Trener będzie sam

 Mecz w Poznaniu będzie trudny dla szkoleniowca Śląska. Czy zechcą za niego umierać zawodnicy? Bo po przyśpieszeniu zmian w klubie już chyba nikt nie ma wątpliwości, że przegrana z Amiką będzie jednoznaczna z pożegnaniem Pawłowskiego z trenerskim stołkiem.
Poznaniacy próbują mobilizować publiczność na ten mecz. Magnesem ma być postać niedawnego trenera kadry PZPN Adama Nawałki, który zasiadł na ławce trenera klubu z Wronek, oraz fakt rozpoczęcia obchodów 100 rocznicy Powstania Wielkopolskiego, do czego przygotowują się ultrasi z Poznania.
Na pewno ekipa Śląska będzie osamotniona, gdyż po meczu z Lechią Gdańsk Komisja Ligi nałożyła na Śląsk karę zakazu wyjazdowego. Co prawda w oficjalnych komunikatach KL ta kara jeszcze nie została ogłoszona, do samej KL dodzwonić się nie sposób, lecz z nieoficjalnego źródła wiadomo, że przedstawiciel KL informował już Śląsk o takiej właśnie karze.
RZ, fot. NI-FO na zdjęciu fani kibicujący Amice w sierpniu tego roku we Wrocławiu.

11+

komentarzy: 20

  1. Oglądam mecz i powiem tak, szanuję bardzo trenera Pawłowskiego z wiadomych powodów, no ale jak się zdejmuje po straconej bramce najlepszego zawodnika w ekipie w aktualnym czasie gry to jak można wygrać mecz? Mój komentarz jest na żywo, więc abym się mylił, ale nie wydaje mi się. Naprawdę czas na zmianę trenera bo to nie przelewki. Tak czy inaczej czy na dole czy na górze Śląsk na zawsze w sercu.

    5+

  2. Redaktorze, oczywiście, że Lenczyk kompletnie nie miał nic wspólnego z trumfami Śląska, główny wpływ miała zaś pani sprzątająca powierzchnie płaskie w szatni, zraszacz murawy oraz Sebek, dopóki kolana mu nie spuchły i brzuszek się nie zaokrąglił.
    Plany treningowe układał zapewne Ćwieląg, o kulinaria i napoje, wyłącznie zdrowotne, dbał Pietrasiak, atmosferą w szatni rządził duch Tarasiewicza o kindersztubę dbał Cristian spie …j Omar Diaz. Lenczyk, tym samym, to figurant, który przyszedł na gotowe (stąd zasadne wynagrodzenie dla pana Ryszarda mnie się należy Tarasiewicza). Lenczyk, to dyletant, zastępowany przez powyższych fachowców w kwestiach szkoleniowych i poza szkoleniowych. W końcu Lenczyk, to idiota, który nie rzucił się na puchary europejskie z siłą wodospadu Niagara, przy szczuplutkiej kadrze napasionych (vice + mistrzostwo) ale i przetrenowanych i przemęczonych tytanów pracy panów ,,pikarzów”. Nierozumny Lenczyk miał wszelkie podstawy, aby otrzeć się o półfinał Pucharu Europy, w najgorszym razie, pokonać Sevillę w finale Pucharu Uefa.
    A teraz mniej poważnie, wręcz głupio, nieprawomyślnie, nieracjonalnie, idiotycznie (pod warunkiem, gdy spojrzymy na wszystko w lustrzanym odbiciu). Potraktowanie ekstra serio pucharów, kosztem ligowej rzeczywistości, w których (euro pucharach), jak pokazuje historia wyczynów naszych klubowych drużyn, wszystko kończy się szybciej niż amory niedoświadczonego kochanka, z jednorazowymi, od wielkiego dzwonu, odstępstwami, byłoby podpisywaniem wyroku jeszcze przed podjęciem walki. Przypomnę, że z wyłączeniem Legii, oraz po okresie Wisły ,,telefonicznej”, i z grubsza Amici, kluby, które zdobywały mistrzostwo, albo dotykały medalu mistrzostw Polski, następny (następne) sezon (sezony), kończyły daleko od zeszłorocznych osiągnięć. A bywało, że zlatywały z ekstraklasy (np. Ruch). Z czego wynika to falowanie i efemeryczność klubów innych niż wyżej przywołane? Budżetem, a co za tym idzie ograniczoną kadrą. Ale również, chyba psychologią. Tj kompleksem ,,nie faworyta” – potrzebą przetrawienia sukcesu, napawaniem się nim, a w końcu zmęczeniem tym sukcesem. Tu chodzi o mentalność. Dlaczego w Śląsku trwało to 3-4 lata, a nie rok, góra dwa, tak jak w innych efemerydach? Bo po pierwsze wice mistrz podkręcił apetyt na coś więcej, bo Legia dobaboliła, bo Sebek wiedział, że za chwilę będzie zjeżdżał po równi pochyłej, bo Lenczyk był już na tyle stary, że miał w d…ie czy jak powie, o panu X niby-piłkarz, czy jak każe mu potrenować o 15 min dłużej, to jeden z drugim gwiazdorem się na niego obrażą, bo Miasto nie liczyło się z kasą, zapominając, że istnieje coś takiego jak ekonomia, bo kilku grajków, z tamtego okresu, sięgnęło swoich zawodowych szczytów.
    Dlaczego nie rzucił się zatem na puchary europejskie jak Real na Niecieczę? Bo chciał dać sobie szansę pogrania w czubie tabeli przez kolejny, może kolejne sezony.
    A teraz na poważnie, znów obracając lustro.
    Wszystko to pic, bo bez podlewacza, sprzątaczki i Pietrasiaka wszystko co w latach 2012/2013/2014 nie mogło się zdarzyć. Lenczyk? Wiadomo, kukła, pacynka, figurant i dodatkowo dyletant.
    Czy słusznie i dobrze się wyraziłem Panie Redaktorze? To ja – Umberto.

    11+

    1. Uwielbiam szyderę.
      Zatem zacznę w podobnym tonie.
      Ależ oczywiście, że gdyby nie Lenczyk, to Śląsk grałby w III lidze i planem na sezon byłby wielki awans do ligi II, ale łysy tak to wszystko poustawiał, że nawet jego treningi rodem z lekcji WF spowodowały, iż nawet największe i najlepiej opłacane patałachy, których sam zresztą pozatrudniał , same, bez niczyjej pomocy na pstryknięcie palcem zdobyły mistrzostwo Polski.
      Zresztą dla Wrocławia to mógł pracować za darmo, co udowodnił niebawem, gdy poszedł do Zagłębia Lubin i tak oto najbogatszy klub w Polsce został drugoligowcem.

      Nie chce mi się wysilać.
      Nie umniejszam wkładu Lenczyka w wyniki zespołu od jesieni 2010 do 12 grudnia 2012. Tak, to jego zasługa.
      Ale od słynnych „taśm Kwaśniaka” jego wpływ na drużynę się skończył. A oto dowód na to: w 10 spotkaniach Śląsk zdobył 10 punktów. Nie wierzysz? To lecimy:
      Ruch 1-1
      Legia 0-4
      Widzew 2-2
      Korona 1-2
      Cracovia 3-0
      Amica 0-2
      Groclin 0-3
      Bełchatów 1-0 (Oporowska)
      Podbeskidzie 1-1
      Lechia 1-1
      Normalnie mistrzowska seria.
      Wracając z Gdańska piłkarze po pierwsze się nachlali, po drugie zrobili bunt przeciwko niemu, po trzecie sami postanowili „wziąć sprawy w swoje ręce”.. I tylko dlatego można było wygrać z Zagłębiem Lubin, wk…ić Jagiellonię, a w Krakowie to chyba wiesz, kto był prawdziwym ojcem zwycięstwa. Co przy ogólnopolskiej spółdzielni antylegijnej w sumie dało efekt końcowy w postaci Mistrzostwa Polskie.

      No, ale co tam pisać o faktach, lepiej pośmieszkować o tym, „co mi się wydaje na dany temat”.
      RZ

      PS A co do występów w el. LM. Pamiętasz naszego rywala na którym się potknęliśmy 0-3 i 1-3? Jakie to osiągnięcia zanotował?
      I – najlepsze. Wiesz, ile razy mniej piłkarze tegoż futbolowego kolosa zarabiali mniej niż nasze orły?

      5+

    2. w poprzedniej wersji tej historii piłkarze zrobili mistrza na złość Lenczykowi.

      Fajnie się słucha teraz wywiadów piłkarzy z ekipy mistrzowskiej, którzy oddają Lenczykowi cześć i chwałę. Może to trochę jak z wymagającym nauczycielem-dziwakiem w szkole. Dopiero po latach dochodzi się do odpowiednich wniosków.

      Patrząc na historię epickich występów w europejskich pucharach polskich klubów w kolejnych sezonach to nie można powiedzieć, żeby wyniki Lenczyka były kompromitacją. Ot raczej nic ponad standard

      4+

    3. Oczywiście spojrzenie na to w sposób „ale mamy szansę, spróbujmy, może się uda, takiej już nikt z nas w życiu już miał nie będzie” jest dla Ciebie trudne do przyjęcia?
      Sami piłkarze to pikuś.
      Klub. Klub dostał szanse od losu. Kiedy będzie miał taka następną? Starsi sympatycy już jej nie dożyją.
      Ale lepiej było myśleć „o k… sezon dopiero za trzy tygodnie, zatem mamy eliminacje do najważniejszych rozgrywek klubowych na globie gdzieś, bo my się musimy przygotować do sezonu ligowego”.
      Gratuluję.
      RZ

      PS Rozumiem, ze swoją markę Barcelony, Arsenale i Bayerny zbudowały w meczach z (odpowiednio) Getafe, Ipswich czy 1.FC Koeln.

      0

  3. Z ciekawostek,Śląsk po 17 kolejkach ma 17 punktów,dokładnie tyle ile Opava również po 17 meczach w Czeskiej 1 lidze. Najbliżsi rywale czyli Amica i Liberec mają po 24 punkty. Oba mecze nasze drużyny grają na wyjazdach i tak Śląsk jak i Opava zwyciężą. Jako bonus Lechia umocni się na fotelu lidera a Miedzianka odbije się na trzy punkty od Górnika i mamy piękny łykend.

    17+

  4. Zawodnicy już od dłuższego czasu nie chcą umierać za Śląsk. To tym bardziej nie będą umierać za trenera Pawłowskiego. Oprócz ostatnich zmian na kluczowych stanowiskach w klubie, które na pewno mają na to wpływ, trzeba by się przyjrzeć komu z grajków po sezonie kończy się kontrakt, kto w klubie może zostać, a kto ewentualnie odejść?
    W bramce: zawsze można liczyć na Słowika, który, mimo nielicznych wpadek (a któż ich nie miał?), np. bramka wpuszczona z rogu z Kretami, zawsze był i jest oparciem tej drużyny, i niezależnie od ilości rozegranych meczów potrzebnych do prolongaty umowy po sezonie, niezależnie kto będzie o tym decydował, powinien zrobić wszystko by zatrzymać go w Śląsku. Co do Wrąbla mam poważne wątpliwości. Jeśli ławka go zadowoli, to może być zmiennikiem, dlaczego nie?
    W obronie: Celeban ma jeszcze przez 1,5 roku ważny kontrakt. Umowy do czerwca 2019 roku natomiast mają: Augusto, Pawelec, Tarasovs i Cotra. W klubie zostawiłbym co najwyżej tylko tego ostatniego. Chociaż z racji jego wieku nie dawałbym mu długoterminowego kontraktu. Natomiast już zacząłbym szukać następców.
    W pomocy: umowy po sezonie kończą się: Irańczykowi (który jak na razie nie wykorzystuje swojej szansy, nie należy też do tanich i widać, że polska liga to nie jest jego bajka, jest zbyt anemiczny jak na nią) oraz Chrapkowi i Cholewiakowi, którym z kolei dałbym szansę (wszystko zależy od wiosny przyszłego roku).
    W ataku: zarówno Piechowi, jak i Robakowi wygasają kontrakty po sezonie i tu również wszystko zależy od ich oczekiwań wobec klubu, jak i nowych władz klubu wobec nich.

    4+

  5. Nie wiadomo czy Pawłowski zostanie zastapiony, ale jeśli do tego dojdzie to wiadomo już dziś na 100% co się stanie z nowym szkoleniowcem – otóż na pewno zostanie zwolniony za wyniki

    16+

    1. @efc – hahaha, dobre. To tak jak ze śmiercią i z podatkami. Dorzuciłbym jeszcze jeden niuans, do Twojego ,,aksjomatycznego” stwierdzenia, że w owych 100% znajduje się również jakiś odsetek zwolnionych za wyniki … dobre (vide Lenczyk)
      @Kostek – w poście efc słowo klucz, to ironia.

      1+

    2. Lenczyk nie wyleciał z powodu dobtych wyników, lecz dlatego, że z tymi dobrymi wynikami drużyny nie miał nic wspólnego (ostatnie trzy mecze sezonu 2011/12), oraz że tych dobrych wyników nie było (wcześniejsze mecze wiosny 2012).
      Został także zwolniony za kompletne zniweczenie tego dobrego wyniku z 2012 roku, gdy w sezonie 2012/13 mecze eliminacji Ligi Mistrzów potraktował jako nieistotne spotkania przygotowawcze do okresu ligowego.
      RZ

      1+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *