Rewanżyk

 Śląsk awansował do 1/8 Pucharu Polski po zwycięstwie w Bytowie z Bytovią 3-0 (2-0). To był rewanżyk za mecz sprzed dwóch lat. Nie rewanż, ale właśnie rewanżyk. Drużyna swoje osiągnęła, pogromu nie było, było natomiast dokładnie tyle, ile Śląsk wtopił przed dwoma laty.
Czy mecz został zlekceważony przez Śląsk? Do pewnego stopnia tak, o czym świadczy dość rezerwowy skład WKS-u. Ale w sferze mentalnej już nie. Ci, którzy wyszli na murawę byli zdeterminowani, by zwyciężyć.
Co ciekawe, Śląsk więcej osiągnął w pierwszej połowie, gdy grał pod wiatr. Czym jest gra pod wiatr wiedzą tylko ci, którzy kiedyś występowali w takich warunkach. Silne podmuchy to tak naprawdę 12 zawodnik. Ale Śląsk miał też trochę szczęścia, bo raz słupek a raz spojenie okazało się celem lotu futbolówki na bramkę Wrąbla.
Gdy pierwsza połowa skończyła się dwubramkowym prowadzeniem wydawało się, że teraz grając z wiatrem jest już pozmiatane. A tu niespodzianka. Co prawda mecz odbywał się na połowie miejscowych, lecz Bytovia bardzo groźnie kontratakowała. Przy czym istotnym elementem tych kontr były fatalne kiksy naszego ulubieńca – Tarasovsa.
Na plus wyróżnił się Damian Gąska. Nie tylko dlatego, że zdobył dwa gole.
Śląsk w PP w dwóch konfrontacjach dwukrotnie wygrał 3-0 na północy Polski.
Śląsk na trybunach (na sektorze gości około 150 osób) był wspomagany przez Lechię. Na płocie dwie flagi, obie Lechii – Pruszcz Gdański i Ultras Lechia Gdańsk.
RZ, KP, B, AP, GK fot. arch – na zdjęciu dymy u miejscowych widziane z sektora gości na meczu Bytovia – Śląsk sprzed dwóch lat. Tym razem nie było takiego ciśnienia ani wśród miejscowych, ani wśród gości.

16+

komentarzy: 22

  1. @zugmunt70, @Super paka – macie rację, Olek Socha istotnie był napastnikiem, ale w związku z tym, że nie typową 9, tylko skrzydłowym (w nomenklaturze piłkarskiej 7 lub 11, gdzie z 7 hasał Taraś), trochę cofającym się, a po otrzymaniu podania, pędzącym po skrzydle jak piorun, to omyłkowo przypisałem go do strefy środkowej. Oczywiście nie umniejsza to ówczesnej pomocy Śląska z przywołanymi wcześniej Prusikiem, Tarasiem i Rudym. Tym bardziej, gdy dodamy (zgodnie z wpisem @Super paki) do tej plejady gwiazd kolejnych: Mandziejewicza (chodziły opowieści, że robił zakłady, których stawką były … powiedzmy, że wykwintne kolacje, czy na 10 strzałów z połowy boiska, trafi 8 czy 9 razy w poprzeczkę bramki – tak młodzi kibice, kiedyś byli tacy piłkarze grający w naszej I lidze), Machaja, Pękali no i oczywiście Romana Fabera. Jasne, że nie wszyscy grali na raz, a raczej ci świetni gracze grali na przestrzeni ok dekady (umownie, gdzieś od końca lat 70 po tata 80.). Aż szkoda, że w latach 80. takiej pace, która (bodaj w komplecie) grała we wszystkich możliwych reprezentacjach juniorskich i senatorskich, przypadł tylko jeden tryumf w PP w 1987 r. i jeden medal mistrzostw Polski (wicemistrz w 81 r). W jednym z wywiadów Waldek Prusik tłumaczył to, że kluby ze Śląska były lepiej, profesjonalniej zorganizowane (GKS Katowice, Górnik), a z książki Stanowskiego (wywiad z A. Iwanem), można się dowiedzieć o dysproporcjach kontraktowych (przyjmijmy taką nomenklaturę na ówczesne etaty kopalniane piłkarzy górniczych klubów z Zabrza, Katowic, Gliwic, Bytomia, Chorzowa) pomiędzy milicyjną wówczas Wisłą a górniczym Zabrzem – kilkunastokrotnie na korzyść tego ostatniego! W ogóle były to czasy począwszy od 51 r a na 90 . skończywszy, że mistrzostwa przypadały głównie klubom górniczym 26 tytułów na 40 możliwych (stawkę mistrzów uzupełniały kluby patronackie wobec przemysłu włókienniczego – Łódź, ciężkiego – kolejarskiego – Lech, zbrojeniowego – Mielec i trzy resortowe: Legia, Śląsk i Wisła). Dziwna to była rzeczywistość, ale na podstawie futbolu, widać jak na dłoni ówczesny środek politycznej ciężkości (Górny Śląsk), przy którym wysiadała i stolica i resorty siłowe. Czy Śląsk mógł wówczas osiągnąć więcej? Zważywszy na potencjał polityczny, finansowy i piłkarski (wówczas po boiskach I ligi biegały tuziny bardzo dobrych piłkarzy – sprawdźcie chociażby skład GKS z pamiętnego finału PP z 87, którzy – często u schyłku piłkarskiej kariery, a mimo to doskonale radzili sobie w zachodnich ligach w Niemczech, Austrii, Belgii), może tak, może nie. Myślę, że był to optymalny wynik.
    Dość wspominek. Zatem Gąski, Radeckie, Pichy, Pałaszewskie, Chrapki, Farshady, Łabojki, dalej nawiązywać do chlubnej historii!

    12+

  2. Widać progres w porównaniu z ostatnimi latami (porażki z Bytovią oraz Świnią). Tym bardziej, że w bieżącej edycji Pucharu Polski naprawdę można zajść daleko. Na chwilę obecną (31.10.2018 r., po godz. 15) odpadło już 7 z 16 drużyn z Ekstraklapy (Paprykarze, Zagłębie Sosnowiec, Krety, Scyzoryki, Wisła Kraków, Piastunki i Amica), a niewykluczone są następne niespodzianki. W tym roku zagramy jeszcze jeden mecz w tych rozgrywkach – w 1/8 finału. Niezmiernie ciekaw jestem losowania, które odbędzie się 8 listopada, i tego kogo przydzieli nam los. Tym bardziej, że połowę stawki stanowią drużyny z niższych klas rozgrywkowych. Fajnie byłoby, gdybyśmy w grudniu zagrali u siebie. Do dziś nie zapomnę takich bojów jak:

    1. mecz 1/16 finału Pucharu Polski w sezonie 2007/2008, który odbył się 26.09.2007 r., przy ul. Oporowskiej, z Wisłą Kraków, niestety przegrany po rzutach karnych 4-5 (po dogrywce było 2-2), niesamowitą pogoń od stanu 0-2 do 2-2 i atmosferę, która wtedy panowała.

    2. pierwszy mecz finałowy tych rozgrywek w sezonie 2012/2013, który odbył się 2.05.2013, już na nowym stadionie, z Ległą Warszawa, niestety przegrany 0-2.

    3. pierwszy mecz 1/4 finału tych rozgrywek w sezonie 2014/2015, który odbył się 12.02.2015, również na nowym stadionie, z Ległą, zremisowany 1-1, grę w „dziesiątkę” i wyrównanie w końcówce, niestety dwumecz przegrany w Warszawie po karnych 1-3.

    Co prawda, w każdym z tych przypadków efekt końcowy był znany, ale za to, co to były wtedy za emocje…

    4+

  3. Pierwsze co się rzuca w oko:
    Robak po wejściu Celika nie przekazał mu opaski kapitana.
    Wrąbel przy słupku i spojeniu, nie oderwał nóg od ziemi, czyli nawet nie podjął walki.
    Z Gąski o ile Bóg da, możemy mieć w niedalekiej przyszłości dużo pociechy.
    Dlaczego flagi tylko z Gdańska? Zagranie socjotechniczne na miejscowych? Czy przypadek, który rzadko kiedy się zdarza?

    14+

  4. I tak to ma mniej więcej wyglądać. Śląsk czy to u siebie czy na wyjeździe, w meczu z zespołem z niższej klasy rozgrywkowej, pakuje trzy bramki i zamyka mecz. Oczywiście było trochę farta, Bytowii naprawdę w kilku sytuacjach nie dużo brakło. Ale na tym polega różnica, że pretendent chce, próbuje, szarpie, ale to mistrz ostatecznie punktuje. W obronie Borź i Golla świetni, dodatkowo Broź niezwykle pożyteczny i skuteczny w ofensywnych akcjach. Natomiast Tarasovs, to dywersant na naszym polu karnym, co rusz prokurujący zagrożenie i dający nadzieję przeciwnikowi, że a może jednak … Gąska, oj może być z gościa duża pociecha, zarówno w grze, jak i na koncie WKS, po ewentualnym transferze. W końcu również Pałaszewski, zdaje się, wykonał krok do przodu w swoim piłkarskim rozwoju. Był drybling, zastawienie, dokładne prostopadłe podanie do kolegi, tylko, bodaj, jedna głupia strata. Wyglądało to dobrze. Radcecki również krzepnie i nabiera pewności. Martwi Pers, trochę bez gazu i fantazji z początku jego występów. Pif – Paf, czyli Piech i Pich, mało przekonywający, elektryczni. Brak płynności w grze. O Wrąblu można powiedzieć, że Fortuna była dziś przy nim. Cholewiak poprawny, ale bez wykończenia. Znów miał ze dwie sytuacje na gola. Robak zagrał 15 min, ale to on wprowadził porządek na boisku, po wyrzuceniu Tarasovsa. Przytomnie rozprowadzał grę, zastawiał się, dryblował, miał kilka odbiorów, sytuację do strzelenia gola i dognanie do Gąski, który, gdyby wczuł jego intencję miałby szansę na hat-trick. Wielka klasa i wielka jakość. Mam nadzieję, że mimo wieku legniczanina, sztab rozmawia z nim o przedłużeniu kontraktu o kolejny rok. Bo jak nie, to od pierwszego stycznia może już szukać sobie nowego prawodawcy (kontrakt wygasa 30 czerwca). Chętni na pewno się znajdą, a u nas nie za bardzo widzę godnych następców.

    34+

  5. Cieszy wynik i awans, Tarasovs wyp…ad! Najsłabsze ogniwo,raz podaje do obrońcy i tyłek ratuje mu Golla, później czerwona kartka, może dyskusyjna ale tak czy siak był mega spóźniony, gdyby Bytów strzelił na 1-2 zaczęła by się nerwówka i to spora, morał taki – sabotażysta i gamoń bez rozumu. Dobrze że w lidze nie gra, a po takim „show” chyba dłużej posiedzi na ławce, dobrze. Droga redakcjo, skład nie był rezerwowy, grali zmiennicy,a tych szczególnie w pomocy mamy dostatek. Augusto, Pałaszewski, Radecki, Łabojko, Chrapek, Farshad, Pich, Cholewiak, Łuczak no i „one man show” dzisiejszego meczu Gąska. Wiadomo że kilku zawodników to typowi skrzydłowi ale w środku pola TP będzie miał twardy orzech do zgryzienia. Ale to akurat in plus dla naszej drużyny bo się zrobi rywalizacja. Na pochwałę zasługuje Wojtek Golla bardzo sumiennie zagrał, bałem się że to jego przyjście trochę na wyrost, dziś pozytywnie mnie zaskoczył. No to teraz liga i czas na trzy punkty i jakiś awans w tabeli. Hej Śląsk!

    30+

    1. @Przemek – masz rację środek pola bardzo obiecujący. Mocna rywalizacja i chłopaki w większości na fali wznoszącej. Trochę lekko niepokoi zastój Picha i Persa. Ale może dopadła ich chwilowa jesienna melancholia? Może chłopaki z pomocy nawiążą do fantastycznej śląskowej formacji w środku pola z lat 80 (Tarasiewicz, Rudy, Prusik, Socha etc)?
      Co do częściowo rezerwowego składu, to: Wrąbel jest niezłym golkiperem i gdzieś grać musi, bo nam zmarnieje i przepadnie kolejny talent Jeżeli nieznacznie przegrywa rywalizację ze Słowikiem, to myślę, że PP, to odpowiednie miejsce na łapanie minut i ogrania. Zawalić nie zawali. Robak nie tylko z racji wieku, nie może grać co 3 dni po 90 min, bo wysiądzie gdzieś ok 20 kolejki. Dlatego należy utrzymywać go w wysokiej dyspozycji a nie zajeżdżać w okolicach listopada. Podobnie z Celebanem, choć nieco młodszy metrykalnie jak również biologicznie (w sensie faktyczna eksploatacja organizmu), ale i on nie zagra 100 kolejnych meczów WKS po 90 min na wysokim C. Natomiast, w związku z godnym występem Pałaszewskiego, prawie wszystkie decyzje trenera, tym razem, się bronią. Poza naszym ulubieńcem Igorkiem. Ale i tu mam swoją teorię, że również on musi poczuć od czasu do czasu zapach murawy, bo w przypadku (odpukać) niedyspozycji czy kontuzji Celebana bądź Golli, to nie widzę alternatywy.

      16+

    2. Zapomniałem jeszcze że Broź dziś również na plus. Ty to rozłożyłeś bardziej na czynniki pierwsze ale trudno się nie zgodzić, też to widziałem z Miedzią i dziś Pich słabiej, a Farshad jakby zgubił swoją pewność,drybling i strzał. Z kucykiem też masz racje gdzie na lewej i prawej obronie są alternatywy tak w środku jej nie widzę, chyba że TP jak będzie musiał sięgnie po Kucharczyka np. Dziś Igor pokazał że nie ma tu przypadku co do naszej „sympatii” względem jego osoby. Na sobotę po Legnicy i dzisiejszym meczu skład widzę taki,ciekawe do ilu nazwisk się pomylę bo nie mogę teraz znaleźć ewentualnych pauzujących za kartki czy kontuzjowanych:

      Słowik – Broź, Celeban, Golla, Cotra – Chrapek, Pałaszewski – Pich, Gąska, Cholewiak – Robak i trzy punkty zostają we Wrocławiu.

      11+

    3. Tarasovs to żaden piłkarz, on się do ligi niżej nawet nie nadaje, dzisiaj najgorszy na boisku uwzględniając nawet drużynę przeciwną. W obronie to jest żałość, a choć wysoki to z główki też strzelać nie potrafi. Ba nawet głową w piłkę trafić nie umie. Wolę Pawelca na stoperze w sytuacji awaryjnej. Mam nadzieję, że trener po tym meczu zrewiduje swoje przemyślenia odnośnie tego gościa i więcej go nie zobaczymy na murawie ani w lidze ani w PP bo w każdym meczu, no ku*** w każdym, w którym gra musi sprokurować jakąś idiotyczną sytuację, a czasami nawet kilka. To jest obrońca? To jest człowiek parodia, a nie obrońca. Zawsze się musi trafić taki ktoś w drużynie na kogo patrzeć już nie mogę, no zawsze. Jak nie Stevanović to Riera. Jak nie oni to Tarasovs. Ten nasz Srnić co siedzi w rezerwach to jest piłkarsko lepszy na swojej pozycji od tego Igorka. Vacek też był. Chyba jednym powodem z jakiego on nie siedzi w rezerwach jest deficyty piłkarzy na tej pozycji. Albo go nie chcą w rezerwach bo się boją, że z nim nie awansują do czwartej ligi (zwanej trzecią). Słusznie zresztą. Ta czerwona kartka to tylko z pożytkiem dla całej drużyny i wszystkich kibiców. Chyba trzeba sędziemu jakieś podziękowania i bukiet kwiatów wysłać.

      15+

    1. Rudy,Tarasiewicz,Prusik, Mandziejewicz pomoc, grał jeszcze super talent Mirek Pękala ale miał swoje problemy i odszedł do Lechii. Olek Socha napastnik,skrzydłowy sympatyczny gość, chętnie bym przeczytał wywiad z Olkiem.

      12+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *