Lipa kielecka

 Znakomita większość kibiców Śląska dotarła na mecz w Kielcach z Koroną pod koniec pierwszej połowy. Wcześniej byłą grupka około 20 osób i 30 fanów z KKN-u z dwiema swoimi flagami.
Nie widziała zatem znakomita większość ani bramki, która Śląskowi sprezentował ślepy los + kielecki bramkarz + instynkt Robaka.
Nie widzieli także doskonałej interwncji Celebana ręką, której nie widział niemal nikt. Niestety dobie VAR ręka na polu karnym nie umknęła i po karnym zrobiło się 1-1.
VAR się Ślaskowi wyrównał, bo tuz przed przerwą miejscowi strzelili gola na 2-1. I ten z pewnością byłby uznany, lecz na szczęście po interwencji VAR został anulowany.
Druga połowę oglądali już wszyscy sympatycy wrocławskiej jedenastki (ok 180, w tym parę osób z Lublina) oznakowani dwiema flagami, oprócz „Trójkąta” – „W delegacji”.
Szkoda porażki 1-2, bo Śląsk w tym chaotycznym meczu wcale nie był gorszy. Ale wynik ostatecznie jest niekorzystny. Dawno WKS nie przegrał na wyjeździe, ostatni raz w Szczecinie 2 kwietnia. Seria skończyła się w Kielcach. Zostajemy z 4 punktami w dolnej strefie stanów średnich.
Kibice miejscowych poza paroma bluzgami na Śląsk nie zabłysnęli.
red, F-M, B, fot. NI-FO

10+

komentarzy: 15

  1. Trener nic ich nie nauczył i nie nauczy. Nasze grajki uciekają w „strefę komfortu” czyli nie podejmują ryzyka zarówno w odbiorze jak i w ofensywie. Wynika to z dwóch powodów. Pierwszy wkrada się panika w sytuacji gdy nagle trzeba podjąć decyzję co w dzisiejszej piłce jest normą więc lepiej być albo od przeciwnika 5 metrów albo sadzić lagę za drugą linię i patrzeć co się dzieje. I po drugie nie wchodzą w „strefę komfortu” atakującego przeciwnika co było idealnie widać przy drugiej bramce. Aby wygrywać należy umieć grać pod presją! Cały świat to wie. A oni wywierają presję na pachołkach na treningu a to już w prawdziwej szybkiej grze nie wychodzi bo taki pachołek w moment jest przy tobie. I co wówczas?! Np nasza „blondyna” Pawelec ale i cała reszta do tylu…
    Te nabytki z czwartych lig z całym szacunkiem ale wiele się przy naszych orłach i trenerze nie nauczą. Gasić pożary to on może umie. Ale myśli szkoleniowej nie ma. I to trzeba wprost powiedzieć. Podsumowując dryfujemy znowu w strefę spadkową, na treningach między słupkami jest super, tylko w meczu w de…

    10+

  2. Posłuchałem co miał do powiedzenia trener Pawłowski po meczu z Koroną i … nie sposób się nie zgodzić z jego oceną zakończonych zawodów. Pawelec elektryczny i niepewny, brak rytmu meczowego. Gra w pierwszej połowie górnymi piłkami na przeciwnika rosłego i atletycznie zbudowanego, to realizacja scenariusza napisanego przez trenera Korony. Łuczak, Pałaszewski, Pers, to brzozy na tle kieleckich dębów. Co w atletycznej lidze musi skończyć się źle. Zabrakło mi jedynie przyznania się, że kolejne dwie bramki dla przeciwnika wpadły ,,dzięki” autorskiemu pomysłowi pana trenera, który na siłę, ale również pewnie z konieczności (i tu pewne usprawiedliwienie), stara się zrobić z Cholewiaka (nota bene fajnego grajka – szybkiego, umiejącego kiwnąć i z mocnym strzałem, ale i dograniem, szkoda, że rzadko celnym) lewego obrońcę, Panie trenerze, to już wiadome, że każdy przeciwnik, w kolejnym meczu, będzie starał się zdobyć przewagę z nami na lewej flance, na prawej również, w przypadku gry Pawelca.. Kiedy pan powie ,,dość” temu eksperymentowi?. Dawać tam Brozia albo Cotrę, jeżeli są już gotowi.
    Niestety, ale walczak Pawelec, nie ma prawa bytu, ze swoją charakterystyką grania na poziomie ekstraklasy w podstawowym składzie. Może być przydatny w treningu, na końcówki meczu, aby wzmocnić defensywę przy korzystnym wyniku, a nie jako czynnik decydujący o tej defensywie od 1 minuty. Taki walczak – wykidajło, może się również nadać (aby dać oddech podstawowym grajkom, ale również , żeby się ogrywać i żeby czuł rytm meczowy) na pierwsze szczeble Pucharu Polski, gdzie przeciwnicy są często z niższych lig. Oczywiście także do codziennego treningu i bezpiecznik w razie kontuzji gracza (obrońcy) z podstawowe jedenastki. Pałaszewski w naszej lidze nie ma szans w przepychankach. Musi skupić się na pojedynczym dryblingu, w efekcie którego zdobędzie przewagę w wyprowadzeniu czy dograniu piłki kolegom. Ale do tego potrzebny jest ruch z przodu, a nie z boku, tak jak to miało miejsce w Kielcach. A ostatnim moim spostrzeżeniem po poniedziałkowym meczu, to (na co zwrócił już jeden z forumowiczów), to zaordynowanie treningu strzeleckiego nie tylko dla napastników. Bo wszystko o ostatnich zawodach można powiedzieć, ale nie to, że Śląsk nie miał bardzo dobrych okazji do kolejnych bramek, . szczególnie o drugiej połowie, Ba, miał kich kilka (Pałaszewski, Golla x2, Pers, Robak).
    Szkoda straconych punktów z Amicą i Koroną. Ale jeżeli wyciągnie się z tych porażek właściwe wnioski, to będzie mądrość trenera i z pożytkiem na jutro.

    28+

  3. Brakuje słów na to co robi Pawłowski. W każdym meczu przez Cholewiaka na obronie tracimy bramkę albo i kilka. Nie wiem o co gra Pawłowski ale zespół gra o punkty, które przez Pawłowskiego i Cholewiaka notorycznie tracimy. Widzą to wszyscy nawet ci nie znający się na piłce, niestety nie widzi tego Pawłowski. Jeżeli trener nie reaguje na wydarzenia na boisku to znaczy, że to dupa nie trener i należy go się pozbyć.
    I jeszcze uważam, że wpuszczanie na boisko kogoś takiego jak Pawelec to jest plucie kibicom w twarz. Albo się w tym klubie wreszcie ogarnom i znajdą zawodników potrafiących grać albo wrócą frekwencje po 3 tysiące osób.

    Co w ekstraklasie robią takie miernoty kopiące się po czole jak Pawelec, Dankowski, Golla, Łuczak, Pałaszewski???

    25+

    1. Dokładnie. Pawłowski może kiedyś myślał i się rozwijał ale nie jako trener. Jest po prostu zapchajdziurą i do tego bardzo słabą. Z nim Śląsk znowu będzie walczył o ligowy byt. Może jest po prostu niedrogi i dlatego udaje że trenuje.

      4+

  4. Sama końcówka spotkania. Co widzę? Gość zamiast strzelać z pierwszej próbuje przyjmować piłkę. Oczywiście wyjeżdża z nią za linię końcową. Kto winny? Trener. Jasne.
    A co do spóźnienia na mecz. Przecież to normalne. Wkalkulowane w cenę,

    20+

  5. Cholewiak nie jest lewym obrońcą, a to gdzie jest Cotra nie wie nikt, a wątpie by po takim studiowaniu wchujolotnictwa szatnia go przyjmowała z otwartymi ramionami. Piłkarsko mizeria i mimo, że życzę wszystkiego dobrego Pałaszewskiemu to nie widzę go w opcji typa, który kąsi rywala z bezlitością na twarzy, a to ważne i takich piłkarzy myślę, że mamy za mało, bo to ma jak dla mnie z przodu tylko Celeban(znów robiący babola z tyłu co ważniejsze na jego pozycji) Robak i Piech, a reszta wydaję się być nieszkodliwa pod bramką rywala, bo np. ten Irańczyk technicznie przerasta tę ligę, ale co z tego skoro on nie ma tego zmysłu wejścia gdzieś na pozycję, huknięcia z zamkniętymi oczami i bramki i tak samo Gąska, od dawna Pich itd. Kibicowsko niedojazd na pierwszą połowę załatwiła nam do spółki policja wraz z częstymi postojami, ale doping jak na liczbę dobry, a Korona wystawiła fatalny młyn wokalnie jak i liczbowo, teraz przed nami arcynudny i antyelektryzujący mecz do zapomnienia z Pogonią w poniedziałek o 18 i już ciekawy ze względu na klimat starej areny wyjazd w poniedziałek o 18, bo jakby inaczej z taką grą jaką prezentujemy do Sosnowca i każdy wynik poniżej 6 punktów dla nas będzie wynikiem złym w tych dwóch meczach, a liczbowo mam nadzieję na jakieś conajmniej 8000 u siebie i pełną klatkę gości w Sosnowcu. Against Modern Mondays!

    22+

  6. Nie da sie wygrać meczu jeśli:
    A) nie oddaje się strzałów na bramkę przeciwnika
    B) wbiegający piłkarz w pole karne zamiast strzelać podaje piłkę do bramkarza
    C) jest masa niecelnych podań, machnięć.
    Szkoda tych straconych punktów.
    Miejscowych doping anamiczny, ożywili się kiedy zobaczyli wchodzący Śląsk. Na KKN nie bluzgali. Ciekawostka – jeden z miejscowych (fan robaka?) przeprosił go po meczu za bluzgi w jego stronę.

    11+

  7. Trudno dzisiaj mieć pretensje do trenera Pawłowskiego. Wiadomym jest, że nie ma szans grać 15-16 zawodnikami przez cały sezon, więc rotacja musi być. Niejeden z Was się zresztą domagał, żeby dać więcej szans rezerwowym. Dzisiaj dostali. Mario elektryczny niczym węgorz, Łuczak który całkiem się zapowiadał, a nie rodzi sobie z Koroną? I Radecki…, a tak, podobno grał.
    Korona miała po prostu więcej ambicji i siłę fizyczną po swojej stronie. Okazuje się, ze czasami wystarcza. Popatrzcie, że jedynie Robak nie miał problemów, żeby z nimi wchodzić w bezpośrednie starcia. Nie wystarczy być wytatuowaną gąską (Choć Gąska akurat dzisiaj na plus), żeby się ciebie obrońcy rywala bali.

    Z drugie strony- nie mam jak odtworzyć tej kluczowej sytuacji z końca 79-min i początku 80-tej, kiedy ktoś z Korony próbuje przyjąć piłkę, jedzie na dupie i w końcu mu się udaje, po czym podaje dalej, a kilkadziesiąt sekund później pada druga bramka dla Korony.
    Chodzi o to, że jak on był na glebie, to po swoich dwóch stronach miał naszych zawodników. O dosłownie 1,5- 2 m każdy z nich. I nawet nie zrobili w jego kierunku ruchu, nie mówiąc o jakimś kroku! Nic!!! Zdążyłem tylko powiedzieć kilka niecenzuralnych słów, a później mieliśmy pozamiatane.

    Nie wygramy z taką Koroną grając górą. bo sami widzieliście jaka była różnica, a dołem to trzeba zapier…niczać. Tego też nie było wystarczająco. Ile razy akcja stawała, bo nie ma komu podać? Łażenie, a nie bieganie. I tak ma ta walka wyglądać? Serio?

    Robaka stać na zdecydowanie więcej, ale pomimo, że oklapł i tak dzisiaj źle nie wyglądał.
    Radecki jednak do rezerwy, bo jemu brakuje dużo.
    Gąska na siłownię i niech dostaje tyle ile powinien, bo jest naprawdę dobry. Byłoby grzechem go przeciążyć i złamać mu karierę. To będzie kozak jak go Tadek poprowadzi jak należy.
    Pałaszewski też, niech chłopak czasami dostanie wolne, bo chyba zaczyna go trochę odpowiedzialność przygniatać.

    A co do reszty? Przecież oni już i tak są najmądrzejsi, więc i tak wiedzą najlepiej. Dobrze chociaż, że ten Słowik na jeszcze ambicje.

    12+

  8. Chybiony skład. Chybiona taktyka. Nagle tyle kontuzji w kadrze?! Korona była dzisiaj do ogrania. Po bramce na 1-0 aż prosiło się by uspokoić grę i przy nadażającej się okazji dobić rywala. Gra w obronie nerwowa i nie chodzi tu tylko o nieporadnego Cholewiaka (który biega za dziesięciu i po prostu marnuje się na obronie) czy Pawelca bez formy. Golla – zaprzepaszczone 2 sytuacje pod koniec meczu. Nasz kapitan też ma sporo na sumieniu. Druga połowa dobra w wykonaniu Śląska (przez jej większość inicjatywa na połowie przeciwnika), ale brak wykończenia. Farshad zbyt anemiczny. Piech wszedł za późno. Na plus Gąska. Niemniej zarządziłbym treningi strzeleckie dla drużyny. Gdyby Palaszewski, Farshad, Golla, Gąska, Dankowski na bramkę rywali strzelali wyżej – trafiliby kilka razy, a punkty przyjechałyby do Wrocławia.

    65+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *