„Ostro, że boli”

 Niektórzy zarzucają nam, że na Fanie coś mało optymizmu.
Jak ktoś chce sobie poprawić nastrój, podbudować własne ego, dowiedzieć się, że jest najlepszy na świecie, lub podnieść swoje morale, to musi zaglądać na inne strony. Tu nie mamy w zwyczaju medialnie przerabiać katastrof w zwycięstwa, udawać że jest wspaniale gdy tak nie jest.
Nasz slogan reklamowy „tak ostro, że boli” nie wziął się znikąd.
To jest napad
Jeśli jednym z trzech napastników jadących na przedsezonowy obóz jest Sebastian Berger, który w meczu sparingowym ze Słowakami w ciągu jednej minuty dał się dwukrotnie złapać na spalonym, a na wypożyczeniach nie grał w ogóle – to mamy problem.
Jeśli drugim z trzech napastników jest Hiszpan o nazwisku podejrzanie podobnym do „Despasito”, który w zeszłym sezonie grając w barwach dwóch klubów w 22 pojedynkach zdobył aż trzy bramki, to mamy problem.
Jeśli trzecim napastnikiem jest Daniel Szczepan, który w poważnej piłce jeszcze nie zaliczył trafienia, to mamy problem.
Owszem, można liczyć na to, że któryś z napadziorów okaże się nieodkrytym diamentem, i że to właśnie teraz, w Śląsku „odpali”, ale tych tak bardzo wierzących w owe szczęście zapraszamy do kasyna. Niech tę wiarę w szczęście zweryfikują.
Nie da się zawojować piłkarskiego świata nie strzelając bramek.
Nie da się strzelać bramek, jeśli nie ma się napastników.
Nie da się nie mając kadr osiągnąć celów innych, niż minimalne.
Trzymając kciuki za drużynę trudno się oprzeć wrażeniu, że Śląsk kroczy ku spadkowi.
Roman Zieliński, KP, fot. naszawielkopolska.pl

Zajrzyj na sklepkibol.pl

komentarzy: 17

  1. A co jeśli jednym z trzech napastników był Łukasz Gikiewicz? A co jeśli jednym z trzech napastników był Cristian Omar Diaz? A co jeśli jednym z trzech napastników był Johan Voskamp? A co jeśli to sezon 2011/12…

  2. Halo halo , ale tak niedawno ukazał się tekst naszych decyzyjnych o tym jak to nasi kopacze będą rozliczanie od pierwszego meczu . Że będą patrzeć na każde zagranie na każde podanie i zachowanie na boisku itp

  3. Kiedyś w wózkowni przerobionej na siłownię mieliśmy takie powiedzenie, że jak boli to rośnie, haha. Ból, bólowi nie równy a Śląsk u nie których jest bólem nie do zniesienia, my musimy o tym pamiętać i rosnąć w siłę!.
    A, że wiatr w oczy?jak w życiu i chyba każdy z odwiedzających zdążył przywyknąć.

    1. Nie tak dawno pisałem o Robaku dość długi komentarz i się potwierdziło. Dziwi mnie natomiast to że Robak był skandowany przez ultrasów chociaż naprawdę trzeba być ślepym żeby nie wiedzieć że dla niego liczy się tylko hajs. Słowik odszedł ale jego wpis po odejściu pokazuje że naprawdę zżył się z kibicami/miastem. Robak to widzewiak wychowany w Legnicy, kret w Kielcach, Szczecinie, Poznaniu i Wrocławiu

  4. Nie chodzi o nadmierną pewność siebie z jednej strony, czy czarnowidztwo z drugiej.
    Chodzi o to, że zwyczajnie słabo się robi, jak każdy wokół ględzi w koło Macieju o jednym i tym samym. Badziewie.
    Ja, jak każdy na tej stronie fanatyk WKS-u chcę dla tego klubu jak najlepiej. Lecz ciągłym zrzędzeniem temu klubowi nie pomożemy. Niemalże ciągle na FANie podczas sezonu można wyczytać jak to wiatr hula na trybunach. Zacznijmy od siebie. Chcemy czegoś, to od siebie też coś dajmy, Bo mamy co.
    „Barwa wypowiedzi” co roku ta sama – spadniemy, mówię Wam! Nic nam nie pomoże. Etc etc.
    Czymś takim zachęcamy ludzi do przychodzenia na stadion?
    Piłkarze są jacy są, to jest fakt, lecz (w żadnym stopniu mnie to nie zadowala, wszak dla takiego klubu jak Śląsk Wrocław górna połówka tabeli to powinno być minimum), lecz co roku (najwidoczniej) robią malkontentów w bambuko.
    W kryzysowych sytuacjach głos z trybun niesie: Śląsk to my, a nie Wy.
    Ale jakie my? Ta garstka, która przychodzi mimochodem na mecze, czy ta, która rusza d… jedynie na „większe mecze”.
    Wymagajmy, fakt.
    Ale przede wszystkim od siebie!

    1. A teraz sam sobie odpowiedz, czy na stadionie na Pilczycach podczas meczów przypadkiem nie hula wiatr?
      Polecam zwłaszcza filmik z momentu rozpoczęcia meczu z Miedzą w PP z grudnia ub. roku. Oficjalnie 4008 widzów. Faktycznie – jak był tysiąc, to dobrze.
      Twierdzisz, że co roku wieszczymy spadek. Coś Ci się pomyliło. Od kilku lat naśmiewamy się z „walki o pierwszą ósemkę” i wychodzi na nasze. Ale o spadku do tej pory pisaliśmy jako o możliwości, do której klub dąży, a od której trzeba uciec, nie jako o pewniku. Tym razem jest inaczej, bo tym razem wszystko wskazuje na to, że jesteśmy „do odstrzału”. I żadne pompowanie balonika i nadymanie się „my jesteśmy najlepsi” tego nie zmieni.
      Chcesz, to sobie żyj w urojonym świecie, możesz nawet próbować roztaczać świetlane perspektywy nad innymi, ale wybacz – realia są inne. I nie będziemy się bawić w tworzenie miraży. Opisujemy rzeczywistość. I to w karykaturalny sposób.
      RZ

    2. Wydaje mi się, że nie zostałem dobrze zrozumiany.
      Nazwy raz zdaję sobie sprawę, że szydera wiedzie tutaj prym.
      Nie wyobrażam sobie też nie wiadomo czego, co wyraźnie napisałem.
      W swoim komentarzu nie odnosiłem się do redakcji, lecz do komentarzy. Tutaj mój błąd, do którego się przyznaję. Mogłem od razu to nadmienić. Nie zrobiłem tego. Moja wina.
      Nie szukajmy zwady, gdzie jest ona niepotrzebna.
      Każdy ma prawo do swojego zdania i tyle.

    3. A ja myśle, w przeciwieństwie do początku dwóch poprzednich sezonów, że będzie lepiej.
      Odnośnie czarowidztwa to wierzcie mi, że naprawdę macie wpływ czy kibiców na stadionie będzie więcej lub mniej. Fan to wciąż ogromna siła i warto byłoby ją wykorzystać. Swoje musi dołożyć marketing. Naprawdę w bardzo prosty sposób można zdobyć więcej osób na trybunach. Wystarczy, że każdy zawodnik z seniorskiego zespołu weźmie pod swoje skrzydła jednego lub dwóch zawodników z najmłodszych grup i raz na tydzień wykona do niego telefon (lub do jego rodziców) z zapytaniem jak tam treningu lub jak poszedł weekendowy turniej. Gwarantuje, że na meczach ten chłopiec będzie się pojawiał z rodzicami a nawet z połową rodziny. Dużo nie trzeba. Wam nie mam zamiaru podpowiadać bo pewnie potraficie to robić i wiecie w tej kwestii dużo więcej od nas wszystkich wypisujących tu razem wziętych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *