Angielski kierunek

 Widzę, że niektórzy opacznie zrozumieli przesłanie artykułu o fladze Wisły Kraków „sharks”.
Powiem szczerze, nie chce mi się tłumaczyć co zostało napisane. Albo ktoś chwycił sens, albo sobie będzie dorabiał teorie.
Poniżej wpis który do Fana trafił w formie komentarza, a który wyjaśnia w sposób najprostszy z możliwych o co tak naprawdę idzie gra. Tu w formie lekko zmodyfikowanej. Gdyby nie ten komentarz, to sprawę bym już odpuścił kompletnie. Nie chce mi się w tej sprawie wykłócać z tymi, którzy nie rozumieją tego, co czytają.

… Zrozumiałem poprzedni wpis, jeszcze go rozwinę. Tzw. szarki nie wniosły flagi nie dlatego, że „mało znaczą”, lecz dlatego że po prostu żadna flaga nie weszła bo nikt nie ma aktualnie prawa szwędać się po stadionie bez biletu (z akredytacją) i – co oczywiste – wnosić flag. I tu dochodzimy do clue wspomnianej sytuacji – oto Wisła może stać się przykładem dla wszystkich klubów, że z „kibolstwem” można wygrać i tzw. kibole guzik mogą jeśli reszta publiki jest pozytywnie nakręcona. Oczywiście „kibolstwo” napisałem w cudzysłowie bo sam jestem i zawsze będę kibolem i to jeszcze gorszym niż chłopcy od odpalania rac czy też wyklinania na drużynę przeciwną, chociaż w sumie już emerytowanym. Chcę tylko abyście zrozumieli, że wieszczone czasy pt. „w Anglii sobie poradzili” mogą właśnie powoli nadchodzić, a przykład Wisły będzie wiatrem w żagle bojowników o trybuny „wolne od kiboli”.
RZ, @z Krakowa, fot. NI-FO

komentarzy: 17

  1. W WIśle jest ten specyficzny przypadek, że „kibole” nie dość, że doprowadzili klub do upadku to jeszcze chceli ciągnąć hajs zarówno z klubu jak i od reszty naiwnych fanów. Krótko mówiąc działali wbrew wszystkim poza własnym hermetycznym środowiskiem. NIe będzie żadnej sympatii ze strony zwykłych i mniej zwykłych fanów

  2. No dobra, wracam, jeżeli Redakcja pozwoli. Trochę wody w Bałtyku się przemieliło i wku..w na patologiczne (z mojego punktu widzenia) wpisy niektórych forumowiczów oraz co najmniej niestosowne (zaznaczam z mojego punktu) artykuły odredakcyjne w obliczu tabu, jakim jest dla mnie morderstwo (nie tylko z pobudek politycznych) w Gdańsku, jakoś tam przyschło, postanowiłem zająknąć się na temat kibolski. Jestem już coraz starszy, powoli zaczynam chować bliższych i dalszych znajomych, krewnych. Nie wiadomo ile człowiekowi zostało przeznaczone na tym ,,najlepszym ze światów”, szkoda nosić urazy i zapieklać się w sobie. A przy okazji zadam kłam, że jakoby ja, wielosezonowy uczestnik tego forum, kieruje się jakimś kalendarzem politycznym, a cezurą aktywności są eurowybory czy wybory parlamentarne. Otóż nie.
    Ale ad rem. Odnosząc się do wcześniejszych artykułów ,,Czy zawiśnie flaga” i komentarzy forumowiczów zarówno po powyższym artykułem jak i pod ,,Powrót do przeszłości” tudzież didaskaliów (przypisów) pomieszczonych do obu przez Redakcję, chciałbym i ja wyrazić swoją opinię na temat zagrożeń i ewentualnych wektorów, którymi mogą podążyć władze polskich klubów, miast i instytucji państwowych, wobec czynnika kibolskiego, w świetle ,,wydarzeń krakowskich”.
    Moim zdaniem, na dzisiaj, zostanie zachowany obecny stan rzeczy, czyli utrzymane status quo. Dlaczego? Po pierwsze, o czym już była mowa wcześniej, pogonienie ze stadionów fanatycznych kibiców, stanowiących niekiedy połowę zgromadzonej publiki, robiących doping, oprawy, wyjazdy i zawsze (mimo mód i ich przemijania) przywiązanych do swojego klubu, byłoby zabójcze dla jego władz. Do tego dochodziłyby tzw protesty fanatyków, i przy dobrze zorganizowanej ich formie, mogłyby przybrać postać znaną z Warszawy czy Poznania, co bardzo niekorzystnie odbijałoby się na wizerunku i ekonomii klubu. Czy wymiana publiki na popkornową, przy poziomie naszej tzw ekstraligi i zapełnienie, chociażby częściowe 20- , 30- nie mówiąc o 40- tysiącznikach jest realna? Nie. Wszyscy zachwycają się frekwencją na Wiśle w meczu ze Śląskiem. Szczerze, ja nie. Dlaczego?, bo jak ktoś policzył, wartość medialna wyprodukowanych newsów przez ostatnie 1,5 miesiąca o Wiśle wyniosła 62 miliony zł, bo na mecz przyszli ludzie, którzy normalnie by się nie pofatygowali, ale dla dobra klubu, z którym są dalej bądź bliżej, zapragnęli go wesprzeć, bo na murawie przy Reymonta miał zagrać Błaszczykowski, legenda reprezentacji i samej Wisły, bo w końcu ciśnienie medialne było takie, że po prostu … ciężko było nie przyjść. I co? Doliczono się ok 21 tyś ludzi. Gdyby w naszym kraju była moda na klubowe rozgrywki, to przy całej wyżej wspominanej otoczce, powinno się do obecnego obiektu Wisły przystawić bliźniaczy stadion i modlić się, żeby się ludzie nie pozabijali, bo dysproporcja pomiędzy popytem a podażą mogłaby implikować zamieszki. A wyszło …, jak wyszło. Tzw sukces. Zobaczymy co będzie dalej, jak przyjedzie do Krakowa Piast, Miedź i inne ,,tuzy”, jak Błaszczykowski złapie kontuzje, albo będzie grał jak w dwóch pierwszych meczach. Nie, droga krakowska, niekoniecznie musi oznaczać kierunek dla innych klubów. Bo tam sprawy doszły (jak mawiali Rzymianie) do trzeciego szeregu, a Dante powiedziałby, że to ostatni krąg piekielny. A poza tym tym, Sosnowiec, Legnica, Płock, Lubin, nie wspominając już o byłych ligowcach z Niecieczy czy Nowego Sącza, to nie blisko 800 tysięczny Kraków z jego potencjałem. W jednym tylko przypadku, cała moja pisanina mogłaby wziąć w łeb. Wówczas istnieje prawdopodobieństwo, że zaczęłaby się wojna na całego i próba, być może skuteczna, wyeliminowania kiboli (co przy mizerii naszej kopanej nie znaczy wymianie widowni – jak sugeruje Redakcja) ze stadionów. Tylko po prostu ograniczeniem bezpośrednich konsumentów ,,widowiska” sportowego w osobach fanatycznej widowni. Kiedy? Każdy z czytelników zna casus Wisły za poprzedniego zarządu, ale dla wyrazistości przełóżmy ten model na grunt wrocławski, poznański czy warszawski. Kibole z wyżej wymienionych ośrodków przejmują władzę w strukturach spółek piłkarskich (WKS, CWKS i KKS). Wybierają zarządy spośród swoich, albo na ich czele wyznaczone przez siebie ,,słupy”. Wypłacają sobie sowite wynagrodzenia, pobierają procenta od sprzedanych biletów, zawierają umowy (niekoniecznie korzystne dla samego klubu) ze spółkami i firmami usługowymi znajomych bądź krewnych, dodatkowo pod przykrywką barw klubowych kręcą inne interesy, którymi z urzędu zainteresować się muszą służby pokroju CBA, Policja i innych organów ścigania. Nadto ów zarządy, zarządy, doprowadzają rządzoną przez siebie spółkę/spółki na skraj upadku, a następnie ich przedstawiciele wyciągają płetwę (o sorry, rękę) po ,,należny” im procent w kierunku nowych władz. Tak, wówczas może nastąpić wyproszenie kibolstwa tak rozumianego jak wyżej opisane. Nie zastąpienie. Wyproszenie. Dlatego diagnoza czy też przypuszczenia redakcyjne w oparciu o casus Wisły, wydają się nietrafne.
    Oczywiście, że Boniek mając do wyboru Grażkę i Janusza wsuwających popcorn a kibola odpalającego racę i ,,pozdrawiającego” swojego antagonistę, postawiłby na tych pierwszych, jednakże, jeżeli ani my (Śląsk), ani nasi wyżej wspomniani konkurencji, nie zamierzają powielać modelu krakowskiego w sensie patologicznym, to ze względów na wszystkie wyżej opisane ograniczenia (poziom ligi, frekwencja, brak powszechnej mody i popytu na kopaną w krajowym wydaniu), do żadnych zmian nie dojdzie. Zatem pozostaję na stanowisku, jak na wstępie tego przydługiego wywodu.

    1. A wiesz o tym,że ludzie boją się chodzić na mecze?I jak znikną że stadionów race,bluzgi,PDW itp.,to jest możliwość zwiększenia frekwencji na meczach.Nie pisz tak długich komentarzy bo liczą się konkrety,a nie Dante i Rzymianie.
      I jeszcze jedno,często widzę ludzi w barwach Śląska w tramwaju,autobusie,na ulicach pijących piwo i klnących.Pomyśl co myślą matki z dziećmi i ojcowie też o tym środowisku.

    2. Ci, co się boją, to bać się będą smogu lub przechodznia przez jezdnię.
      Gdzie ci tak bardzo bojący się byli na Polarze, gdy Polar grał w II lidze a Śląsk w III?

    3. @Kibic, ja bym nie liczył na zwiększenie frekwencji na stadionach, po eliminacji fanatyków z tych obiektów, ewentualnie po ubraniu ich (nas) w jednolite mundurki, ładne i schludne ostrzyżenie, zamiast piwa wręczenie im (nam) w dłonie oranżady i przymuszenie do wysławiania się polszczyzną literacką. A wiesz dlaczego? Ponieważ produkt oferowany przez ekstaraklasę jest marnej jakości, a konsumenci w ciepłych kapciach nie są idiotami i nie dadzą się zbajerować, że wybierając się na stadion obejrzą widowisko. Na stadion (dopóki standard produktu się nie podniesie) będą chadzać fanatycy-kibole i fanatycy-janusze, którzy kochają swój klub, bez względu na poziom gry.
      Oczywiście, również bym wolał, żeby człowiek oblekający się w barwy mojego klubu nie plugawił ich rynsztokową łaciną i wyglądem lumpa, ale po pierwsze, myślę, że to jest jednak margines (kwestia odwagi i reakcji na takie zachowania), po drugie ów margines jest wypadkową społeczeństwa w ogóle i tak jak są zachowania patologiczne wśród duchowieństwa, polityków, prawników, przedsiębiorców, pracowników korporacji etc tak są również i w społeczności kibicowskiej. Uwalony alkoholem, drący ryło, miotający przekleństwa i zaczepiający innych kibic jest żałosny. Podejdź, zwróć uwagę, masz przyzwolenie społeczne. Tak jak żałosny jest pracownik w korpo wciągający prochy, bełkoczący i robiący pod siebie w piątkowe popołudnie na imprezie na tzw mieście. O innych grubszych patologiach duchownych, prawników, polityków czy innych grup społecznych nie wspomnę. Nie łudź się, bez kibola więcej ludzi na stadion nie przyjdzie, wprost przeciwnie. Na marginesie dodam, że Stadion Miejski we Wrocławiu ma wskaźniki najbardziej bezpiecznego obiektu piłkarskiego w Polsce.

    4. Nie wiem,może dorośleje:).Poglądy się nie zmieniły.
      To co teraz pisałem to jest to co powinno być,żeby Śląsk miał pełne trybuny,
      a nie to jak ja bym zrobił.Bo np. mecze bez bluzgania byłyby dziwne,ale na pewno
      to byłoby dobre dla wizeruku fanatyków i klubu.Nigdy na nic nie ma złotego środka.

  3. Ostatnio jak Man City rozbiło Chelsea 6:0 (4:0 do przerwy) , ochrona zmusiła siłą tych fanów przyjezdnych ,którzy zamierzali nie oglądać meczu do końca(sic!). Mało to przypadków,że za stanie dostają ludzie zakazy stadionowe?! I to nie są żadni Sharski czy Headhunters ,zwykli ludzie którzy zapłacili grubą kasę by obejrzeć mecz swej drużyny

    1. Jeśli jedzie trzech gości w tramwaju,piją piwo to jeśli wsiądą na Biskupinie to do Legnickiej zobaczy ich 500 osób.Te 500 opowie jakich widziało patusów,chociaż to byli eleganccy ludzie(tylko piwo pili),500x500x500….=650000.To,że nasz stadion jest najbezpieczniejszy to wie 12567 osób,które chodzą na mecze.Ci co zobaczą pijanych plus to co usłyszą w telewizji(Legia w Białymstoku np.)Mają gotowy obraz meczu,i nie tylko Śląska,chodzi o całą Polskę.Nie pamiętam czy już o tym pisałem,ale nie widziałem żadnej akcji,od kiedy chodzę na Śląsk (ok.35 lat),reklamującej bezpieczeństwo,kulturę
      itp.,itd.A ludzie pamiętają jeszcze lata 90-te.Nie raz pytałem znajomych znajomych
      i najczęściej mówili,że nie chcą dostać po głowie,a chcieliby iść z dziećmi.
      Jest prosty sposób,zamówić CBOS i niech zrobi ankietę na ten temat.
      Stawiam na moją analizę 1000 Pln.A decyzyjni niech pomyślą o takich akcjach.

    2. „…nie chcą dostać po głowie,a chcieliby iść z dziećmi”
      Jeszcze raz. Gdzie oni byli na Polarze, gdzie się nic nie działo?
      Śląsk zaprasza na mecze dzieci. Bywały takie, na których było kilkanaście tysięcy małolatów. Myślisz, że ich rodzice nie interesowali się, gdzie puszczają swoją młodzież? Doskonale wiedzieli. I również doskonale wiedzieli, że nic im się nie stanie.
      Ludzi Śląsk nie obchodzi, a powody są zupełnie inne.
      Kiedyś była to powszechna wiedza o układowości futbolu. Teraz jest pod tym względem czyściej. Z kolei quazi-mafijne układy właścicielskie, ciągłe zadymy na poziomie właścicielskim, niesamowicie wysokie zarobki skórokopów, którzy za swoje pieniądze nie dają z siebie wszystkiego – tu szukaj powodów dla których trybuny się nie zapełniają.
      To nie wszystkie, ale skup się na tych.
      RZ

    3. Jakby Polar grał na takim stadionie w Ekstraklasie to może by przyszło 30 tyś.
      ale nie wiem to gdybanie i rozmowa bez celu.Możemy się sprzeczać.Najlepiej przeprowadzić badanie,ankiete ale taką na żywo jak podczas wyborów.Nie wiem ile to kosztuje,ale myślę,że to się opłaca (teraz to nazywa sie „Risercz”).
      To jest moje zdanie na ten temat,mogę się mylić jak każdy czasami.
      Te powody o których Ty mówisz Roman to znają tylko Ci co się Śląskiem i piłką interesują.Z tym też się zgadzam,ale mi chodzi o statystycznych Polaków.

    4. Proponuję sobie odpowiedzieć na dwa pytania: Po co ktoś kto nie lubi piłki nożnej miałby iść na mecz Śląska ? Po co ktoś kto lubi piłkę nożną miałby iść na mecz Śląska ?

      Mówimy oczywiście o osobach, które nie są kibicami. Moim zdaniem ciężko znaleźć choćby 1 powód

    5. Popyt-Podaż.Popatrzcie na Super Bowl.Kiedyś to był prawie zwykły mecz.Klub ekstraklasowy to musi być Firma,która przynosi zysk.
      Losowanie pralki,reklamy,gratisy, komunikacja itp.Koncert Dody w przerwie,jest dużo patentów.Tłumaczenie kibolom,że trzeba się zachowywać elegancko gdy ma się barwy na sobie,żeby nie straszyć innych.To jest proces długotrwały ale możliwy.Bo jeśli przychodzi 2000 dzieci i słyszy „Zawsze i wszędzie policja j.. będzie”
      to to nie jest git PR.

    6. @Kibic
      Darek, masz prawie 42 lata, na przestrzeni 4 lat Twoje poglądy zmieniły się tak, że w zasadzie Twoje wpisy wtedy, a teraz to jakby dwie inne osoby.
      Jakaś przemiana wewnętrzna?
      RZ

  4. Nam na dzień dzisiejszy model angielski i krakowski raczej nie grożą. U nas pozbycie się kiboli stadionu nie zapełni. We Wrocławiu nie ma mody i zapotrzebowania na Śląsk. Wyrzucą 2000 osób i kto przyjdzie? Ukraińcy? Matki z dziećmi? Słoiki czy lemingi? Wszyscy mieszkańcy nie licząc garstki nas fanatyków jest wk…na na dupkiewicza że pompowane są miliony na nasz klub i utrzymanie stadionu jak są inne wydatki. Na dzień dzisiejszy po stadionie hula wiatr a mecze z Sevillą nam raczej nie grożą.

  5. Eureka!
    W końcu (tj. w sobotę 16 marca) Śląsk rozegra swój mecz w sobotę!
    W dniu tym przyjdzie zmierzyć się nam z Mistrzami Wszechświata i Okolic na ich terenie!
    O kurde, ale żem się podniecił..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *