Nic o Dudelange

 Kiedy Tomasz Łysiak pierwszy raz poszedł na Legię miał 17 lat i… sporego pecha: został od razu zwinięty do radiowozu za okrzyki przeciwko milicji. „Ojciec gdzieś pracuje?” – padło standardowe za komuny pytanie. Odpowiedź, że jest pisarzem i wykłada na Politechnice pogorszyła jego sytuację. „Chyba, k…, kafelki!” – wydarł się mundurowy i wyciągnął pałę.
Dużo nawiązania do spraw kibicowskich, jednak najwięcej o historii w kolejnym odcinku „Wywiadu z chuliganem”.
PL, fot. Lechia.net

komentarzy: 38

  1. Dobrze, że poniższa dyskusja się odbyła, zawsze lepiej przeczytać poglądy kogoś, z kim się ostatnio nie zgadzamy, nawet mocno, od niego samego, niż przekazane pośrednio, trochę na zasadzie „głuchego telefonu”. I to działa w dwie strony. Dziękuję Romkowi za taką możliwość, która stała się efektem ubocznym wywołania mnie do tablicy.

    No to na koniec krótkie podsumowanie moich najważniejszych motywacji w ostatnich sporach:

    Polska leży nadal, mimo zmieniających się warunków, między Rosją a Niemcami. Pierwszy kraj chce nas zniszczyć, drugi skolonizować. Pierwszy ma prawie 150 milionów mieszkańców, drugi 80 milionów. Myśl najlepszych Polaków od paru stuleci, na wolności lub (częściej) w niewoli, zaprzątało to, jak mając obok potężniejszych wrogów, zapewnić sobie niepodległość – na tyle prawdziwą i na tyle trwałą, jak to tylko możliwe.

    Moja odpowiedź jest bardziej z tradycji Piłsudskiego, niż Dmowskiego (choć elementy historii i programu narodowców doceniam: cenię zabiegi Dmowskiego o ziemie zachodnie czy Narodowe Siły Zbrojne, ale teraz nie o tym). Ona jest bardziej z tradycji jagiellońskiej, czy przedwojennej myśli mocarstwowej.

    Najbardziej szkodliwe dla Polski, w której na szczęście udało się odsunąć od władzy ewidentną Targowicę, byłoby dzisiaj prowadzenie polityki „równego dystansu” do różnych mocarstw. Nie w tym położeniu na mapie i nie z naszą historią. Wszystkie inne zagrożenia oprócz rosyjskiego i niemieckiego mają drugorzędne znaczenie.

    Szansą na nią jest zawarcie przez Polskę możliwie szerokiego sojusz państw regionu położonych między Rosją a Niemcami, związanego wojskowo z Ameryką. Taki sojusz byłby na tyle silny, by zarówno Rosji, jak i Niemcom się przeciwstawić. Gdy zaczął być on realny za rządów PiS, w szczególności w postaci wojskowych konkretów (to nazwano umownie Fort Trump) Rosja i Niemcy uruchomiły całą swoją agenturę wpływu, by go uniemożliwić.

    Jego głównym elementem była oczywiście totalna opozycja, która połączyła agenturę rosyjską i niemiecką oraz niszczenie Polski w zachodnich mediach. Niemieckie koncerny medialne są silne, ale ich wpływy rosyjskiej agentury w zachodnich mediach ogromne.

    Nie jestem typowym pisowcem. Moje poglądy zawsze były postrzegane przez publicystów z „Do rzeczy” czy „W Sieci” jako radykalne czy wręcz skrajne. Gdy wdaje się w dyskusje na temat potrzeby radykalnych zmian w wojsku, policji, mediach czy służbie dyplomatycznej ze zwolennikami Konfederacji, niemal zawsze nadajemy na tych samych falach.

    Głównym punktem niezgody ze zwolennikami Konfederacji jest polityka zagraniczna i sojusze Polski, które są dla mnie absolutnie pierwszorzędne z powodów opisanych wyżej. To nie daje pola do porozumienia czy współpracy, dopóki stanowisko liderów tego środowiska jest, jakie jest. Jest spór, polemika, niezgoda, czasem nazywane przez strony nagonką z przypisywaniem przeciwnikowi (słusznym lub nie, zależy od każdego przypadku) niskich i nieuczciwych intencji.

    Ja ze swojej strony wyłożyłem swoje argumenty najbardziej uczciwie jak potrafiłem, wszystkie wpisy adwersarzy przeczytałem i przyjąłem do wiadomości. Jeszcze raz zachęcam do lektury w wolnej chwili tekstu, który mówi o rodowodzie mojego myślenia we wspomnianych sprawach. Pozdrawiam i dziękuję za dyskusję, może spotkamy się kiedyś w bardziej sprzyjających zgodzie okolicznościach, nigdy nie mów nigdy. Pozdrawiam, poniżej link:

    https://www.omp.org.pl/artykul.php?artykul=115

    1. @Pyra
      Piotrek, jesteś mistrzem świata.
      Sposób w jaki pięknie ominąłeś temat najbardziej nas różniący, czyli żydowskich roszczeń, które nakładają się na robienie laski Amerykanom, jest godny Ministra Spraw Zagranicznych. Albo Ministra Propagandy.

    2. Teraz ja odpowiem, że PiS otwarcie i jawnie mówi, że roszczeń nie uzna, a ty odpiszesz, że prowadzi rozmowy w sprawie ich uznania i jest na to gotowy. Pożyjemy, zobaczymy.

  2. @Pyra…. my jako kraj, który stracił kontrolę nad polityką w tej części świata wraz ze śmiercią Stefana Batorego nie możemy „drażnić ruskiego niedźwiedzia” popieraniem bądź co bądź muzułmanów… jak zachowują się Czeczeńcy w lagrze w Piasecznie dobrze wiesz…. to dzicz… mamy tendencję do pchania łap między drzwi… jak nie popieranie USA w wojnie z Iranem…pytanie… Po co ?!? Co to dla nas za interes?!? Jak nie wysyłanie żołnierzy do Iraku i Afganistanu…pytanie… po co ?!? Jak nie popieranie autonomicznego Kosowa… pytanie… po co ?!? Jak nie popieranie „demokratycznej wiosny arabskiej”… pytanie po co?!? O mały włos mielibyśmy kilkanaście tysięcy smoluchów… z przydziału co roku.. No bo popieraliśmy demokrację u Arabusów, którzy nie rozumieją co to demokracja… po co ?!? To nie nasz problem. Romek wyciął mój ostatni artykuł o roli CIA. w załatwianiu „ na Żyda” kasy dla USA w związku z ACT 447….. Jaka bieda jest w stanach to tylko wiedzą Ci co tam byli….
    https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/599824,charlie-leduff-detroit-ameryka-wywiad.html
    Fajny artykuł obrazujący poziom bankructwa USA w skali jednego stanu…. A my chcemy teraz z amerykanami walczyć z Rosją… Pytanie… po co…. po co mam Fort Trump i bateria rakiet patriot… skoro możemy mieć armię poborową jako zaporową lub partyzantkę na zielone ruskie ludziki , beryle, vis-y, granatniki igła i pochowane baterie rakiet grad…. 1000 razy tańsze, mieć ich 1000 razy więcej rakiet a są dużo bardziej skuteczne na polu walki od posiadanych 48 rakiet patriot….. A tu dalej głupia polityka…
    …pobór spowodowałby, że pokolenie 1990+ zostałoby postawione do pionu, z ciot armia zrobiłaby mężczyzn…. a 18 miesięcy ZSW nikomu by nie zaszkodziło i dawałoby możliwość obrony granic przed nieuniknioną wojną rasową, która przyjdzie niedługo z zachodu….

  3. Gadu gadu o Czeczeńcach i KGBście Putinie,a tymczasem znowu paradują pod egidą PO, Nowoczesnej i innych pedały,roznosząc syf i zarazę,drwiąc nas katolików i najświętszych dla nas wartości. Ciekawe jak długo PiS jeszcze będzie,pozwalał na to. Boją się kazać ich pedalską paradę zmasakrować,bo co w w UE powiedzą,co powiedzą w USA,a gó…o kogo to obchodzi,macie zrobić z nimi raz i na zawsze porządek.Bo albo PiS boi się pedałów i reakcji opinii światowej,albo trzyma z dewiantami sztamę innego wyjścia po prostu nie ma. Bo co innego można o tym myśleć?.

  4. Jeszcze drobiazg do Romka: natura Czeczenów ma liczne wady, szczególnie dla wrogów Czeczenii. Znacznie rzadziej dla postronnych, nigdy dla przyjaciół. Ale nie jest psia, bo to się kojarzy z posłuszeństwem. Symbol Czeczenii to wilczyca – zwierzę dumne i wolne, gotowe rzucić się na silniejszego przeciwnika. To jest ich legenda, jak nasza o Orle.

    1. @Pyra
      Tu się zgodzę. Czeczen to wilk. Tylko nie ten dumny, zmitologizowany, opisywany przez lewaka Kaczmarskiego w „obławie”, lecz ten podstępny, atakujący stadem, bezwzględny, krwiożerczy nawet dla pomocnej dłoni.
      RZ

    2. Mówiąc trochę żartobliwie, mnie ten wilk nie użarł i Polski też nie użarł. Za to Czeczeni sporą grupą przychodzili na rocznice Smoleńska na Krakowskim Przedmieściu.

      Ja oczywiście nie jestem zwolennikiem sprowadzania do Polski Czeczenów teraz , bo niby po kiego grzyba. Byłem zwolennikiem wsparcia ich walki narodowo-wyzwoleńczej po 1999 roku i jestem z tego dumny. Podobnie wspierałem Gruzinów i Ukraińców, gdy zostali napadnięci przez Rosję. Bo – tu co do zasady zgadzam się z Romkiem – wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Tym bardziej, że my jesteśmy zawsze następni na tej liście.

    3. @Pyra
      „Wróg mojego wroga” -w przypadku Rosji i Ukrainy to nie działa. Tu mamy dwóch wrogów.
      W polskim interesie jest, by:
      Ukraina istniała.
      By była skonfliktowana z Roją.
      By była skonfliktowana w sposób trwały.
      By była słaba gospodarczo i militarnie
      – i to wszystko jak na razie jest, choć nowy prezydent Ukrainy daje wyraźne sygnały chęci normalizacji stosunków RU-UKR.
      Naszym interesem jest, by Ukraina była propolska, a to miejsca nie ma i raczej mieć nie będzie, choć rządy polskie (w tym rządy PiS) wyłożyły wielką gotówkę w podtrzymywanie tego państwa.
      Dla nas byłoby dobrze, gdyby ostatni Rusek na końcu wojny zabił ostatniego Ukraińca. Lub odwrotnie. Ale to oczywiście się nie zdarzy.

      Fatalnie również oceniasz rosyjskie priorytety. Nie, Polka nie jest „następna na celowniku”. Twoja antyrosyjskość zaburza Ci pole widzenia. Podstawowym kłopotem Rosji są Chiny. Znasz Targalskiego, macie te same poglądy, dopytaj się go o co chodzi na Dalekim Wschodzie, jak będziesz umiał na to spojrzeć analitycznie, bez zacietrzeźwienia, to chwycisz jakie Putin ma problemy na wschodniej Syberii.I niech Cię nie zmyli wspólny, rosyjsko – chiński (a raczej chińsko – rosyjski) front walutowy, jaki właśnie został ogłoszony w toczącej się już (tak, to nie żart – to wiesz doskonale) wojnie amerykańsko – chińskiej.
      Dowiedz się od Targalskiego jakie plany wobec Chin mają USA, jaką rolę w tych planach ma pełnić Rosja.
      A jak już się dowiesz, to sam pomyśl, jaką cenę zechcą zapłacić Amerykanie za przeciągnięcie Rosji na swoją stronę.
      Jak to ogarniesz, to może na wszystko co się dzieje w Europie Wschodniej spojrzysz inaczej.
      RZ

  5. Nie zgadzam się też, że przyczyną przyzwolenia Rosjan na napaść na Czeczenię była czeczeńska mafia. Tak jak przyczyną przyzwolenia do napaści na Gruzję nie była mafia gruzińska. ani przyczyną przyzwolenia do napaści na Ukrainę nie była mafia ukraińska. Przyczyną jest fakt, że Rosja jest krajem niewolników posłusznych carowi.

    Pod tym względem jest przeciwieństwem Polski i Polaków. Rosjanin jest pod tym względem bardziej podobny do Niemca, niż do Polaka. A Polacy bardziej podobni są do narodów Kaukazu, niż do Rosjan czy Niemców.

    Ciekawą rzecz napisał prof. Stanisław Swianiewicz, polski ekonomista ocalały z Katynia. Sowieckie łagry poprzez wykorzystanie niewolniczej siły roboczej były największym sowieckim przedsięwzięciem gospodarczym.

    Jak dowodzi Swianiewicz, były tylko dwa narody mordowane przez Stalina wbrew regułom ekonomii: Polacy i górale kaukascy. Ani Katyń i likwidacja potencjalnej wykwalifikowanej siły roboczej, ani wywózki narodów Kaukazu z lat 40., ekonomicznie nie miały sensu. Tym sensem była dla Stalina likwidacja najbardziej zadziornych i znienawidzonych wrogów.

    1. @ Pyra
      Zatem musisz trochę się podszkolić w kwestiach rosyjsko – czeczeńskich. Bo choć faktycznie kwestia, nazwijmy to z rosyjskiego punktu widzenia – integralności terytorium rosyjskiego – była istotna, to fakt iż tak własnie działała czeczeńska diaspora nie tylko ułatwił Putinowi wszczęcie II Wojny Czeczeńskiej, lecz wręcz stanowił usprawiedliwienie dla tych działań. Pamiętne dwa wysadzone budynki, które zwalono na Czeczenów, nie były powodem dla którego „wszczęto krucjatę”, ani nawet „usprawiedliwieniem”, lecz elementem, nazwijmy to, kroplą przelewającą czarę goryczy. Tak to było, i nie da się tego odczarować Twoim „nie zgadzaniem się. że Putin miał pełne poparcie Rosjan” zaklinasz rzeczywistość. Podczas czeczeńskiej wyprawy właśnie dlatego, że zwykli Rosjanie coraz częściej padali ofiarami historyjek, która tu została przytoczona na początku, Putin miał pełne poparcie „swoich”.
      Tematu Gruzji nawet nie próbuje poruszać, bo ma zupełnie inną genealogie, a za przypadek ukraiński niech pretensje mają do siebie Amerykanie, którzy uznając Kosowo stworzyli precedens dający Putinowi furtkę do podobnych działań na Krymie. I nie mam najmniejszego zamiaru w tych przypadkach Rusków usprawiedliwiać. I o ile z ostatnim Twoim akapitem się zgadzam, to akurat w kwestii Czeczeńskiej mam pewność, że Ty pojęcie masz spaczone. Widzisz problem oczami tych Czeczenów z którymi się komunikowałeś, a którzy kłamali/ nie mówili wszystkiego/ przeinaczali niewygodne fakty/ pomijali kwestie, które były dla nich niewygodne.
      RZ

  6. Do Romka:

    Oceniam inaczej te proporcje. Rosyjska mafia jest mocno powiązana z FSB i GRU, czyli władzą, czyli Putinem. Natomiast Ahmed Zakajew, lider niepodległościowej emigracji czeczeńskiej w Londynie, raczej nie jest powiązany z czeczeńską mafią.

    1. @ Pyra
      No własnie.
      Ruscy są częścią większej organizacji. To jakoś można wytropić, uchwycić.
      Czeczen sam w sobie jest niebezpieczny. Gdy jest ich trzech w pobliżu, to już jest namiastka mafii. Mobilni. Bez skrupułów. W łatwo rozpadających się i zawiązujących układach personalnych. Stanowią niebezpieczeństwo w każdym miejscu, w którym się znajdują.
      RZ

  7. Do wszystkich, którzy piszą o moim stosunku do Rosji. Oczywiście jest antykomunistą, ale mówiąc w uproszczeniu, jestem też rusofobem. Owszem, poznałem trochę Rosjan godnych szacunku i przyjaznych Polsce jak choćby Władimir Bukowski, ale ich wpływ na Rosję jest w dającej się przewidzieć przyszłości jest zerowy.

    W ogóle jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, jak polski patriota, który zna historię swojej ojczyzny może nie być rusofobem, skoro w ciągu ostatnich 250 lat przez jakieś 80 procent czasu Rosja okupowała większość terytorium naszego kraju.
    Zgadzam się, że bolszewizm był gorszy niż carat. Natomiast istnienia w ciągu ostatnich stuleci jakiejkolwiek przychylnej Polsce trwałej władzy rosyjskiej nie wykryłem i nikt z Was też nie potrafi takiej wskazać.

    I teraz najważniejsze: podlinkowuję poniżej artykuł Włodzimierza Bączkowskiego (1905-2000) „Uwagi o istocie siły rosyjskiej” dla wszystkich, który zgadzając się ze mną lub nie chcą zrozumieć źródła mojej postawy i sposobu myślenia. Dużo o historii, ale do teraźniejszości dojdziemy (choć tekst z roku 1938).

    Na zachętę parę cytacików:

    „Głównym rodzajem broni rosyjskiej, decydującym o dotychczasowej trwałości Rosji, jej sile i ewentualnych przyszłych zwycięstwach, nie jest normalny w warunkach europejskich czynnik siły militarnej, lecz głęboka akcja polityczna, nacechowana treścią dywersyjną, rozkładową i propagandową”

    „Najwyraźniejszym objawem przewagi Rosji jest nieustanne przesiąkanie jej niszczącej myśli do dziedzin najbardziej niechętnych jej panowaniu i do ludów najbardziej podrażnionych, najbardziej czujnych na jej najście”.

    „Czemu przypisać tę nieomal niemoc wszelkich wysiłków materialnych Francji i Anglii przeciwko państwu trzykrotnie słabszemu technicznie, niż każde z nich, jeśli nie temu naczelnemu rozbrojeniu, tej niewidzialnej malarii, którą sączą doktryny rosyjskie poprzez wszystkie szczyty społeczne Zachodu, aż wreszcie przedostają się one do najgłębszych pokładów społeczeństwa zachodniego. Doktryny te mogą być tylko zaprzeczne, i to właśnie czyni je tak groźnymi”.

    Cały tekst jest tu:

    https://www.omp.org.pl/artykul.php?artykul=115

  8. Do Romka i opowieści o czeczeńskiej mafii:

    Jasne, że takie historie mogą być prawdziwe, szczególnie w Rosji. A teraz wstaw zamiast słowa „Czeczen” słowo „Rosjanin” i też opowieści nie stracą na prawdziwości.

    A w Polsce? Wydaje się, że jednak zdecydowanie większe bywały u nas od początku lat 90. wpływy mafii z Rosji, niż z Kaukazu.

    Jak ma się to do uchodźców czeczeńskich sprzed niecałych 20 lat? Nijak. Widziałem tych ludzi – kobiety, dzieci, babcie, dziadkowie i ranni. Nigdy żadnej mafii u nas nie stworzyli.

    To naprawdę było o 180 stopni rożne od hord z Afryki czy Bliskiego Wschodu, których kretyni z państw europejskich wpuścili na własną zgubę.

    Mafiosom, czy to rosyjskim, czy z Kaukazu, nie był po 1999 r, do przyjazdu do Polski status uchodźcy. Docierali do nas zupełnie innymi kanałami. Tak po prostu było w tym określonym czasie.

    1. @Pyra
      Nie zrozumiałeś, bo nie chcesz zrozumieć.
      Ruscy dali przyzwolenie Putinowi na II wojnę czeczeńską własnie dlatego, że to się działo w całej Rosji. W Moskwie, Petersburgu, Wołgogradzie, Kazaniu, Permie, Archangielsku czy nawet w Wołodywostoku.
      Czeczeni mają te we krwi i to co w Rosji w mniejszym stopniu robią tam, gdzie się osiedlają.
      Pogadaj z ludźmi, którzy mieli „przyjemność” mieszkać w pobliżu tych tzw. „uchodźców” z Czeczenii. Dramat to mało powiedziane. Polak w Polsce jest zastraszany. I do tej pory, choć zostały tylko czeczeńskie niedobitki, jest fatalnie.
      Tak, ruscy w Polsce chcieli się zachowywać podobnie. Tyle, że to z założenia była ruska bandyterka, tymczasem w przypadku Czeczenów, to byli „normalni” Czeczeni. To ich naturalny sposób bycia, życia, taka ich psia natura.
      RZ

  9. @Pyra Teraz proszę jechać do Czeczenii,wrócisz z wycieczki z głową pod pachą. Największy odsetek bojowników IS i innych ugrupowań dzihadystów.Pies ich trącał.A co do brata to proszę się nie gniewać,to był tylko taki żart,choć gdyby to był mój brat to bym go trochę ustawił,

    1. Nie gniewam się o brata, fakty są, jakie są. Natomiast co do słów „Teraz proszę jechać do Czeczenii,wrócisz z wycieczki z głową pod pachą” to przecież teraz Czeczenią rządzą „kadyrowcy” z nadania Putina.

  10. Dzień dobry Panie Piotrze,

    za te wymysły o ruskiej agenturze konfederacji straciłem do Pana resztki szacunku. Dobrze Pan wie, że to nieprawda, tylko kasa od Sakiewicza/Kaczyńskiego nie śmierdzi, nie? „istnieją Polacy, którzy bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę” jak mawiał Dmowski. Zrobił Pan sobie z gęby cholewę brnąc w logikę sakiewiczowską (czyli żadną). Dlatego odtąd gdy Pan się na jakiś temat wypowie to wiem, że prawda jest zupełnie przeciwna. Wpuszczają Pana jeszcze na stadion ze te brednie i oszczerstwa? Czy dalej Amice bliżej moralności Fryzjera?

    1. W Gazecie Polskiej jestem od 1996 roku, a współpracować z nią zacząłem, gdy powstała – w roku 1993. Nie zmieniam redakcji z powodów koniunkturalnych czy finansowych.

      Moje poglądy na politykę zagraniczną również głoszę niezmiennie, od czasów gdy nie istniała Konfederacja, a nawet PiS. Zawsze były one bardziej antyrosyjskie od PiS. I zawsze były przeciwieństwem poglądów od tego, co dziś głosi Konfederacja.

      Można się z nimi nie zgadzać. Ale twierdzenie, że głoszę je dla kasy albo zmieniam jak chorągiewka kupy się nie trzyma.

    2. Sakiewiczowskiej logiki ciąg dalszy. Gdzie napisałem, że Pan zmienia poglądy? Sam Pan postawił tą tezę i stwierdził, że się kupy nie trzyma.
      Ja po prostu uważam, że cała gazeta mylnie nazywana polską jest siedzibą, mówiąc delikatnie, zadaniowcow Kaczyńskiego od spraw propagandy. Z d… atak bez dowodów na Konfederację o tym świadczy. Niestety tak się składa, że od PiSu (czyli defakto centrolewicy) na prawo jest sporo miejsca, czego król Żoliborza nie może znieść, bo nie tak się umawiali w Magdalence.

  11. Skoro już mnie wywołano do tablicy, to trudno, muszę napisać elaborat…

    Nie piszę tu politycznych manifestów, bo moje poglądy podpadać mogą tu teraz pod propagandę PiS-u (i takie jest prawo Fana, głoszę je swobodnie u siebie) chociaż tak naprawdę głosiłem je zanim PiS powstał i są w różnych kwestiach od PiS dalece bardziej radykalne.

    Przykładowo w 2000 r. byłem uczestnikiem sławnego „napadu” na konsulat Federacji Rosyjskiej w Poznaniu, w czasie którego wraz z Komitetem Wolny Kaukaz ściągnęliśmy z masztu flagę rosyjską i wciągnęliśmy na maszt flagę Czeczenii, za co ukarani zostaliśmy wyrokiem 8 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata oraz potępiającymi oświadczeniami rządu, uchwałą Sejmu, a także artykułem Adama Michnika „Tragedia Czeczenii i chuligani” opublikowanym na czołówce wiadomej gazety.

    Natomiast w Kotle Lecha Poznań przyjęci byliśmy po „napadzie” niezwykle wesoło. Jestem z ówczesnych swoich i kolegów działań w sprawie Czeczenii niezwykle dumny. Wyjaśnijmy młodszym Czytelnikom, że przykładanie współczesnych pojęć do sytuacji sprzed lat prawie 20 bywa błędne i złudne.

    Kto był wówczas największym przeciwnikiem przyjmowania do Polski czeczeńskich uchodźców? Na pierwszym miejscu SLD, którego politycy byli antyczeczeńscy i prorosyjscy (najostrzej – Tadeusz Iwiński). Gdy po komunistach władzę przejęła koalicja AWS-Unia Wolności, trochę zmieniły się deklaracje, ale praktyka niewiele. Urzędnicy, bezideowi karierowicze, ulegali rosyjskim naciskom. Gdy do Polski przyjechał prezydent Czeczenii Asłan Maschadow, szef MSZ Bronisław Geremek wyjechał do Skandynawii, by nie musieć się z nim spotkać.

    Kto w Polsce wspierał wówczas Czeczenię? Generalnie wszystko, co w obozie patriotycznym, niepodległościowym, zwanym umownie prawicowym, było najbardziej antykomunistyczne i ideowe. Jan Olszewski był w Komitecie Polska-Czeczenia, którym kierował Adam Borowski dziś szef warszawskiego klubu Gazety Polskiej. Mariusz Kamiński stał na czele polsko-czeczeńskiego zespołu parlamentarnego. Senator Zbigniew Romaszewski jeździł na wschodnią granicę, by pomagać Czeczenom we wjeździe do Polski. Ja jako przedstawiciel pokolenia wówczas najmłodszego robiłem radykalny Komitet Wolny Kaukaz.

    Co nami kierowało? Generalnie to samo, co polskimi patriotami w XIX wieku, wspierającymi powstania kaukaskich górali. Rosja mając przeciwko sobie walecznych do szaleństwa Czeczenów, miała mniej siły by starać się podporządkowywać sobie Polskę i inne państwa Europy Środkowej. To miało ogromne znaczenie dla polskiej racji stanu i naszego interesu narodowego.

    Przypomnijmy, że mówimy o sytuacji sprzed 20 lat, gdy prezydentem Polski był komunista Kwaśniewski, w którego nasza wesoła ekipa rzucała jajkami, a pierwszą lub drugą siłą polityczną byli postkomuniści, niegdyś jawna agentura Moskwy. Walka za „Wolność Naszą i Waszą” wiele razy w historii była na polskich sztandarach i tę tradycję kontynuowaliśmy.

    Co do ówczesnych czeczeńskich uchodźców – to w przeciwieństwie do obecnych hord z Afryki i Bliskiego Wschodu zalewających Europę byli to uchodźcy PRAWDZIWI. Staruszkowie, kobiety, dzieci, a jeśli młodzi mężczyźni, to ranni i niezdolni do walki.
    Czeczeni sprzed 20 lat, z którymi gadałem sporo, byli pełni podziwu dla historii Polski, wiedzieli o tym, że Polacy dwukrotnie zdobyli Moskwę, mówili o Piłsudskim, o wojnie polsko-bolszewickiej roku 1920. Szanowali religię katolicką, sprawiedliwie dodać trzeba, że nie rozumieli ateizmu, który kojarzył im się z „ruskim” i „komunistą”, czyli po ichniemu „psem”.

    W Polsce zdecydowana większość nie planowała się u nas osiedlić, ciągnęli dalej na Zachód. Pamiętam ówczesną rozmowę z czeczeńskim politykiem Sejłamem Beszajewem, który mówił mi: gdy tylko będzie niepodległa Czeczenia albo szansa na nią, my WSZYSCY wrócimy do siebie. Znasz naszą historię, to wiesz.

    Co mieli wówczas wspólnego z islamem? Z tym w wydaniu obecnych „nachodźców” nic. To była jakaś mocno świecka religijność typowa dla posowieckiego obszaru. Radykalny islam, owszem, próbowano w Czeczenii zainstalować i robiła to bezspornie MOSKWA. To pod Moskwą drukowane były na błyszczącym papierze ulotki tzw. wahabitów, którzy po Rosji przemieszczali się bez problemu, w przeciwieństwie do reszty Czeczenów. Po co? Po to, żeby po World Trade Center Rosja mogła ogłosić się obrońcą Europy przed islamistami.

    Nasza ocena uchodźców czeczeńskich sprzed 20 lat okazała się trafna: w przeciwieństwie do obecnych nachodźców w Europie, nie podłożyli w Polsce żadnej bomby, a konflikty z nimi były nieliczne i marginalne.
    Dlaczego obecna „totalna opozycja” ich nie chciała? Proste: bo jest Targowicą służącą obcym. Wtedy nie chciała ich pod dyktando Rosji, dziś wpuściłaby islamskie hordy pod dyktando Niemiec.

    Jak Czeczeni sprzed lat 20 mają się do obecnych? Zapewne jest duża różnica, ale nie potrafię jej dobrze zdiagnozować, bo od wielu lat zajmuję się innymi, polskimi sprawami.

    Dążenia niepodległościowe narodów Kaukazu nadal uważam za warte wsparcia, a osłabianie Rosji jest kluczowe dla polskiego być albo nie być. Jestem natomiast zdecydowanym wrogiem wpuszczania do Europy islamistów, w tym Czeczenów mający takie powiązania.

    W warunkach, gdy Moskwa wymordowała na Kaukazie coś koło ćwierć miliona ludzi, a Zachód pozostał w tej sprawie obojętny, Czeczenów wypchnięto w kierunku współpracy z islamistami. Za mało było w Europie ludzi myślących dalekowzrocznie, jak wówczas Komitet Wolny Kaukaz, a za dużo bezwładu i ustępstw wobec Moskwy. Szkoda.

    Jak silne są powiązania i jakiej części Czeczenów dotyczą (bo nie wszystkich, emigracja polityczna sprzed 20 lat ich raczej nie ma), zdiagnozować nie potrafię.

    1. Mówisz, Piotrek, o dalekowzroczności.
      To ja Ci podam historyjkę, która w rosyjskich realiach powtórzyła się setki, o ile nie tysiące razy, a i w polskich warunkach były podobne, choć nie na taką skalę.

      Przychodzi Czeczen do przedsiębiorcy:
      – Cześć, to ja, twój wspólnik.
      Facet robi oczy, nie zna gościa.
      – Wiem, że się musisz oswoić z tą sytuacją, ale łatwiej ci pójdzie, jak powiem, że twoja córka za kwadrans skończy lekcje w szkole (tu adres szkoły, która klasa itd.), a twoja żona właśnie pojechała swoim autem (marka, kolor, numer rejestracyjny) malować pazury.
      – Dobra, namyśl się.
      Następnego dnia z rana ten sam Czeczen (czasem kilku):
      – To jak tam, wspólniku, namyśliłeś się?
      Powiedzmy, że trafiliśmy na wariant, w którym przedsiębiorca był przygotowany na wizytę wspólnika. Wówczas… oooo, jakie nieszczęście… właśnie się zaczął palić samochód dotychczasowego właściciela.
      Powiedzmy wariant mniejszy hard. Gość przyjmuje „wspólnika”. Następnego dnia (za tydzień, czasem – miesiąc) nowy czeczeński współwłaściciel mówi do „starego” właściciela:
      – Doba, wyp… stąd i już nigdy tu nie wracaj.
      W wersji hard ten stary znikał bez śladu.

      Jeśli myślisz, że w Polsce nie było z nimi podobnych kłopotów (choć na mniejszą skalę, głównie haracze), to znaczy, że rozmawiając z samymi Czeczenami niezbyt dokładnie się rozejrzałeś w środowisku, które sobą „zainfekowali”.

      Wydaje mi się, że Ci tą historyjkę opowiedziałem, ale wolę ją przytoczyć publicznie, bo po Twoim wpisie niektórzy jeszcze uwierzą, że to taki biedny naród ci Czeczeni.
      W jednym się z Tobą zgodzę. Im więcej kłopotów ma Rosja, tym my możemy się czuć bezpieczniejsi. I choćby dlatego trzeba było Czeczenów nie przyjmować. Niech się tam na Kaukazie dożynają jedni z drugimi.
      RZ

    2. @Pyra.
      Mam tak zwane ambiwalentne uczucia. Z jednej strony na swój sposób się cieszę, bo wygląda na to, że tak Ty, jak i część Twoich kolegów, jak Kamiński, chyba rzeczywiście wierzycie w to, co mówicie i piszecie. Natomiast z drugiej strony czuję duży smutek i… współczucie. Współczucie, bo… niczego się Panowie nie nauczyliście i jesteście po prostu głupi. Tak, po prostu głupi i niewyciągający właściwych wniosków z błędów innych i…swoich. Pisze Pan Panie Piotrze, że byliście dalekowzroczni i jest Pan z tego dumny.
      „Nasza ocena uchodźców czeczeńskich sprzed 20 lat okazała się trafna […] Dlaczego obecna „totalna opozycja” ich nie chciała? Proste: bo jest Targowicą służącą obcym. Wtedy nie chciała ich pod dyktando Rosji,”. No jaka trafna? Pozostawali w Polsce, pościągali rodziny, nie powyjeżdżali na zachód, jak Wam obiecywali, mamy w Polsce obcych kulturowo i religijnie Muzułmanów z tradycjami terrorystyczno mafijnymi. A Pan nadal określa ludzi, którzy ich nie chcieli mianem Targowicy. Obudźcie się Panowie. W Niemczech kilkadziesiąt lat temu tez ściągano bezrefleksyjnie Turków, bo wygodnym Niemiaszkom nie chciało się pracować przy wywożeniu śmieci, w kanalizacji itd. Jaki jest dzisiaj efekt? Miliony tureckich wyznawców Allaha, którzy uważają, że ten kraj należy do nich, bo wybudowali meczet. Takie same powiązania mafijne, Turcy, Libańczycy. Banda idiotów ściągająca bezkrytycznie tanią siłę roboczą z Bliskiego Wschodu udupiła Niemców na wieki wieków. Wy chcieliście ściągać Czeczenów, teraz hordy Nepalczyków, gości z Bangladeszu…
      A smutno mi dlatego, że, niestety, tak Pan, jak i pozostali pisowscy koledzy sympatyzujący z Wolnym Kaukazem ( nota bene jak mi to śmierdzi i socjalizmem i anarchizmem ) macie dzisiaj w Polsce wpływ na realną politykę. Ale konsekwencje Waszej radosnej działalności ponosić będziemy my wszyscy. Niestety już niedługo.

    3. A ja Panie Panie Lisiewicz napiszę jedno, co nie pozwala Panu podobnym myśleć trzeźwo w polityce zagranicznej – „Oni bardzie Rosji nienawidzili, niż Polskę kochali”.

    4. Czy Czeczeni zostali w Polsce? Czy można to porównywać z sytuacją w krajach zachodnich? Nie, nie można. Muzułmanów w Niemczech jest około 5 milionów. Czeczenów Polsce około 4 tysiące. Ponad tysiąc razy mniej.

    5. https://wprawo.pl/2018/09/05/bialystok-czeczeni-zaatakowali-polakow-sprawa-jest-tuszowana-przez-policje-i-urzad-ds-cudzoziemcow/

      https://www.pch24.pl/kim-sa-czeczeni-zyjacy-w-naszym-kraju–najliczniejsi-uchodzcy-wzbudzaja-rozne-opinie-,49119,i.html

      Tu masz relację, którą najlepiej zacząć od ostatniego akapitu:
      https://echodnia.eu/radomskie/wojna-polskoczeczenska-palki-i-kamienie-kontra-noze-nowe-fakty-video/ar/8608358

      https://www.wykop.pl/link/4551029/pobicia-i-kradzieze-czeczeni-w-bialymstoku-czuja-sie-bezkarni/

      http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2018-12-13/czeczen-oskarzony-o-terroryzm-aresztowany-na-3-miesiace/

      Na szybko wynalazłem specjalnie dla Ciebie. Nie znalazłem tego, czego chciałem, relacji z miejscowości w której się znajduje ośrodek z Czeczenami, gdzieś sprzed dwóch lat. Legionowo (?) lub jakieś inne podwarszawskie miasteczko. Nie znalazłem.
      Tak, wiem, taki osiedlowy terrorek to mały pikuś z tym, co opisałem wcześniej.

      Ilu by ich nie było, o tylu jest za dużo. I jeśli jest ich 4 tysiące i jest tyle problemów, to znaczy, że coś jest na rzeczy, nieprawdaż?
      RZ

  12. Do @Pyra
    Panie Piotrze, Panie Piotrze Lisiewiczu, podkreślam, bo znowu pytanie nie wpadnie Panu w oko i taktycznie oleje Pan pytających czytelników Fana. Jak dzisiaj, z perspektywy lat, odnosi się Pan do kwestii promowania w Polsce przez Pana, Mariusza Kamińskiego, ŚP Lecha Kaczyńskiego i innych kolegów z Gazety Polskiej i reszty PISu Czeczenów?
    Ale proszę o konkrety, bez lawirowania i udawania, że nie widzi Pan zadanych pytań. Artykuł jest Pana autorstwa, więc można założyć, że czyta Pan wpisy pod nim. Najpierw kilka linków, następnie ponowię pytanie.

    https://natemat.pl/blogi/kamilkaminski/195619,co-sie-z-wami-stalo

    https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/w-2002-mariusz-kaminski-z-pis-chcial-przyjecia-uchodzcow/27d278h

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Wolny_Kaukaz

    Mariusz Kamiński urodził się w 1965 roku, więc w chwili wygłaszania orędzia z trybuny sejmowej miał 37 lat. Pan, Panie Piotrze, urodził się w roku 1972. W 1994, kiedy powstawał Komitet Wolny Kaukaz miał Pan 22 lata, a więc stosunkowo mało, choć nie ukrywam, że jeśli tenże Komitet powstał z inicjatywy krakowskich anarchistów, cuchnąłby mi na odległość, Panu chyba nie za bardzo…

    I na koniec jeszcze jedno pytanie do Pana, Panie Piotrze. Ma Pan i inni koledzy z kręgu PISu, PC, Ligii Republikańskiej antyrosyjską fobię. Zakładam, że właśnie dlatego popieracie wrogów reżimu rosyjskiego i prześladowanych przez Putina. Car Putin szykanuje LGBT i od lat zabrania w Rosji promowania tych zachowań i ideologii. Może zacznijcie na łamach Gazety Polskiej bronić homoserków, jak broniliście prześladowanych niewinnych muzułmańskich Czeczenów? Może zaapelujcie o azyl dla prześladowanych w Rosji kochających inaczej? Igrzysk w Soczi czasami z tego powodu nie bojkotowaliście?

    1. Ja się tak z partyzanta pozwolę wtrącić do tego wywodu z wątkiem rosyjsko-adwokackim. Nie wiem jak można nie być dzisiaj ANTY, jeśli już wiadomo, że po Smoleńsku zwłoki były bezszczeszczone (choćby kiepy i śmieci w trumnach, które wyszły w czasie eksumacji), kiedy wrak kilka razy był na pokaz myty (o niszczeniu nie ma nawet co wspominać), czy jeśli opłacało się zachodnie media i organizacje do powielania bzdur Anodiny o pijanym Błasiku i prezydencie grożącym śmierciom pilotom jeśli nie wylądują (to wszystko robiły oficjalnie czynniki rządowe Kremla). Nie wiem jak można przejść do porządku dziennego nad „nordstreamami”, iskandermai w Kaliningradzie, atakami cybernetycznymi, które od czasu do czasu dosięgają naszej państwowej administracji, negowaniem Katynia, czy w końcu zabójstwem Marka Karpia i innych jemu podobnych, gdzie wiadomo, którego państwa służby były w to umoczone. Można cenić rosyjską kulturę, dokonania i szanować Rosjan, ale z ichnią państwowością RP jeszcze dziesięcioleciami będzie na kursie mocno kolizyjnym. W kwestii wątku czeczeńskiego, to po pierwszej wojnie Czeczeńskiej, praktycznie nie było środowisk w Polsce, które nie chciały jakoś nieść im pomocy (zwłaszcza że tradycyjnie zachód nie chciał się narażać Rosji) Ba ilu ludzi, nawet wybrało się na Kaukaz z nienawiść do komunizmu wspierać z kałachem w ręku tamtejszych miejscowych i ilu nie wróciło już tamtejszych gór. Do tego dochodziła wspólna symbolika (wilk jako symbol wolności i ducha), historia okupacji i nienawiść wobec sowietów. Dopiero póżniej okazało się, że mudżahedini tacy święci nie są, a ci sprowadzenie do Polski jako uchodzcy, tragicznie słabo się aklimatyzują, brnąc najczęściej w patologię nieakceptowalną dla gospodarzy (Białystok).

    2. Można być antyrosyjskim i nie być miłośnikiem, propagatorem ani pomagierem Czeczenów. Bo Czeczeni to jeszcze większe zło niż Rosjanie, ale aby to wiedzieć, trzeba się o nich dowiedzieć czegokolwiek.
      RZ

  13. Bratu pozdrowienia przekażę. Nie jest tajemnicą, że od ćwierćwiecza żyjemy w całkowicie różnych, niespotykających się światach. Tak wyszło. Pisałem o tym przed laty, gdy pierwszy raz sprawa się nagłośniła. A jeszcze bardziej się nagłośniła, gdy prowadziłem pod pewnym pałacem manifestację skandującą „Wyłaź, szczurze”.

    Mówiąc żartobliwie, to apeluję do narodowców, żeby się za mocno tego nie czepiali, bo będę musiał w ramach polemiki czepiać się zdecydowanie bardziej sympatyzującego z Konfederacją Rafała Ziemkiewicza, który jest w podobnej sytuacji. Żart oczywiście. Namnożyło się w ostatnich latach podobnych sytuacji, od Krystyny Pawłowicz, po najbardziej znany przypadek przedstawiciela waszej zgody z Gdańska. Zapewne Redaktor zna przypadek braci Goeringów (oczywiście nic nie sugeruję).

    A propos najbardziej znanego przypadku, to taka piosenka Bartka Kalinowskiego powstała:

    https://www.youtube.com/watch?v=v9U1thLUt2k

    1. Porównanie do Ziemkiewicza – średnie. Nie ten kaliber, to po pierwsze, a po drugie Ziemkiewicz nie jest forpocztą frontu ideologicznego. Jest zwykłym balansującym dziennikarzem z opcją przechyłu na normalność.
      Sprawa pana brata nie była mi znana, ale już w momencie, w którym pan zagościł w telewizji rozmawiając z naczelnym na pański temat zadałem mu pytanie na które nie znał odpowiedzi. Czy jest pan antykomunistyczny, czy antyrosyjski. Naczelny bardziej skłaniał się do antykomunisty, ale po latach przyznał mi rację, że antyrosyjski.
      A upewnił się co do tego, gdy ktoś mu podpowiedział, że bardzo się pan angażował w kwestię pomocy Czeczenom, którzy są w naszym rozumieniu cywilizacyjnym i mentalnym sk…nami, i że bardzo omija pan ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *