Nie chce?

 Do Aleksandra Paluszka nabrałem dystansu w chwili, gdy się dowiedziałem o jego istnieniu. Bo i dowiedziałem się o grającym w piłkę bardzo wtedy młodego chłopaka w sposób szczególny. Parę lat temu ojciec jednego z jego kolegów z drużyny (wówczas mieli po jakieś 12 lat) opowiedział historyjkę o ówczesnym szkoleniowcu ich zespołu:
„Zebrał ich i powiedział, że piłkarzem może zostać tylko jeden, i tym kimś jest Paluszek.”
Nie wiem dlaczego oceniłem to nie jako realną ocenę umiejętności bardzo młodego gracza, lecz jako włażenie w zadek ojcu Aleksandra, Krzysztofowi Paluszkowi. Może dlatego, że samo powiedzenie chłopakom w tym, jeszcze dziecięcym wieku „jesteście leszcze” jest wybitnie deprymujące i bardzo niewychowawcze, odrzucające od chęci uprawiania sportu w ogóle. A mając tyle lat trenować, cokolwiek, powinno każde dziecko. Nawet największy pulpecik z zerową koordynacją ruchu.
Nie, nie widziałem Paluszka – juniora ani razu, ale tamta, trenerska głupota wywołała we mnie specyficzne, raczej negatywne skojarzenia. Dlatego z dość dużym zainteresowaniem zacząłem wczytywać się w ostatnie informacje o najmłodszym z rodu Paluszków. Jaki to dobry zawodnik grający w rezerwach Śląska…
Nie wiem, może rzeczywiście jest dobry, życzę chłopakowi tego, ale jakoś nie potrafiłem się oprzeć wrażeniu, że za tymi pochwalnymi zdaniami gdzieś stoi tata Aleksandra.
Zdziwiony jestem zatem przejściem młodego gracza Śląska do Górnika Zabrze. No bo jeśli jest faktycznie taki dobry, to w Śląsku powinni o tym wiedzieć najlepiej. A jeśli nie jest dobry, a te wszystkie pochwalne peany to wytwór czyjejś wyobraźni czymś tam wspieranej, to inspiraator tychże pochwał powinien wiedzieć, że raz wyrobione ścieżki do serc i kieszeni redaktorów mają się dobrze, a wyrabianie nowych przychodzi z mozołem.
Cóż, czy z Paluszka wyrośnie piłkarski wirtuoz, czy rzemieślnik i czy w ogóle zostanie piłkarzem – zobaczymy. Życie zweryfikuje wszystko. Nie może Paluszek grać w Śląsku? Trudno. Nie chce? Z niewolnika nie ma pracownika.
Roman Zieliński, fot.wroclawianie.info

Zajrzyj na: sklepkibol.pl

komentarzy: 10

  1. Miałem się wstrzymać, od pisania komentarza, jednak również skrobnę kilka słów.
    Od pewnego czasu prowadzę „skrzaty” w jednej z Wrocławskich akademii. Mam kilku bardzo dobrze prosperujących chłopców, którzy z każdym miesiącem treningów, robią ogromne postępy. Dwóch chłopców postanowiłem wysłać, na testy do AMO (Akademia Młodych Orłów). Chłopcy spisali się świetnie, a do szefa akademii wiem, że zaraz po testach dostali telefon ze Śląska, o możliwości podebrania zawodników. Oczywiście odpowiedź, ze strony naszej Akademii była odmowna. Prezes przekazał mi swoją decyzję i ja się tutaj z nim zgodziłem. Nawet jeśli jego decyzja byłaby inna, sam namawiałbym go na zmianę decyzji. Nie chodzi tutaj o niechęć do Śląska, bardziej o pieprzone układy, w których pierwszeństwo mają synkowie osób pracujących, bądź powiązanych w jakiś sposób z drużyną. Znam wiele przykładów, gdzie młodzi chłopcy, lądowali w młodych drużynach Śląska, by po kilku miesiącach, całkowicie rezygnowali z gry w piłkę, lub wracali do rodzimych akademii z których wychodzili. Jednak to już nie byli ci sami zawodnicy. Presja, kolesiostwo i podejście do nich, sprawiały, że chłopcy tracili radość z gry, zamykali się w sobie bo byli zsyłani na drugi tor. Więc jak może być dobrze w naszej drużynie ? Jak mamy szkolić perełki skoro, i tak jest mała szansa, że dostaną szanse ? Dziecko musi czuć radość, z gry w piłkę, a nie presje, bo jakie dziecko będzie chciało chodzić do trenera, dla którego jest jak powietrz ?.

    I jeszcze jedna sprawa. Dokładnie rok temu, napisałem wiadomość odnośnie pewnego zawodnika, do Śląska. Dostałem namiar do pewnej osoby z klubu, dlatego postanowiłem jak najszybciej napisać o co chodzi. Treść wiadomości zawierała dane osobowe i statystyki pewnego młodego Belga, grającego na poziomie 2 ligi greckiej.Chłopak otrzymał miano najlepszego talentu w całej Grecji, mimo iż grał na poziomie drugiej ligi. W dniu kiedy pisałem, chłopak miał jeszcze rok ważny kontrakt, i nie zanosiło się aby chciał go przedłużać bo wiedział, że będzie szansa na transfer do innej, lepszej drużyny. Więc na prosty rozum, pół roku przed zakończeniem kontraktu można śmiało pisać do jego agenta z propozycją, tym bardziej że chłopak ma 22lata. Nie wiem czy osoba do której pisałem wiadomość, odczytała kiedykolwiek mój mail, czy od razu wylądowała w koszu, bo nigdy odpowiedzi zwrotnej nie dostałem. Jednak już wiadomo, że chłopak za darmo przechodzi do Olimpiakosu , a my ściągamy napastnika z 3 ligi hiszpańskiej który w swoim CV ma 2 czy 3 bramki strzelone na tym poziomie rozgrywek …

  2. Z Aleksandrem Paluszkiem jest jak z Jakubem Więzikiem. W całej tej historii jest absolutna prawda. Było tak jak redaktor opisał. Było też tak, że zespół w którym grał Paluszek był absolutnie wyjątkowy w skali całego Śląska Wrocław. Przez swoją wyjątkowość mógł osiągnąć wiele. Otóż chłopcy zebrali się w drużynę, kiedy powstał zespół klasy sportowej ( pierwszej klasy sportowej podstawowej w szkole podstawowej nr 45 ). Wówczas powstał projekt – klasa sportowa Śląska Wrocław. Wówczas cały rocznik 2001 spotkał się na polach marsowych i przeszedł testy. Wybrano 20 zawodników, którzy jak się później okazało grali ze sobą na tych samych pozycjach łącznie przez 9 lat!!! bez przerwy. Nie muszę pisać ile to znaczy dla drużyny, rozwoju zawodnika i zagadnienia całego rocznika. Klęską okazały się gdy pojawiły się rządy Pana Paluszka i Pana Klepka. Panowie zaczęli wprowadzać swoje zmiany. I to wtedy między innymi trener Stasiuk ( który wbrew logice prowadził zespół bez przerwy przez 7 lat ) oznajmiał zawodnikom, który to będzie a który nie będzie piłkarzem. Jednak najgorszym trenerem w historii rocznika był pod koniec trener Pawel Jawny. Zesłany do drużyny młodzieżowej za karę z Młodej Ekstraklasy wyżył się i rozbił rocznik do „0”. On rozbił definitywnie zawodników i z dnia na dzień kazał im szukać klubu. Z Paluszkiem jest jak z Jakubem Więzikiem. Jednego i drugiego wspierał ojciec. Jednego ojciec Więzik, drugiego ojciec Paluszek. Jednemu i drugiemu pomagał….Krzysztof Paluszek. Oby Aleksander okazał się lepszym od Jakuba.

    1. To jakaś skrajna patologia!!! Nie można oprzeć się wrażeniu, że klub historią i tradycją w czwartym (a wkrótce trzecim, bo wyprzedzimy wyludniającą się Łódź) mieście w Polsce jest prywatnym folwarkiem kilku gości o mentalności kierownika z upadającego wraz z komuną PGRu.

  3. Fajnie gra młody Sztylka on jest tak jak mój średni syn rocznik 2006 (aaaalbo 2007) widujemy się czasem po turniejach. Tylko, że on nie gra w Śląsku. Rozmawiałem z Darkiem czemu…. a on mówił, że tak jest lepiej…(?). Druga sprawa, że takich chłopaków jak on to są setki i wtedy są potrzebne plecy. Swoi zawsze pchają swoich albo wpadasz w ręce jakiegoś menadżera, a on cię ustawia jako wkład do jakiejś koszuli… biorąc za to kasę. Mechanizm znany od lat. Nic nowego w futbolu.

  4. Do wksiak Łukasz gra w rezerwach, nieraz wchodzi na boisko, czy szykuje ? Tego nie wiem, sportowo to 16letni Talar-Samiec był zgłoszony do w tamtym sezonie do Pierwszego składu. Z tego co wiem to młody Paluszek nie zabardzo po drodze z ojcem…A ojciec ma jakąś fuche dostać….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *