Jedzenie i bomby

 W 2011 roku na łamach Fana wykazywaliśmy, że młodzieżowe lewactwo zostało wykorzystane przez antypolskie persony. Wybiegając w przyszłość prorokowaliśmy, że lewaki zostaną przez celebrusiów zrobione w człona w najprostszy sposób. Najpierw ich napuszczą na narodowców i kiboli, a następnie, gdy ci się do nich dobiorą, zostaną opuszczeni przez Michników, Blumsztajnów, Żakowskich i innych im podobnych.
Proroctwo szybciutko się sprawdziło, najpierw lewaki dostały po łbach i zrobiły sobie wrogów wśród braci podwórkowej, a gdy się okazało, że nie mają żadnej siły przebicia, ich protektorzy szybciutko schowali się do swoich nor, a w skrajnych przypadkach uznali, że „nie ma tematu”. Najlepiej to widać przy 11 listopada, biało-czerwonych flagach, Żołnierzach Wyklętych czy haśle „patriotyzm”. O ile w 2010 Święto Niepodległości było „czymś ponurym” (Frasyniuk), biel i czerwień od razu powodowały wyzwiska od nazistów (Głos Tel Awiwu), w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych „faszyści szli czcić faszystów” (również Głos Tel Awiwu), to teraz te same środowiska albo te święta uznają, albo na własnych demonstracjach biel i czerwień tolerują, a niektóre ich akcje są wręcz nimi przepełnione.
Teraz wahadło lewackie przechyliło się na drugą stronę. To nie redaktorzy – celebrusie nadają ton antypolskiej działalności, lecz samo lewactwo podniosło łby, i to na ulicach. Najczęściej już nie pod znakiem „A” w pacyfie, lecz pod tęczowymi sztandarami.
Kasa płynie do lewaków szerokim strumieniem zza granicy, ale i rząd PiS-u nie spowodował blokady na pieniądze dla podpiętych pod pedryli „bojowników o wolność” ruchania i łażenia z piórkiem w zadkach.
Kasy na rozpowszechnianie idei „róbta co chceta” jest całe mnóstwo, zatem nie powinny nasz dziwić takie obrazki, jak na załączonym zdjęciu.
Przynajmniej od początku roku pod Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu, lewactwo rozdaje jedzenie bezdomym. Wcześniej stali z transparentem “Food not Bombs”. Tym razem bez transu (zdjęcie sprzed miesiąca)
Sporo bezdomnych je ciepłą zupę. Fajna sprawa. Tylko dlaczego jedynie raz tygodniu w niedzielę? Dostają na to hajs z projektu i robią pokazówkę jak Nomada z Cyganami?
Czujni są jak ważka, widok osoby fotografującej podnosi im ciśnienie i poziom agresji.
Wyjaśnienie “foods not bombs” https://pl.wikipedia.org/wiki/Jedzenie_Zamiast_Bomb
Roman Zieliński, M-NR, fot M-NR

Gadżety z elementami antykomunistycznymi oraz z hasłem „śmierć wrogom Ojczyzny” znajdziesz na sklepkibol.pl

komentarzy: 7

  1. @niko. Nie można mieć pretensji do Franciszkanów, że do kuchni charytatywnej zgłaszają się też osoby, które takiej pomocy de facto nie potrzebują. To kwestia sumienia i honoru, żeby brać coś, co w zasadzie się komuś nie należy. A jak mają to Franciszkanie weryfikować? Niestety, zawsze się znajdą tacy, co żyją według filozofii „jak dają to brać, a jak biją to uciekać”, dlatego biorą co się da i gdzie się da, pomimo tego, że ich dochody pozwalają na całkiem dostatnie życie. Mnie byłoby wstyd korzystać z takiej pomocy, bo może nie opiewam w dostatki, ale wiem, że inni mają jeszcze gorzej.

  2. @Nico. Bzdura. Wielu duchownych angażowało się i angażuje w działalność charytatywną. Od zawsze. Ja na tym co opisałeś, mają zarabiać franciszkanie? W jaki sposób? Wiesz co trzeba zrobić, aby móc otrzymywać ten 1%? Zresztą, wpłącany dobrowolnie? Oj, lewus się objawił? A przynajmniej ktoś pod wpływem takich elementów?

    1. Pisząc o zyskach kuchni na Kasprowicza nie miałem wyłącznie na myśli zysków finansowych, istnieje coś takiego jak wizerunek o który KK zawsze będzie dbał kosztem innych. Opisywanie patologii w KK to dla ciebie od razu lewactwo? Jak niż kumasz to powiem ci jeszcze więcej. Przy tym samym kościele istnieje pomoc poradnia prawna, rodzinna i psychologiczna, ideą takiej poradni jest pomoc najsłabszym. Niestety dostać się tam na jakąś wizytę np. do prawnika graniczy z cudem lub czeka się na nią wiele tygodni, a widywane są tam osoby, które niekoniecznie tej pomocy potrzebują, ale mają ten przywilej, że mieszkają willa w willę z prawnikiem i psychologiem.
      Czy tak ma wyglądać pomoc najsłabszym? Oczywiście poradnia też jest finansowana przez urząd miejski Wrocławia co jest oznaczone w widocznym miejecu.
      Jeszcze raz powtórzę KK nie robi nic bezinteresownie na każdą nawet najmniejszą działalność otrzymuje pomoc z zewnątrz. Nie można być zaślepionym człowiekiem, a wszelkiego rodzaje patologie trzeba umieć zauważać wszędzie także u Franciszkanów na Kasprowicza. A że w Polsce jest to zaraz nazywane lewactwem i atakiem na KK to jest słabe w szczególności jak się nie ma żadnych argumentów.

    1. Kuchnia tzw. charytatywna na ulicy Kasprowicza to nic innego jak firma nastawiona na zysk zresztą jak cały kk. Duża część osób która korzysta z tej kuchni to osoby którym nie brakuje środków do życia, mieszkańców okolicznych willi jak i byłych wojskowych z ulicy koszarowej mających niemałe emerytury, korzystają z tej kuchni bo dostają dodatkowo oprócz przysłowiowej zupki dodatkowo kilka chlebów i w zależności od dnia jakieś soki, makarony, sery, kasze, ryże itp.Wiele osób potrafi wziąć pół wiadra zupy część wypić a resztę wylać w nieużytkach i krzakach po drugiej stronie kościoła. Wyżej wymienione sytuacje tych patologii i nadużyć oraz bezczelnego chamskiego marnowania żywności było zgłaszane u władz tego kościoła i kuchni ale za każdym ściana, ale tak naprawdę to oni mają to gdzieś bo to nie oni serwują te zupki tylko ludzie którzy łoża pieniądze na kuchnie i zawsze coś skapnie z wpłat 1 procenta. Kościół nie zrobi i nigdy nie robił nic bezinteresownie przez wieki wieków bo tak naprawdę jak napisałem na początku to nic innego jak firma nastawiona na zysk, tylko owieczki tego nie rozumieją a w szczególności w Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *