dobrze, że sąsiedzi nie zawodzą, na nich zawsze można liczyć. Żal jedynie, że nie zaprosiliśmy przy tak okrągłym jubileuszu sąsiada, który tak bardzo chciał nam złożyć wizytę 1 września. Na szczęście jeszcze nie jest za późno. Chociaż chłopina nie zdąży na niedzielę, to jak wyśle się zaproszenie dzisiaj, to zaszczyci nas swoją obecnością 17-tego.

    1. Wychodzi na to, że własny interes (reelekcja) jest dla Trumpa ważniejszy nawet od interesu żydów. Zamiennikiem dla wizyty w Polsce jest pobyt na Florydzie po spodziewanym ataku huraganu.
      RZ

    2. Donald Trump odwołał podróż do Polski w ten weekend z powodu Doriana. Musi kupić kaszę, makaron, mąkę i cukier, w czasie wiatru biedronki nad Potomakiem będą zamknięte: zagnać bydło do zagrody, okopać się w białym domu te sprawy

    3. Panie Romanie, wychodzi na to, że interesy żydowskie są już dawno zabezpieczone, natomiast każdy pretekst odwołania wizyty u wasala będzie dobry (ciekawe gdzie znajdą paparazzi Trumpa podczas obchodów rocznicy wybuchu wojny: golf? mecz futbolu amerykańskiego?).Polska polityka zagraniczna leży i kwiczy. Powstała z kolan, żeby upaść na twarz. Polityką w ogóle, w tym zagraniczną, interesuję się hobbistycznie, i ja, amator, w tym względzie, wiem, że stawianie na mocarstwo oddalone o tysiące kilometrów, będące ,,za górami, za lasami, za morzami” i za oceanem – na dobitkę, jest mocno niepewne, kontrowersyjne. Mocarstwo, które, póki co, poza zabezpieczonymi interesami żydowskimi, nie ma w tym regionie interesu geostrategicznego, w odróżnieniu do Zatoki Perskiej, Półwyspu Koreańskiego czy pograniczu hindusko-pakistańskiego. Stawianie w 100% na mocarstwo w totalnej kontrze do innego mocarstwa (Rosja:), także jest błędem (nawet skłócone mocarstwa, jak świat światem, ostatecznie musiały usiąść do jednego stołu), tym bardziej, że administrację Trumpa i samego prezydenta łączą jawne biznesy i niejawne kontakty prywatno-polityczne. Bratanie się z USA w kontrze do Niemiec i Francji – głównych graczy w Europie i UE, także jest głupotą polityczną. Trump jawnie wykorzystuje nas we własnych celach i rozgrywkach z Europejczykami, ale nie miejmy złudzeń, jak dojdzie do ocieplenia stosunków między nimi, to znów Polska zostanie rzucona jak niepotrzebna pacynka z syfem w relacjach z naturalnymi partnerami. Polska polityka zagraniczna jest nieprofesjonalna, w stanie, którą Sikorski określił jako petent robiący L(ł)askę Wielkiemu Bratu. Nawet małe Węgry rozgrywają swoją grę pomiędzy Putinem a UE, a my bez konceptu, bez finezji, amatorsko, bez … no po prostu w stanie laski nieuświęcającej. Żałosnym epilogiem tej polityki jest decyzja Trumpa.

    4. @Uec
      W paru rzeczach nie sposób się nie zgodzić. przede wszystkim ze stwierdzeniem „Polityką w ogóle, w tym zagraniczną, interesuję się hobbistycznie, i ja, amator…” z naciskiem na słowo „amator”. Co zresztą wynika z wpisu, co postaram się udowodnić.
      Zacznę od tego, że stwierdzenie „Mocarstwo [USA – dop. RZ], które, póki co, poza zabezpieczonymi interesami żydowskimi, nie ma w tym regionie [Europa Środkowo – Wschodnia – dop RZ] interesu geostrategicznego…” w zasadzie określa poziom dyskusji, tzn. kompletny brak rozeznania w temacie u mówiącego te słowa.
      Nie będę się mądrzył, ale proszę odsłuchać wykład dr Jacka Bartosiaka z czerwca tego roku (akurat wygłoszony we Wrocławiu). Podaję link:
      https://www.youtube.com/watch?v=C3xu1zimPVw
      Dwie godziny, które najprawdopodobniej kilkukrotnie rozszerzą zakres wiedzy o geopolityce u mojego szanownego dyskutanta.
      Twierdzenie, że nie można stawiać na mocarstwo bardzo oddalone, mimo pozoru rozsądku, jest w gruncie rzeczy… mało inteligentne. Nie tylko przykłady światowe – Izrael, Pakistan, Tajwan, Korea Płd czy Japonia opierają się na USA choć są oddalone od nich mniej więcej tyle co Polska. Ale parę krajów wciąż stawia na Rosję, itd. Ale nie w tym rzecz. Polska polityka nie może wejść w orbitę interesów ani rosyjskich, ani niemieckich, bo to skończyłoby się wasalizacją. Z czego zdaje sobie sprawę każdy, kto choć liznął geostrategii. Pozostaje wspieranie się kimś innym, najlepiej – bardzo silnym. Do wyboru są zatem dwie opcje – USA i Chiny. Decyzję o sojuszu z USA podejmowano, gdy Chiny nie były jeszcze graczem top w światowej lidze mocarstw polityczno – gospodarczych. Mocne wiązanie się z USA ma swoje plusy (a choćby wspólny interes stworzenia międzymorza) i minusy (wpływ lobby żydowskigo, chcącego z nas zrobić sobie źródło dochodów).
      I tak ogólnie – rozbawia mnie wcześniejsze nawoływanie do rozsądku, gdy przez wpis na który mam przyjemność odpowiadać, czuć jak padlinę wpływy TVN-u na sposób widzenia świata.

      Piszę TVN-u, gdyż mam nadzieję, że z drugiej strony internetowego łącza jest na tyle rozumu, by nie płacić za wchłanianą propagandę z Głosu Tel Awiwu.
      RZ

    5. Taki fajny / dający do myślenia twitt z dziś pracownika Głosu Szlachty ze Wzgórz Golan w Polsce:
      „Mam dwa wytłumaczenia odwołania wizyty #Trump w PL:

      – zakulisowy spór PL ze środowiskami żydowskimi
      – Trump uznał, że po szczycie G7 i awanturze o Grenlandię nie ma w Europie nic do roboty. Spotkał się z najważniejszymi politykami, więc nie ma sensu wracać dla @AndrzejDuda”.

      Panie Romanie – tam w stanach wiedzą, że wielu myśli jak Pan – nie ma alternatywy dla USA – w takiej sytuacji nasza karta przetargowa to NIC, a pomiatać nami można ile wlezie bo i tak jak na nas naplują będziemy udawać, że deszcz pada nieprawdaż?

      Po drugie – zdaje się, że To Pan pisał, że Trump nie jeździ do krajów gdzie nie ma biznesu?

      Polecam dzisiejsze artykuły w pisowskim organie czyli niezalezna.pl – tam to jest dopiero ekwilibrystyka umysłowa jak wytłumaczyć czytelnikom tą olewkę.

    6. Olewka oczywiście jest.
      Trump na spotkanie z Xi Jinpingiem, Putinem czy nawet koreańskim Kimem poleciałby w te pędy, nawet gdyby tornado zdewastowało pół Ameryki. Natomiast wybór Polska (która i tak zrobi, co Trampek zechce, gdyż PiS jest amerykańską agendą w Polsce) a wyborcy – okazał się dla pelikanów Kaczyńskiego przykrą niespodzianką.
      RZ

    7. @Redakcja, RZ – poza kilkoma mniej czy więcej zawoalowanymi insynuacjami o moich deficytach intelektualnych, niewiele argumentów zaprezentowanych przez Was przekonują i są wiedzą pewną. A już robienie mi zarzutu, że choć USA są oddalone tysiące kilometrów od Korei, Japonii, Tajwanu, Pakistanu i Izraela a są ich zabezpieczeniem i polisą, jest wielce chybione. Albowiem sam w powyższym poście wymieniłem te regiony jako objęte parasolem ochronnym. Jednak tu należy, przy każdym z tych krajów, postawić gwiazdkę i poniżej ją rozszerzyć. Dlaczego USA daje im tę ochronę i zabezpieczenie: bo a)posiadają atom i mogą same w sobie być destabilizatorem regionu a nawet destabilizatorem i zagrożeniem globalnym (Pakistan, Indie, Izrael), b), bo mają potężne wpływy w administracji USA, ba tworzą tę administrację i dodatkowo mają potężne przełożenie ekonomiczne ze względu na swoją diasporę (ponownie Izrael), c), bo są przedmurzem, bezpośrednim sąsiadem, posiadacza atomu (Korea Południowa, Tajwan, Japonia i ponownie Izrael), d), bo są potęgą gospodarczą (Japonia, Indie), e), które częściowo pokrywa się z c, bo są okiem na inne mocarstwo atomowe i doskonałą bazą dla własnego arsenału na wypadek konfliktu z mocarstwem atomowym/ekonomicznym (Japonia, Tajwan, Izrael).
      Przepraszam, ale gdzie w tym wszystkim Polska? Bo Rosja?, która (jak wspomniałem) ma bardzo dobre relacje (głównie te nieoficjalne i gospodarcze) z samym Trumpem i jego administracją? Ja wiem, że polityka zagraniczna nie sięga rządów Trumpa i będzie istnieć po nim (choć nie wiadomo jakie indywiduum wybiorą w kolejnych wyborach Amerykanie). Dlatego dzisiaj Polska powinna zniuansować swoją. A nie oddawać się bezgranicznie niczym Matce Boskiej Częstochowskiej. Moim zdaniem zaprezentowana alternatywa USA albo Chiny lub USA albo Niemcy/Rosja jest fałszywa. Bo tak jak w przypadku konfliktu regionalnego, gdzie jeden albo więcej mocarstw urośnie ponad miarę (Niemcy, Rosja), to ani USA ani inni europejscy alianci nas nie wspomogą (znamy to z historii), chyba, że ten konflikt dotknie także ich. My mamy dbać o równowagę i stabilizację w regionie, mamy być przewidywalni dla swoich partnerów i mocodawców co nie znaczy ,,na klęczkach” (patrz Węgry), grać na ,,kilku fortepianach”. Nie słyszałem, aby Waszyngton ani w osobie samego prezydenta czy też kogoś z jego administracji upominał i poniżał Seul, Tokio, Dżakartę czy Jerozolimę. Natomiast widziałem i słyszałem o takich zachowaniach wobec Warszawy, czy to w sprawie ustawy IPNowskiej, mienia żydowskiego, TVNu, a nawet ustaw o sądach powszechnych.Polska, się nie szanuje sama, to jak ma ją szanować Wielki Brat. Polska nie ma zniuansowanej polityki zagranicznej, nie gra na ,,kilku fortepianach”, brak elastyczności.
      Na koniec porównanie z życiem codziennym. Nasze partnerki, żony oceniają nasze zaangażowanie w związek również poprzez gesty oraz konkretne zachowania (kwiaty, kawiarnia, wspólne wyjście do kina, szacunek w relacjach). Przekładając na politykę, ja z tych zewnętrznych oznak często widzę afront (brak Obamy na pogrzebie Prezydenta Kaczyńskiego, Trumpa 01 września), publiczne połajanki (mienie, IPN, TVN etc), wieczne zwodzenie (wizy).
      Proszę na przyszłość, aby w przypadku braku argumentów bądź ich kruchości nie używać słów, fraz które mają mnie zdezawuować, to niegodne. Mnie to nie przeszkadza, ale dla części czytelników, tych mniej wyrobionych, stawia jedną ze stron dyskusji a priori w gorszym położeniu.
      Wracając na koniec do gestów przyjaźni. Niemcy wysyłają do nas najmocniejszą ekipę z kanclerz i prezydentem, Amerykanie? No cóż … sorry, znów ten klimat.

    8. @ Uec
      Jako rzekłem. Nie będą się wysilał, by zrobić coś, co lepsi ode mnie dawno już zrobili.
      Stąd była prośba o wysłuchanie wywiadu podanego w linku. Po treści posta do którego się odnoszę wnioskuję, że prośba nie została spełniona i odsłuchania wykładu nie było. A informacje o wspomnianej kwestii, czyli geostrategicznej obecności USA w naszym regionie oraz ich interesu wiele by w głowie mojego interlokutora rozjaśniły. Mimo, iż nie do końca zostały naświetlone obecne stosunki amerykańsko – niemieckie i nie podano w jakiej to nas stawia sytuacji.
      RZ

  2. Powinny być informacje o tym podczas meczu.

    Rozsyłajcie po znajomych ten artykuł. Niech nas będzie jak najwięcej. Tym bardziej, że tego dnia jest mecz i po meczu spokojnie można ze znajomymi pod gebelsowski konsulat koło placu Dominikańskigo podjechać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *