1,75

 To idealny moment by sprawdzić co jest nam potrzebne. I zweryfikować, czy plany zakładające mniejsze zdobycze mogą przynieść oczekiwany skutek.
Wyścig o pierwszą ósemkę futbolowej ekstraklasy jest dokładnie w połowie drogi. Zatem mniej więcej, jeśli pomnożymy dotychczasowe zdobycze wszystkich uczestników wyścigu, to z grubsza ukaże się nam jak będzie wyglądać tabela po 30 kolejkach. Oczywiście jedni stracą swoje aktualne pozycje, bo naprzegrywają więcej niż rywale, inni natomiast zyskają, więc część drużyn pozamienia się pozycjami, jednak z punktu widzenia statystyki jest to nieistotne. Zajmujący ósme miejsce pi razy drzwi będzie miał dwa razy więcej punktów niż obecna ósma ekipa w tabeli.
Można zatem przyjąć, że aby wejść do pierwszej ósemki trzeba mieć po 30 meczach dwa razy tyle oczek, ile ma obecnie Amica, zatem 2×21 = 42. I chcąc mieć spokojną głowę już 13 kwietnia, należy uzbierać minimum tyle oczek.
Śląsk w połowie rozgrywek ma na swoim koncie tych oczek 16. Dużo za mało, żeby móc spać spokojnie. Z prostej, matematycznej wyliczanki wynika, że aby się przepchać do grupy lepszych, nasze orły muszą w 15 meczach zdobyć 26 punktów. Czyli średnio 1,75 punkta na spotkanie. Dwie wygrane, jeden remis i tylko jedna porażka w każdych kolejnych czterech pojedynkach.
W sobotę początek rewanżowych starań Śląska o pierwszą ósemkę. O godzinie 20:30 w Krakowie WKS zagra przeciwko Cracovii.
Andrzej P, fot. sport-dziennik.pl
Aktualizowany na bieżąco terminarz meczów Śląska: http://fanatik.ogicom.pl/archiwa/11198

15+

komentarzy: 15

  1. ja nawet już nie mam dość , ja po prostu nie rozumiem jak ludzie zarabiający takie pieniądze , ludzie którzy nie muszą wstawać przed 5 rano żeby spłacić 30 letni kredyt mieszkaniowy, ludzie którzy nie muszą martwić się czy ich dzieci będą miały dobry start w życiu , ludzie którzy nie muszą się martwić czy w przypadku bólu zęba mogą sobie pozwolić na wizytę u specjalisty , ludzie którzy nie zastanawiają się nad tym czy lepiej zostać na nadgodzinach – i zarobić trochę więcej , czy spędzić czas z rodziną , podchodzą do swojego zawodu na zasadzie – kontrakt mam pewny , jak nie tu to gdzie indziej mi zapłacą , po prostu tego nie ogarniam , za nie wywiązywanie się ze swojej pracy kopacze powinni być oddelegowani do pracy w jakiejś fabryce azbestu , może wtedy by do nich dotarło że kibice płacący za ich „wyczyny” zasługują na szacunek i na minimalny wysiłek na boisku

    43+

    1. Wkłady to nic innego jak zwykli wyrobnicy bez ambicji sportowej, nasiąknięci bylejakością ekstraklasy.
      Między nimi są zapewne też tacy, którzy chcieliby czegoś więcej, ale piłka kolana to sport drużynowy i samemu to można tylko płuca wypluć.

      0

    2. Skoro kluby są tak głupie, żeby płacić takie pieniądze takim zawodnikom to jest to tylko wyłącznie ich wina. Ciężko jest winić grajków, za to że ktoś im płaci 20 razy więcej niż są w rzeczywistości warci.

      1+

  2. 26 punktów w 15 meczach to:

    8 zwycięstw-2 remisy-5 porażek
    albo
    7 zwycięstw-5 remisów-3 porażki
    albo
    6 zwycięstw-8 remisów-1 porażka

    No, chyba, że punktów zdobędzie się więcej…

    No, ale szczerze, to 26 punktów w rundzie rewanżowej nie zdobyliśmy nawet w pamiętnym, bo mistrzowskim, sezonie 2011/2012. Zdobyliśmy wtedy 25 punktów, a złożyło się wtedy na nie:

    7 zwycięstw-4 remisy-4 porażki

    Z czym do ludzi…

    23+

  3. Ja mam dość. Szanuję osoby, które będą poświęcały temu wszystkiemu swój czas, pieniądze i nie wiadomo co jeszcze, ale ja już nie mam cierpliwości. No i chęci, ale tutaj jest mimo wszystko lepiej. Mam dość oglądania, jak jeden z drugim hańbią mój ukochany klub, kiedy ja za ich honorarium dosłownie latałbym po boisku, by grać jak najlepiej, na czele z trenerem, co jest takowym tylko z nazwy. Oby było lepiej, ale jak powiedziałem, ja mam dość, że mnie notorycznie robi się w człona.
    Hej Śląsk!

    21+

    1. Łatwo jest mówić, co by się nie robiło na miejscu kopaczy za ich honorarium. Ale prawda jest taka, że zdecydowana większość z nas zachowywałaby się dokładnie tak samo. Ilu z nas może spojrzeć w lustro z czystym sumieniem i powiedzieć, że w pracy daję z siebie 100%, bo biorę za to pieniądze. Ilu kasuje bilety w MPK, nawet wtedy, kiedy jest tłok i prawdopodobieństwo kontroli jest żadne (w myśl zasady jadę to płacę, nie stać mnie, to idę na piechotę)? Ilu sprząta po swoim psie? Ilu wyrzuca papierki na ulicę, chodnik, a nie do kosza na śmieci? Dalsze przykłady można mnożyć. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Stara pogańska marksistowska doktryna mówi, że byt kształtuje świadomość i niestety, jest w tych słowach bardzo dużo prawdy. I wcale tu nie bronię naszych skórokopów. Robią tak, bo ktoś im na to pozwala. Gdyby mieli świadomość, że za pozorowanie pracy to się z niej wylatuje, to byłoby z nimi trochę inaczej. Większość z nich poza grą w piłkę niewiele potrafi, ale pozorują grę, bo nikt od nich nie egzekwuje solidnego wykonywania swoich obowiązków. Płace w piłce nożnej są mocno przesadzone. Generalnie, to piłkarze powinni mieć płacone premie za zdobywane punkty, a goła pensja powinna im wystarczyć co najwyżej na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Ale rzeczywistość jest inna. Ilu z nas ma pensje rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie? A w piłce to żaden ewenement. Tylko za co te pieniądze?

      7+

    2. Mam bardzo podobne zdanie jak @zygmunt 70. Ale jak zostało napisane. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Co nie dosłownie dałem do zrozumienia w ostatnim moim zdaniu: ,,Oby było lepiej, ale jak powiedziałem, ja mam dość, że mnie notorycznie robi się w człona.” Miałem tu na myśli to wszystko napisane powyżej. Szczerze? Mi tak po ludzku byłoby wstyd spojrzeć w lustro zarabiając tak duże pieniądze, jak oni, a odwalać taką manianę. Bo co innego pracować za najniższą krajową, gdzie jak nie będziesz dawał tego, co chce od Ciebie pracodawca, to wylecisz na zbity pysk. A czym innym jest zarabianie po kilkadziesiąt razy tyle, a jak ktoś zwróci uwagę to już wszystko złe. Wraz z wysokością pensji wzrastają i oczekiwanie. Nie miałbym do nich pretensji jakby zarabiali powiedzmy tak do 7 tysięcy złotych na rękę, byleby walczyli, ale jak niejednokrotnie zarabiają po 10 razy tyle, to człowiekowi się odechciewa mieć coś z tym wspólnego. Bo wstyd nie pozwala na to, by robiono w przysłowiowego człona.

      6+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *