Czas pamięci

 Na zdjęciu fani Śląska na meczu w Namysłowie. Jeśli jesteście w stanie podać który to był mecz – zaproszenie do dyskusji. Dyskusji niekoniecznie tylko o wyjazdach do Namysłowa, ale także o innych kibicowskich eskapadach sprzed lat. Wasze wspomnienia można w ten sposób upamiętnić, bo powoli odchodzą one w niebyt. Za jakiś czas może się okazać, że wyglądały one zupełnie inaczej niż było w rzeczywistości…

Zupełnie inny temat, choć związany ze sprawami kibicowskimi.
Podziękowania dla tych wszystkich, którzy pomogli przy przyjmowaniu gości z Opavy. A było sporo osób, które się napracowały. Zbieranie drewna, podtrzymywanie ogniska i grilla, sama praca przy grillu, rozstawianie i składanie stołów, zbieranie śmieci, wieszanie żarówek na gałęziach, wożenie gości z Czech i wykonywanie wielu innych czynności… wszystko wymagało zaangażowania i chęci.
Zabrakło tych podziękowań w poprzednim artykule.
RZ, Z, fot. arch Jacek (Namysłów).

komentarzy: 14

  1. To na 100% zdjęcie z pierwszego , zimnego ze względu na aurę wyjazdu do Namysłowa – 2 listopad 1997 rok. Na samym meczu dym z psiarnią, ławki idą w ruch. Na zdjęciu, które mam z tego meczu wypisane z tyłu, że nas 400 osób.
    Grubcia oczywiście też bardzo dobrze pamiętam. Na koniec, gdy go widziałem po raz chyba ostatni na jakimś wyjeździe to nie był już Grubciem, ale mocno odchudzonym wyjazdowiczem.

  2. Z Grubciem podróżowało na mecze do Wrocławia czy też na wyjazdy zawsze kilku kolesi z Rzeszowa. Poznałem ich dobrze fajne chłopaki kawał drogi mieli ale bywali i to nie na meczach ekstraklasy ale na II lidze ale tak jak Grubcio zniknęli…. Mam nadzieję że żyją gdzieś.

  3. Wyjazd do Częstochowy. Rok chyba 1995. Raków wysmarował płot w sektorze gości smarem, który większa część naszej ekipy usunęła, by móc spokojnie powiesić flagi. Pamiętam z tego wyjazdu rozmowę z Romkiem o meczu Zagłębia Sosnowiec, które kilka dni wcześnej przy 5-cio tysięcznej publiczności grało mecz o awans do ligi okręgowej…A na stadionie byłem 5 godzin przed meczem.

    1. Jak dobrze pamiętam na stadion wieźli nas milicyjną lodówą albo starem. Pamiętam też, że był to bardzo ciepły dzień.

  4. Jeżeli chodzi o koleżkę Nosorożca to miałem okazję być dawno temu w Brzegu i niestety alkohol przynajmniej na tamten czas wziął górę.Z kolegą B jechaliśmy wtedy wspomóc na hanysowo jedna z byłych zgód.Z racji tego że mieliśmy jeszcze dużo czasu „wyjazd był spontaniczny „postanowiliśmy w Brzegu zaopatrzyć się w napoje rozwesalajace. No i właśnie wtedy mieliśmy okazję spotkać Nosorożca, otrzymaliśmy zaproszenie na tanie wino ,a żeby nie być niekulturalnym to wypiliśmy po kubeczku pożegnaliśmy się I ruszyliśmy w dalszą podróż.To co pisze nie ma na celu nikogo obrazić, po prostu w takich okolicznościach się spotkaliśmy a N nie wyglądał najlepiej. Pozdrawiam mordeczko jeżeli to czytasz. Jeżeli chodzi o wyjazd do Namysłowa choć było to wieki temu to pamiętam jak dziś awantury z psiarnią i kulminacje walk na stacji Wrocław Mikołajów, a ganianki zaczęły się już w Namysłowie oj plecy były sine od pałowania. Niestety bardzo mało pamiętam z jednego z moich pierwszych wyjazdów do Rydłutowych. Nie utkwił mi jakoś bardzo w pamięci ,może tylko tyle że jechaliśmy autokarem, ile ich jechało niestety nie pamiętam. Ale patrząc na dzisiejszą mapę Polski wyjazd na który już nigdy nie pojedziemy tak samo jak Pniewy i inne małe mieściny.

  5. Chciałbym się dowiedzieć, czy na dzień dzisiejszy Start Namysłów ma zgodę ze Śląskiem czy jest naszym Fan Clubem czy w ogóle zanikły kontakty na linii Wrocław-Namysłów.

  6. Witam
    Byłem na obu wyjazdach do Namysłowa, na pierwszym z mocną ekipą z Brzegu, bo tam wtedy mieszkałem! Jak wyszliśmy z dworca autobusowego i zaczęliśmy śpiewać to wydawało się, że cały Namysłów jest zielono – biało – czerwony. Była tam taka knajpa w centrum, kupiliśmy 4 bodaj piwa, a na stole pojawiały się wciąż nowe – to zasługa gospodarzy. Gdybyśmy stamtąd nie wyszli to prawdopodobnie nie dotarlibyśmy na stadion (z resztą z częścią naszej ekipy tak się stało). Gdy dotarliśmy na rynek to były tam tłumy kibiców naszej ukochanej drużyny. I tu dopadli nas chłopaki z Namysłowa (Paweł? Chyba to imię kojarzę). Ze dwa razy wymieniali siatkę z winem marki wino. Na stadion dotarliśmy bardzo „zagrzani”. Z tego co pamiętam to doping był fenomenalny. Do przerwy 2:0 dla nas. W przerwie wyszliśmy na piwo, wracamy po 30 min., a tu już tylko 2:1. Na 3:1 podwyższył na pewno R. Jezierski (zdobył też jedną z dwóch pierwszych bramek), który wtedy debiutował w Śląsku, a radość była taka jakbyśmy wygrali Ligę Mistrzów (pamiętam dokładnie jak wyszedł sam na sam, a piłka odbita od wewnętrznej części słupka wtoczyła się do bramki). Wiem, że był dym przed meczem, ale właściciel Startu Raczkowski kazał wpuścić wszystkich za darmo. Po meczu, w drodze na pociąg też coś się działo. Do dzisiaj po tym meczu mam szalik Startu, który schowałem na pamiątkę…
    Drugi mecz bez historii, nie było już ekipy, wynik 0:0, pamiętam, że w dniu meczu była prohibicja i zabawnym był widok konkretnych ludzi z Wrocławia stojących pod sklepem w kolejce za … wodą mineralną! Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich Fanów Śląska i fanów Startu Namysłów (to chyba teraz nasz FC?).

    1. Jeśli Brzeg Opolski, to ja pamiętam typa o ksywie- Nosorożec. Ktoś wie, czy żyje i jeździ? Specyficzny człowiek, przynajmniej z perspektywy końca lat 90-tych. Ja Namysłów kojarzę, tylko z Śląsk – Odra. Po wjeździe Lechii na murawie i powrocie, chodzili koło gdańszczan i coś gadali.

    2. Z tą prohibicją to było tak,że właściciel knajpy niedaleko stadionu mając do wyboru oddać skrzynkę piwa czy ją sprzedać,decydował się na drugą opcję.

    3. Pamiętam kolegę Nosorożca, dosiadał się w Brzegu na każdy wyjazd w stronę hanysowa, niestety nie mam pojęcia co u niego. Tak samo jak u Grubcia z Łańcuta, który był niepowtarzalny. Zawsze skandował hasło „chcemy chleba, chcemy mięsa, niech nam żyję” nie skończę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *