Gra o nic

 W sobotę 19 maja Śląsk zagra mecz z Arką w Gdyni, którego stawką jest zajęcie miejsca od 10 do 10. Czyli jeśli Śląsk zwycięży 15-0, to zajmie ostatecznie pozycję 10. A jeśli przegra 0-15 to również zajmie pozycję numer 10. Zatem mecz odbywa się o nic.
Stawka meczu dodatkowo jest mniejsza dlatego, że nawet nie będzie dla kogo piłkarzom Śląska grać. Z uwagi na wesołą twórczość pomorskiego wojewody spotkanie odbędzie się bez fanów gości. A że miejscowi ostatnio wypięli się na swoich grajków, to rekordu frekwencji nie będzie na pewno.
Teraz nie ma już na Oporowskiej chyba żadnego wytłumaczenia dla niewpuszczania na boisko młodzieży i dla ewentualnych występów grajków, którzy albo nie wiążą przyszłości ze Śląskiem, albo to klub nie wiąże przyszłości z nimi. Wystawienie Lewandowskiego, nawet tylko na ławce rezerwowych, jak to miało miejsce podczas konfrontacji z Piastem, zostanie przez nas uznane za sabotaż.
RZ, fot. arch – zaledwie 6 lat temu Śląsk fetował mistrzostwo Polski. Teraz możemy świętować pozostanie w lidze oraz pozycję wicelidera grupy leszczy.

11+

komentarzy: 22

  1. Panowie trener przecież mówił juz dawno że nie chce zabierać zawodników z CLJ i rezerw bo tam też są cele. Rezerwy grają o awans o juniorzy walczą o mistrzostwo.

    6+

  2. Dla mnie jednak jest istotne czy Śląsk wygra np. 3-0 z Arką w meczu o ,,pasztetową” w najsilniejszym swoim składzie (ok z wyłączeniem Lewandowskiego) czy dostanie 0-7 w super młodzieżowym zestawieniu. Myślę, że takie porażki jakich doznaje ostatnio 14 krotny mistrz kraju Ruch Chorzów, po 6-0, 6-1 na drugim szczeblu rozgrywkowym, czyni wielkie spustoszenia w psychice i na honorze tego zasłużonego klubu i jego kibicach. Nie mówiąc już o rokowaniach i planach na przyszłość. Dodam, że kilka lat temu, Korona Kielce była kilka godzin przed podpisaniem lukratywnej umowy o przejęciu Klubu przez duży kapitał niemiecki z perspektywami na świetlaną przyszłość. Przyjechał Śląsk trzepnął Koronę 5-1 na jej stadionie, a w konsekwencji czego ,,niemiecki kapitał” nie tylko nie dojechał na umówioną kolację z władzami miasta, ale nie dotrwał do ostatniego gwizdka. Trawestując słowa uczestnika Powstania Warszawskiego, gdy nie wiesz jak grać, z założenia graj dobrze, ofiarnie i najlepiej jak umiesz. Bo (dodam od siebie) nie wiesz kto cię obserwuje,czy nie i czy z tej obserwacji coś może się zadziać.
    Dla mnie tytułowanie naszej drużyny na legijnym portalu i nie tylko: Śląsk 0-4 Wrocław po wrypie jaką dostaliśmy od stolicznych,, bolało mnie bardzo. Nie życzę sobie, żeby fatalna piłkarsko, drewniana Arka miała powód do kpin.

    20+

    1. Jak już przywołujesz przykład Ruchu, to zobacz w jakim składzie i jaki wynik osiągnęli w meczu z Katowicami.
      Zobacz o co grały w tym meczu Katowice, a o co Ruch.

      9+

  3. Po raz enty Redakcja została zagadnięta (zaczepiona) na temat kwalifikacji moralnych i warsztatowych trenera Lenczyka. I po raz kolejny odpowiedziała w swoim stylu: egoista, moralny karzeł, gość bez ambicji. Ja nie zgadzam się z takim czarno-białym obrazem Lenczyka. Po pierwsze, jego metody zaowocowały najlepszym okresem w dziejach naszego Klubu (ok, gdyby ktoś mocno się spierał, jestem gotów ustąpić na rzecz tych z przełomu lat 70. i 80, ale to i tak świetny wynik jak na 70. lat istnienia WKS), po drugie, żeby oceniać garnitur moralny trenera, należy wtopić jego osobę i postępowanie na plan ogólny. To jest: jaką robotę wykonywał, do czego dążył, co osiągnął i z kim? Powiadamy, że egotyk, egoista, fałszywiec. A przepraszam, z kim on pracował? Odpowiadam: z egoistami, z egotykami, z sur…mi, z leniuchami i do tego w większości półrozumnymi istotami zarabiającymi krocie (vide Diaz), półproduktami piłkarskimi, którzy po sukcesach, po jego wodzą, posiedli mniemanie, że taki stan będzie trwał i trwał. Niestety dla nas, ta euforia i dobre samopoczucie gwiazdek, szybko zweryfikowała piłkarska rzeczywistość.
    No to jak weryfikować warsztat trenera jak nie przez wyniki osiągnięte przezeń?
    I kolejne pytanie, dlaczego w ogóle zajmować się ocenami moralnymi Lenczyka czy też trenerów w ogóle, gdy, z założenia działała on w niemoralnym otoczeniu? Poczytajcie biografie Wagnera (tego od siatkówki), Fergusona (wiadomo), Murinio i dziesiątek innych gwiazd trenerskiego fachu. Ale również i wykonawców trenerskich poleceń czyli futbolistów. No po prostu moralność i etyka płyną w ich zachowaniach szerokim nurtem. He he.
    Powtarzam: trenera rozlicza się z roboty i osiągnięć, a nie z tego czy motywował Sebka, Wołczka czy Elsnera z różańcem w ręku czy obgadywał ich przed pryncypałem i kazał rzucać lekarską piłką. Gdyby miało być miło, słodko i po bożemu, to trenerami byliby katecheci, a nie nierzadko bezduszni, niemoralni kaci.
    Oczywiście, gdyby Lenczyk był odpowiedzialny za trwałe kalectwa uniemożliwiające wykonywanie pracy przez piłkarza, gdyby oficjalnie nazwał jednego czy drugiego beztalenciem i kuternogą, to można by to i owo powiedzieć na temat jego postawy, ale o tym nic nam nie wiadomo. A to, że prywatnie powiedział co sądzi o jednym czy drugim ,,gigancie” rodzimej kopanej… No cóż, my to mówimy i piszemy na forum oficjalnie i publicznie. Zatem ,,o co kaman?”
    Pamiętam dobrze połowę lat 80, bo wchodziłem już bardzo świadomie w kibicowanie WKS. Boże, druga linia Śląska, to w całości reprezentacja Polski, z wieloletnim jej kapitanem Prusikiem i gwiazdą pierwszej wielkości Tarasiewiczem, a na dobitkę Socha i Rudy, żeby nie wspomnieć o fenomenalnym Marciniaku w ataku (niestety śp). Ponad przeciętnym Jedynakiem na bramie i solidną obroną (choćby Król czy wcześniej Wójcicki). Był to skład pod względem piłkarskim o niebo lepszy niż mistrzowska ekipa z 2012 r. I co? Jedynie PP w 1987 po karnych z GKS Katowice. Może właśnie zabrakło wówczas takiego Lenczyka? Który przypilnowałby gwiazdy, opier … papier, pogonił do harówki na treningach czy zmotywował swoimi podstępnymi pogaduchami.
    Jeszcze jedna sprawa. Pragnąłbym tutaj obalić, raz na zawsze, jeszcze jeden mit związany z rzekomą niechęcią Lenczyka w sprawie europejskich pucharów. Czy Redakcja na prawdę sądzi, że wypowiedź Lenczyka o rozgrywkach w Europie traktujących je jako przygotowania do ligi, należy odczytywać wprost? Czy nie wierzy w jego, wręcz legendarną, ironię i sarkazm? Który z trenerów, posiadając odpowiedni skład, zaplecze, infrastrukturę nie chciałby zaistnieć na europejskim firmamencie? No chyba idiota, a Lenczyk takim nie był i nie jest. Może jest już stetryczałym starcem, ale nie idiotą. Idiotą okazał się Diaz czy chociażby Ćwieląg. On w sarkastyczny sposób wyraził się o potencjale swojej drużyny, z której wycisnął maksa na krajowym podwórku, ale na międzynarodowe towarzystwo, ironicznie mówiąc, to daleko, daleko niewystarczający garnitur. Kim miał grać ten Lenczyk w pucharach po 3 tygodniach po wygranej batalii w Kraju? Wyczerpanymi grajkami, którzy w normalnych warunkach powinni zająć co najwyżej 4-5 miejsce w EK? Z czym do Europy? Oczywiście, że zażyczył sobie szerszego składu, ze wzmocnieniami, ale obowiązujące wysokie kontrakty zawodników i widmo krachu finansowego WKS, oddaliło możliwość budowania średniaka europejskiego. Umówmy się, mistrz został zdobyty skur…em Lenczyka, jego egoizmem, na kredyt i przy dużym farcie. Co nie zmienia faktu, że zdobyty został.

    19+

    1. Uściślijmy dwie rzeczy.
      Lenczyk swoim egoizmem dał nam wicemistrza 2011. To głównie jego zasługa.
      To, że Śląsk w ogóle miał szansę zdobyć mistrzostwo – również jego zasługa. Niestety, jego zasługi kończą się w przerwie zimowej 2011/12. To wówczas stracił szansę na dalsze manipulowanie grajkami. Dlaczego? Bo wypłynęło nagranie z jego rozmowy w Ratuszu. Głupek nie wyłączył telefonu, Kwaśniak upowszechnił nagranie, zawodnicy dowiedzieli się, że Lenczyk jest dwulicowy i zaczęli mieć go gdzieś.
      Gdybym ja był na miejscu Kwaśniaka, to bym tego nagrania nie upublicznił. Nie z litości lecz z cynizmu. Guzik mnie obchodzi, czy trener jest „dobrym wujkiem”, kłamcą – cwaniakiem, czy specem od psychologii. Ma być skuteczny.
      Z chwilą ujawnienia nagrań skuteczność Lenczyka w tym środowisku, w tym układzie personalnym – zniknęła. Na zawsze.
      To, że później jednak udało się zdobyć MP jest zbiegiem wielu okoliczności. Na niektóre Wrocław miał wpływ (mobilizacja Mili całej drużyny po remisie w Gdańsku), na niektóre wpływu nie mieliśmy (antylegijna koalicja całej piłkarskiej Polski). Ale się udało. Ile procent w tym mistrzostwie mimo wszystko jest zasługą Lenczyka? Spory. Cały jesienny dorobek. Wiosną już nie miał nic do powiedzenia w drużynie.
      Pytanie od którego zaczęłą się dyskusja brzmi jak z perspektywy czasu oceniam zwolnienie Lenczyka. Otóż ze swoją wiedzą na temat tego, co się dzieje w szatni po „taśmach Kwaśniaka” wiem jedno – wywalenie Lenczyka było koniecznością.
      Czy wypowiedź o „przygotowaniach do ligi” można nazwać sarkazmem? Jeśli tak, to się chłop wzbił nad atmosferę. Tak to poiwedział, że nawet ja, który ironii dopatruję się we wszystkim, tej nutki nie wychwyciłem. Wręcz przeciwnie, z kontekstu wynikało, że gość myśli tak naprawdę.
      Jeśli przekaz słowny jest zrozumiały tylko dla mówiącego, to znaczy, że gość nadaje się wyłącznie do psychiatryka. A Lenczyk wariatem nie jest.

      Reasumując:
      Lenczyk ma zasługi. Jednak wiosną 2012 stracił możliwość kierowania grupą ludzi grających w Śląsku, zatem należało się go pozbyć. A jego ustawienie priorytetów udowania, że miałem rację domagając się tego już wówczas.
      I tak na marginesie. Przed pierwszym meczem Śląska z Helsingborgiem piłkarze ze Szwecji, gdy się dowiedzieli jakie zarobki są w Śląsku, to chcieli się przenosić do Wrocławia. Dobrze wynagradzany Śląsk dostał sromotny łomot ze znacznie słabiej opłacanymi skórokopami ze szwedzkiej prowincji.

      205+

    2. Ok, takie zniuansowanie redakcyjnej opinii nt Lenczyka (krytyka ale dostrzeżenie dobrej roboty, osiągnięcia ale również zaprzepaszczona szansa, negatyw oraz pozytyw), jest dla mnie bardziej do przyjęcia niż zero jedynkowa ocena rzeczonego szkoleniowca. W fachu trenerskim jak z monetą: raz orzełek raz reszka.

      8+

  4. Robak ma o co grać,o korone króla strzelców,niech się wykaże jak bodjże( nie pamietam,) ale chyba w meczu gdy grał w Pogoni z Amicą. Pyknął wtedy chyba 5 bramek.

    7+

  5. Trener powiedział, że wystawi najlepszy skład, nie zaś najmłodszy. Może się zdarzyć, że Lewandowski wczoraj na treningu najlepiej kopnął piłkę.

    6+

  6. Jak mecz o nic? O nic to ja gram z dziećmi na podwórku. Oni maja grać o zwycięstwo. Nawet w „B” klasach chłopaki walczą i grają o zwyciestwo. Oni maja pokonać Arkę i tyle w temacie.

    24+

    1. Nadziany- jeśli grajek nie wychodzi na mecz z nastawieniem by wygrać meczu, to niech da sobie spokój. Mentalność musi byc taka gram, trenuje by wygrać. Za każdym razem.

      2+

  7. Odnośnie mistrzostwa, tak z ciekawości. Czy z perspektywy czasu redakcja nadal twierdzi, że zwolnienie Lenczyka było dobrą decyzją?

    6+

    1. Ja nie twierdzę. Ja to wiem.
      Człowiek, który w drugim lub trzecim* najistotniejszym momencie w historii Śląska, czyli podczas eliminacji do Ligi Mistrzów** mówi o tym, że te rozgrywki stanowią etap przygotowania do rozgrywek ligowych, i to później realizuje w praktyce, nie zasługuje by być kimkolwiek w takim klubie jak Śląsk. Na dobrą sprawę nie zasługuje na jakiekolwiek stanowisko w jakimkolwiek klubie. Nie nadaje się. Tym stwierdzeniem, a później konsekwentnym działaniem, udowodnił, że ma gdzieś wszystko. Dla niego ważne jest tylko jego ego.

      * najważniejsze dotychczas momenty w historii klubu to gra w 1/4 Pucharu Zdobywców Pucharów z SSC Napoli (wiosna 1977) oraz gra w 1/16 Pucharu Mistrzów Krajowych (jesień 1977) z Lewskim Spartakiem Sofia.
      ** O ile w/w meczach można było budować markę klubu, choć nie miało to bezpośredniego wpływu na sytuację finansową klubu, to ewentualna gra w Lidze Mistrzów może ustawić każdy klub w uprzywilejowanej sytuacja na lata.

      129+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *