Mordy pełne strachu

 Nareszcie! Opiniotwórczy przedstawiciele mediów nie związanych z lewactwem (jakoś stwierdzenie „dziennikarze prawicowi” przez gardło nie przechodzi, choć oni się za takich uważają) nareszcie chwycili jaki jest sposób walki z rozpasanym lewactwem. Tyle myśleli, tyle kombinowali. Lata im zajęło to, co dla autentycznym prawicowców jest oczywiste.
A sposób jest najprostszy z możliwych. Lewak? Aktywny lewak? Lewak awanturujący się? No to podajemy fotkę pyska, imię, nazwisko, adres, miejsce pracy, członków rodziny, znajomych. I po zawodach.
Szaleństwo
Widzicie co się dzieje, jak lewackie mordy zostały w ten sposób uhonorowane w mediach głównego nurtu? Najkrócej: Płacz, rozpacz, biadolenie, złorzeczenie i szukanie pomocy.
Ale to już było
Pewnie niewielu z Was pamięta burzę, jaka miała miejsce we Wrocławiu, gdy kilkanaście lat temu ukazał się na łamach naszego portalu artykuł „Łap swojego HIV-o luda”. (Artykuł niestety nie znajduje się w naszym archiwum, część naszych zasobów padła po ataku hakerskim) Dla przypomnienia: prosiliśmy Czytelników Fana, by poszli obserwować marsz pedałów po to, by wyszukiwać znajome gęby i później wskazywać sąsiadom ich właścicieli. Głos Tel Awiwu dostał szału, a wówczas był to jeszcze tytuł opiniotwórczy.
Nie byliśmy pierwsi. Młodsi nie wiedzą, a starszym umknęło, jaki ból zadów mieli lewacy z powodu istnienia strony redwatch.pl pokazującej czerwone mordy. Do ścigania ludzi związanych z tą stroną zaprzęgnięto aparat państwowy.
Skleroza?
Minęło trochę czasu od likwidacji redwatch.pl i lewactwo doszło do wniosku, że jest nietykalne. Zaczęli własne promocje i w zasadzie sami wyręczyli nadstawiających dotychczas głowy tworząc setki własnych stronek w których odnotowywali swoje popisy. Doszli do wniosku, że teraz czas się podpromować. Sprzyja temu szybki rozwój profili społecznościowych. Zresztą najbardziej znany – facebook został przez lewactwo opanowany.
No i teraz po akcji pod budynkiem TVP, po której ich mordy zostały pokazane całej polskiej opinii publicznej mają ból zada.
A dziennikarze głównego ścieku już załapali co jest najlepszą pałą na lewackie łby.
Roman Zieliński, fot. wroclawianie.info

komentarzy: 11

  1. I na temat i nie na temat. Mordy pełne strachu z komitetu wyborczego Dulkiewicz złożyły wczoraj podpisy u komisarza. Ze strachu by Sąd Najwyższy swoją decyzją ich nie wyrzucił z wyborów. Reklama uśmiechniętych mord na pierwszej stronie trojmiasta .pl mówi sama za siebie. Pieski skaczą jak im każą. Wczoraj banda gówniarzy przeszła przez Gdańsk pod tęczowymi flagami to polsaty tefałeny trojmiasta i inne ścierwa zachwycały się tym cały dzień. A ja napiszę o rzeczy ważnej i istotnej:
    Udało nam się zebrać 5900 podpisów poparcia pod listą Grzegorza Brauna. Kandydat został zarejestrowany! Nie mamy złudzeń, że nie wygra Dulkiewicz bo to i stanowiska w urzędach by lewackie świnie potraciły, i umoczonych w adamowiczowe afery jest wielu więc zmian się boją. Ale fakt jest taki, że prawdziwa prawica ma swego kandydata na prezydenta Gdańska! A to dopiero początek. W imieniu RN chcę złożyć podziękowania dla Wrocławian za pomoc w agitacji niezdecydowanych gdańszczan. Szczególnie dla Romka Zielińskiego za wstawienie artykułu ze znaczącym komentarzem. Śląsk i Lechia !

  2. Jeden z nich, ten z grzywką, tak się wystraszył, że z domu nie wychodzi. Nie bardzo wiem dlaczego, gdyż grozili mu gwałtem a dla niego to raczej nie jest kara lecz sama przyjemność.

  3. Strona Redwatch nadal istnieje tak jak Blood&Honour Polska.Była próba blokady strony za rządów platfusów ale nic z tego nie wyszło ponieważ strony znajdują się na amerykańskich serwerach i fbi nie wydało zgody na blokade stron powołując się na wolność słowa i przekonań…

  4. Bo jest tak że w mniejszych społecznościach gdzie wszyscy znają wszystkich każdy liczy się z opinią i pewnych rzeczy nie robi. Nie twierdzę że wtedy wszystko jest gites bo jest pijaństwo, bójki. Ale nie ma zboczeń, narkotyków a jak są to dużo rzadziej. W anonimowych społecznościach jak duże miasta niektórym puszczają hamulce na całego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *