Wał ręczny

 Niektórzy nie wierzą. No to mają dowód na ręku. Piłka jest skorumpowana do cna. Fakt, to już nie są czasy „Fryzjera”, gdzie byle golibroda mógł na żywca ustalać konkretne wyniki w konkretnych ligowych meczach. Teraz to się robi bardziej finezyjnie. Ale jak finezyjnie „się nie da”, to wciąż aktualne jest robienie wałów na chama.
Jeśli ktoś myśli, że trzy zagrania ręką obrońców Legii na polu karnym Legii nie mogą być odgwizdane, to się myli. Mogą. Ale tylko wówczas, gdy nie są to mecze o wszystko. Dwadzieścia kolejek temu numer z trzema karnymi przeciwko Legii by przeszedł. Co najwyżej arbiter by już nie sędziował pojedynków najwspanialszego klubu na świecie.
Teraz Legiunia musiała wygrać, nie liczyły się żadne finezyjne sposoby. No to wygrała. Na chama, na wydrę. Słaba Lechia przegrała z jeszcze słabszą Legią, bo nie mogła wygrać, gdyż to mogło zaburzyć warszawski plan walki o Ligę Mistrzów.
Choć każdy rozsądny dobrze wie, że Legia to o LM może sobie pograć w cymbergaja, w świecie realnym znajdzie się kolejne Dudelange, mistrzowie wszechświata i okolic dostaną łomot z kolejnymi amatorami. A ci, którzy się będą z tego śmiali zostaną okrzyknięci oszołomami. Bo dyżurni usprawiedliwiacze legijnych kompromitacji u tych amatorów znajdą magika, który 15 lat temu nie był amatorem, trener kelnerów i hydraulików w dawno temu był Bardzo Ważną Personą, a w ogóle to „wy się na piłce nie znacie”, więc „proszę się nie wypowiadać z kim my, o przepraszam, z kim Legia tak naprawdę odpadła”.
Wielu już zauważa, że kabaret zwany ekstraklasą w zasadzie powinien mieć w regulaminie, że gra się o drugie miejsce, bo pierwsze jest zarezerwowane przed rozgrywkami dla najfajniejszej naszej drużyny.
Ale wciąż są naiwni, którzy tego nie zauważają. Oni dalej myślą, że mistrza Polski zdobywa się na murawie.
W Gdańsku naiwnych po meczu z Legią pozostało bardzo niewielu.
Roman Zieliński, fot. arch – to zdjęcie najlepiej przedstawia specyficzne podejście do mistrzów wszechświata i okolic. W 2012 roku w Warszawie wyprodukowano plakaty oraz inne gadżety informujące o tym, że Legia jest mistrzem Polski. Niektórzy może już nie pamiętają, ale zapewniamy, że ostatecznie Legia tego mistrza nie zdobyła. Bo w Polsce był taki wk…rw na Legię, że wielu zrobiło bardzo wiele, by jednak „warśafkę upierd…”

komentarzy: 35

  1. Niestety, wielu kibiców, po tym płaczu w wiadomościach (już trzy dni) życzy Pucharu Jadze. Uważają, że Lechia za ten lament powinna zostać jak Himilsbach z angielskim.

    1. Nikt normalny z Legii nie będzie kibicował Jadze w finale PP. Jedyne co ewentualnie interesuje to udany bilans z „dnia meczowego” i nie chodzi tu o sprawy związane z tym co wewnątrz stadionu.

      Pod względem piłkarskim to też nieopłacalne. Jeżeli Jaga zdobędzie puchar, to pewnie w ramach uprzejmości nie będzie robić problemów Lechii w lidze. Układ stary jak świat. Zwycięstwo Jagi to też zamknięty temat kwalifikacji do pucharów. Czyli takie Zagłębie i Cracovia będą już na wakacjach. Z Poznania da się usłyszeć, że przy tak nieudanym sezonie, też niechętnie zabieraliby Lechii punkty. Jedyna realna szansa, żeby Amika się postawiła, to złudzenie zajęcia tego 4. miejsca – o ile będzie ono cokolwiek dawać.
      Tak że w interesie akurat Legii z pewnością nie jest zwycięstwo Jagiellonii. Jeśli chodzi o wypowiedzi skórokopów w wywiadach, to chyba tylko jakiś Janusz może przykładać do tego wagę.

    1. A co to jest ta „cała warszawka” zbieranina rożnej maści słoików z całej Polski, która w największe wichurze w Polsce zatraciła swoją tożsamość… Ze świeca szukać dzisiaj rodowitych Warszawiaków (co najmniej 3 pokolenia wstecz), bo na 10 warsiowsioków, max 2-3 będzie miała „oryginalne papiery” i to będą Warszawiacy; reszta to zlepek nie wiadomo czego, która jest bardziej „warszafska” od rodowitych warszawiaków…
      A film z przed 30 lat – „Piłkarski poker” nic nie stracił na znaczeniu…

  2. Dlaczego spółdzielnia nie zadziałała zatem 2 lata temu ,kiedy skończył się mecz w Warszawie z Lechią 0:0 i trwał mecz Jagi – Amika, gdyby Amika się podłożyła wypadłaby z pucharów, ale Jaga zostałaby mistrzem. Może nie byli przygotowani na taki scenariusz.

  3. Łza się w oku kręci na wspomnienie pięknych chwil… Skórokopy z Poznania, Warszawy i Krakowa walczą o tytuł. W Poznaniu bęcki 0:2, ostatni mecz w Krakowie z GTS – wynik z góry wiadomy. Po drodze Galacticos znad Wisły. W trakcie meczu 0:1 w plecy, lecz nagle! Marek Gancarczyk przyjęcie klatką (bardzo efektowne), piłka spada pod nogi, petarda lewą nogą i gol! 1:1 i już wiadomo, że GTS zdobędzie złoty medal…
    Przypomnijcie sobie atmosferę tamtych chwil z Oporowskiej. Na Pilczycach nigdy nie było takie atmosfery, zero spontanu, wszystko modern football… Szkoda, że tamte chwile nie wrócą…
    Sapkowski pisał „Coś się kończy, coś się zaczyna”. U nas coś się skończyło, lecz nic się nie zaczęło…

    1. Jakiś miesiąc temu gdy na Fanie był artykuł o Wiśle to w komentarzu napisałem GTS a redakcja zmieniła to na TS. Jesteście mało konsekwentni albo robicie to według własnego „widzi mi się”. Skąd nagle taka zmiana?

  4. Tak miało być. Legia – mistrz + 4 mecze w eliminacjach do ligi mistrzów
    Lechia puchar + 2 mecze w lidze europejskiej
    Jaga 2 mecze w lidze europejskiej
    A lud roboczy wytrzeszcza oczy

  5. Panie redaktorze, nie piszę tu żeby przekonywać kogokolwiek czy karny był czy nie było. Skupiłbym się raczej na czym innym. Zamiast ekscytować się w nieskończoność powtórkami sytuacji z nieodgwizdanym karnym, lepiej byłoby zobaczyć jak grajkowie Legii w tym meczu wyglądali. A grali z ogniem w oczach. Legia w Gdańsku i Śląsk w Krakowie byli w podobnej sytuacji – grali z nożem na gardle, trzeba było wygrać, żeby realnie myśleć o osiągnięciu celu na koniec sezonu. Piłkarze Legii grali z bardzo dużym zaangażowaniem, walczyli ostro, przez 2/3 czasu byli przy piłce na boisku lidera. Nie zawsze wychodziło, ale cały czas starali się nacierać. Można by to pokazać jako przykład grajkom Śląska, którzy w Krakowie, przeciwko komediowemu składowi Wisły wyglądali jakby czekali na ścięcie. Pierwsze 6 minut niby ruszyli, jakby na pokaz dla kibiców, a potem 40% posiadania piłki i strach przed kolejnymi atakami Wisły. To nie jest jakaś nieprzychylna opinia, tylko tak to wyglądało. Gdyby grajkowie Śląska grali z takim zębem jak Legia w Gdańsku, to nikt by nie musiał się bać o utrzymanie – raczej kwestią otwartą byłyby puchary. I żaden sędzia nie byłby do niczego potrzebny.

    Różnica w mentalności Legii i reszty klubów polega na tym, że tam zawodnicy wiedzą, że muszą patrzeć na siebie i nikt ich nie będzie rozgrzeszał w razie niepowodzenia. Przywołujesz 2012 rok – to jest dobry przykład takiej sytuacji. Wszyscy wiedzą, co się stało na końcu w Krakowie. Pamiętam dobrze atmosferę ostatniej kolejki – brak dopingu w Warszawie i ciągły pocisk po grajkach, trenerze – nikt nie wspominał, że winna jest spółdzielnia czy postawa ówczesnej Wisły. Tak samo w 2015 roku. Nikt – działacze, piłkarze, trenerzy, kibice – nikt nie zwalił braku złota na Górnik i nie płakał o tym w mediach. A w innych klubach? W takim Poznaniu grajkowie wiedzą, że mogą odwalać manianę cały sezon i w razie czego zwali winę na sędziów czy terminarz (jak zresztą autentycznie zrobił jeden z byłych trenerów Lecha i Śląska zarazem). Potem zasłoni się koszulką człon „wice” na bandzie i już można robić fetę na mieście. W Warszawie nigdy coś takiego nie przejdzie. Teraz to samo robi Lechia – grajkowie w wywiadach płaczą, że „zasuwają cały sezon i okradł ich sędzia”. Zapomnieli już, co stało się tydzień wcześniej w Szczecinie, kiedy strzelili decydującą bramkę po nie kontrowersyjnym, a ewidentnym błędzie sędziego? Zapomnieli w jakiej atmosferze eliminowali z pucharu Raków?

    Podsumowując – możesz zrobić grajkom 20 „godzin wychowawczych”, ale jeśli ich nieudolność będziesz usprawiedliwiał szukaniem winnych na zewnątrz, to taka atmosfera im też się udzieli.

    1. Jak Legia wiedziała, że jej sędzia nie da zrobić krzywdy to można wtedy grać na luzie i wszystko wychodzi. Żadna sztuka. Jak przyszło grać z asami z Luksemburga tego luzu i pewności jakoś zabrakło.

  6. Jełop Przesmycki uznał, że sędzia podjął prawidłową decyzję o niepodyktowaniu 2 karnych dla Lechii. Następne grono jełopów twierdzi, że sędzia nie wypaczył wyniku meczu bo Legła i tak była lepsza. Jeżeli tacy ludzie rządzą naszą piłką to nie ma się co dziwić, że nasza liga jest w ogonie Europy. Potem sztucznie forowana Legia dostaje baty w eliminacjach LM ponieważ nie może liczyć na ślepotę sędziów.

  7. Pisałem o tym non-stop od kilku lat , że naiwnością jest wierzyć , że równorzędnie z wyrokami w sądzie wrocławskim skończył się proceder. Pisałem też że teraz sędziowie nie muszą otrzymywać „koperty” na parkingu w lesie , bo są inne możliwości uhonorowania – (czytaj zapłaty) sędziego. To jest – Licencja zawodowa , tj. Promocja w europie , i w rankingu sędziów na świecie. Pamiętny rok 2015 gdy uwalono nas w meczu PP na stadionie Legii – brak czerwonej dla Dossy za wycięcie Paixao od tyłu , oraz brak drugiej żółtej dla Furmana za faul taktyczny. Sędzia oczywiście nasz „ulubieniec” Marciniak. Tłumaczenie Przesmyckiego ? Cytuję – ” Niefortunnie sędzia Marciniak był zbyt blisko akcji aby ją prawidłowo ocenić , gdyby stał 10 metrów dalej z pewnością pokazał by czerwoną kartkę.” W 2015 roku po raz pierwszy finał PP był na Narodowym – Wywalono w powietrze nas , oraz Błękitnych Stargard Szczeciński aby w tym finale na pewno znalazły się Legła i Amica. Kariery dwóch sędziów „przekrętów” wystrzeliły po tym w górę w niewyobrażalnym tempie. Po pierwszej akcji tej z Jędrzejczykiem wiedziałem że Lechia będzie uwalona w tym meczu i zmieniłem zdania nawet po pierwszej bramce dla Lechii. Tak to się niestety dalej w Polsce i nie tylko kręci. W 2012 na biurko Platiniego trafił raport Europolu o skorumpowanych ponad 300 – tu meczach Ligi Europy , Ligi mistrzów , el. ME , el.MŚ !!! No i …… No i nic sprawa zamieciona pod dywan , Platiniego , Blattera już nie ma , a interes dalej się kręci.

  8. Nie do końca mam jasność, jakie racje stoją za tłumaczeniami władz piłkarskich, że w przypadku wyboru sędziego danego meczu znaczenie ma miejsce jego OZPN (w przypadku większości sędziów będzie się pokrywać), ale już miejsce zamieszkania nie ma.
    Czy władze piłkarskie nie spodziewały się, że pomimo wszystkich niuansów związanych z pochodzeniem i zamieszkaniem Stefańskiego jego nominacja do tego meczu wywoła natychmiast burzę? Każda szanująca się instytucja dbająca o swój tzw. PR by zachowała w tym przypadku daleko idącą ostrożność. Polskie władze piłkarskie zachowały się tak, jak gdyby z nikim nie musiały się liczyć (bo i chyba formalnie rzecz biorąc nie muszą się przed nikim rozliczać, mało kto im podskoczy), co w zasadzie byłoby argumentem za tezą w tym artykule, tj. o „robieniu wała na chama”.

    1. Karnego być nie powinno. Radzę obejrzeć powtórkę. Błąd sędziego miał miejsce w samej końcówce. Zawodnik Lechii pociągnął za koszulkę piłkarza ze szczecińskiej drużyny, a następnie przechwycił piłkę, którą strzelił do bramki Sobiech.

  9. Piszesz ” W 2012 roku w Warszawie wyprodukowano plakaty oraz inne gadżety informujące o tym, że Legia jest mistrzem Polski.” Co to znaczy wyprodukowano ?? Kto wyprodukował do ch…?? Przecież to reklama browaru i piwa Królewskiego. Prywatna firma zaryzykowała i wtopiła na produkcji tego szajsu. A gdyby było tak jak piszesz, to Legia w 2012 też by miała mistrza, a tak dzięki układowi między „wami” a „Miśkami” (patrz ostatni mecz sezonu na Wisełce) , to WKS zdobył majstra !!!

    1. Guzik wiesz.
      To, że Wisła się podłożyła, to tylko element całej układanki.
      Wcześniej sędzia was wywalił w powietrze w Gdańsku. Lechia walczyła o ligowy byt i nie zaniedbała sprawy. Arbiter akurat był z tych lubiących Lechię (a dlaczego – tego nie wiesz i się nigdy nie dowiesz) i was zrobiono w wała.
      Jagiellonia również w 2012 was w wała zrobiła. Za darmo. Bo chłopy z Jagiellonii (piłkarze – niech ci się nie pomylą z kibicami) chcieli was uwalić, bo im w dokładnie ten sam sposób zaszliście za skórę. I was uwalili, a Śląskowi dali zwyciężyć.
      Nikt was nie lubi, bo te „nieodgwizdane karne”, te wyciągnięte zza linii piłki, te niezuwazone faule, to gdy wy gracie, niemal zawsze „przypadkiem” na waszą korzyść wychodzą i to w meczach o istotną stawkę. Losowanie w PP itp. itd. Wy nie widzicie, wszakże „wam się należy” i tak to się napędza. A ludzi wku… i kiedy wreszcie pojawia się możliwość zrobienia was w człona, wówczas niesamowita satysfakcja jak się coś uda zmajstrować. Nawet zupełnie bezinteresownie
      Najśmieszniejsze, ale w sobotę na kilka godzin przed meczem Lechia – Legia rozmawialiśmy w gronie znajomych o tym, jakich wałów sędziowskich możemy się odziewać w Gdańsku. Wyszło na nasze.

      A co do gadżetów. Bekę mieliśmy, bo ten wasz „mistrz 2012” to we Wrocławiu hulał. Nie będę opowiadał, bo zbyt dużo zbiegów okoliczności, ale gdyby ktoś je zrobił w tonacji biało – czarnej, to do tej pory by się w Warszawie pojawiały gadżeciki z tą datą.
      RZ

    2. @sdasd – jeżeli wszedłeś już na tę stronę i wyrażasz swoją opinię, to z szacunku i zwykłego okrzesania, jako gość ,,w dom”, napisz nazwę mojego klubu wielką literą. Ja, gdy już zabłądzę na obcą stronę, trzymam się tej zasady i jak powiedział Pan ,,i jest to dobre”. Te ręce, rączki, rączuchny na Waszą korzyść, to jedno, te wślizgi, wślizeczki, wślizunie, na niekorzyść konkurentów L, to drugie, ale gol strzelony przez Was na Wiśle z podania (bodaj Jędzy) po metrowym aucie bramkowym, przy asyście sędziego na linii bramkowej, to do dzisiaj kręcę głową nad perfidią wspomnianego wała. Dlatego nie dziw się, że następuje taki 2012 r to pół ligi chce Was uwalić. Nota bene, do dzisiaj macie gula za ten (nie)tytuł. Kilka przeczytanych wywiadów z Waszymi wkładami, potwierdza moją tezę. Dlatego przez kilka lat, po tej wpadce, na mecze z WKSem zawsze wystawialiście najsilniejsze składy, nawet kosztem kolejnych meczy, żeby zatrzeć tamto doświadczenie.

  10. To widać na żywca, na przykład ostatnie sędziowanie sędziego Marciniaka w meczach Śląska to gdy był na warze i to gdy sędziował na boisku, nie mogłem na to patrzeć, gdy nie dyktował ewidentnych karnych dla Śląska, a drużynie przeciwnej, no problem, nie da się tej ligi oglądać takie wały są kręcone, a na meczu ległej z Lechią to myślałem, że wywalę telewizor, masakra!!!

  11. Od razu wał.
    Wał to by był, gdyby Lechia strzeliła pięć goli, a sędzie by nie uznał żadnego.
    Wo z tymi łapami był malutki wałeczek. A w zasadzie to nawet wałeczka nie było. Takie ręce się nie liczą. Nie wiedzieliście?

    1. Bo w meczach Legii nieprawidłowe zagranie na polu karnym następuje po dotknięciu ręką, rączką lub rączuchną. Z tym, że Tarasovs (tu wymiennie można wpisać każdego zawodnika ekstraklasy poza Legionistą) zawsze zagra ręką, Jędrzejczyk zaś (tu, na odmianę, można wpisać każdego Legionistę) rączuchną. A wszystko rozstrzyga VARszawa lub (M)VAR(ciniak). Konsekwencją czego jest Sz(TEF)AmpaŃSK(I)a zabawą przy Kolumnie Zygmunta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *