Za krótko

 Robert Gajewski, „Długi” o świat kibicowski się obił, bo wszyscy jego koledzy o ten świat się obili. Nie był ani zbyt gorliwym kibolem, ani zbyt gorliwym skinem, ale miał w sobie to coś, dzięki czemu był uznawany i za kibica Śląska i za wrocławskiego skinheda. Podchodził do siebie i do życia z dużym luzem, potrafił się śmiać z siebie i jakoś tak wpływał na otoczenie, że wszyscy wokół niego pogodnieli.
Ksywkę dostał od wzrostu. Jakieś dwa metry chłopa, plus sylwetka budząca obawy potencjalnych wrogów w czasach, gdy o sterydach to w Polsce nikt nawet nie słyszał.
Lubił też się wplątywać w trudne sytuacje, by pomóc kolegom czy znajomym. Taki charakter.
„Długi” zmarł 3 listopada, niecały miesiąc po swoich 54 urodzinach. Jego pogrzeb odbędzie się jutro, tzn. w piątek 9 listopada o godzinie 13:00 na wrocławskim cmentarzu przy ul. Grabiszyńskiej.
Roman Zieliński, fot fb. (B).

14+

komentarzy: 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *