D-r-a-m-a-t

 Gdyby po losowaniu II rundy eliminacji Ligi Europy ktoś powiedział, że losy Lechii rozstrzygną się w dogrywce, pewnie wielu wzięłoby to rozwiązanie w ciemno.
Lechia ostatecznie wstydu nie przyniosła, ale odpadła i przyczyniła się do kojelnego pogorszenia statystyk polskiego futbolu.
Jest za to wstyd, choć jest awans. Kto? Oczywiście mistrzowie wszechświata i okolic. Teraz Legia (Legiunia, Legiunieczka) będzie nas kompromitować w meczu z Grekami.
Jest też w polskim wątku europejskich pucharów pewien element z wrocławskim akcentem w tle. Wiele śmiechu wzbudza wśród tzw. znawców postać Kamila Bilińskiego. No to… w barwach podrzędnej drużyny z Rygi wybił z głowy grę w Europie mistrzowi Polski. I zrobił to bardzo spektakularnie. W trzy minuty po wejściu na boisko strzelił Piastowi Gliwice gola decydującego o awansie Łotyszy.
Dramat polskiego futbolu pogłębia się. Jedynym elementem wyróżniającym pozytywnie polski futbol potrafią być kibice. Na zdjęciu – fani Lechii w Kopenhadze.
RZ, fot fb-so, lechia.net

zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 30

  1. Rozumiem antypatię do Legii , sam za nią najdelikatniej rzecz ujmując nie przepadam ,ale szydzenie z nich w kontekście sytuacji , że to obecnie jedyny polski klub , który ostał się nam w pucharach, jest moim zdaniem nie na miejscu. Poza tym mają kapitalne patriotyczne oprawy i niech je jak najdłużej pokazują Europie.

    1. Legia lub inne polskie kluby to na codzień rywale Śląska. Kolejne ich sukcesy w rozgrywkach europejskich to dla nich potencjał istotnego dodatkowego zarobku lub faktycznie taki właśnie zarobek, co oznacza, że taka Legia lub kiedyś Amica mogłyby w przypadku utrzymywania się w rozgrywkach europejskich dalej dystansować resztę ligi.
      Nie mam jakiegoś szczególnego „ale” do Legii, niemniej jednak – do boju Atromitos!

    2. Co do opraw kibiców L to można się zgodzić.Ale co do opraw telewizyjnych,dziennikarskich itp. to już szajby można dostać.Legia nawet z kibla wyłazi.Tacy milionerzy a blatują wszystko.Mistrza im odpuszczono bo się tvp machła i na całą Polske poszło jak robią wałek w Gdańsku.

  2. No nie było źle jak na napastnika KB w sumie w Śląsku 83 mecze 17 bramek ostatnie 20 spotkań w WKS jedna bramka. Napadziora powinni zostawić można było wiązać z nim przyszłość…. żartowałem a Reakcja chyba na serio.

    1. No widzisz, a ja żyję w przekonaniu, że w ostatnich 5 meczach w barwach WKS Biliński strzelił sześć goli. Ale widocznie coś mi się przyśniło.

    2. …przyznaję Ci rację ale jakbyśmy liczyli sparingi i wszystkie rozgrywki to wyszło dużo więcej… bramek PS To super że gość z Brochowa… ciężkie granie heavy metal itd ale

    3. Mario67 ma całkowitą rację.Socha też wczoraj strzelił ,ale przynajmniej samobója dla Miedzianki…Nie wiem po co to promowanie juniorów po 30stce na Fanie.

    4. To nie „promowanie juniorów po 30-tce”, lecz pokazywanie na fatalną politykę kadrową prowadzoną w naszym klubie przez lata.
      RZ

    5. @Roman. Ale te bramki to strzelał, w grupie leszczy, kiedy kończył mu się kontrakt…Zawsze dla mnie Biliński był zagadką. W Śląsku strzelał niezbyt często, ale jak już strzelał, to były to zazwyczaj piękne bramki. Regularnie zaczął strzelać, jak wyżej wspomniałem, gdy ważyły się losy nowego kontraktu. W Płocku też się nie odnalazł, ale w krajach bałtyckich jego forma strzelecka jest zadziwiająco wysoka. Strzelał na Litwie, teraz wybił z głowy Piastowi dalszą grę w pucharach ( czy w innych meczach obecnego sezonu też decyduje o losach swojej drużyny, to nie wiem, nie chce mi się tego sprawdzać). Nie mam nic do gościa i chciałbym, żeby był zawodnikiem Śląska, choćby dlatego, że to rodowity Wrocławianin. Napastnika rozlicza się z bramek i z kreowania sytuacji bramkowych innym zawodnikom, a tym on, niestety, nie przekonywał do swojej osoby.

    6. Przyjmuję ten argument. Pod jednym wszakże warunkiem. Podaj napastnika, który Cię przekonał. Tak z ostatniego ćwierćwiecza.
      Tu podpowiedź: Marco Paixao i Robak, choć obaj również mają swoich „miłośników”
      RZ

    7. No cóż, ja też się nad nim i innymi „exgwiazdami” zastanawiałem i doszedłem do wniosku (oczywistego) napastnik (nawet Piątek i Lewy) mogą błyszczeć, dać wiele drużynie, gdy drużyna jest dobrze zorganizowana, utrzymuje dyscyplinę i realizuje założenia taktyczne w meczu – gdy ma dobrą 8, porządną 1, szybkie ofensywne skrzydła i dobrych defensywnych pomocników – w skrócie sam jeden napastnik g….o zdziała, gdy reszta się opier…la. Wystarczy spojrzeć na tyranie Robaka, z którego nic nie wychodziło, gdy reszcie brakowało motywacji i umiejętności, przykład Marco to samo oraz najnowszy przykład dobrych napastników (z tym nie ma dyskusji) w poLegłej, gdy reszta jest chaosem i organizacja gry zupełnie nie funkcjonuje. Lewy pokazał swe umiejętności najlepiej w klubach, gdzie partnerują mu na boisku zawodnicy tej samej i wyższej klasy, co on sam, a słabe występy miał w reprezentacji, gdy ta reprezentacja opierała się na zawodnikach w słabej formie. Reasumując, to co pisałem wcześniej być może Lavicka zna się na fachu i szlifuje (wbija do głów) zawodnikom organizację gry, taktykę meczową, następnie od tyłu (od obrony) buduje zespół, z naciskiem, że każdy zawodnik ma próbować strzelać (grać ofensywnie) i każdy ma bronić. Czyż dzięki takiej filozofii Śląsk za Lenczyka nie punktował ? Lavicka przy tym ma chyba lepszy charakter i kontakt z trybuną oraz szatnią.

    8. Z ostatniego ćwierćwiecza powiadasz… to proszę moim zdaniem Tomasz Moskal wychowanek Pafawagu na pewno lepsze statystyki i supersnajper dalej we Wrocławiu oldboje.

    9. Osobiście Tomka znam i lubię. Bardzo podobał mi się jego debiut. Ale… czy był dobrym napastnikeim… niech to może ocenią inni Czytelnicy Fana. Podjerzewam, że będzie sporo krytycznych uwag.
      RZ

  3. Oby nie było tak że Legia będzie chciała zatrzeć „złe wrażenie” w meczu z Ślaskiem !!! Chociaż bieganie po sztucznej nawierzchni robi swoje , i z stawami i mięśniami , to zmobilizują się podwójnie na ten mecz.

    1. Legia może sobie chcieć to raz. Dwa, że wynik meczu ze Śląskiem jest dla Legii sprawą trzeciorzędną bo dla nich celem jest awans do grupy w LE.
      Nie ma lepszego terminu na ten mecz.

  4. Cóż, nawet nie ma jak tego komentować – jest jak zwykle. Zastanawiające, że (wspomniała o tym redakcja) dobili polskie drużyny polscy gracze – czyżby przeciętny napastnik (Biliński) w drużynie o dobrej organizacji gry mógł błyszczeć ? Czy za tym działania Lavicki (a wcześniej podobne Lenczyka) budowy obronnej formacji i naciski na dobrą organizację przede wszystkim oraz pracę z tymi, którzy są, zamiast transferów „gwiazdeczek” ma sens i jest tym, co odróżnia nasze porażki w LE, od zwycięstw drużyn bez gwiazd i z piłkarskich raczej nizin (no bo Gibraltar, Łotwa, itp. to nie potęgi), tak się zastanawiam ? Na marginesie, szkoda, że poLegła nie zagra z Dunajska Streda, ale z Atromitosem Ateny to będzie ich ostatni mecz w LE (niestety, bo jednak zbyt szybko kończą polskie zespoły te rozgrywki).

    1. Za to wy kończycie grę w pucharach w eliminacjach do eliminacji przegrywając z takimi potęgami jak Dudelange. Albo ledwo ogrywacie drużyny z Gibraltaru. To co wczoraj jako mistrzowie wszechświata i okolic pokazaliście w Kuopio to był jawny sabotaż i tak już beznadziejnej polskiej piłki kopanej. Zatem zastanów się kto przynosi większy wstyd? My czy wy?

    2. Nie przywykłeś?
      Legiunia jest najlepsza ze wszystkich i ze wszystkiego, co tylko innego. Jakżeby o takim cudzie nie pisać peanów?

  5. Najczęstsze obrazki ‚la ekstraklasa:
    -brak kondycji (to pewnie przez ten rytm ciągłego grania cały rok środa-sobota) -ślizganie się w kluczowych momentach (widocznie żel kapie z fryzurki na korki)
    -łapanie się za głowę (gdy piłka zamiast trafić do siatki ,trafia babę z siatką na najwyższych sektorach)

    1. Tak, ten Biliński, który jako napastnik trochę bramek dla Ślaska (i nie tylko) nastrzelał, ale był ponoć wiele gorszy od jakichś przybłęd.

  6. Całe szczęście że Legia (Legiunia, Legiunieczka) nie grała w tych dwóch rundach z rywalami pokroju Broendby bo pachniało by dwucyfrówką. Legia (Legiunia, Legiunieczka) gra totalny piach i tylko swoim występom sprzed lat może się przeciskać przed pierwsze rundy bo gra z amatorami lub półamatorami. Z polskich drużyn jedynie Lechia grała w piłkę ale w dogrywce wyglądali fizycznie tak słabo jakby to był ich 30 mecz w sezonie w tym 10 z dogrywką. Pozostaje liczyć że Legia (Legiunia, Legiunieczka) pyknie jeszcze jakimś cudem Greków (4 drużyna ligi więc raczej nie jest potęgą) i nabije trochę punktów dla polskich drużyn. Swoją drogą obserwacja polskich drużyn w Europie nasuwa wniosek że im trudniejszy rywal tym polski klub gra ładniej dla oka. Z kelnerami ostatni łomot to 9:0 Legii z mistrzem Finlandii w dwumeczu w 2017. A skoro z zespołem słabszym z Finlandii ledwo przeciskają 1:0 w dwumeczu to widać albo regres polskiej piłki albo progres fińskiej. Jak tylko Legia odpadnie to znowu zacznie się coroczna dyskusja że potrzeba zmian, większego szkolenia, braku zagranicznego szrotu, koncentracji, taktyki. Ale od września kiedy Europa gra na poważnie my o tym zapomnimy i będziemy emocjonować się losowaniem…. to znaczy walką o puchary w naszej top lidze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *