Budapeszt 17-18 marca 2018

Nasze wyjazdy
Budapeszt 17-18 marca 2018
O tym, że będziemy na tym meczu, wiedzieliśmy już od kilku tygodni i tak naprawdę nie mogliśmy się doczekać. Początkowo chętnych było o wiele więcej niż Węgrzy byli w stanie nas przyjąć w ten weekend. Ostatecznie wyruszamy z Wrocławia w piątek o 23 w dwa busy. W sumie 16 osób i dodatkowo dwóch chłopaków samolotem z Edynburga, którzy dołączyli w sobotę na miejscu. Podróż upłynęła nam wesoło i spokojnie. Na jednym z postojów robimy pamiątkowe zdjęcie z naszą patriotyczną flagą i ruszamy dalej. Wycieczkowicze z drugiego busa postanowili zjechać po drodze do Ostrawy poszukać mocniejszych wrażeń, ale natknęli się tylko na patrol, którzy bardzo zainteresował się nocnym gośćmi w ich mieście. Trochę pościemniali i ruszyli w dalszą drogę. Po przyjeździe na miejsce meldujemy się na hotelowym parkingu, gdzie odbierają nas chłopaki z Eastern Greens.
Pobyt w Budapeszcie zaczynamy od zwiedzania miasta, a później wizyty w miejscowym pubie. Około południa zameldowaliśmy się w hotelu i integrowaliśmy się z resztą ekipy EG. Miłym zaskoczeniem był dla nas obiad, który Węgrzy przygotowali własnymi rękoma. Dania były bardzo smaczne i zrobiły na nas wielkie wrażenie, między innymi gulasz oraz a’la gołąbki na ostro, rosół z kluskami czy takie specjały jak kiełbasa i pasztet domowej roboty oraz ser. Bardzo fajny gest z ich strony, na pewno smakowało lepiej niż w restauracji. Po obiedzie dołączyli do nas wspomniani koledzy ze Szkocji i koło godziny 17 wyruszyliśmy na zbiórkę, skąd ruszał pochód na stadion.
Klimat kibicowski w Budapeszcie można nazwać fanatycznym, wszędzie na mieście na kilka godzin przed meczem widoczni byli fani FTC śpiewający, skaczący i odpalający piro, race i świece w zielonym kolorze. My udajemy się pod stadion troszkę wcześniej niż cały pochód celem wyrobienie kart kibica. Kilkanaście minut później pod stadion dotarła w świetle rac głośna grupa fanów Ferencvarosu z fanatycznej trybuny stadionu, wśród nich chłopaki z drugiego busa, którzy zameldowani byli w innym hotelu i byli na innej imprezie). Sam mecz to nieprzerwany i bardzo głośny oraz równy doping. Bariera językowa pozwalała nam tylko na krótkie i proste przyśpiewki, którymi zagrzewaliśmy do gry piłkarzy w ten zimny i śnieżny wieczór. Gniazdowy starał się, żeby ani na chwilę doping nie ustawał i nawet przy niekorzystnym wyniku doping był na bardzo wysokim poziomie.
Kibiców gości było kilku, bez flag ani dopingu, ale sam przeciwnik nie był jakoś bardzo znany. Kibiców Śląska było na tym meczu dwudziestu. Mecz zakończył się wynikiem 3-1 dla Ferencvarosu a zwycięskie bramki padły dopiero w 90 minucie. Końcówka meczu to doping już całego stadionu który trwał jeszcze 15 minut po ostatnim gwizdku i nikt nie opuszczał trybun. Po meczu wspólnie zadecydowaliśmy, że odpuszczamy miejscowy pub i wracamy do hotelu raczyć się miejscową palinką. Trzeba nadmienić że dwóm osobom nie było dane obejrzeć meczu, jak to mówią „siła wyższa”. Nas sen zmógł dopiero po północy, wypiliśmy po rozchodniaczku i udaliśmy się na spoczynek. Trzeba jeszcze nadmienić że wymieniliśmy się z chłopakami z EG pamiątkami i obie strony były bardzo zadowolone z prezentów.
W niedzielę rano chłopaki przyjechali ze śniadaniem, trochę sobie powspominaliśmy sobotni wieczór i około 11 wymeldowaliśmy się z hotelu. Ruszyliśmy jeszcze trochę pozwiedzać oraz zakupić pamiątkowe magnesy oraz widokówki. W międzyczasie ekipa z drugiego busa postanowiła, że zostają w Budapeszcie do poniedziałku. Jedna osoba od nich musiała jednak wracać w niedzielę i zabrała się razem z nami. Dodam tylko, że na stadionie widoczni byli Węgrzy w barwach Śląska i że wszyscy Fradi byli bardzo pozytywnie do nas nastawieni. Droga powrotna przebiegała na wesoło, choć trzeba przyznać, że już od Bratysławy część osób pozasypiała, budząc się tylko co jakiś czas na postojach. Reszcie grupy też podróż minęła dość szybko, a o godzinie 23 jesteśmy już we Wrocławiu. Naszym przyjaciołom z Węgier dziękujemy za wspaniałą gościnę i czekamy z rewanżem. Do szybkiego zobaczenia
J, F, S.

Dla uzupełnienia. Ferencvaros grał z zespołem Puskas Akademy, przegrywał 0-1, lecz po dwóch bramkach zdonbytych w doliczonym czasie gry ostatecznie wygrał 3-1.

 

26+

komentarzy: 16

  1. buciarptyk- Nie łap mnie za słówka jeśli chodzi o zgody. A jeśli przyjaźń polsko-węgierska ma tu takie znaczenie,to co będzie jak ktoś z Wrocławia znajdzie sobie ziomali na Ujpescie albo Videotonie?

    0

    1. Budete spokojeni
      Aktualne zgody mają do nas o to jakieś fą fa?
      Nic mi o tym nie wiadomo.
      Co to znaczy „których i tak mamy sporo”?
      Ktoś Ci uwiera?

      3+

  2. Żadnych nowych zgód. Jeszcze niedawno była taka jedna… „druga połowa…”.
    Jeśli ktoś ma ochotę – może jechać na Miedź – Chrobry wspomagać ziomali.

    14+

  3. Uważam że takie kontakty Polsko Węgierskie są potrzebne i jeżeli Ferencvaros akceptuje kibiców Śląska, a kibice Śląska akceptują Węgrów, to jak najbardziej jestem za tym, żeby nawiązywać tego typu znajomości. I nie mówię tu o robieniu zgody ale o czystych relacjach Polsko Węgierskich. Polak Węgier dwa bratanki.

    35+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *