2=6

 Śląsk wygrał inauguracyjny mecz sezonu 2019/20. Czyli zaczął tak, jak przed rokiem od zdobycia kompletu punktów.
Cieszmy się trzecią pozycją w tabeli, bo nie wiadomo, kiedy jeszcze dane nam będzie radować się z równie wysokiej.
O co będzie grał Śląsk w nowym sezonie – w sumie nie wiadomo. To żadna rewelacja, tak dzieje się od lat, po prostu nikt przed drużyną nie stawia żadnego celu z osiągnięcia którego zawodnicy oraz trener byliby rozliczani.
Ale okazuje się, że nie tylko w Śląsku „zapomniano” o przedsezonowych założeniach. U innych jest podobnie. Na przykład próbowaliśmy się dowiedzieć o co ma grać zespół, który został już pokonany, czyli Wisła Kraków. I co? I wyszło na to samo, co jest we Wrocławiu, czyli nikt niczego nie konkretyzuje. Tak w domyśle wisi „ma być górna ósemka”, jednak nikt rozsądny na samym początku sezonu nie będzie mówił niczego innego. Sugerowane „obiektywne trudności” już teraz stanowią w Krakowie usprawiedliwienie dla ewentualnych niepowodzeń.
Czemu się rozwodzimy nad Wisłą? Z tej prostej przyczyny, że nie mamy pojęcia z kim tak naprawdę Śląsk wygrał. Czy w pokonanym polu zostawiony został typowy, ligowy średniak, czy futbolowy leszcz? No właśnie tego nie wiadomo.
Dwójka to szóstka
Wiadomo natomiast, że kolejny przeciwnik WKS-u, czyli Piast Gliwice, jest w środku sezonu. No, może z tym środkiem to delikatna przesada, ale to, co dla Śląska będzie dopiero rozbiegiem, czyli drugie spotkanie w sezonie, to dla Piasta będzie szóstym meczem jesieni. Już zaliczyli mistrzowskie baty od BATE w Lidze Mistrzów (dwa pojedynki), bez sensu dość poważnie potraktowali Superpuchar, który też przegrali, nie najlepiej zainaugurowali rozgrywki ligowe (remis u siebie z Amiką Poznań), jutro (czwartek 25 lipca) zagrają w Lidze Europy z Łotyszami z Rygi, co będzie ich piątym spotkaniem. I w swoim szóstym meczu po raz drugi wyjadą poza Gliwice. Tym razem do Wrocławia.
Co ważne, Piast wszystkie dotychczasowe spotkania rozegrał systemem środa – niedziela – środa. Na czerwoną kartkę Huka nie ma co patrzeć, to zawodnik drugiego planu. Ale inni gracze już „mogą czuć sezon w nogach”.
Mecz Śląsk – Piast początkowo był planowany na sobotę, lecz z uwagi na błyskawiczne „przesunięcie” Piasta ze środowych terminów Ligi Mistrzów na czwartkowe Ligi Europy, spotkanie zostało zmienione na niedzielę. Zatem spotkanie odbędzie się w niedzielę 28 lipca o godzinie 17:30.
RZ, Andrzej P, fot. arch.

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 25

  1. Termin doskonały (choć pewnie innego nie było ze względu na grę Piasta w pucharach), biorąc pod uwagę, że w tym samym czasie jeżdżą żużlowcy – obawiam się, że mecz Śląska może stracić ze 2 – 3 tys. potencjalnych widzów…

  2. W niedzielę wszyscy zainteresowani będą mogli przekonać się poziomem zainteresowania Wrocławia i okolic Śląskiem. Będziemy mogli porównać dwa miejskie stadiony, frekwencję bezwzględną oraz tą w zestawieniu z pojemnością stadionu i oddającą atmosferę widowiska. Żadne wakacje, godzina, dzień tygodnia czy wysoka temperatura raz jeden nie będzie już wymówką.
    Parę postów niżej padło pytanie o liczbę sprzedanych biletów. Paranoją jest to, że ludzie mieniący się fanatykami nie kupują karnetów na cały sezon co przy ich cenie powinno być czynnikiem decydującym.

  3. Czy Redakcja coś wie, na temat tej przyszłej „10” – wywiad ze Sztylką dla gol24.pl:
    „Zamiast zajmować się przegraną z góry sprawą Tailsona, dyrektor sportowy Śląska ostro pracuje nad ostatnim letnim transferem do klubu. Jak nieoficjalnie udało nam się ustalić, Śląsk finalizuje rozmowy z zagranicznym rozgrywającym. Ma to być „dziesiątka”, która podniesie jakość w zespole i szybko stanie się podstawowym zawodnikiem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to piłkarz ten podpisze przy Oporowskiej kontrakt w przeciągu jednego lub dwóch dni.”

  4. W Polin sport, jak polityka. Przed sezonem rozgrywek nikomu nie postawiono żadnych celów – no wiadomo górna 8 w sporcie, a 5% w polityce. Dlaczego ? Skąd taka stagnacja ? To proste stabilny, podzielony, osłabiony, zmanipulowany…wykastrowany naród jest łatwy do utrzymania w ryzach. Żadnego bojowego, walecznego nastawienia w ludziach, bo może dojść do wybuchu – rewolucji, a nad tym się nie da zapanować, trudno kierować żywiołem zwłaszcza nieprzewidywalnym – ludzkim. Ktoś powie, że odpłynąłem za daleko, ale ja miałem po prostu czas, by spojrzeć z daleka, bardzo daleka na kraj ukochany i przebudziłem się…ujrzałem zastygły od lat schemat kontrolowany przez nich, wciąż tych samych. Spójrzcie na Śląsk – władze nowe/stare, sytuacja z transferami nowa/stara, strategia nowa/stara…a tak jest w innych klubach też, w całym Polin w każdej dziedzinie tak jest. Gdzie podział się nasz waleczny styl kibicowania, gdzie Ludzie Zasad i Honoru (spójrzcie na czarnoobleczonych kumatych – farsa), a inne ekipy to samo dragbiznesmeni i sekstematyczne oprawy na zmianę z populistycznym patriotyzmem (za którym prócz lansu na koszulkach nic już nie stoi, żadna wartość, ani przekaz na dłużej wpływający na kogokolwiek). Nas starych powoli już nie ma, a młode pokolenie od sportu, przez życie codzienne, na polityce kończąc to tylko grupa krzykaczy impotentów i kastratów…żadnych konkretnych działań, żadnych efektów, żadnego sensu, kierunku, celu, osiągnięć… Żal i frustracja egzystencjalna. Czas się obudzić – wskażmy cel Śląskowi, wskażmy czego chcemy od życia, czego żądamy do polityków – wiedzmy, jaki chcemy Śląsk na boisku i trybunach oraz jakiej chcemy Ojczyzny w środowisku krajowym i na arenie międzynarodowej. Obudźmy się do życia.

    1. Wież ze ja to samo przeżywam Mam 60 lat a na Śląsk chodziłem od 14 roku W twoim wpisie ty piszesz polin , to ciebie dyskryminuje Pisz Polska i do przodu ! Śląsk jak za Sztylki wyjdzie to OK ale Pawłowski powiedział prawdę Akademi nie ma Za co on burze pieniądze ? Za to samo co sprzedali mecz z Borusia M ? Skandal . Sztylka tez jest w układach . Śląsk ? Kogo to obchodzi ! Ważna wypłata A kibole będą śpiewać Ukochany ……

  5. Abstrahując od aspiracji, bo takowych w tym sezonie sporo klubów nie ma (wspomniana Wisła, Arka, czy Orlen), tego sezonowa „walka o spadek” może być tragiczna w skutkach, bo lecą aż 3 kluby.
    Co do naszej kadry – nie ma co się łudzić. Jedynym potencjalnym dobrym napastnikiem wydaje się być niedoświadczony Samiec-Talar. Reszty szkoda komentować. Tak to jest jak odpowiedzialność za transfery ponosi nikt. Wśród świeżaków pozytywów można jedynie doszukać się u Stigleca i Płachety (pewnie wytrzymają tu max rok). Sądzę, że z pozostałych jedynie Pich i Mario nas nie zawiodą, bo jak dotąd nie zawodzili. To będzie bardzo trudny sezon. Tak się kończy klubowa piłka za publiczny hajs.

  6. Pomyliliscie się co do Huka. Skąd te wnioski? Huk to człowiek który wciąga nosem zarówno Koruna jak i Czerwińskiego. Człowiek jest jednym z niewielu potrafiących grać w piłkę środkowych obrońców. Ostatnim takim w Polskiej lidze był Walukiewicz. I jeszcze mniej na temat….Z Pogoni ma odejść Buksa…szkoda dla Polskiej ligi. Chłopak zajdzie daleeeeeko. Gdyby chwilę doczekał to trafiłby na bank do lepszego klubu. Gdyby nie kontuzje to dawno by go już w Polsce nie było.

    1. Może w Twoich oczach jest lepszy, ale w oczach obecnego trenera już nie. Inaczej by go wystawił w spotkaniach z BATE.

    2. W oczach Fornalika rownież(poczetyajcie w wywiadach). Podpowiem tylko, że pozycja stopera to nie pozycja napastnika.

    3. Nie wiem co on mówi, ale widzę, co robi. Gdyby Huk był taki dobry, wówczas by grał w tych najważniejszych meczach.
      Nie gra, więc albo w jego oczach taki dobry nie jest, albo miał jakieś niedyspozycję. A to oznacza, że przynajmniej obecnie jest graczem drugoplanowym.

    1. Powtórka, bo to już raz było odpisane:
      Nikt nie powiedział co będzie, jeśli tej pierwszej ósemki nie będzie. A to oznacza, że mówili to, co wszyscy chcą usłyszeć, a jeśli się nie uda, „no to trudno, coś nie wyszło”.
      RZ

    2. A co mieliby powiedzieć ? Źe jak nie będzie 8semki to piłkarze nie dostaną zapłaty ? Przewcież nic nie można im zrobić to po co mają nawijać farmazony

    3. do efc – nie prawda, że nic nie można im zrobić – jeśli wszyscy uwierzą w taką narrację, to po h..j oni grają, a my kibicujemy ? Można, wszystko – zwolnić trenera, zwolnić dyrektorów, posadzić zawodnika, przesunąć do klubu kokosa, znaleźć zmiennika itd. W każdej normalnej instytucji (firma, drużyna, państwo) jest cel, plan na jego osiągnięcia, plan awaryjny, cel zastępczy, gdy cel maks zawiedzie, oraz czas na rozliczenia, wskazanie odpowiedzialności każdego za coś i potem rozliczenie. Koniec z pier…nym myśleniem komunistycznym „wszyscy odpowiadają za wszystko, więc nikt za nic”, koniec pier…nej anarchii i kastracji w działaniu „nie da się… nic nie można… ” Proste pytanie zatrudniasz ludzi, a oni zamiast pracować i zysków w firmie piją, to ty mówisz – ok, nic nie mogę zrobić, bo nie ma ludzi na rynku pracy… niech piją, a ja im będę płacił” – już minął system, że jedni udawali, że płacą, a inni udawali, że robią. Koniec naszego przyzwolenia na taki styl. Wprost zapytać Redakcja Fana, jak macie kontakt to slasknet itp. prezesa, trenera, kapitana drużyny – Jaki cel jest na ten sezon ? Kto odpowiada za co ? Czy zawodnicy są świadomi konsekwencji i czy takowe będą wyciągane wobec – piłkarzy, trenera, dyrektorów szkolenia, skautingu, akademii, marketingu… prezesa – ? W trakcie półsezonowej przerwy – zażądać rozliczeń i patrzeć, czy zostały wdrożone systemy odpowiedzialności – naciskać, a nie jęczeć, że się nic nie da!!! Śląsk to My – Ludzie Zasad i Honoru – a nie najemne kopacze, urzędasy, cwaniaki itd. ! Nie da się – to poczytaj co zrobili kibice Hajduka Split po kompromitacji w LE z Gzira z Malty i odpadnięciu Hajduka z LE – a potem powiedz, że się nie da.

    1. Na B jakiś dramat. Kilkaset biletów poszło. Zamiast kupić szybciej to znowu będą fochy, że szlachta w kolejce do kas w niedziele przed meczem musi stać. Kupno biletu to 3 minuty. Mobilizacja.

  7. Ludzie WKSu (zawodnicy, zarząd) zadeklarowali dosyć defensywnie, że naszym celem jest pierwsza ósemka. A co mieli zadeklarować, że pierwsza trójka? Nie ten stopień rozwoju i budowy drużyny i sanacji w domenie zarządzania. Bez przesady. Już Probierz rok temu deklarował walkę o mistrza, a na półmetku była walka o … uniknięcie miana i miejsca czerwonej latarni. Chociaż w naszej lidze nic nie wiadomo. Nagle Piast 14 w sezonie 2017/2018 zostaje po roku mistrzem. Głodna sukcesu i mierząca wysoko Amika nie łapie się na puchary i rozgrywa siermiężny sezon. Wracając na nasze podwórko, to mówiąc filozoficznie: wiem, że … nic nie wiem. Może zatem w tym sezonie pora na pozytywny ,,zaskok” przez Śląsk? Chciałoby się powiedzieć, że może być dobrze, bo sparingi do przodu, kadra w miarę zbilansowana (poza napadem, ale za Lenczyka też go nie było, a efekty mniam mniam), pierwsze koty za płoty także na plus. Ale już rok a nawet dwa lata temu miało być dobrze. Kosecki, Robak, odświeżeni Czesi, później Mączyński, Pers.i kto tam jeszcze. Na ławce osławiony Jasiu Urban na przemian z legendą Tadeuszem. i co? No pudło. Dramatyczna walka o utrzymanie. Dlaczego tym razem ma być inaczej?
    Bo po pierwsze, różnicę robi trener. Mówcie co chcecie, patrzę na jego pracę – podskórnie, intuicyjnie mu ufam. Mówię Lavicka, myślę kompetentny trener, a nie pozorant.
    Bo po drugie, w bramce nie musi być gorzej jak za Słowika, a wszak to golkiper był zawodnikiem poprzedniego sezonu w Śląsku. Bo po trzecie, defensywa w końcu składa się z ludzi, dla których to naturalne środowisko a nie eksperyment. Dino, Hołownia, Golla, Broź, Danek, Pawelec, w odwodzie Hiszpan i inni, jeżeli będą dobrze zestawieni, w wysokiej formie, to mogą stać się formacją trwałą, pewną i blokadą trudną do przejścia, a dodatkowo kreującą grę.
    Bo po czwarte, środek pola, w tym skrzydła jest mieszaniną rutyny i doświadczenia (Chrapek, Mąka, Pich – choć ten pod nieobecność Radeckiego ma być powieszony pod napad) z okrzepniętą w zeszłym sezonie młodością (Gąska, Łabojko, Radecki). Bo po piąte Płacheta (wydaje się strzałem w dychę), Cholewiak, Musonda, bo każdy z tych grajków, może wnieść dużo wiatru i odrobinę (w przypadku Płachety nawet więcej niż odrobinę) jakości.
    Natomiast dlaczego może się nie powieść? Bo obecny zarząd okaże się powieleniem poprzednich, bo zwali się na WKS plaga kontuzji, bo po słabszym okresie, nerwy nie wytrzymają i zwolnią trenera, bo nie zmontowano u nas choćby 1/3 zawodnika do napadu.
    Zobaczymy który człon powyższej alternatywy się ziści w bieżącym sezonie. Ja wiem, że … nic nie wiem. Ale wiara, niepoprawna i być może złudna, jak co roku wybucha z wielkim impetem.
    Natomiast fakt, że w Wiśle nie deklarują celów na ten sezon, to nie dziwota. Myślę, że ich jedynym celem jest przetrwanie. Wisła może zająć zarówno mocne 7-8 miejsce, ale jak układanka, nader krucha w konstrukcji, posypie się, to równie dobrze może i 16. Może wygrać pojedynczy mecz z Legią czy Amiką, a przegrać z Rakowem czy Płockiem.
    Ojciec wierzy w pomyślne wiatry dla Białej Gwiazdy (niepoprawny góral, tego się nie wypleni), mi z sentymentu byłoby żal również nie obejrzeć na Reymonta meczu ekstarklapy Wisła vs Śląsk. Co innego ,,wokaliści” z wiślackiego młyna do niedawna wierni i kochający braci z Wrocławia i Gdańska. No cóż, niejednemu zawróciła w głowie Ziemia Obiecana (Łódź) i czarne złoto (Chorzów).

    1. „zadeklarowali dosyć defensywnie, że naszym celem jest pierwsza ósemka.”
      Nikt nie powiedział co będzie, jeśli tej pierwszej ósemki nie będzie. A to oznacza, że mówili to, co wszyscy chcą usłyszeć, a jeśli się nie uda, „no to trudno, coś nie wyszło”.
      RZ

  8. „Śląsk wygrał inauguracyjny mecz sezonu 2019/20. Czyli zaczął tak, jak przed rokiem od zdobycia kompletu punktów” i podobnie jak przed rokiem zdobył je z krakowskim klubem.
    Niezrozumiała jest krytyka pod adresem zbytniego zaangażowania się piłkarzy Piasta w mecz o Superpuchar (choć moim zdaniem było odwrotnie). W artykule z 8.VII.br pojawiła się krytyka meczów o Superpuchar i głównym zarzutem jaki jest wysuwany to to, że kluby się w te mecze nie angażują… Błędne koło. O tyle dziwna jest krytyka postawy piłkarzy Piasta, że na łamach Fan Śląska zwykle krytyce poddawani są piłkarze, którzy właśnie niedostatecznym zaangażowaniem robią kibiców „w konia”. Ci ostatni meczu w Gliwicach nie olali.

    1. Wrażenie moje. Może się mylę:
      Piast (choćby patrząc na skład wyjściowy) do meczu o Superpuchar podszedł „na luzie”. Ale gdy wynik zaczął być kompromitujący, zaczęli grać na poważnie. Nawet – bardzo poważnie.
      Albo – albo. Tak jak wyszło, to już kompletnie bez sensu.
      Superpuchar był rozegrany dokładnie pomiędzy meczami w eliminacjach do LM. Jaki ten występ miał wpływ na ostateczny wynik rywalizacji – nie mam pojęcia, nie da się tego sprawdzić co by było, gdyby Piast zagrał w SP ewidentnie drugim składem i z góry olał to trofeum. Być może teraz graliby z Rosenborgiem o zupełnie inną stawkę niż przyjdzie im się jutro zmierzyć z Rygą.
      Oczywiście – najlepiej byłoby, gdyby grali pierwszym składem na pełnej k… we wszystkich meczach, ale realia to chyba wszyscy znamy.
      RZ

  9. Chciałbym zauważyć że przed naszym niedzielnym meczem z Piastem, dzień wcześniej w Legnicy miejscowa Miedzianka zagra z Odrą Opole. Na ten mecz jest ciśnienie i mobilizacja zarówno w Opolu jak i w Lubinie. Zapowiada się ciekawy pojedynek zarówno na boisku jak i na trybunach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *