„Mój Wrocław”

 Stado Napoleonów zaludniało szpital dla wariatów w latach 70-tych XX wieku i trochę później. Kto tam teraz siedzi nie wiemy. Doktory Lectery, a może Bolki i Lolki.
Na pewno jednak do leczenia szpitalnego nadaje się Rafał D. piastujący wciąż funkcję prezydenta Wrocławia. Nasz Duduś ma schizo. Wydaje mu się, że miasto jest „jego”.
Pierwsze objawy miał już lata temu, kiedy to ogłosił wszem i wobec, że „po jego Wrocławiu nie będą się szwędać faszyści” – jakoś tak to leciało.
Teraz doszedł do wniosku, że jest właścicielem nie tylko miasta, lecz dodatkowo herbu. Ma to związek z uwidocznieniem herbu Wrocławia na plakatach zapraszających na marsz, który odbędzie się 11 listopada, czyli w 99 rocznicę odzyskania niepodległości (początek godzina 16:30, start spod Dworca Głównego PKP). Według Rafała D. jest to nielegalne. Herb też jest „jego”.
Interesujące, że prawo przypisuje sobie osobnik, który nawet nie jest mieszkanćem Wrocławia. Ani się w naszym mieście nie urodził. Pochodzi z wielkopolskiego Mikstatu, a mieszka w Ramiszowie. A Wrocław jest „jego”.
Kraszki* czekają na kolejnego pacjenta.
Roman Zieliński, fot. poczet strachu, aneta bloguje

* Dla nie znających wrocławskiego slangu – na ul. Kraszewskiego, czyli popularnych „Kraszkach” znajduje się Dolnośląskie Centrum Zdrowia Psychicznego, czyli ośrodek dla psychicznie i nerwowo chorych. Inaczej wariatkowo.

20+

komentarzy: 9

  1. Znalazłem takie coś:
    „w naszym mieście odbywają się warsztaty, wykłady, debaty, koncerty oraz projekcje filmów poświęcone głównie tematyce religii żydowskiej.”.

    7+

    1. No właśnie, lepiej, żeby tam nie trafił, bo trudno będzie skazać osobę, która w chwili popełnienia przestępstwa był niepoczytalna.

      15+

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *