Jaki interes?

 To, że najistotniejszy obecnie protektor żydowski, amerykański prezydent Donald Trump, ma zmysł do robienia interesów wie każdy, kto otarł się o politykę. I że każdy swój ruch Trump ocenia z pozycji „ile na tym możemy zarobić, ile musimy włożyć, jakie jest ryzyko”.
No to teraz coś do przemyślenia, głównie dla pisowskich pelikanów.
Według mediów Trump zastanawiał się, czy podczas swojej kolejnej europejskiej podróży odwiedzić Danię. Powodem miała być duńska Grenlandia. A raczej surowce, jakie można na tej największej wyspie świata znaleźć. Trump wyrażał chęć zakupu wyspy.
Duńczycy stwierdzili, że Grenlandii sprzedawać nie zamierzają. Zatem Trump uznał, że do Danii jechać nie ma sensu.
Jeszcze raz, żeby chwycili ci, którzy nie załapali: Trump jeździ tam, gdzie może załatwić jakieś interesy. Nie ma żadnego interesu – nie ma odwiedzin. Po co ma jechać do Danii? Nie ma tam dobrych znajomych, interesu nie da się zrobić, to nie ma sensu jechać.
Teraz pytanie:
Co tak naprawdę chce osiągnąć Donald Trump podczas wizyty w Polsce? Tak, Polonia to dość liczna grupa wyborców w USA, a wybory w Stanach Zjednoczonych już za rok, ale to chyba nie jest ten najważniejszy powód odwiedzin Trumpa w Warszawie.
Pozostaje pytanie: jaki interes jest faktycznym powodem wizyty Trumpa. Czyj to interes, kto i ile ma na nim zarobić, oraz kto będzie płatnikiem.
Jak myślicie?
Roman Zieliński, fot. angora

komentarzy: 26

  1. Jednego nie ma w tym artykule. Stwierdzenia, że USA opłaca się silna Polska w tej części Europy, pomiędzy Niemcami a Rosją. Bo USA jest bardziej przeciwko Niemcom i Rosji niż wyciągająca pazury po nasze pieniądze. Wyobraźcie sobie co byłoby, gdyby wybory wygrała Hilarzyca Clinton, a u nas Bronisław (tfuu!) Komorowski.

  2. @michuchu
    Co do gustów w wyborze piwa nie mam zamiaru dyskutować, jak wiadomo z gustami się nie dyskutuje. Beck’sa piłem parokrotnie i nie przypominam sobie abym kiedykolwiek widział etykietę z tyłu butelki w języku hebrajskim. Z resztą na żadnym piwie; sytuacja mocno mnie zdziwiła, ponieważ swojego czasu pracowałem w takiej branży, gdzie wiadomym było, że dany towar eksportuje się wg regionów Europy, stosując na opakowaniach produktu analogicznie języki z danego regionu. Taki miks spotykam po raz pierwszy… A dwa w zeszłym tygodniu czekając w kolejce w jednym z urzędów, napotkałem pewną panią przechadzajaca z dumnie wywieszonym heksagramem na szyi… to tak jako ciekawostka w ramach wiedzy o szlachcie jerozolimskiej.

    1. Jak nic trafiłeś na koszernego browara i dlatego nie smakował. W dobie globalizacji jak nic trzeba czekać na miks hebrajsko-arabsko-czukocki.

  3. Taka sytuacja z dzisiaj, jak ktoś wyłapie będzie wiedział o co chodzi. Pojechałem z żonką na plaże obok mostu Milenijnego na browarka i przy okazji posiedzieć i miło spędzić czas. Pomijam fakt, że w barze były dostępne trzy marki browarów: zza wielkiej wody sikacz Miller, niemiecki Beck (też jałowy smak), i – rzecz jasna, poprawność polityczna we Wrocławiu musi być – jakiś sikacz ukraiński… Zdecydowałem się na Becka i poszedłem sobie klapnąć, żeby po kilku chwilach siedzenia i popijania piwa spojrzeć na tylna etykietę, na której były zawarte informację w trzech językach: polskim, bodajże słowackim (jakiś inny język zbliżony do polskiego) no i… w hebrajskim… Zdziwiłem się, że bo jak żyję już sporo lat na tym świecie, to po raz pierwszy piłem niemieckie piwo z etykietą m.in. w języku hebrajskim (w zasadzie najbardziej się ta czcionka wyróżniała, ze względu na rozmiar) z tyłu butelki… Po co poszczać towar do Europy Środkowo-wschodniej z etykietą w języku hebrajskim? Być może przesadzam, ale czy jest coś o czym jeszcze nie wiemy..?

    1. Akurat Beck’s to jedne z lepszych piw na świecie typu pils tak więc ta „jałowość” to raczej przyzwyczajenie do cukierkowych smaków tego do czego z czym jesteś oswojony. Jak dla mnie piwo ma mieć gorycz do skrętu mordy a % mają mniejsze znaczenie. Lecz o gustach się nie rozmawia a być może Tobie podchodzi coś w rodzaju Piasta. Jeden woli córkę a drugi teściową. Dlaczego taki tekst na etykiecie? Po prostu partia produktu leci na te trzy kraje a nalepka jedna. Kolejna partia poleci do Serbii, Bośni i Chorwacji, kolejna do Szwecji, Finlandii i Estonii. Proste.

  4. Bezradna „dobra zmiana” która próbuje powstać z kolan zapewne jest przed zrobieniem interesu życia. Oczywiście nie chodzi tu by załatwić coś dla większości, tylko załatwić coś dla siebie, a w tym przypadku to można nawet ustawić rodzinę i to kilka pokoleń w przód.
    Poza kiełbasą wyborczą typu 500+ i wynikającymi z tym problemami (budżet) ta władza ma dość wygodnie. W miastach dużych i małych rządzą raczej przeciwnicy od Trzaskowskiego i układu „kamieniczników” po opcję niemiecką we Wrocławiu czy układ gdański, kończąc na małych pipidówkach (do 10 tysi) jak w mojej okolicy gdzie nie zmiennie rządzi ta sama zgraja postkomuchów która tylko się farbuje od czasu do czasu. Władzunia mówi że nie ma wpływu na to co się dzieje w tych miastach bo to wina gospodarzy, więc np. w mojej okolicy w pipidówkach szkoły podstawowe to jakiś PRLowski skansen gdzie ni ma pieniędzy na nic, podobnie z resztą instytucji finansowanych z budżetu miasta.
    Jeśli chodzi (nie tylko to) np. o wybryki KODu, tęczowych i wszelkiej maści lewactwa to też są bezradni bo sądy. Sądy według nich są nie doi ruszenia bo trybunały, Unia, itd.
    Jeśli chodzi o media to wiadomo kapitał niemiecki (pogrozi Unia, Merkel) i amerykański, min Google czy Facebook (przywróci do porządku Mosbacher).
    Podobnie z działalnością korporacji czy dużych supermarketów.
    Jedynie co mogą to kiełbasa wyborcza i propaganda w TVP.

    1. Interesujący pierwszy artykuł i szczególnie dwa zdania:
      „W rankingu Bloomberga w 2018 roku Polska została zaliczona do najbardziej zadłużonych krajów rozwijających się na świecie. Zagraniczne zadłużenie (państwa i firm) przekracza u nas 50 proc. PKB.”
      „Np. polski dług publiczny to tylko 50 proc. PKB, a japoński – 250 proc. PKB. Ale ja wolałbym sytuację japońską niż polską, nie tylko dlatego, że w Japonii jest fantastyczny poziom rozwoju gospodarczego, ale dlatego, że dług japoński jest w rękach Japończyków, którzy są wielkim wierzycielem świata – podobnie jak Niemcy, Anglicy. A my jesteśmy siódmym co do wysokości długu zagranicznego dłużnikiem świata – podkreślał szef rządu, cytowany przez Polskę Agencję Prasową.”

      Problem w tym że w dzienniku o tym nie usłyszymy tylko o tym że procent rośnie i oceny, perspektywy rozwoju znakomite. A wygląda to tak że np. firma Kowalskiego ma bańkę długu w pewnym zagranicznym banku ale wierzyciel (ten bank) wystawia firmie Kowalskiego znakomite oceny i prognozy, i będzie to robił dopóki Kowalski będzie posłusznie spłacał dług i posłusznie wykonywał także polecenia tego banku.
      Teraz sobie wyobraźmy jakie oceny i prognozy wzrostu gospodarczego otrzymalibyśmy jakby obecna władzunia zaczęła spłacać żydowskie roszczenia. Założę się że bylibyśmy w samej czołówce, Goldman Sachs i Rotszyldowie załatwili by to wtedy na bank….

  5. „Najważniejsze aby do*ebać Rosji” – oto hasło PiSu. A co poza tym? Nic, a ich wyborcy łykają jak złoto. Honor wyborcy PiSu kosztuje 500 złotych. Warto czytać Sławomira Metzena:
    „Dzięki Onetowi wiemy, że wiceminister sprawiedliwości, a jednocześnie sędzia Łukasz Piebiak organizował internetową kampanię hejtu przeciwko innemu sędziemu – Krystianowi Markiewiczowi, prezesowi Iustiti. Piebiak nielegalnie przekazywał internetowej hejterce dane osobowe sędziego, takie jak prywatny telefon i adres, a także namiary na jego domniemaną kochankę i męża kochanki. Wszystko to w ramach walki o reformę sądów, polegającą na wymianie obecnych sędziów na sędziów wierzących w dobrą zmianę.
    Hejterka wykorzystywała dane do nękania Markiewicza oraz informowania o jego pogmatwanym życiu prywatnym dziennikarzy i innych sędziów.

    Jak sędzia, urzędnik i wiceminister sprawiedliwości dziękował hejterce za wysyłanie tysięcy maili i listów z informacjami na temat prywatnego życia sędziego Markiewicza?

    „Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę”. Tak, „dobrą zmianą” według tych ludzi jest wykorzystywanie państwowego stanowiska i danych objętych ochroną do niszczenia przeciwników politycznych. Przedsiębiorcy muszą wdrażać RODO, chuchać I dmuchać na dane osobowe, a wiceminister sprawiedliwości po prostu te dane komuś nielegalnie przekazuje, nie obawiając się żadnych konsekwencji.

    Dlatego zawsze powtarzam, że narażamy się na wielkie ryzyko przekazując państwu, czyli urzędnikom jakiekolwiek dane. Jeżeli wiceminister sprawiedliwości, a przy okazji sędzia, dopuszcza się przeprowadzenia takiej akcji, to jakie skrupuły może mieć urzędnik skarbowy? W czasach JPK oni wszystko o nas wiedzą. Nie ma już tajemnicy bankowej, państwo chce też mieć dostęp do stanu naszego zdrowia. Zaraz możemy się dowiedzieć, że urzędnicy skarbowi przeglądają historię kont bankowych i rejestry naszych faktur po to by atakować przeciwników politycznych. A może jeszcze dziennikarze dowiedzą się o receptach jaki dostajemy od lekarzy? O naszych zabiegach medycznych? Gdzie jest granica, której urzędnicy walczący dla załatwiających im pracę polityków, nie przekroczą?

    Przeciwnicy polityczni będą niszczeni na niespotykaną wcześniej skalę. Jedyną obroną jest zmiana funkcjonowania państwa. Musimy ograniczyć wiedzę i władzę urzędników i polityków. Inaczej to co spotkało sędziego Krystiana Markiewicza może spotkać każdego z nas.

    Cała ta „dobra zmiana” jest niezwykle plugawym zjawiskiem, tworzonym przez ludzi o nikczemnej kondycji moralnej. Rozumiem, że wielu ludzi popiera tę patologię, ponieważ PiS walczy z ludźmi równie podłymi. Ale to nie usprawiedliwia żołnierzy dobrej zmiany, tylko jest argumentem za tym, że należy odsunąć od polityki jednych i drugich. A w zasadzie to trzecich i czwartych też, bo goście z wirusem SLD i członkowie „zorganizowanej grupy przestępczej” z PSL lepsi nie są”.

    Amen.

  6. ,,Liczy chciwy Żyd i Niemiec
    Dziś po ile polska czystość;
    Kupi dusze, kupi ziemie
    I zostawi pośmiewisko…

    – Co nam hańba, gdy talary
    Mają lepszy kurs od wiary!
    Wymienimy na walutę
    Honor i pokutę!”

    1. Po pierwsze masz na myśli raczej 13 października, niż 23. A po drugie, nasz wybór, to:
      PiS – Polska zostanie opędzlowana żydom
      PO – Polska zostanie opędzlowana Niemcom
      Oni mogą wygrać. Ponadto masz możliwość oddania głosów na:
      Lewica – oznaczać będzie świat pedałów i umocnienie wpływów niemieckich (głównie), oraz wszelkich innych, zewnętrznych.

      Oni na pewno pozbierają podpisy by wystartować w całym kraju.
      Jest pytanie, komu jeszcze się to uda.

      Po drugie – bardzo przeceniasz wpływ Fana na rzeczywistość. Tu opisujemy zdarzenia, a że często są one dla nas niemiłe i niewygodne – cóż począć? Można tylko uwrażliwiać otoczenie. Co właśnie ma miejsce na naszych łamach.
      RZ

  7. Podajcie jakąś alternatywę z ruskimi,nie z USA nie, trzeba zejść na ziemię, alternatyw nie mamy, chciałbym żeby Polska była samowystarczalna niestety od 1945 do 2015(jeszcze do teraz) to inni nas dymali co gorsza mieliśmy takich przywódców i żydowskich i niemieckich (Mazowiecki ,Suchocka itd.) i Tuska jak i innych elektryków co wysprzedali nasze dobra, śmieci we wrocku wywozi Alba a,w Gdańsku Westerplatte jest zaniedbane szkoda że nie niemieckie

    1. Podpowiedź jest na Węgrzech. Polityka zagraniczna to nie szukanie zabezpieczenia za jednym dużym graczem, tylko umiejętne lawirowanie pomiędzy nimi. Tu nie ma przyjaźni – są tylko interesy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *