Wisła płaci żydom

Zostałem poproszony o skomentowanie medialnej informacji o tym, że klub piłkarski Wisła Kraków ma dać 50 tysięcy złotych na muzeum Polin. I ma to być tekst zrozumiały dla wszystkich, nie tylko dla stałych bywalców stadionów.
Spróbuję.
Kibice, jak wiadomo, dzielą się na tych, którzy się lubią i takich, którzy za sobą wzajemnie nie przepadają. Tak już jest, że gdy w jednym mieście są dwa kluby z kibicami, to ci nie tylko „się nie lubią”, lecz wręcz się nienawidzą. Ta reguła obowiązuje także w Krakowie w przypadku tamtejszej Wisły i Cracovii.
Żeby wrogowi zrobić na złość tak jedni jak i drudzy gotowi są na wszystko. Doszło nawet do tego, że aby rozzłościć kibiców Wisły, bojówka (najagresywniejsza część) fanów Cracovii nazwała swoją grupę „Jude gang”.
W Polsce jest to ewenement. Ekipy derbowe, czyli z jednego miasta, wyzywają się, przy czym im gorsze wyzwisko, tym lepiej. Stąd często jedni i drudzy swoich rywali nazywają żydami. Tak się dzieje na przykład w Łodzi, Rzeszowie czy Przemyślu.
Jak wspomniane zostało wcześniej, w Krakowie doszło do tego, że aby wnerwić kiboli Wisły, fani Cracovii nazwali się właśnie „Jude gang”. Nie z afirmacji żydowskich korzeni, lecz tylko po to, żeby „wk…ć wroga”.
I tym „Jude gangiem” są od ponad dwudziestu lat.
Dla większości kibiców najważniejsze mecze to te derbowe (czyli drużyn z tego samego miasta ewentualnie regionu) To podczas tych konfrontacji fani obu zespołów robią wszystko, żeby wrogów upokorzyć, zdenerwować, a choćby nawet tylko zirytować. Dlatego między innymi na sektorach Cracovii pali się białe, pięcioramienne gwiazdy (element herbu Wisły), podczas gdy na trybunach zajmowanych przez wiślaków pali się żydowskie gwiazdy sześcioramienne. Przy czym nie ma znaczenia, czy są one niebieskie, czy czerwone. Bo i tak wiadomo o co chodzi (barwami Cracovii są biel i czerwień) – chodzi o „jeb..nie Cracovii”.
Oprócz palenia znaków rywali robi się oprawy stadionowe z hasłami lub malunkami bijącymi w przeciwników. Czasem smaruje się w nocy przed meczem tawotem sektor dla gości. Próbuje się pozrywać wrogom flagi. Wymyśla się ubliżające przeciwnikom piosenki. Zastrasza się piłkarzy rywali. Kreatywność w przeszkadzaniu, dokuczaniu, ubliżaniu i wyszydzaniu jest niesamowita.
Derby Krakowa, które miały miejsce parę dni temu były szczególnymi. Ostatni raz, gdy kibice Wisły „odwiedzili” stadion rywali, w ich kierunku były wystrzeliwane rakietnice. W międzyczasie fani Cracovii mieli wielki protest na swoim stadionie przeciwko właścicielowi swojego klubu, a u rywali „Szarki” (czyli najgroźniejsza bojówka kibiców Wisły) są w stanie wojny z nowym właścicielem klubu.
Nowy szef Wisły, Jarosław Królewski, chcąc się pozbyć „Szarków” z trybun zakazał wnoszenia i wywieszania jakichkolwiek flag Wisły.
Jednak nie zakazał wnoszenia flag kibicom Cracovii. Ale wydał zarządzenie, by nie wpuszczać flag z przekreśloną Białą Gwiazdą.
Kibice Cracovii swoim sposobem obeszli ten zakaz i sztandarowa flaga „Jude gangu” z przekreśloną gwiazdą pięcioramienną jednak zawisła na płocie.
Pacyfikowani przez własny klub zwolennicy Wisły jakoś na tę potwarz odpowiedzieć musieli. Zatem gdy kibice Cracovii odpalili przemycone na stadion race, z wypełnionych sektorów gospodarzy poleciało hasło „żydzi, żydzi palą się”.
Oczywiście wrzawę wokół tego hasła podniosła gazeta będąca głosem Tel Awiwu, dla niepoznaki nazywająca się „wyborczą”.
Właściciel Wisły, Jarosław Królewski, jak widać jest podatny na publikację szmatławca, i sam z własnej woli, bez żadnego nakazu, poinformował, że w ramach przeprosin za okrzyki fanów swojego klubu skierowanych do kiboli wroga zapłaci 50 tysięcy złotych na rzecz muzeum żydów Polin.
Smaczku tej zapowiedzi płatności dodaje fakt, że zanim Królewski został właścicielem klubu, sympatycy Wisły w spontaniczny sposób zaczęli zbierać fundusze, by klubowi nie zabrano licencji na grę w Ekstraklasie. Bowiem długi klubu były takie, że licencja została cofnięta i tylko owa spontaniczna zrzutka (zebrano około pół miliona złotych) spowodowała, że Wisła nie została wyrzucona z rozgrywek zimą.
Teraz już wiecie Państwo sporo. Wnioski proszę wyciągać samemu.
Roman Zieliński, fot. ewidentny.oszust.blogspot.com

komentarzy: 20

  1. Racje ma @TKWM Skoro film zrobił kibic Sracovii…. skoro Jude Gang nie jest Jude tylko tak dla wkurzenia Wisły…. to dlaczego parchy z Jude Gangu wąchają się z Ajaksem podkreślającym swoją żydowskość od jakichś 40 lat…? To po pierwsze. Skoro kibic Sracovi zrobił filmik i podesłał sługusom neoliberalnej lewackiej POP-kultury to znaczy, że Sracovia utożsamia się z żydami. Bo tak by ich nie „zabolało”. Skoro utożsamia się z żydami i pali coś u siebie i nazywa siebie Jude to normalne, że ktoś krzyczy, że zydy sie palą. Jakby Jude Gang razem z kibicami Ajaksu śpiewali, że Poalcy się palą…. mieli by do tego prawo. Bo na sektorze polskim by się paliło.
    Nie wolno, nigdy nie wolno dać sobie zatkać gęby nowomową o mowie nienawisci czy : „Bo on jest antysemitą”. Jeżeli człowiek określany jest jeszcze przed wypowiedzią, że jest antysemita to jest to czysty Judeocentryzm. Bo żydzi byli paleni. A co nas obchodzą żydzi ? To jest tak jak z Pedałami. Sami homoseksualisci opowiadają dowcip o tym, że:
    przychodzi do domu pijany syn i wali do ojca.
    – Tato jestem gejem.
    A ojciec do niego:
    – Synu masz garnitur od armaniego ?
    Syn.
    -Nie.
    -A zegarek „Omega”
    Syn:
    -Nie
    -A buty Versace ?
    Syn:
    Nie mam tato.
    -To ty zwykły pedał jesteś.
    Dzisiaj Der Onet nagłaśnia sprawę powstania kancelarii prawnej LGBT, która za kazde słowo Pedał ma składać pozew do sądu. J. Daniels chce wolnemu człowiekowi Davidovi Inwingowi zabronic przyjechać do Polski na wykłady i w celach turystycznych. Davidovi Irwingowi, który odsiedział juz dwójaka za negowanie holocaustu i po odbyciu kary jest wolnym człowiekiem. Codziennie ktos stara się nam zamknąć czymś usta. Jakim prawem ? skoro Sracovia określa się jako gang żydów i się pali…. to znaczy, że pala się żydzi. Skoro byliby to Ukraińcy, czy Białorusini to Palili by się Białorusini czy Ukry.
    Za co płacić…. Bo Lis kogoś opluje czy szechter. W życiu Brayana. doszło do tego, że sponsorowane przez światowy globalizm świnie robią jakiś wałek dla prowokacji specjalnie po to, żeby ktoś się oburzył. A jak ktoś się oburzy to wyzywają go w ataku spazmów twierdząc, że posługuje się mowa nienawiści. A jest to robione tylko po to, żeby nas tresować jak małpy w cyrku… Eurocyrku.
    Dlaczego Lis gęby nie pruł jak Jude Gang zasztyletował kibica polskiego w tramwaju w Katowicach, który ze szczecina jechał na mecz reprezentacji Polski. Jawny akt nienawiści żydów do Polaków. Kipiący antypolonizm wyssany z mlekiem matki. Jakby to nasza wina była, że car Mikołaj czyścił przed I WŚ Rosje i wszystkich Ruskich żydów wysłał do królestwa Polskiego. To teraz my mamy milczeć bo im jest źle. Z resztą im jest wszędzie źle.

  2. Myślę, że Redaktor popełnił błąd logiczny, sugerując w ostatnim akapicie (a przecież do owego akapitu przygotowuje nas cały pana artykuł), że kibice Wisły (ich część), krzyczący obraźliwe hasła w kierunku fanów Cracovii, z podtekstem antysemickim, to ci sami, którzy przyczynili się do uratowania klubu, robiąc ,,ściepę” , kupując karnety, akcje klubu i inne fanty i instrumenty finansowe związane z Wisłą. Co po podliczeniu dało ponad 10 mil zł. A przynajmniej nie jest to wiedza pewna. Zatem sugestia zawarta w przedmiotowym akapicie jest nieuprawniona. Jeżeli inicjatorami tych okrzyków byli min delfiny, to intuicja mi podpowiada, że nie oni i ich portfele ratowały klub zasilając go finansowo, ba, gdy się sytuacja w klubie jako tako ustabilizowała, to magicy spod znaku rekina – jeszcze niedawno główny sprawca upadku Wisły, wyciągnęli ręce po zeta od biletu.
    To moje zastrzeżenie wypływa się nie tylko z intuicji ale również z doświadczenia. Ja także chodzę na mecze Śląska od lat 80. i gorąco dopinguję, nieraz kupuję karnet, innym razem bilety jednorazowe, zakupuję pamiątki klubowe, ubierałem dzieci w stroje WKS, zabieram na mecze wszystkich znajomych z kraju i zagranicy, którzy mnie odwiedzają, a zatem wykonuję robotę prośląskową, a jednak ani nie rzucam grubymi i ordynarnymi wyzwiskami w stronę Lubinków, Pyrów czy tych spod znaku L. (co nie znaczy, że nie lubię ironii, uszczypliwości i prowokacji w dobrym stylu wobec przyjezdnych). Nie przeszło by mi przez gardło również rzucenie w kierunku kibiców np. Widzewa, hasła typu: ,,zrobimy wam piekło dziewczynki z Ravensbruk” (kobiecy nazistowski obóz koncentracyjny) czy ,,do Auschwitzu”. Dlaczego? Kwestia wrażliwości, odpowiedzialności za słowo, kultury, wiedzy historycznej, smaku etc. Tak samo zachowują się jeden z drugim koledzy stojący obok mnie, ich żony, czy młoda fanka z parafii, którą zabieramy na stadion. I myślę, że w przypadku, gdyby z ,,Oporowskiej” poleciałyby takie hasła, a Waśniewski, dbając o wizerunek klubu (mając na względzie FIFĘ i UEFĘ i ich hasła o tolerancji, szacunku – respekt – , a nawet nieprzychylny wydźwięk społeczny czy polityczny o moralności nie wspominając), zadeklarowałby jakąś symboliczną kwotę na restaurację kilku macew na cmentarzu żydowskim, to ani ja ani moi znajomi nie podnieśliby larum.
    Myślę, że tak samo na Wiśle. Są tacy i tacy. Zatem smaczku – w deklaracji wpłaty prezesa – specjalnie nie wyczuwam.
    Redaktor niejednokrotnie podkreślał, że może ten PiS wiele w polityce nie zrobił, ale przez lata pijarowo i wizerunkowo opozycję rozgrywał jak chciał. W czym zatem zdziwienie, że gość, który położył na szali swoją biznesową i osobistą wiarygodność, poświęcił się w misji niemożliwej, reanimując trupa, będzie działał zgodnie z kanonami ww instytucji, działając również na polu ocieplania wizerunku i dbania o niego?

    1. Na stadionie Wisły tego dnia nie byłem, zatem nie mam pojęcia, kto zaczął. Jednak w Krakowie byłem tyle razy i mam tam tylu znajomych, że wiem, co im w duszach śpiewa. Nie porównuj meczu Śląska z Krecikami do derbów Krakowa. Tam nienawiść wręcz dyszy. Nie ma rozmowy z wiślakami, w której nie padnie hasło „Cracovia”. Co innego wojenki kibocowskie, a co innego, gdy Twoi koledzy tracą w tych wojenkach życie.
      Stąd przeczucie graniczące z pewnością, że nie tylko hasła nie zarzuciły delfiny, bo nie musieli. Mało tego, mam pewność, że wśród tak śpiewających byli ci, którzy wpłacali pieniądze na klub.
      I jeszcze jedno. Poniżej masz wpis @carieon-a, jak się domyślam, przedruk wywiadu z Królewskim, w którym wycofuje się on z wpłacenia pieniędzy na Polin (choć chce wpłacić na inne podmioty).
      RZ

    2. @Redakcja – przeczytałem wywiad z uwagą. Bardzo poukładany gość. Obyty, światowy (to już wiedza z innych wywiadów). Moralnie na wysokim poziomie, z szacunkiem do inaczej myślących, ale w sposób delikatny, na okrągło, mówiący, że pewne treści i zachowania stanowią nie tylko problem kibicowski ale i ogólnospołeczny. Swoje racje wykłada mądrze, nie zderza się z kibicami inaczej myślącymi czołowo, bo to bezsensu, jednakże czuć jaki ma pogląd na sprawy ekstremalnych zachowań i światopoglądu..
      A teraz w temacie, ale szerzej. Tak jak rozumiem Fana, broniącego Polskę przed roszczeniami opiewającymi na biliony złotych, bo to nasza racja stanu oraz podlizywanie się czy włażenie bez mydła pewnym nacjom, tak już nie podzielam totalnie antyizraelskiego kursu. Nie za bardzo rozumiem, nie tylko dlatego, że jest mylący pod względem faktycznym, ale dlatego, że nie jest strategiczny. Przyjaciół trzeba szukać wszędzie, nawet wśród narodów nam z reguły niechętnym. Tym bardziej, że Izrael jest tak różny jak tylko rożny potrafi być świat. Podziały w Polsce, to mały Miki z tym z czym mamy do czynienia u nas.

    3. Antyizraelskość wynika utożsamiania państwa z żydami, to po pierwsze. Ponadto już chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, że jednym z elementów łączących żydów w Izraelu i poza Izraelem jest antypolonizm. I guzik mnie obchodzi, że jest to antypolonizm nakręcany tylko po to, by nas wydoić z kasy. Jest obecny i basta. Nie mam najmniejszego zamiaru nikomu tłumaczyć uwarunkowania i cele tego antypolonizmu, tłumacząc frakcje żydowskie nastawione inaczej do Polski i Polaków. Guzik mnie obchodzą ich wewnętrzne spory (choć się im przyglądam, jednak nie tak wnikliwie jak Braun czy Michalkiewicz), istotny jest dla mnie efekt. A efekt jest taki, że u nich wygrywają ci, którzy jadą na antypoloniźmie. Dlatego w imię dobra Polski nie darzę sympatią ani żydów, ani państwa Izrael.

      PS. Przeczytałem pięć razy i nie kumam o co Ci chodzi w dwóch ostatnich zdaniach, zwłaszcza w ostatnim.
      RZ

    4. Sorki, oczywiście błąd. Zdanie powinno brzmieć: ,,Podziały w Polsce, to mały Miki z tym z czym mamy do czynienia u nich”.

    1. Linki do stron za którymi nie przepadami nie przechodzą.
      Jak chcesz, to wklej tu ten wywiad, ale nie wciskaj linków do tej strony.

    2. Jesteś zadowolony z tego, co działo się na trybunach?

      Nigdy nie jestem z siebie do końca zadowolony. Przede wszystkim myślę, że osoby zarządzające klubem nie są od tego, żeby zajmować się poglądami na stadionie. Stadion powinien być wolny od wyrażania jakichkolwiek poglądów, gdyż mówimy o miejscu, które ma ludzi jednoczyć. W ramach klubu, w ramach pasji, w ramach tego, komu i czemu kibicują. A poglądy zawsze będą dzielić, a nie łączyć. I nie chodzi wyłącznie o drużyny, które znajdują się w kontrze do siebie, a o społeczność kibiców danego klubu, która nigdy nie jest jednorodna.

      Jak patrzysz na to, że grupa kibiców Wisły postanowiła śpiewać „Żydy palą się” akurat wtedy, gdy znajdowałeś się na trybunach?

      Jeżeli śledzą państwo od wczoraj Twittera, można zauważyć, że jestem osobą, której wypowiedzi – ze wszystkich naszych – są najbardziej binarne. Staram się być zawsze autentyczny. Uważam, że w Polsce brakuje autentyczności pod względem rozmowy o sprawach trudnych w sposób bezpośredni, tak jak i brakuje bezpośredniego na te sprawy reagowania. Często próbujemy być z boku, chować się, nie podejmować tych tematów, nawet jak są kontrowersyjne. A ja myślę, że jeśli całe derby przebiegały w naprawdę wzorowej atmosferze, to ja – jako osoba, która znajduje się blisko Wisły – uważam, że dobrze robię, iż staram się być blisko kibiców tak na Twitterze, jak i w innych miejscach. Robię to po to, by ich zrozumieć. Nawet w nauce jest metoda badawcza, która nazywa się obserwacją uczestniczącą czy antropologią uczestniczącą. Polega na tym, że patrzy się w oczy, próbując zrozumieć pewne aspekty. Po prostu.

      Słowotok.

      Owszem. Z drugiej strony pojawia się bardzo ważna sprawa. Z mojej perspektywy, dlaczego wczoraj reagowałem na Twitterze, bez zbędnego tłumaczenia. Otóż mnie osobiście zależy na wizerunku Wisły globalnie. A globalnie nikt nie rozumie kontekstu kulturowego, nikt nie rozumie kontekstu derbów. Tak naprawdę jako Wisła jesteśmy od paru miesięcy wzorem klubu, który jest czymś więcej niż zlepkiem pieniędzy i przypadkowych ludzi. Chciałbym tę wartość bardzo mocno kultywować. Nie warto dopuszczać do momentów, które mogłyby to wszystko zniszczyć.

      Przykład, często widoczny w mojej branży. Jeden z szefów u mnie w firmie wprowadził takie pojęcie jak współczynnik bylejakości. Świetne rzeczy, które w życiu robimy – mówimy o sprawach ideowych, wartościowych, wspaniałych, niezależnie od końcowych efektów – razy współczynnik dziadostwa. Czyli żadna zła intencja, nic poważnego, ale jednocześnie coś rozmieniającego na drobne wartość tego, co robimy. Byłem 45 minut na trybunie C. Widziałem dzieci, widziałem osoby, które świetnie kibicują, tak samo jak widziałem wspomniany incydent, który trwał niedługo. I uważam, że ta sytuacja jest ucieleśnieniem tego, co mamy w Polsce. Zareagowałem głównie dlatego, że zaczęli pisać do mnie koledzy z redakcji międzynarodowych, iż otrzymują takie a nie inny filmiki. Swoją drogą, mówiąc szczerze, nie wiem, jak mocny trzeba mieć kręgosłup moralny, żeby takie filmiki budować, do tego wklejać zdjęcia. Uważam to za coś niegodnego nawet na poziomie jednostki, a co dopiero akcji. Już sam proces tworzenia filmiku jest dla mnie drastyczny. Ale wracając – nie warto do takiej narracji doprowadzać. Każdy, kto rozumie antropologicznie relację pomiędzy Wisłą a Cracovią nigdy nie doszukuje się antysemityzmu i tym podobnych spraw, ale jako że jesteśmy uczestnikami społeczeństwa globalnego, nie warto, żebyśmy wyrażali jakiekolwiek poglądy na stadionach. Nie chciałbym zaprzepaścić tego, co do tej pory zrobiliśmy.

      Jeden z kibiców napisał, że skoro Wisła ma zapłacić 50 tysięcy na muzeum, to Cracovia – skoro wyzywała Wisłę od psów – powinna uiścić taką samą opłatę na schroniska. Więc pytanie – co z tą kwotą? Przez noc na Twitterze przewijały się przeróżne pomysły.

      Podszedłbym do tego bardziej metaforycznie. Proszę patrzeć na to tak, że dziś w Polsce rzadko bierzemy jakąkolwiek odpowiedzialność za pewne tematy. I teraz, gdyby państwo dokładnie przeczytali mojego tweeta, okazałoby się, że nie ma tam żadnej informacji na temat edukacji kibiców Wisły Kraków. Ot, jest po prostu przeznaczenie pieniędzy na to, żeby rozmawiać o problemach stadionowych ogólnie. A obecne problemy nie tyczą się wyłącznie Wisły, ale i innych klubów i meczów. Kibice wspominali o spotkaniu Lechii z Cracovią, więc nie mówimy o problemie, który tyczy się tylko jednego klubu. Przy czym powinno to zostać raz a dobrze przebadane w kontekście tego, jak takie zachowania w tego typu grupach społecznych faktycznie wyglądają.

      Z mojej perspektywy doszło do czegoś, co powinno stanowić dla nas nauczkę. Wyciągnę wiele wniosków. I żeby państwo wiedzieli – umarzam swój dług. W związku z tym nie rozdaję pieniędzy kibiców, którzy mają inne poglądy – szanuję je – a akcja edukacyjna jest finansowana wyłącznie z moich pieniędzy. Idąc dalej – ta sprawa nie dotyczy kibiców Wisły Kraków, lecz problemu. Jest metaforą. Nie jest dla nas kluczowe, która z organizacji będzie beneficjentem. Zaproponowałem, żeby było ich z 20-30, niech kibice wybiorą. Ale chodzi mi wyłącznie o to, żebyśmy zwracali uwagę na pewne rzeczy, które dla niektórych mogą być krzywdzące. Chciałbym, żeby Wisła Kraków – dzisiaj dla mnie klub europejski nie ze względów sportowych, ale z powodu tego, co osiągnął w ostatnich miesiącach – nie była silna ze względu na przeciwnika, a ze względu na siebie. Stąd nie chciałbym, żeby grupa kibiców innej drużyny definiowała strukturę tożsamościową Wisły Kraków, bo osobiście wiem, że tak nie jest. Nie chciałbym czytać w mediach zagranicznych rzeczy o klubie, który wspieram, które nie są prawdą, a w procesie lingwistycznym oznaczają to, co oznaczają. Niestety, co wiemy z mediów, prawda nie jest dzisiaj wystarczająca, lecz prawda musi jeszcze wyglądać jak prawda.

      Jeśli ktoś mówi na Twitterze, że poddałem się manipulacjom, to raczej nie docenia tego, iż skalkulowałem, że takie działanie dla naszej społeczności w kontekście ambitnych planów globalnych jest dużo bardziej racjonalne niż to, że dzisiaj będę bohaterem, a prawdopodobnie dla wielu kibiców – antybohaterem. Natomiast mam pewną satysfakcję, muszę przyznać. Kibice Cracovii, włącznie z tymi bardziej ultrasowymi, piszą do mnie na Twitterze wskazując, że również dla nich ten filmik jest oburzający, bo są pewne granice, do których nawet oni się posuwają w takiej walce pomiędzy klubami. To cieszy, co widać także na forum tego klubu.

      Mówimy o rzeczach, o których warto rozmawiać. Nie mam takiej strategii w swoim życiu, żeby dopuszczać do niedopowiedzeń. Uważam, że czasami warto po prostu rozmawiać, to zawsze czegoś uczy. Ktoś dzisiaj mówi, że 50 tysięcy nie jest istotną sprawą, a dla mnie jest sprawą jak najbardziej istotną. Wytworzyła się debata, której warto poświęcić czas, gdyż dotyczy uczuć ludzkich. Oczywiście, wiem, że moglibyśmy dzisiaj czytać mnóstwo opracowań pijarowych, jak powinno się zarządzać takim kryzysem, ale jesteśmy dalecy od tego, żeby robić to w taki sposób. Uważam, że powinniśmy być autentyczni. Chciałbym wiedzieć, że robimy progres mentalnościowy w pewnych tematach i w jakiś sposób staramy się zarządzać kryzysem.

      Nasze stanowisko jest proste – stadion nie jest miejscem głoszenia poglądów. Chcemy być jak najdalej od tego, to nie jest ani nasza misja, ani misja klubu czy misja tworzenia społeczności wokół piłki nożnej. Bardzo cenię sobie wolność i nie chciałbym być osobą, która w jakikolwiek sposób będzie o wolności decydowała. Myślę, że nikt w klubie nie chce tego robić i tak powinniśmy tę sprawę zostawić.

  3. Błazenada na trybunach Wisły trwa w najlepsze. Gość, który zabrania im wieszania flag i jeżdżenia na wyjazdy stoi sobie u nich w młynie. Od jakiegoś czasu mam ubaw patrząc na to co się dzieje w Krakowie. Teraz to już nawet zabawne nie jest. I wisienka na torcie to oprawa z latareczek w telefonach.

    1. Na Wiśle są podziały jakich nigdy nie było. Uważasz, że powinni pójść i obić Królewskiego ? „Oprawa” z latareczek, nie była żadną oprawą, tylko od już powoli norma do wkurzenia swoich rywali przy piosence „Time to say goodbay” i również chciałbym przypomnieć „wisienkę na torcie” oprawy z laserami we Wrocławiu. Ubaw kolego dopiero będziesz miał, jak trybuny w Krakowie spacyfikują całkowicie i później obiorą kurs np. na Wrocław. W tej sprawie powinno się działać ponad podziałami.
      PS aferę wywołał kibic Cracovii montując filmik wraz ze zdjęciami z Auschwitz i wysyłając do każdej mendy typu Lis.

    2. Różnica jest taka, że jak jestem u siebie w domu, to nie będę szukał innego miejsca, bo przyszedł niechciany gość. Równie dobrze można się przyczepić do tego, że będąc we Wrocławiu stałem na jednej trybunie obok kolegi z Lublina. Tobie nie przeszkadzało stać na trybunie obok kolegów z Ruchu ?

    3. Być u siebie w domu, a być „Panem domu”, to zasadnicza różnica. Mogę się mylić, ale obstawiam, że na wrocławskich trybunach masz tak decydujący głos, jak ja. Od prosty chłopak z trybun „mocniej” utożsamiający się z klubem, ale nie należący do żadnej grupy.

  4. Gdy siostry Radwańskie grywały na turniejach w Izraelu, to żaden szekl nie poszedł na polskie instytucje, mimo, że publika miejscowa, nie przebierała w wyzwiskach o Polakach, a nawet pluciu tenisistek.

  5. Kiedy Wisła krzyczała „żydzi, żydzi palą się” kończyła swój żywot flaga Widzewa. Co, by nie gadać, to śmiesznie wyszło…

  6. No chyba nie tylko spontaniczna zbiórka kibiców spowodowała odwieszenie licencji, trzeba wspomnieć o pożyczce trzech panów z Harrym Potterem w składzie, bez której inicjatywa kibiców nic by raczej nie dała…

    1. Zgoda. Ale ta bez tej spontanicznej zbiórki chyba nikt zdrowy na umyśle nie wyłożyłby żadnych pieniędzy. No, chyba, że miałby w tym jakiś zupełnie inny interes.
      Ta zbiórka ma swoja moc nie ze względu na zebraną kwotę (choć i to jest istotne), ale z uwagi na poruszenie społeczne, co sprawia, że można się spodziewać kolejnych, podobnych akcji oraz zapełnienia trybun podczas meczów. Co również jest istotne dla kasy, a więc i dla przyszłości przedsięwzięcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *