Historia głupich pomysłów

 Mamy w piłce światowej i w naszej, krajowej, wiele głupich czy wręcz kretyńskich pomysłów. Część z nich wynika z pazerności i przekłada się na organizowanie meczów, które z złożenia mają przynosić dochody, a są jedynie śmiesznymi pomysłami nie wzbudzającymi zainteresowania.
Przykładów można mnożyć na pęczki. Na szczeblu międzynarodowym takim niewypałem były próby konfrontowania najlepszych drużyn Europy i Ameryki Południowej. Z czasem przekształciło się w równie słaby pomysł zrobienia interkontynentalnego turnieju zespołów najlepszych na swoich kontynentach, co także nie wzbudza zainteresowania i jest imprezą bez wielkich perspektyw.
Na poziomie europejskim śmieszna jest nowa inicjatywa pod szumną nazwą Liga Narodów, której nikt nie rokuje przyszłości. Ale już zdążono się wycofać z kilku innych, nietrafionych pomysłów jak choćby dwuetapowej gry w grupach Ligi Mistrzów. Mało kto pamięta, ale przez parę lat po wyjściu z grupy wchodziło się do… następnej grupy, co spowodowało tak drastyczne obniżenie zainteresowania, że w efekcie szybko czuli na wpływy finansowe decydenci europejskiego futbolu powrócili do jednej grupy i rozgrywek pucharowych w dalszej części edycji.
Polskie pomysły na nieudaczność
W rodzimej piłce mieliśmy do czynienia z kompletnie nieudanym eksperymentem Pucharu Ligi. Nie sprawdził się dwukrotnie, po raz pierwszy w latach 70-tych ubiegłego wieku, po raz drugi przed dekadą. Jedynym fajnym dla nas elementem tego eksperymentu jest fakt, że ostatnią edycję nieistotnego pucharu wygrał Śląsk.
O próbach zarobienia kasy na pseudopucharach wiemy we Wrocławiu aż nadto. Wystarczy sobie przypomnieć rozgrywki nieudanej imprezy międzynarodowej pod nazwą Polish Masters latem 2012 roku. Z założenia miała to być impreza cykliczna, skończyło się na pierwszej edycji. Nie tylko nie przyniósł ten „genialny pomysł” z sobą niczego (finansowo, organizacyjnie, rozpoznawalności marki „Śląsk”, ani marki ”Wrocław”), to jeszcze kolidował z przygotowaniami do startu WKS-u w eliminacjach do Ligi Mistrzów, co miało fatalne przełożenie na klub.
Superpuchar
Jednym z poronionych w polskich warunkach pomysłów jest rozgrywanie meczu o tzw. Superpuchar. Dowodem na bezsens tych rozgrywek jest fakt, jak do samego Superpucharu podchodzą kluby mające w nim wystartować. Mieliśmy już jaja takie, że za pojedynki o Superpuchar uznawano zwykłe mecze ligowe, którym nadawano dodatkową rangę (2004). Kiedy indziej kluby odmawiały udziału w tych rozgrywkach (Groclin w roku 2007). Nad zwiększeniem kompromitacji zawisł fakt, że w miejsce Groclinu wytypowano Koronę Kielce, która również odmówiła występu. Innym razem z Superpucharu rezygnowali organizatorzy – w 2011 roku miał się odbyć mecz Legia – Wisła Kraków, ale najpierw mecz przesunięto na luty 2012, a następnie imprezę odwołano na szczeblu ministerialnym.
O „Superpucharach”, które się nie odbyły można napisać serię sensacyjnych artykułów.
Jak odmawiają same zainteresowanie kluby albo organizatorzy, to co się dziwić kibicom. W 2012 roku mecz Legia – Śląsk na Łazienkowskiej odbył się przy pustych trybunach przy bojkocie imprezy przez fanów obu zespołów.
Obecnie pojedynek o Superpuchar traktowany jest przez kluby jako przykry obowiązek, a jedyną jego zaletą jest fakt, że na tydzień przed ligą można zagrać spotkanie sparingowe z silnym rywalem. Trochę poważniej traktują to spotkanie sympatycy zainteresowanych zespołów.
Te niewiele znaczące rozgrywki mają dla nas dwa pozytywne elementy. Są nimi dwa trofea Śląska, pierwszy w roku 1987 (rywal – Górnik Zabrze), drugi w 2012 (wspomniany mecz z Legią). Rangę trofeum próbuje się ostatnimi laty ratować tym, że mecz jest rozgrywany nie na neutralnym stadionie, lecz na obiekcie jednego z zainteresowanych klubów (ostatnio mistrza Polski), co podnosi frekwencję, a to – prestiż rozgrywek. Jednak nie zmienia to faktu, że mecze o superpuchar wciąż stanowią piąte, niechciane koło u wozu polskiego futbolu.
Roman Zieliński, AP, fot. arch – tu na zdjęciu Puchar Polski – przez wiele lat jedynym meczem tych rozgrywek, który miał odpowiedną rangę był finał. Obecnie PP jest uważany za poważne rozgrywki mniej więcej od ćwierćfinału.

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 8

  1. Romek teraz jest czas na dobry pomysł. Trzeba przekonstruować stronę internetową „Fan ŚLąsk” tak, żeby filmy nie miały linków do You Tube i były od lewaków niezależne. Filmy musza otwierać się ze strony FS… bezposrednio. Trzeba strone tak skonstruować, żeby na forum mozna było wrzucac zdjęcia i ikony. Proponowałbym na stronie kosztem „kącików” miejsce na reklamy zwykłe oraz na antyreklamy…. ” Czytelnicy fana” nie chodzą:
    1. Na występy Stuhra, Jandy, Ostaszewskiej, Rusin…. i innych
    2. Na filmy:……Pokłosie, Ida i inne gnioty
    3. Nie kupujemy w IKEA,
    4. Nie kupujemy Izraelskich grejfrutów, kawy MK Caffe… proszków Ariel….i innych
    5. Wspieramy akcję w Komunikacji Miejskiej:” Kasuj k..y nie bilety”
    Zbiórkę zrobić na dobrego informatyka i „przeskoczyć pedałów z YT”

    1. Popieram postulaty. Dawno już pisałem, że strona FŚ technologicznie to lata 90. Trzeba zrobić tak, żeby można było wrzucać filmy i zdjęcia. Niech to będzie ubogacenia na Fanie.

  2. Jednak poprzez puchar „lata” można się było dostać do pucharu UEFA, więc od pół finałów grano poważnie. No i była możliwość obstawienia piłki w wakacje.

    Co do superpucharu PZPN, kiepski ranking dobija tę rozgrywkę.

  3. Przez chwilę pomyślałem, że Superpuchar obecnie broni się terminem bo jednak trochę zdążyliśmy się stęsknić za ligą a to będzie jej mały przedsmak. Jednak olśniło mnie, że karty w tym meczu może rozdawać Bate Borysów bo jeśli nie pozbawi Piasta w pierwszym meczu szans na awans to znacząco przybliży do zdobycia Superpucharu Lechię (Piast zagra rezerwami).
    O pucharze Intertoto redakcja zapomniała czy jednak mimo wszystko te rozgrywki cieszyły się u Was jakimś prestiżem? Z ciekawości pytam.
    Mieliśmy jeszcze Puchar Ligi/Ekstraklasy i tu też granie na siłę ale po zdobyciu tego Puchar czy też po ogłoszeniu walkoweru w meczu z Ruchem cieszyłem się niezmiernie.

    1. Sporo jest w „Pamiętniku kibica”. Na pewno opis lepszy, niż konstruowany po latach, bo z czasem szczegóły z pamięci uciekają.
      RZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *