Turecki sen syna

 Sezon się jeszcze nie rozpoczął, a Śląsk już poniósł pierwszą porażkę. Porażkę finansową. Nasz wrocławski skarbek (skarbek, bo drogi w utrzymaniu) Jakub Kosecki niestety będzie nas uszczęśliwiał swoimi występami jeszcze jakiś czas. Tak się przynajmniej wydaje po tym, jak wyciekły informacje na temat jego transferu do tureckiej Adany. Według Michała Guza Turcy oferowali Śląskowi za mało pieniędzy, na co Śląsk nie przystał.
Nie można oczywiście wykluczyć, że informacja wyciekła nieprzypadkowo i Śląsk w ten sposób chce podbić stawkę za mało nam potrzebnego, a drogiego w utrzymaniu zawodnika. Na chwilę obecną jednak to my mamy Koseckiego przyssanego do naszej kasy i z wrocławskiej sakwy będzie się żywił.
Guz podaje proponowaną przez Turków kwotę odstępnego 50-70 tysięcy euro. To faktycznie cena niska. Choć z tym poziomem umiejętności i kontuzjogenności może warto byłoby oddać tegoż asa nawet za symboliczną złotówkę, byle się go tylko pozbyć z listy płac. Skoro Turcy tak bardzo pragną syna piłkarza, a sam syn futbolisty jest w Turcji zakochany od pierwszego pobytu, to może jest jeszcze szansa dla księgowego na pozbycie się zbędnego balastu?
Andrzej P, fot. picssr

16+

komentarzy: 14

  1. Kosecki wcale tyle co miesiąc nie zarabia. Dwa miliony które podawały media to był całkowity koszt jego przejścia do Śląska a więc pieniądze za podpisanie kontraktu i wypłaty przez 3 lata. Jako wolny zawodnik za podpisanie kontraktu na pewno dostał ze 20%-30% z tych dwóch baniek. Do tego zaraz po przyjściu do Śląska, zanim zaczęły na niego działać cudowne metody treningowe wesołego Janka i jak Pawłowski poprawił już motorykę Kosecki grał dobrze.

    6+

  2. Ile Turasy dadzą to dadzą kto mądry więcej za niego da, trzeba jego sie pozbyć i w ciągu sezonu ponad 700tys.zaoszczedzone bo jak nie teraz to później z klubu się go nie pozbędzie już ma kontuzje ten grajek za dychę.

    2+

  3. Myślę, że kryterium miesięcznej pensji (jej wysokość), nie może być jedynym czynnikiem, który decyduje czy dany piłkarz ma być czy nie, piłkarzem wrocławskiego Śląska. Oczywiście nie mówię tu o wielkościach z lig zachodnich, tylko o średnio-wyższych pułapach polskich kopaczy. Oczywiście biorę również pod uwagę pustą kasę i chroniczny jej brak. Ale jak mawiał klasyk: żeby wyjąć, trzeba włożyć. Bo gdyby tak miało być (pensja jako jedyne kryterium), to nasza kadra składałaby się z Gąsek, Łabojków, Łyszczarzy, Bergerów, Szczepanów i innych. I daj Boże, żeby wyżej wymienieni rozwijali się piłkarsko na graczy klasy S, ale póki co, muszą mieć obok siebie kilku doświadczonych i ukształtowanych partnerów o sporych umiejętnościach, bo (i tu kółko się zamyka, taki Gąska, Łabojko, Szczepan i inni nie zdecydowali się na przyjazd do Wrocławia, gdyby to oni na wejściu mieli decydować o obliczu ekstra-klasowej drużyny).
    I teraz zasadnicze pytanie. Czy Kosecki takim piłkarzem jest? Generalnie tak. Albowiem, umiejętności ma, doświadczenie takoż, medialność (legenda ojca, salonowość, wygadany) – jak najbardziej.
    Co do jego dalszej przydatności do Śląska proponuję zastosować następujący wzór. Koszt piłkarza, podzielony na gole, asysty pierwszego, drugiego stopnia, wpływ na jakość gry całej drużyny, medialność, wpływ na morale piłkarzy.
    I tutaj w skali całego sezonu, z perspektywy księgowego i trenerskiego punktu, wypada to poniżej opłacalności, ale jeżeli ograniczymy ten wzór do ostatnich 10 meczy, to per saldo wychodzi na plus.
    Należy się zastanowić, co miało wpływ na obniżenie potencjalnego mianownika w wyżej zaprezentowanym przykładzie (kontuzje, brak pomysłu na zdyskontowanie umiejętności piłkarskich, złe wybory, brak motywacji etc).
    Jeżeli wypadnie, że mianownikowe parametry Koseckiego da się utrzymać z końcówki sezonu (a wiedzą to zapewne lepiej Śląskowi fizjoterapeuci, trener, nasza odnowa biologiczna i inni spece), to zostawić gościa, bo jeszcze może dla nas dużo grać, a wydane złotówki zostaną zwrócone, a może przemnożone. Jeżeli spece Śląskowi uznają, że Kosecki nie zarobi na siebie, to oddawać za przysłowiową złotówkę i w gratisie bilet dla Kosy w jedną stronę do Stambułu czy innej Ankary.

    23+

  4. https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/wisla-krakow-wplacila-miastu-kwote-za-mecz-z-arka-gdynia/rnmbqzv
    To jest normalnie skandal. Żeby klub dostał licencję musi
    1) mieć spłacone długi względem instytucji państwowych
    2) mieć podpisaną umowę z właścicielem stadionu na sezon na który stara się o licencję
    Wisła nie miała ani tego, ani tego. Jak w takim razie dostała licencję?
    Czy oszukała komisję licencyjną czy może komisja licencyjna dała ciała i nie dopełniła swoich obowiązków? A może ktos tu komuś zapłacił łapówkę?
    I jeszcze teraz sama komisja pomaga tejże skompromitowanej Wiśle w spłaceniu długu za stadion.

    16+

    1. Skandal to jest we Wrocławiu, w którym urząd miasta wyrzuca po 15 baniek rocznie na tych gamoniów, nieudaczników i leniów pozorujących grę. Drużyna co rok broni się przed spadkiem, a zarobki na poziomie ligowej czołówki. Miasto sponsoruje zabawę panów „piłkarzy”.
      W Krakowie drużyna grosza z publicznych pieniędzy nie dostaje, musi z własnych środków utrzymać siebie i zapłacić za stadion. I to jest wzorowa sytuacja.
      Albo Śląsk zacznie w końcu porządnie grać i zarabiać na siebie, albo zlicytować i won do trzeciej ligi. Ani grosza więcej z publicznych pieniędzy.
      Tak rzekłem jako kibic Śląska.

      7+

  5. Zdaję sobie sprawę, że ta kwota może wydawać się nam „zwykłym śmiertelnikom” ogromna, ale 40.000 to nie są wysokie zarobki jak na ektraklasę. Poza tym wolę, żeby takie pieniądze zarabiał Celeban niż jakieś wynalazki co przychodzą na sezon (gawisz) czy trupy (Tasaovs). Co do kwestii, że hajs płynie od podatników….nie są winni ani kopacze, ani kibice.

    17+

  6. Szkoda, że Kosecki zostaje. Może jakby trochę więcej ktoś za niego zapłacił to można byłoby kupić prawdziwego lewego obrońcę, a Cholewiaka przesunąć do pomocy, bo jak na razie tylko on strzela, a mógłby strzelić może trochę więcej.

    19+

  7. Gdyby Kosecki i Robak zniknęli z listy płac klubu, na pewno dział finansowy by odetchnął. Z drugiej strony wiekowy już el capitano „obięcuję, że w tym sezonie będzie lepiej” też bierze 40 patyków miesięcznie. Wszystko byłoby spoko, gdyby przeciętne grajki (i to jeszcze w skali naszej, kiepskiej, ligowej) nie byli opłacani z miejskich pieniędzy.

    27+

    1. Jakoś nikt nie rozliczył El Capitano za „5 miejsce” , które obiecywał przed ubiegłym sezonem.

      14+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *