Piekielne oskarżenia

Każdy może sam zweryfikować, co do powiedzenia o zarzutach do swojej agenturalności oraz orientacji seksualnej ma autor książki „Moja walka o prawdę” – Jacek Międlar. Charyzmatyczny kaznodzieja, który mógł spokojnie żyć w kościele kompletnie nic nie robiąc, lecz który wybrał życie pełne walki, przepychanek i ostrych zarzutów wobec siebie.
RZ

komentarzy: 18

  1. Witam! Odpowiedź do Pana andrzom – czytał Pan Koran albo Talmud może? Ja czytałem to pierwsze, o drugim czytałem w książeczce św. katolickiego Maksymiliana Marii Kolbe. Dla nas Bóg to Jezus Chrystus ( w 3 osobach – Duch Św., Ojciec, Syn). Wie Pan co jest o Chrystusie w tych dwóch księgach? Jeśli nie to polecam dla odmiany świadomości.. tylko i wyłącznie. Dla pierwszych jesteśmy bałwochwalcami co najmniej, dla drugich zaś zwierzętami albo i gorzej.

    Miłuj bliźniego jak siebie samego, tak – tylko nigdzie nie ma, że więcej niż siebie.

    1. Uznałem temat za zamknięty, źle skoro personalnie się do mnie zwróciłeś, to krótko: wspomniane trzy religie abrahamiczne mają jednego Boga. I to było moją moją odpowiedzią do zarzutu innych bożków. A sprawy dogmatów wiary, wybacz, ale jak pisałem, to kompletnie nie jest miejsce na takie dywagacje.

  2. Największy błąd Kościoła, że zamknął doktrynę funkcjonowania zakonów zbrojnych, broniących wiary chrześcijańskiej. Gdyby było wsparcie papiestwa dla współczesnych krzyżowców z zaparciem rycerskim, to dzisiaj łódki na morzu Śródziemnym, płynęły by w przeciwną stronę i po dzisiejszej Jerozolimie kroczyły by uzbrojone patrole ochraniające Grób Pański z Polski, Niemiec, Francji czy Skandynawii, a i Rosja też by się podłączyła.

    1. Chciałbyś fanatykom religijnym dać broń i pozwolić „patrolować” ulice? Dobry pomysł dopóki pierwszy byś im nie podpadł krzywym spojrzeniem albo nieobecnością na niedzielnej mszy.

  3. Bardzo ciekawy wywiad. Podobnie jak kolega @Chłopek_Roztropek mam podobne przmyślenia co do radykalimu w niektórych sprawach ale widać że Pan Międlar to inteligentny człowiek. Może to dobrze, że odszedł z duchwieństwa – bardziej przyda się jako polityk?
    Cieszy mnie, iż poruszył kwestię pedofili – podobną drogę „gnojenia” za walkę z tym przebył ksiądz Isakowicz-Zaleski:
    https://dorzeczy.pl/kraj/94732/Dokad-papiez-Franciszek-nie-bedzie-mial-odwagi-powiedziec-prawdy-Ks-Isakowicz-Zaleski-o-walce-z-pedofilia-w-Kosciele.html
    http://www.tolle.pl/pozycja/chodzi-mi-tylko-o-prawde

  4. Czytałem książkę Jacka. Tak pod nią, jak pod jego poglądami w przeważającej mierze się podpisuję. Ponieważ jestem trochę starszy, chyba stałem się mniej radykalny od niego w niektórych kwestiach, może z racji doświadczenia życiowego, którego On za 20 lat nabędzie.
    Zakładam, że Jacek to czyta, nie jesteśmy na ty, po prostu piszę tak z sympatii. Dlatego poruszę dwie sprawy, które być może dadzą Mu do myślenia…
    1) co do książki: pisał tam, że proboszcz z Leśnicy jest be, bo jest homoseksualistą, a biedny kanonik z Milicza, jego ofiara – rzekomo ( choć sądzę, że to się rzeczywiście wydarzyło ) zgwałcony przez Krzysztofa Szuwarta, została niesprawiedliwie potraktowana przez wrocławska Kurię i Arcybuskupa Kupnego. O ile w ocenie proboszcza Sz. zgadzam się całkowicie – moim zdaniem Kościół powinien bezwzględnie usuwać ze swego grona homosiów, szczególnie, jeśli wiedza o ich wcielanych w życie skłonnościach jest w społeczeństwie powszechna. O tyle w przypadku jego domniemanej ofiary, księdza Kosendiaka, Jacek nie podał w książce kluczowych okoliczności. Pan „kanonik” Kosendiak przypomniał sobie, że Sz. go przecwelował dopiero wtedy, kiedy zaczęła mu się palić własna D. Kanonik Adrian tak dalece zapamiętał się w ciągotach do mężczyzn i to dużo młodszych od niego, że pojeździł, i to cyklicznie, po bandzie. Flirtował w necie z małoletnimi tak namiętnie i fotograficznie, że aż hierarchia kościelna musiała zareagować. Wiedząc, że przegiął poszedł z rzewną historyjką do „łowcy sensacji”, pana Stonogi i łkając jak pensjonarka żalił się na wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. W tym przypadku Jacek jest niesprawiedliwy w stosunku do Arcybiskupa Kupnego i uważam, że podanie tylko części faktów o Kosendiaku nie było w porządku. Nawet jeśli Kupny i jego podwładni nie zachowali się, delikatnie mówiąc, podczas nagonki na Jacka w porządku.
    Reasumując, homoserkiem jest i Proboszcz Szuwart i kanonik Kosendiak, dlatego nie zgadzam się z przykładaniem w książce Jacka innej optyki do obu z nich, nawet jeśli pasowało mu do tezy, że Kupny jest be, a Jacek ma prawo go nie lubić.
    2) Kościół, tak jak wojsko, policja, straż graniczna, etc. jest organizacją hierarchiczną. Nie można mieć żalu, że wymaga od swoich „funkcjonariuszy” posłuszeństwa. Nie pasuje Ci, zrzucasz sutannę, co zrobiłeś. Nota bene, nie dość, że nie uważam, żeby był to grzech, to zgadzam się z Twoja motywacją i powodami. Niezależnie od tego, sądzę, że…mieli prawo zakazać Ci działalności i wystąpień „niezgodnych z linią polskiego Episkopatu”. To oni firmują w Polsce Kościół Katolicki wraz z wszelkimi tego konsekwencjami, a nie szeregowy ksiądz. Gdyby każdy, tak w kościele, jak i w wojsku, występował przeciwko „rozkazom” nastąpiłaby anarchia i instytucje te rozlazłyby się jak Wiosna Biedronia.
    Dam Ci, drogi Jacku, do myślenia. Dwa nazwiska: Lemański i Boniecki. Myślę, że tak Ty, jak i ja mamy o nich wspólne zdanie. Na Fanie obowiązuje cenzura, więc nie użyję w stosunku do nich epitetów, jakie cisną mi się na usta. Pod Twoimi poglądami mógłbym się w przeważającej mierze podpisać, poglądy i droga życiowa tamtych są dla wręcz wstrętne.
    Zastanów się teraz, proszę. Czy kościół ( hierarchowie ) dobrze zareagowali w stosunku do obu „gwiazdorów”, jednego suspendując, a drugiemu skutecznie zabroniwszy „harcowania” w mediach? Jeżeli odpowiesz Sobie, że tak, to nie bądź taki surowy w ocenie ich zachowania do Ciebie samego. Nie chciałeś się dostosować do poleceń przełożonych, wyegzekwowali to w inny sposób. Na koniec podkreślę jeszcze raz, że pisze to osoba darząca Cię sporą sympatią i pozytywnie oceniająca, że miałeś jaja i nie godząc się z działalnością zwierzchników instytucji, po prostu tym pieprznąłeś.

  5. Do magic. Wydaje mi się że nie jest tak że wiara katolicka nie dopuszcza nigdy przemocy.
    Owszem, dopuszcza. W obronie kraju, religii, może nawet we własnej obronie.
    Gdzieś tam w Piśmie Świętym jest napisane że dzieło zniszczenia w sprawie słusznej jest cenne jak dzieło tworzenia.

    1. Zacznę od cytatu Świętego Jana Pawła II: „Strzeżcie ojczyzny, jak strzegły jej pokolenia, które przed nami żyły, strzeżcie, gdyż ktoś obcy może jedynie na nowo nas zniewolić. Ta ziemia droga była tym, którzy za nią oddawali swe życie. Jesteśmy im winni pamięci i trwania, że Słowianin zawsze ojczyznę kocha nad życie”.

      W odniesieniu do Ewangelii „Cel owej wojny postawiono przed chrześcijaninem jasno: zdobyć królestwo niebieskie (Mt 11, 12) o sposobach można przeczytać w Piśmie Świętym i nie są to wcale grzeczne metody, bo nieprzyjaciel jest jeden „wąż starodawny […] zwodzący całą zamieszkałą ziemię.”

      Trochę religijna dygresja ale bez wiary chrześcijańskiej nie ma Wielkiej Polski.

  6. Kolejne „ksiądz”, który zrzucił sutannę bo mu się śluby posłuszeństwa odwidziały. Dla mnie ktoś kto zdradził Chrystusa, przysięgę daną przed Bogiem to zwykły pozer, który robi z siebie ofiarę. Polecam wszystkim żywoty o.Pio, albo s.Faustyny….jak ich dojeżdżali, a jednak się nie zaparli.

    1. Dlaczego ostatnie zdanie wyleciało jest tutaj:
      http://fanatik.ogicom.pl/archiwa/790
      Natomiast co do reszty treści.
      Nie mnie się pytać o prawdy wiary. Ale wsłuchując się w to, co mówią Międlar oraz inni znani mi księża i pewien zakonnik, to stwierdzam, że to kler zdradza to, czemu przysięgał. Część z tego jest widoczna gołym okiem: pedalstwo w kościele. Pedalstwo znane, tolerowane i na dodatek kryte.
      Kto zatem zdradza, ten, który pedałów wskazuje, czy ci, którzy pedalstwa „nie widzą”, a wręcz zamilczają?
      Ponadto inna ważna rzecz poruszana w tym wywiadzie. Kościół ma nieść wiarę i posługę zdaje się. Czy Międlar wsadzony do klasztoru z zakazem wypowiadania się byłby tym, który niesie wiarę?
      Jednym z przykazań jest „nie będziesz miał Bogów przede mną” Ja, prosty chłop, rozumiem, że nie wolno katolikowi/ chrześcijaninowi dopuszczać myśli, może może być inny bóg niż Bóg. Tymczasem hierarchia kościelna dogaduje się z żydami, prowadzi dialog z nimi, a na dodatek zaczyna się bratać z Muzułmanami.
      Kto ku kogo zdradza? Ktoś, chcący podążać doktrynalnie według tych prawd, czy ci, którzy dla pieniędzy i świętego spokoju „przymkną oko” na wartości, które sami głoszą?

      Opowiem taką historyjkę. W związku z pewną sprawą rodzinną rozmawiam z księdzem. I go pytam. Czy gdybym zlał jakiegoś islamistę za to, że jest islamistą w katolickim kraju, to czy Kościół stanie w obronie mnie, który staje w obronie kościoła, czy stanie po strony zbitego islamisty.
      Ksiądz uniknął jednoznacznej odpowiedzi, lecz dał do zrozumienia, że moja postawa mu nie pasuje.
      Innymi słowy – kościół ustami księdza wyrzekł się mnie, który chciał stanąć w jego obronie, a będzie bronił typa, który będzie księżom podrzynał gardła, a kościoły burzył.

      Chcesz, to broń takiego kościoła.
      RZ

    2. Z drugiej strony, kościół mówi szanuj czy tam miłuj bliźniego swego jak siebie samego. I generalnie chyba nie popiera przemocy w żadnej formie więc trudno, żeby Cię z takie usprawiedliwiał czy dawał dla niej przyzwolenie.
      Wracając do wywiadu to obejrzałem tylko fragment, może w weekend znajdę czas na całość. Natomiast w żaden sposób nie oceniając tego co mówi Jacek Międler (bo ciężko ocenić coś czego się jeszcze nie obejrzało) pokusze się o stwierdzenie, że Jacek jest świetnym mówcą, którego dobrze się słucha. Coś ala Mariusz Rumak, który trenerem jest raczej słabym ale o piłce świetnie opowiada. To, żaden przytyk, po prostu tak mi się skojarzyło.

    3. W pełni podpisuję sie pod tym co napisał krisun33. Red nacz kiedyś takie wątki szybko urywał, przyznając, że jako ateista jest laikiem w tym temacie. A teraz wypalił: „Jednym z przykazań jest „nie będziesz miał Bogów przede mną” Ja, prosty chłop, rozumiem, że nie wolno katolikowi/ chrześcijaninowi dopuszczać myśli, może może być inny bóg niż Bóg. Tymczasem hierarchia kościelna dogaduje się z żydami, prowadzi dialog z nimi, a na dodatek zaczyna się bratać z Muzułmanami.” Tylko, że Bóg jest jeden. W przypadku wymienionych tu religii to jest zupełnie jasne. Ale to nie deon tylko fan, więc takie dyskusje nie mają tu sensu. Z tego samego względu nie będę wnikał w brak wiarygodności byłego klechy, który nie umie rozliczyć swojej przeszłości, tylko szuka wkoło winnych swojej zdrady. Kościoła nie trzeba bronić. To dzieło boże: jest, był i będzie. Ale traktowany jako korporacja ludzka, w której można się realizować i robić karierę, może rozczarować.

    4. @andrzom
      Kościoła nie trzeba bronić? Naprawdę?
      No to powiedz gdzie jest kosciół we Francji?
      Za jakieś 100-150 lat kościoła katolickiego nie będzie. Przynajmniej w Europie. Między innymi dlatego, że wygrywa hedonizm.
      Kto sie temu powinien przeciwstawić? Kościół.
      Co robi Kościół? Ma to w d…!
      Dlaczego? Tu akurat Międlar mówi dlaczego. Pokazuje palcem. Wykłada jak na dłoni.
      Zatem Międlar jest wrogiem. Bo liczą się ciepłe posadki i święty spokój, które ten „smarkacz im burzy”.

    5. To, że Kościół Katolicki (zwłaszcza ten w Polsce) jednak nie zdradził dowodzi to jak jest wciąż wściekle atakowany przez wszelkie lewactwo/lesbiaństwo, a ostatnio także przez byłych księży i coraz częściej nacjonalistów (swoisty widzę niezamierzony sojusz się wytworzył). Powtórzę jeszcze raz. Postawa takiego O.Dolindo który kilkanaście lat miał bana od swoich przełożonych, a jednak wytrwał, wskazuje dobitnie gdzie jest prawdziwa świętość i wiara.
      Co do przypowiastki z księdzem, to sorry ale to klasyczna historyjka na usprawiedliwienie swojego negatywnego stosunku do Kościoła. Nasłuchałem się takich bajęd/wystawiania księdza „na próbę” od setek lewaków na studiach czy potem w pracy (jeszcze raz,dostrzegam że się zawiązuje dziwny niezamierzony sojusz). Do Kościoła (do kapłaństwa) idzie się by spotkać z Chrystusem w Sakramentach, których księża są szafarzami, a nie żeby zbadać poziom „prawilności” hierarchii…

    6. @kirsun33
      KK jest atakowany, bo jest beneficjentem, a atakujący chcą przejąć profity oraz majątek. Zwykła walka o kasę. Kto tego nie widzi – trudno. Staram się otwierać oczy, ale nic na siłę. Chcesz być ślepy – Twój wybór.
      Nie jestem dobrym katolikiem, nie słyszałem o żadnym ojcu Dolindo ani o jego dokonaniach. Widocznie są takie, że do mnie, choć polityka to moje zainteresowanie, jego wiekopomne wyczyny jakoś nie dotarły w żadnej formie.

      Na przypowiastkę, jak to określiłeś, mam świadka. A ksiądz dość dobrze wiedział z kim rozmawia, to nie była rozmowa przypadkowa, więc o ewentualnej prowokacji (co zdajesz się sugerować) nie było mowy.
      RZ

    7. @redakcja; lubię Twoje teksty historyczne. Ale wygrane/przegrane bitwy/wojny to coś innego niż wiara. Co znaczy gdzie jest Kościół we Francji? Akurat w dziejach Kościoła czasy gdy był represjonowany, prześladowany są dla niego bardziej twórcze niż czasy „dobrobytu” (tu masz rację z tym hedonizmem). To np przeżywaliśmy w historii powojennej Polski, a teraz też są przykłady bardziej drastyczne niż Francja. Ludzie wiary Kościół bronią, ale nie jest to obrona w pospolitym rozumieniu. A wynikiem tej obrony nie jest na pewno ilość budowli ( meczety vs kościoły). Prędzej liczba męczenników, ale w ogóle nie o korporacyjne statystyki tu chodzi.

    8. @andrzom
      Chodzi właśnie o statystyki.
      O liczbę kościołów. O zamykane i burzone kościoły. Są one odzwierciedleniem innych liczb. Ludzi chodzących do kościoła. A te liczby maleją w zastraszający sposób (Francja) i mają trend zniżkowy (Polska).
      Nie ma ludzi = nie ma kościołów = kościół znika = zniknie także kapłaństwo.
      Jesli coś się nie zmieni, to za 100-150 lat po Kościele zostanie trochę budowli, a przewodnik będzie gadał takie rzeczy, że gdybyś je usłyszał teraz, to albo byś go wyśmiał, albo od razu uwalił w trąbę.
      Międlar próbuje odwrócić trend, ale jest wołającym na puszczy.

      Mi, generalnie, przyszłość KK byłaby kompletnie obojętna, bo nie jest ta cała hierarchia do niczego potrzebna. Ale zdaję sobie sprawę z faktu istotnej roli KK w państwowotwórczej płaszczyźnie utożsamiania się Narodu z wartościami jakie KK ze sobą niesie. Dlatego z żalem patrzę, jak hierarchowie KK oddalają się od tego, co mnie przy tej organizacji trzyma.
      Meadnry wiary traktuję instrumentalnie. I bardzo chłodnym okiem na nie spoglądam. Być może stąd różnice w naszym postrzeganiu osoby Jacka Międlara.
      RZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *