Liga Niepotrzebnych

 Pazerność obok bukmacherki zabija futbol. Po całkiem udanych pomysłach z lat 60-tych ubiegłego wieku i wcześniejszych, gdy wymyślono rozgrywki o europejskie puchary w piłce klubowej i mistrzostwa globu oraz kontynentalne w grach reprezentacyjnych, teraz przyszła epidemia kolejnych rozgrywek.
Po turniejach kadr najlepszych na poszczególnych kontynentach i rozgrywkach najlepszych na kontynentach drużyn klubowych, teraz zaserwowano nam coś, co w założeniu ma zastąpić spotkania towarzyskie.
Wiadomo, mecze towarzyskie to sobie każdy może ustalić sam. A po co ma sam sobie ustalić i sam na tym łoić kaskę, skoro można to zrobić instytucjonalnie i kasa pójdzie do koryta decydentów?
Zachłanność piłkarskich działaczy jest olbrzymia nie tylko na szczeblu międzynarodowym. W Polsce jest identycznie, że wystarczy wspomnieć sławetny Puchar Ligi, którego ostatnią edycję wygrał Śląsk w meczu o puchar wójta z Odrą Wodzisław. Żenująca frekwencja spowodowała dyskredytację rozgrywek, jednak można być pewnym, ze prędzej czy później ktoś sobie o tych rozgrywkach „przypomni”.
Kiedyś mecz to było święto. Teraz coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której dany zespół jest zmuszony grać z kimś dwa razy w ciągu niewielkiego odstępu czasu na tym samym boisku, co np. w Polsce jest konsekwencją przerobienia ligi z 30 na 37 kolejek. Meczów porobiono całe mnóstwo, zatem aura świąteczności z nich spada. Tak jest w lidze, tak jest z kadrą PZPN-u, tak jest w Europie i na świecie. Liczą się tylko wpływy.
To taki komentarz do śmiesznego meczu kadry PZPN we Włoszech i kolejnej, niedługiej już potyczki z Irlandią.
Andrzej P, RZ, fot. fishki.pl

14+

komentarzy: 13

  1. Romanie, Andrzeju, macie zapewne wiele racji z tą komercjalizacją piłki nożnej. Problem w tym, że jest to proces prawdopodobnie nieodwracalny. Przypomnę jedynie, że od jakiegoś czasu na mecze reprezentacji jest więcej chętnych, niż biletów w ofercie publicznej. Ta kadra, zwana przez Redakcję „pezetpeenowską” potrafiła awansować do ME, a jak było z tym wcześniej, pamiętamy wszyscy. Ta kadra wtopiła na MŚ, ale nie ona jedyna. Ta kadra wychodzi i gra w Bolonii, a ja nie boję się o kompromitację (choć poziom tego meczu był, jaki był), ta kadra nie ma w składzie farbowanych lisów (chyba, że uważacie za takiego Glika, albo Romańczuka na trybunach). Owszem, są w tej kadrze zawodnicy, którym było obojętne, czy na koszulce będzie orzeł, czy jakiś pokurcz. To jednak świadczy indywidualnie o konkretnych zawodnikach, a nie o Reprezentacji Polski jako takiej. To jest oficjalna drużyna narodowa posługująca się atrybutami państwowości; hymnem, barwami, godłem. Kontestowanie tego, bez istotnych powodów, w mojej skromnej ocenie jest niesprawiedliwe i wypacza rzeczywisty obraz. Powtarzam zatem pytanie, co musiałoby się stać, żeby szanowni Redaktorzy FAN-a pisali o obecnej kadrze Reprezentacja Polski?
    Oczywiście piłka na świecie, w Europie, w Polsce jest przeinwestowana i to znacząco. Możemy kierować się ideami i próbować zniechęcić inwestorów od pompowania pieniędzy w polską piłkę. Wrócimy wówczas do sytuacji, w której przed meczem z taką drużyną jak reprezentacja Włoch będę (nie tylko ja) stresował się przed kompromitacją.
    Bez dużych pieniędzy nie można liczyć na rozwój piłki klubowej i podnoszenie jej poziomu sportowego. Trzeba się, niestety, z tym pogodzić, pomimo wad komercjalizacji. Jeżeli ktoś chce piłki bez wielkiej komercji, zawsze może chodzić na mecze klas C,B, A (zbieżność skrótu).
    Reasumując, w przedmiotowym artykule brakuje mi trochę konsekwencji, bo zapewne wszyscy chcielibyśmy dla Śląska inwestora (-ów) zakręconych na nasz WKS i z dużą kasą, a z drugiej strony mamy się krzywić się na komercjalizacje tej dyscypliny? Pośrednicy zarabiający na tym biznesie zawsze byli, są i będą. Ilu z zawodowych piłkarzy nie korzysta z pośrednika-menagera? Organizatorem różnych rozgrywek na szczeblu krajowym, europejskim i światowym, zarówno w kwestii piłki klubowej, jak i reprezentacyjnej są federacje. Alternatywnych rozgrywek nie ma. Zakładam, że cała Redakcja chciałaby doczekać czasów, kiedy nasz Śląsk będzie grał w LM lub przynajmniej w LE i nie mam na myśli jedynie eliminacji do tych rozgrywek. Udział w nich, to tętnica kasy dla klubu, zatem szansa na jego rozwój (po wyeliminowaniu pijawek). Czy wówczas ta kasa nie będzie nam przeszkadzała?
    W mojej ocenie sprawa poruszona w artykule nie jest bipolarna do oceny, Namawiam też do przełamania w kwestii nazewnictwa kardy, choć każdy może mieć swoje zdanie w tej kwestii, byle było ono merytorycznie umocowane.

    14+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *