Niech kłuje w oczy

Solo BoskiWciąż jest do rozniesienia olbrzymia ilość plakatów zapraszających na marsz, jaki odbędzie się w sobotę o godzinie 18:15 we Wrocławiu (start z Rynku). Są to plakaty informujące o Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jeśli chcecie pomóc w ich rozlepianiu – są w sklepie „Kibol”, Wrocław ul. Kościuszki 32. Od 11:00.
Przy okazji prośba do rozlepiających. Ponieważ na plakatach są wymienieni organizatorzy całego zajścia, zatem nie przyczepiajcie ich na płatne słupy ogłoszeniowe, przystanki tramwajowe/ autobusowe czy na prywatne mury. Właściciele burzą się i bywa tak, że Wy nalepiacie, a rano jest telefon do organizatorów i trzeba jechać i je ściągać. Z bólem serca zresztą. I z partyzanta, bo wstyd ściągać takie plakaty. Jeszcze ktoś zwyzywa od komuchów i czerwonych świń.
Natomiast wcale nie muszą być one ponalepiane w miejscach odwiedzanych przez tysiące ludzi. Klatki schodowe też są świetne. Wielu mieszkańców poinformują o marszu, a czerwonych i tak będą kłuć w oczy.
Tania płyta
Dla miłośników hiphopu i muzyki patriotycznej – Tadek „Firma” Polkowski nagrał fantastyczną płytę o Żołnierzach Wyklętych. W środę możecie się stać jej właścicielem w prosty i stosunkowo tani sposób. Za jedyne 6,90 będzie do kupienia wraz z „Gazetą Polską”.
W tym numerze „GP” będzie również artykuł o patriotycznej postawie polskich kiboli. Artykuł będzie okraszony zdjęciami, w tym trzy – z naszych opraw. Na pewno „Wołyń”, na pewno „Chcemy historii w szkołach” i jeszcze któraś. Albo „Pilecki”, albo „Piłsudski” – wybaczcie, informator wszystko podał na tacy, ale skleroza dopadła. Będą też fotki antykomunistycznych opraw Lechii Gdańsk.
W tym samym numerze „GP” będzie coś o tym, jak Berkut „trenował’ na kibolach Dynama Kijów. Co prawda w kwestiach Ukrainy nasze spojrzenie na rzeczywistość w sposób radykalny różni się od punktu widzenia redakcji gazety, lecz w sprawach dotyczących Żołnierzy Wyklętych zgadzamy się w 100 procentach. Zatem na tej płaszczyźnie jest nam po drodze i choćby dlatego warto się w ten egzemplarz „GP” wraz z płytą Tadka zaopatrzyć.
Dla Żołnierzy idzie wielu
Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych rozlały się po Polsce jak lawina. Kibole Śląska organizują się nie tylko we Wrocławiu. Dzień ten za sprawą fanatyków WKS-u będzie obchodzony także w Jaworze, Miliczu, Nowej Rudzie, Oleśnicy, Oławie, Zgorzelcu. Własne obchody tego święta w Legnicy będą współorganizować fanatycy Miedzi. O fanatykach innych klubów nie wspominamy, i tak nie wymienimy wszystkich, a później znajda się głupawe portale wytykające nam nierzetelność.
Wlepki!
Prośba do wszystkich. Już nie zgłaszajcie się do nas o wlepki wydane na okoliczność pierwszomarcowego święta. Jak ktoś zgłosił się błyskawicznie – wysłaliśmy. Po kilka sztuk, ale zawsze. W tym do Anglii i Irlandii.
Tu pozwolę sobie na prywatę. Specjalne przeprosiny dla „P” z Malborka. Dzień za późno. 24 godziny wcześniej i by były.
Niestety, wlepki „wyszły”. Nawet te odłożone specjalnie dla Oleśnicy rozpłynęły się wśród rolepywaczy. Tu jeszcze udało się „przejąć” czyjś zapas (też miały gdzieś pojechać), zatem do Oleśnicy trafiło ich trochę.
Na następny rok trzeba będzie je zrobić nie sto tysięcy, lecz kilkaset tysięcy.
Niespodzianka
Zaczynając pewne działania byliśmy przekonani, że zrobimy „coś” dla pamięci o Wyklętych, lecz nawet w najśmielszych przypuszczeniach nie przewidywaliśmy, że uda się „to” zrobić na 1 marca. Ale już wiemy, że zdążymy. Będzie bomba! Część z Was już wie, bo ukryć tego nie sposób. Ale Ci spośród fanatyków Śląska, którzy rzadko odwiedzają centrum Wrocławia będą mile zaskoczeni.
Roman Zieliński, na zdjęciu Tadek Polkowski (w białej koszulce polo) i jego kompan z zespołu, Romek Boski (w środku) w otoczeniu kibiców Śląska Wrocław na Jasnej Górze w Częstochowie podczas VI Pielgrzymki Kibiców w styczniu bieżącego roku.

Dla tych wrocławian, którzy nie wybierają się do Krakowa na mecz z Cracovią – w niedzielę 2 marca też można spędzić dzień na obchodach Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych. Od godziny 12:00 aż do wieczora w klubie „Konspira” przy placu Solnym 11 (przejście między Solnym a ulicą Szajnochy w kierunku trasy WZ) cały cykl imprez poświęconych bohaterom antysowieckiego podziemia.

al2fb_facebook_link_id:
256663684494126_689190657805637
al2fb_facebook_link_time:
2014-02-25T21:04:02+00:00
al2fb_facebook_link_picture:
media=http://fanatik.ogicom.pl/?al2fb_image=1

komentarzy: 13

  1. Ostał się tylko kościół

    Zgi­nął każdy miesz­ka­niec Huty Pie­niac­kiej, który nie zdo­łał się ukryć albo uciec. Tej ma­sa­kry nie do­ko­na­li Niem­cy, lecz i dziś wielu Ukra­iń­ców kwe­stio­nu­je od­po­wie­dzial­ność wła­snych ro­da­ków za tę zbrod­nię.

    „Ugię­ły się pode mną nogi. Nie było domów – osma­lo­ne ko­mi­ny ster­cza­ły w niebo. Tu i ów­dzie są­czył się jesz­cze dym do­pa­la­ją­cych się zglisz­czy” – taki widok wspo­mi­nał jeden z nie­licz­nych oca­la­łych.

    „Od wsi wiał de­li­kat­ny wie­trzyk. Po­czu­łem taki dziw­ny, słod­ki za­pach, jakby spa­lo­ne­go mięsa” – mówił inny. Po do­pa­la­ją­cej się wsi bu­szo­wa­li jesz­cze ukra­iń­scy chło­pi, gra­biąc reszt­ki do­byt­ku za­mor­do­wa­nych.

    Był 28 lu­te­go 1944 roku. Tak prze­sta­ła ist­nieć Huta Pie­niac­ka – wieś w wo­je­wódz­twie tar­no­pol­skim. Dan­tej­skie sceny, które się w niej tego dnia ro­ze­gra­ły, nie były jed­nak żad­nym wy­jąt­kiem. Tłem dla nich była fala okrut­nych mor­dów na Po­la­kach, która od roku prze­ta­cza­ła się przez Wołyń i Po­do­le.

    Łuny coraz bli­żej

    Za­czę­ło się około pią­tej rano. Nad Hutą Pie­niac­ką roz­ja­rzy­ło się niebo – sy­gna­łem do ataku na wieś były wy­strza­ły z ra­kiet­nic. Potem, z czte­rech stron wkro­czy­li do niej na­past­ni­cy: ponad stu ludzi. Naj­licz­niej­szą wśród nich grupą byli żoł­nie­rze w bia­łych kom­bi­ne­zo­nach ma­sku­ją­cych.

    To byli człon­ko­wie ukra­iń­skie­go 4 pułku po­li­cyj­ne­go – jed­nost­ki pod­le­głej Niem­com, a zło­żo­nej z miej­sco­wych ochot­ni­ków. To­wa­rzy­szył im pod­od­dział UPA, czyli Ukra­iń­skiej Po­wstań­czej Armii, która od ponad roku pro­wa­dzi­ła krwa­wą roz­pra­wę z Po­la­ka­mi. W ślad za uzbro­jo­ny­mi opraw­ca­mi zdą­ża­li oko­licz­ni chło­pi. Słusz­nie się spo­dzie­wa­li, że w Hucie Pie­niac­kiej bę­dzie sporo do zra­bo­wa­nia.

    Na wieś skła­da­ło się ok. 170 za­bu­do­wań. Jesz­cze w cza­sach za­bo­rów dzia­ła­ła tu znana w oko­li­cy huta szkła. Na stałe miesz­ka­ło tu około ty­sią­ca Po­la­ków, lecz na po­cząt­ku 1944 r. rze­czy­wi­sta licz­ba prze­by­wa­ją­cych we wsi ludzi była znacz­nie wyż­sza. Zna­la­zło w niej bo­wiem schro­nie­nie wielu Po­la­ków, któ­rzy ze stra­chu przed wła­sny­mi ukra­iń­ski­mi są­sia­da­mi ucie­kli tutaj albo z Wo­ły­nia (jesz­cze w po­przed­nim roku), albo z po­bli­skich wsi i przy­siół­ków (zgoła nie­daw­no).

    No­ca­mi na po­cząt­ku 1944 roku widać już było łuny nad pol­ski­mi wsia­mi coraz bli­żej Huty Pie­niac­kiej. Nie trze­ba było zresz­tą szu­kać tak od­le­głych za­po­wie­dzi dra­ma­tu: w Boże Na­ro­dze­nie 1943 r. ban­de­row­cy za­mor­do­wa­li w oko­li­cy kil­ku­na­stu Po­la­ków, a także dwoje Ukra­iń­ców: żonę Po­la­ka oraz jed­ne­go miej­sco­we­go, który nie chciał z nimi współ­pra­co­wać. Zma­sa­kro­wa­ne zwło­ki zna­la­zły w lesie psy.

    Był 28 lutego 1944 roku. Tak przestała istnieć Huta Pieniacka – wieś w województwie tarnopolskim. Dantejskie sceny, które się w niej tego dnia rozegrały, nie były jednak żadnym wyjątkiem. Tłem dla nich była fala okrutnych mordów na Polakach, która od roku przetaczała się przez Wołyń i Podole

    La­chom smert

    Na długo przed wy­bu­chem wojny ukra­iń­scy na­cjo­na­li­ści za­po­wia­da­li, że bu­do­wa przy­szłej „nie­pod­le­głej Ukra­iny” bę­dzie wy­ma­gać po­zby­cia się z jej te­re­nów miesz­ka­ją­cych tam Po­la­ków i Żydów. „Nie może być mowy o wy­pę­dze­niu, cho­dzi o fi­zycz­ną eks­ter­mi­na­cję, czyli to­tal­ne uni­ce­stwie­nie ich na miej­scu” – pisał w uchwa­le już pod­czas wojny za­rząd fa­szy­zu­ją­cej Or­ga­ni­za­cji Ukra­iń­skich Na­cjo­na­li­stów (OUN).

    Pa­ra­dok­sal­nie w oczysz­cza­niu Kre­sów z Po­la­ków po­mo­gli, na pierw­szym eta­pie wojny, So­wie­ci – wchło­nąw­szy te te­re­ny na mocy paktu Rib­ben­trop-Mo­ło­tow, de­por­to­wa­li setki ty­się­cy ludzi w głąb ZSRR. Jed­nak punk­tem zwrot­nym była in­wa­zja Hi­tle­ra na Zwią­zek Ra­dziec­ki. Na­cjo­na­li­ści zwró­ci­li się wtedy w stro­nę no­we­go oku­pan­ta, li­cząc na moż­li­wość utwo­rze­nia przy jego po­mo­cy su­we­ren­ne­go pań­stwa. Osła­wio­na UPA po­wsta­ła już po nie­miec­kiej in­wa­zji na ZSRR.

    Wpraw­dzie lo­kal­ni na­cjo­na­li­ści szyb­ko mu­sie­li się zo­rien­to­wać, że oku­pant nie za­mie­rza za­spo­ka­jać ich na­ro­do­wych am­bi­cji (Niem­cy po wkro­cze­niu na Ukra­inę zde­le­ga­li­zo­wa­li wszyst­kie or­ga­ni­za­cje nie­pod­le­gło­ścio­we), ale do­strze­gli też, że nie za­mie­rza on prze­szka­dzać w re­ali­za­cji ich wła­snych zbrod­ni­czych celów. Kiedy skoń­czy­ła się roz­pra­wa z Ży­da­mi, przy­szła pora na Po­la­ków. Niem­com zaś pod­sy­ca­nie tego et­nicz­ne­go sporu było na rękę.

    Ukra­iń­skie bandy na Wo­ły­niu po­czy­na­ły sobie coraz zu­chwa­lej. Za­czy­na­ło się od po­je­dyn­czych po­rwań i za­bójstw, a gdy oku­pa­cyj­ne wła­dze nie re­ago­wa­ły, z pol­skich domów czy wsi upro­wa­dzo­no kil­ka-kil­ka­na­ście osób i mor­do­wa­no je. Do pew­ne­go mo­men­tu można było się jesz­cze oszu­ki­wać, że cho­dzi o ra­bu­nek lub po­ra­chun­ki są­siedz­kie, o co mogło być ła­twiej w at­mos­fe­rze wo­jen­ne­go bez­pra­wia. Ale Po­la­cy coraz czę­ściej sły­sze­li od wła­snych są­sia­dów: „smert La­chom” albo „wy­ri­żem La­chiw.

    Bandy pod sztan­da­ra­mi OUN i UPA, przy udzia­le miej­sco­we­go chłop­stwa, roz­po­czę­ły w końcu re­gu­lar­ną rzeź na bez­bron­nych na ogół pol­skich cy­wi­lach. Za­mie­rza­li ich nie tylko mor­do­wać, lecz rów­nież ka­to­wać ponad wszel­ką miarę. Gdy Po­la­cy sły­sze­li groź­by, że zo­sta­ną uto­pie­ni we wła­snej krwi – nie mogli przy­pusz­czać, że to nie prze­no­śnia.

    Trzy­sta spo­so­bów na tor­tu­ry

    Z re­gu­ły miej­sco­wi upo­wcy łą­czy­li się w grupę z ukra­iń­ski­mi chło­pa­mi i ata­ko­wa­li Po­la­ków w naj­bliż­szej oko­li­cy. Wieś ota­cza­no pier­ście­niem, tak aby miesz­kań­cy nie mogli się wy­mknąć. Kiedy Ukra­iń­cy ru­sza­li mor­do­wać – brali to, co było pod ręką: od na­rzę­dzi do szlach­to­wa­nia zwie­rząt, po­przez widły i sie­kie­ry, po młot­ki i gwoź­dzie. Jeden z ba­da­czy do­li­czył się 362 metod tor­tur, ja­kich do­pusz­cza­li się opraw­cy wobec pol­skiej lud­no­ści.

    Ludzi roz­ry­wa­no końmi. Żyw­cem ich pa­lo­no, ka­wał­ko­wa­no ich ciała ręcz­ną piłą albo ob­dzie­ra­no koń­czy­ny ze skóry. Męż­czy­znom ob­ci­na­no ge­ni­ta­lia, a ko­bie­tom pier­si. Nie­na­ro­dzo­ne dzie­ci były wy­ry­wa­ne ba­gne­ta­mi z mat­czy­nych łon. Dzie­ci wie­sza­no na wnętrz­no­ściach matek, przy­bi­ja­no im ję­zy­ki do sto­łów albo wie­sza­no na drze­wie na dru­cie kol­cza­stym.

    Mie­nie po za­mor­do­wa­nych ra­bo­wa­no, nisz­czo­no szko­ły i ko­ścio­ły, dwory i go­spo­dar­stwa – na tych te­re­nach miał się nie ostać ślad pol­sko­ści. Po­la­cy mogli tylko pró­bo­wać ucie­kać do więk­szych sku­pisk (na ta­kiej za­sa­dzie „bez­piecz­ną przy­sta­nią” dla ucie­ki­nie­rów mogła się przez jakiś czas wy­da­wać Huta Pie­niac­ka). Ucho­dzi­li z ży­ciem przede wszyst­kim tam, gdzie od­dzia­ły Ba­ta­lio­nów Chłop­skich, Armii Kra­jo­wej czy po pro­stu miesz­kań­cy po­sia­da­ją­cy jakąś broń two­rzy­li od­dzia­ły sa­mo­obro­ny, by ode­przeć na­past­ni­ków.

    Tak wy­glą­dał rok 1943 na Wo­ły­niu. A fala lu­do­bój­czych czy­stek z każ­dym ty­go­dniem nie­ubła­ga­nie prze­su­wa­ła się na po­łu­dnie.

    Pre­lu­dium wy­da­rzeń w Hucie Pie­niac­kiej ro­ze­gra­ło się kilka dni przed wła­ści­wą ma­sa­krą. Jego prze­bieg do­sko­na­le po­ka­zu­je, jak skom­pli­ko­wa­na była sy­tu­acja et­nicz­na i woj­sko­wa na tych te­re­nach. W oko­li­cy wsi dzia­ła­ła grupa par­ty­zan­tów ra­dziec­kich, któ­rych za­da­niem było nę­ka­nie Niem­ców na ich ty­łach. Gdy hi­tle­row­cy się o tym do­wie­dzie­li, po­sła­li do Huty Pie­niac­kiej ukra­iń­ski pa­trol z dy­wi­zji SS-”Ga­li­zien”.

    Niem­cy two­rzy­li for­ma­cje zło­żo­ne z ukra­iń­skich ochot­ni­ków od 1943 r., a po­wo­dem były oczy­wi­ście ro­sną­ce stra­ty na fron­cie wschod­nim. Ci z re­kru­tów, któ­rzy z uwagi na wiek albo stan zdro­wia nie kwa­li­fi­ko­wa­li się do jed­no­stek fron­to­wych, tra­fia­li do puł­ków po­li­cyj­nych. One zaś, do­wo­dzo­ne przez nie­miec­kich ofi­ce­rów, miały za­bez­pie­czać tyły We­hr­mach­tu i SS na te­ry­to­riach oku­po­wa­nych. Tyle że człon­ko­wie tych jed­no­stek wie­dzie­li, iż taka służ­ba da im rów­nież oka­zję do krwa­wej roz­pra­wy z Po­la­ka­mi.

    Krew na oł­ta­rzu

    Gdy w Hucie Pie­niac­kiej po­ja­wił się 23 lu­te­go pa­trol SS, par­ty­zan­tów ra­dziec­kich już w niej nie było. Za to czu­wa­ją­cy tam człon­ko­wie pol­skiej sa­mo­obro­ny i żoł­nie­rze AK otwo­rzy­li ogień do na­past­ni­ków, są­dząc, że to prze­bra­ni upo­wcy. Ci z kolei rze­czy­wi­ście wspar­li es­es­ma­nów, ata­ku­jąc Po­la­ków z flan­ki. W po­tycz­ce zgi­nę­ło trzech człon­ków pa­tro­lu i ich do­wódz­two po­sta­no­wi­ło spa­cy­fi­ko­wać wieś.

    Wy­wiad AK do­no­sił, że do wsi zbli­ża­ją się żoł­nie­rze dy­wi­zji SS-”Ga­li­zien”. Prze­wa­ga na­past­ni­ków była miaż­dżą­ca i dla­te­go żoł­nie­rzom Armii Kra­jo­wej na­ka­za­no się wy­co­fać, a miej­sco­wej sa­mo­obro­nie – ukryć broń. Wieś miała się wy­da­wać nie­bro­nio­na, co da­wa­ło na­dzie­ję, że unik­nie krwa­wej pa­cy­fi­ka­cji.

    Ta na­dzie­ja szyb­ko oka­za­ła się płon­na. Na­past­ni­cy naj­pierw ostrze­la­li wieś, a potem wkro­czy­li do niej, wy­cią­ga­jąc miesz­kań­ców z domów. Nie­któ­rzy z miej­sco­wych zdo­ła­li się ukryć w piw­ni­cach, na stry­chach, w pro­wi­zo­rycz­nych ja­mach czy kop­cach na ziem­nia­ki. Do ucie­ka­ją­cych na­tych­miast strze­la­no. W nie­licz­nych przy­pad­kach Ukra­iń­cy wy­ka­zy­wa­li się ludz­ki­mi od­ru­cha­mi – wi­dząc np. matkę z dzieć­mi, ka­za­li jej się ukryć i nie wy­cho­dzić. Ale to były wy­jąt­ki.

    Na miej­scu za­mor­do­wa­no ro­dzi­nę Ka­zi­mie­rza Woj­cie­chow­skie­go, do­wód­cę miej­sco­wej sa­mo­obro­ny. Jego sa­me­go na oczach miesz­kań­ców ob­la­no ben­zy­ną i pod­pa­lo­no. Więk­szość ludzi pro­wa­dzo­no pod bro­nią do miej­sco­we­go ko­ścio­ła. Ukra­iń­cy szyb­ko go zde­wa­sto­wa­li: roz­bi­li ta­ber­na­ku­lum, zbez­cze­ści­li ho­stie. Dla miesz­kań­ców Huty Pie­niac­kiej nie mieli li­to­ści.

    Jeden ze świad­ków opi­sy­wał: „Zo­sta­ła do­pro­wa­dzo­na do ko­ściół­ka scho­ro­wa­na 70-let­nia Ro­za­lia Soł­tys z wnętrz­no­ścia­mi wy­do­sta­ją­cy­mi się na ze­wnątrz i pod­trzy­my­wa­ny­mi rę­ko­ma i far­tu­chem. Ko­bie­ta nie mogła do­trzy­mać kroku w gru­pie i eskor­tu­ją­cy es­es­man usta­wicz­nie dźgał ją ba­gne­tem, by w końcu prze­bić jej brzuch”.

    Pło­nę­li żyw­cem w sto­do­łach

    W ko­ście­le za­mor­do­wa­no ko­bie­tę, która wła­śnie ro­dzi­ła. No­wo­rod­ka jeden ze zbrod­nia­rzy rzu­cił na ko­ściel­ną po­sadz­kę i zabił ude­rze­niem cięż­kie­go buta. Innej ko­bie­cie wy­rwa­no dziec­ko i za­bi­to je ude­rze­niem o mur.

    Kaci po­su­wa­li się też do tor­tur psy­chicz­nych. Naj­pierw gro­zi­li, że wy­sa­dzą za­tło­czo­ny ko­śció­łek. Potem dla od­mia­ny mó­wi­li, że lu­dzie wrócą do domów lub wy­ja­dą na ro­bo­ty do Nie­miec. Wresz­cie w go­dzi­nach po­po­łu­dnio­wych za­czę­to wy­pro­wa­dzać miesz­kań­ców wsi z ko­ścio­ła – grup­ka­mi, po 15-20 osób.

    Opraw­cy pę­dzi­li ich do sto­dół i in­nych bu­dyn­ków go­spo­dar­czych. Drzwi za ludź­mi za­my­ka­no, po­le­wa­no bu­dy­nek naftą lub ben­zy­ną i pod­pa­la­no – z ludź­mi w środ­ku. Jeśli ktoś zdo­łał się wy­do­stać, ginął od kuli – jeśli nie, cze­ka­ła go śmierć w pło­mie­niach.

    Póź­nym po­po­łu­dniem opraw­cy za­czę­li opusz­czać wieś. Nie znisz­czy­li tylko paru domów po­ło­żo­nych na ubo­czu, ko­ścio­ła i szko­ły. Z ży­ciem uszli nie­licz­ni Po­la­cy (m.​in. ci, któ­rzy ukry­li się na wieży ko­ściel­nej) – ok. 160 osób. Mu­sie­li ucie­kać, w pierw­szej ko­lej­no­ści do po­bli­skich wsi: Huty Wier­cho­bu­skiej czy Zło­czo­wa.

    To, co po­zo­sta­ło po za­mor­do­wa­nych, gra­bi­li ukra­iń­scy chło­pi, któ­rzy na­de­szli za uzbro­jo­ny­mi es­es­ma­na­mi. Cały do­by­tek Po­la­ków ła­do­wa­li na wozy i sanie i wy­wo­zi­li ze wsi. Oca­la­li świad­ko­wie wśród opraw­ców i gra­bież­ców roz­po­zna­li m.​in. miesz­kań­ców Żar­ko­wa – naj­bliż­szej wsi. Tak jak w przy­pad­ku setek in­nych zbrod­ni na Wo­ły­niu i Po­do­lu, są­sie­dzi za­bi­ja­li są­sia­dów.

    Zwło­ki ofiar po­cho­wa­no w dwóch ma­so­wych gro­bach. Do­kład­na licz­ba za­mor­do­wa­nych w Hucie Pie­niac­kiej jest nie­moż­li­wa do usta­le­nia – z pew­no­ścią zgi­nę­ło nie mniej niż 700 osób, a naj­praw­do­po­dob­niej ponad 1000.

    W kościele zamordowano kobietę, która właśnie rodziła. Noworodka jeden ze zbrodniarzy rzucił na kościelną posadzkę i zabił uderzeniem ciężkiego buta. Innej kobiecie wyrwano dziecko i zabito je uderzeniem o mur. Kaci pędzili ludzi do stodół i innych budynków gospodarczych. Drzwi zamykano, polewano budynek naftą lub benzyną i podpalano. Jeśli ktoś zdołał się wydostać, ginął od kuli – jeśli nie, czekała go śmierć w płomieniach

    Hi­sto­ria wy­pie­ra­nej zbrod­ni

    Spra­wie­dli­wość nie do­się­gła więk­szo­ści spraw­ców zbrod­ni, choć wielu można było zi­den­ty­fi­ko­wać z imie­nia i na­zwi­ska. Ska­za­no na śmierć – tuż po woj­nie, w ZSRR – Wło­dzi­mie­rza Czer­niaw­skie­go, do­wód­cę upo­wców, któ­rzy uczest­ni­czy­li w pa­cy­fi­ka­cji wsi.

    Ofia­ry Huty Pie­niac­kiej długo nie mogły się do­cze­kać na­leż­ne­go miej­sca pa­mię­ci. W cza­sach ra­dziec­kich po­wstał w tym miej­scu po­mnik, lecz napis na nim mówił tylko o spraw­cach: oku­pan­tach i ban­dach OUN. W ogóle jed­nak nie wspo­mnia­no o na­ro­do­wo­ści ofiar: wszak by­ła­by to in­for­ma­cja, że to miej­sce za­miesz­ki­wa­li nie­gdyś Po­la­cy. Kiedy zaś ZSRR się roz­padł i Ukra­ina od­zy­ska­ła nie­pod­le­głość, nawet in­for­ma­cja o spraw­cach zni­kła z po­mni­ka.

    Mo­nu­ment, który stoi dziś w miej­scu ko­ścio­ła w Hucie Pie­niac­kiej, wznie­sio­no do­pie­ro w 2005 r. Nie od razu zresz­tą Ukra­iń­cy zgo­dzi­li się na umiesz­cze­nie na nim wła­ści­wej daty zbrod­ni. Naj­waż­niej­szym bo­wiem przed­mio­tem sporu był dla nich bo­wiem udział żoł­nie­rzy dy­wi­zji SS-”Ga­li­zien” w ma­sa­krze. Do dziś wiele śro­do­wisk na Ukra­inie nie uzna­je od­po­wie­dzial­no­ści wła­snych ro­da­ków za tę zbrod­nię.

    Człon­ko­wie skraj­nie pra­wi­co­wej Swo­bo­dy po­sta­wi­li nawet w po­bli­żu po­mni­ka ta­bli­cę w kilku ję­zy­kach, z któ­rej mia­ło­by wy­ni­kać, iż znisz­cze­nie wsi było „nie­miec­kim od­we­tem” za to, że w oko­li­cy dzia­ła­ły od­dzia­ły AK i so­wiec­kiej par­ty­zant­ki. Nie­któ­rzy ukra­iń­scy au­to­rzy, w opar­ciu o stron­ni­cze świa­dec­two człon­ka dy­wi­zji SS-”Ga­li­zien”, twier­dzi­li, że pułk po­li­cyj­ny po zdo­by­ciu wsi prze­ka­zał ją w ręce Niem­ców i to oni mieli do­ko­nać ma­sa­kry.

    Przed pię­cio­ma laty de­mon­stran­ci z fla­ga­mi OUN pró­bo­wa­li za­kłó­cić uro­czy­sto­ści rocz­ni­co­we w Hucie Pie­niac­kiej. Ste­pan Ban­de­ra – jeden z oj­ców-za­ło­ży­cie­li ukra­iń­skie­go ruchu na­cjo­na­li­stycz­ne­go – jest dziś uwa­ża­ny na za­cho­dzie kraju za bo­ha­te­ra na­ro­do­we­go. Przed czte­re­ma laty ów­cze­sny pre­zy­dent Wik­tor Jusz­czen­ko nadał mu tytuł Bo­ha­te­ra Ukra­iny, co wy­wo­ła­ło spore kon­tro­wer­sje za­rów­no w kraju, jak i na are­nie mię­dzy­na­ro­do­wej.

    W hi­sto­rycz­nym sen­sie epi­zo­dy takie jak zbrod­nia w Hucie Pie­niac­kiej są ra­czej jed­no­znacz­nie wy­ja­śnio­ne. Nie­za­leż­nie jed­nak od tego, kto i w jaki spo­sób w naj­bliż­szych la­tach bę­dzie rzą­dzić w Ki­jo­wie, nie można mieć wąt­pli­wo­ści co do jed­ne­go: pol­ska i ukra­iń­ska pa­mięć o po­dob­nych są­siedz­kich zbrod­niach długo jesz­cze bę­dzie się ukła­dać w ob­szer­ny pro­to­kół roz­bież­no­ści.

    oceń: Dobre 2 Słabe 0

  2. To jest po prostu fantastyczne, że Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych rozwinął się w tyle świetnych inicjatyw i scenariuszy jego uczczenia. Jak Polska długa i szeroka.
    Należy pamiętać, że jest to w sumie piękne uhonorowanie oddolnych akcji grup kombatanckich, patriotycznych, kibolskich, i innych, mniej lub bardziej formalnych, drążących ten temat.
    Cześć i chwała bohaterom.
    Podziękowania dla wszystkich zaangażowanych.

    oceń: Dobre 9 Słabe 1

  3. Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

    Serdecznie zachęcamy do udziału w uroczystych obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, które odbędą się 1 marca (sobota), o godz. 16:00. Nastąpi uroczyste nadanie wybranej przez mieszkańców nazwy Ronda Żołnierzy Wyklętych, odbędą się m.in. wykład, Apel Poległych, defilada oddziałów partyzanckich oraz rekonstrukcja walk. Szczegóły znajdują się na plakacie.

    Kliknij, aby powiększyć rozmiar: 11,50 KB pobrań: 4717 data: 2014-02-17 13:06:50
    (kliknij, aby powiększyć)

    Polska się o nich upomina

    W Trzebnicy po raz pierwszy w takiej oprawie obchodzony będzie Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 1 marca, w sobotnie popołudnie rondo przy ul. Żołnierzy Września otrzyma oficjalną nazwę Rondo Żołnierzy Wyklętych. Chwilę później na Rynku odbędą się rekonstrukcje historyczne z udziałem najlepszych grup z Polski. Będziemy świadkami m.in. aresztowań, uprowadzeń, walki zbrojnej…

    oceń: Dobre 11 Słabe 1

  4. W Zgorzelcu oprócz marszu na którym będą także kombatanci Armii Krajowej ruszyliśmy z akcją edukacyjną o lokalnych Wyklętych oraz przygotowujemy serię spotkań z kombatantami w szkołach !
    Samego 1 marca a marszu będzie zbiórka na ekshumację Żołnierzy Wyklętych na Łączce, jest to ogólnopolska akcja mająca zebrać środki na odnalezienie, pochówek pomordowanych bohaterów.
    W naszym regionie pieniądze będą także zbierane w Lubaniu Śląskim !

    oceń: Dobre 16 Słabe 0

  5. W sobotę 1 marca obchodzimy w Polsce Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Z tej okazji o godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza św. Po Mszy św. zapraszamy na wspólną modlitwę przy Krzyżu Wołyńskim, gdzie zapalimy znicze. Po modlitwie w sali na plebanii godz.19.00 projekcja filmu „Żołnierze Wyklęci” – kościół na Złotnikach – Wrocław ul. Wielkopolska.

    oceń: Dobre 14 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


+ trzy = 5

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>