Dauny górą!

W dniu miłości do daunów kadra PZPN pokonała Austriaków z Murzynem w składzie 1-0 po golu Krzysztofa Piątka z Dzierżoniowa.
Trener Brzęczek będzie brzęczał, że wejście gracza Milanu na ostatnie pół godziny to był przemyślany plan taktyczny, który miał nam zapewnić zwycięstwo, choć każdy sympatyk piłki kopanej widział, że Piątek ma grać od pierwszej minuty. W porządku, Brzęczek się obronił i jego drużyna nie straciła złudzeń co do wyjścia z grupy. Z najsłabszej grupy.
Dlaczego najsłabszej? Bo w tej grupie gra:
1. najsłabsza (sklasyfikowana na ostatnim, 10 miejscu) ekipa z pierwszego koszyka (czyli PZPN)
2. trzecia od końca (8 z 10) ekipa z drugiego koszyka (rodacy Hitlera)
3. ostatni z 10 zespołów koszyka trzeciego, nawet nie z Europy (ci od roszczeń majątkowych)
4. ósma z dziesięciu zespołów ekipa z 4. koszyka (Słoweńcy)
I dla równowagi najsilniesze leszcze, czyli najlepsi z koszyka 5 (Macedonia) i tacy sami mocarze z ostatniego koszyka (Łotwa).
W niedzielę kadra PZPN będzie zachowywała siły na kolejne spotkania podczas konfrontacji z leszczami z Łotwy.
Na trybunach wiedeńskiego Prateru więcej było Polaków niż Austriaków. I tak mają szczęście, bo gdyby w 1683 Sobieski zamiast pod Wiedniem zameldował się pod Wrocławiem, to teraz Austriacy łaziliby w turbanach, a tak będą w nich łazić dopiero za jakieś 50 lat.
Roman Zieliński, fot. youtube.pl

komentarzy: 20

  1. Szanowna Redakcjo, podanie informacji, „z Murzynem w składzie”, jest moim zdaniem, bardzo nieprecyzyjne. Powinno być „z Murzynami w składzie”, bo było ich w pewnym momencie, na boisku ok.27% (odpowiednie ubranie w liczby trzech graczy potęguje propagandowo ilość). Wszyscy z wyglądu Austriacy, He, he, he…

  2. Tylko daun nie widział, że trzeba wpuścić Piątka. A w zasadzie to nawet dauny wiedziały. Ale pan trener tego nie wiedział. Udowadniajac że sam jest daunem.

  3. Do redakcji:

    Macie jakiś problem ze stroną.
    Można na nią wejść tylko w wersji mobilnej.
    Wyskakuje błąd przy próbie wejścia przez przeglądarkę Firefox na kompie.

  4. Przypomnienie Odsieczy Wiedeńskiej przypomniała grająca Wisła Kraków wywieszając sławny transparent w meczu pucharowym – „Gdyby nas tutaj nie było w 1683 roku, dziś gralibyśmy z Galatarasay.” Z ciekawostek Wiednia, ichnia rada miejska w ubiegłym roku, nie zgodziła się na postawienie pomnika Sobieskiemu (ufundowanego ze składek polskich) uzasadniając, że mógłby wzbudzić „zakłopotanie” mniejszości tureckiej. Swego czasu Churchil też podziękował Polakom(4 armii IIW) na wielkiej paradzie zwycięstwa, by nie kłopotać towarzysza Stalina.

  5. Jak w takim meczu trener(?) wystawia zawodnika z gorączką (Milik). Sam o tym mówił w wywiadzie. W głowie się nie mieści. Zawodnicy wyglądali jak dzieci we mgle nawet nie potrafili dobrze ustawić się na boisku. Wygraliśmy tylko dlatego, że Austrijacy to ogórasy no i oczywiście bramka Piątka.

  6. Czytam artykuły na tej stronie z dużym zainteresowaniem, i głębokim poparciem. Jednak szydzenie z osób chorych umysłowo ( nie piłkarzyki ) wydaje mi się bardzo niesmaczne. Są pewne granice Panie Romanie których przekraczać nie wolno. To że tacy się urodzili nie jest ich winą, a brak badan prenatalych i całkowity zakaz aborcji do których dąży obecna władza, może poszeżyć ich grono dzięki dewotom w sukienkach. Cieszmy się że nasze dzieci są zdrowe. A tak na marginesie, do śmiechu było by Panu Romanowi gdyby Pana to dotknęło?

    1. Może tekst nie jest dopracowany.
      Daunami to jest kadra PZPN. To, że wygrali w dniu miłości do daunów jest złośliwym podsumowaniem tej ekipy.
      Śmiać się z inwalidztwa – nie śmieję, choć uważam, że nie można tworzyć cywilizacji opartej na inwalidach (ani fizycznych, ani umysłowych), bo to nie inwalidzi ciągną ten świat.
      RZ

    2. @Redakcja – sam artykuł jest ok, zabawny, ironiczny, fajnie napisany. Niemniej zgadzam się, że zestawienie ułomności niezawinionej z ułomnością pokrak piłkarskich jest niesmaczny.

    3. No niestety , Roman ! Też mi się nie podoba zestawienie słów – Down jako porównanie do nieudolności piłkarzyków jakoś mnie razi po oczach. Swojego czasu na pewnym portalu pro-legijnym ktoś zatytułował artykuł „Autystyczny demagog, który potrafi pokazać jaja” to mnie jeszcze bardziej zagotowało (doskonale wiesz dlaczego). Takich porównań po prostu nawet nie wypada robić.

  7. Z pewną irytacją obserwowałem reakcje trybun na Piątka i skandowanie jego imienia i nazwiska jeszcze przed strzeleniem bramki, czy w ogóle dotknięciem piłki. Na boisku było kilku bardziej zasłużonych reprezentantów, tymczasem Piątek, nie odmawiając mu wielkiego talentu, swój dorobek w reprezentacji dopiero buduje. Ciekaw jestem, jaki będzie stosunek tych, którzy wczoraj gromko skandowali jego nazwisko jeszcze zanim Zieliński (za którego wchodził Piątek) doczłapał do linii końcowej, gdy dla Piątka nadejdzie słabszy czas, pewnie wówczas bardzo szybko stanie się „dziadem”, itp. Nie uważam, żeby ze strony trybun na podobne albo mniejsze gloryfikowanie nie zasługiwał np. Lewandowski, ale problem w tym, że Lewandowski już im się znudził, choć obiektywnie jakości, którą wnosi do gry reprezentacji trudno jest nie doceniać.
    Może Austriacy będą chodzić w tych turbanach, ale na razie patrząc po ich składzie, to piłkarzy o korzeniach bliskowschodnich lub północnoafrykańskich jest niewiele, więcej jest jeszcze Čučów lub potomoków Čučów (austriackie pogardliwe określenie na imigrantów z krajów byłej Jugosławii).

    1. Rozumiem Twoje racjonalne podejście do sprawy Ba, tak na trzeźwo podobnie pojmuję ,,problem” piątkomanii. Ale takie jest prawo kibica. Nie tylko kibica Janusza, ale wyrobionego fana także. Poza tym nawet z tymi kibicami kadry nie jest najgorzej. Umieją i umieli wszak docenić Piszczka, Błaszczykowskiego, Lewandowskiego czy innych zasłużonych, latami dobrej gry dla Polski. A że jest euforia Piątkowa na kadrze? Pchi. Proszę zajrzyj na portale sportowe z końcówką it czy do włoskich gazet tradycyjnych. Jeżeli ten gościu od ponad pół roku, a osobliwie od kiedy pojawił się w ACM, nie schodzi z ich czołówek, kolejni eksperci rozpływają się w pochlebstwach nad rozwojem jego talentu, a milaniści komponują przyśpiewki wynosząc go piedestał, to dziwisz się kibicowi reprezentacji, że porwała go ta fala? Kibic, którym powodują emocje, ma podejść racjonalnie do zasług i skandować Bła-szczy-kow-wski !!! gdy ten jest na ławce rezerwowych i odbudowuje swoje zdrowie i formę w przeciętnej Wiśle?
      Nie przesadzałbym. Powiesz, że takiemu Kubie czy Lewemu jest przykro? Ja myślę, że nie. Oni swoje splendory otrzymali i otrzymują nadal. Ich nazwiska nie mają już tej świeżości, tak samo jak nie ma świeżości zbliżenie z wieloletnią partnerką, ma za to inne walory. Powiem Ci więcej. Tacy Piątkowie są nam od czasu do czasu niezbędni. Raz, że to wzbudza większe zainteresowanie kibiców i mediów (zobacz co stanowi dzisiaj czołówkę strony ACM i o czym piszą portale sportowe w Italii) reprezentacji – powiew nowości, drugie, jeszcze ważniejsze, dzięki dzisiejszemu Piątkowi i przyszłym ,,Piątkom” nie będziemy musieli się martwić, że gdy pokryty przez 4 obrońców drużyny przeciwnej, umordowany Lewandowski, nie wykorzysta tej jedynej w meczu sytuacji, to spotkania nie wygramy albo nawet nie zremisujemy. Na szczęście mamy dzisiaj nakręconego swoją formą i kibicowską euforią Piątka, dlatego to my mamy 3 punkty a nie jeden.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *